Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez nadin-1 11 maja 2008, 00:36
Cześć wszystkim dzielcie sie swoimi doświadczeniami z toksycznych zwiążków.


Może najpierw zaczne .
Żyje w bardzo chorym związku jesteśmy małżeństwem z młodym starzem, (tylko z pozoru), tak naprawde to bardzo wiele juz przeżyliśmy.
Notoryczne kłótnie , to mało powiedziane raczej awantury z kórymi nie potrafie sobie poradzić , brak rozmowy - to bzdura jeśli ktos twierdzi że rozmową mozna wszystko rozwiązać , bo jeżeli jedna z osób nie chce to jej nie zmusisz chocby nie wiem co.
Także awantury, wyzwiska, poszturchiwanie to moje codzienne życie. Pół roku po małżeństwie miałam nadzieje że jeszcze się cos poprawi ale nic , dosłownie nic, sama nie wiem dlaczego w tym chorym związku jestem doprowadził mnie do stanu w kórym jestem . Brak ochoty do życia, odizolowanie się od bliskich , irytują mnie jak nie wiem co mam ochote uciec daleko wyprowadzic sie ,praca to dla mnie katorga , poczucie własnej wartości jest zerowe , ale co ja tu będę mówic jest nas tu wielu w takim stanie. Po prostu potrzebowałam się wyżaliś a to jedyne miejsce w kórym znajduje zrozumienie i przedewszystkim nie czuje sie samotna .Samotnośc to czuje od bardzo bardzo dawna , nie mam przyjaciół . Dziękuje że tu jesteście . Już nic nie pisze bo i tak to wszystko jest tak nieskładnie że nie chce na to patrzeć .

Pozdrawiam i miłego wieczoru
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
23 lip 2007, 13:05

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez scrat 11 maja 2008, 15:07
Każdy mój związek jest toksyczny. Ja nie umiem być z kimś partnersko, zawsze znajduję sobie dziewczyny z problemami. Nawet jeżeli próbuję wyłapać kogoś "normalnego", to i tak potem się okazuje, że ma większe schizy niż ja :) Potem się oczywiście rozpada, bo ślepy kulawego prowadzić nie może...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez mimi1982 11 maja 2008, 16:12
Jestem w podobnej sytuacji niestety :( nie jestes sama....
mimi1982
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez Martusia 11 maja 2008, 17:15
kiedyś przez moment byłam w takim "związku". Ale to nie było nic trwałego, także można bylo to przerwac bez konsekwencji. Z tym, że to nie bylo na taką skalę. Pobolało i przeastało.
Tak sobie myślę, że nie może być sytuacji bez wyjścia i jeśli już coś złego się dzieje to szkoda sobie marnowac życie. Trzeba się odciąć od tego co nas truje i żyć także dla siebie.
Życzę siły i lepszych dni.
Pozdrawiam.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez pyzia1 13 maja 2008, 15:10
Martusia napisał(a):Trzeba się odciąć od tego co nas truje i żyć także dla siebie.
Pozdrawiam.


Szczera prawda. Ale jak to kurde zrobić?
Zaczynam dochodzić do wniosku, że nie jestem w stanie stworzyć związku nie toksycznego. Pierwsze małżeństwo było toksyczne na maksa. Potem -hurra - uwolniłam się z niego, stworzyłam związek, który miał być zdrowy i szczęśliwy. Byłam pewna, że tym razem, nauczona doświadczeniem, nie popełnię tych samych błędów. Ale nie wiem czy się nie pomyliłam.
Może mój błąd polega na tym, że sama siebie stawiam w roli ofiary?
nadin-1, zastanów się, czy tak nie jest w Twoim przypadku? Bo jeśli tak jest, to nawet jeśli zakończysz ten raniący Cię związek, możesz wejść w podobny, następny.
Obojętnie, jak to jest z Tobą, pamiętaj że nie możesz pozwolić, by ktoś Cię świadomie ranił i krzywdził. Walcz o siebie i szukaj wyjścia z sytuacji, jeszcze wiele dobrego przed Tobą, zobaczysz!
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez Coltrane 14 maja 2008, 00:06
Ja właśnie popsułem mój związek. Jasne, że był toksyczny - wiem, że to ja byłem tym toksycznym - krzywdziłem wierząc, że robię dobrze. Ciekawe, czy kiedyś uda mi się być odpowiednim partnerem.
Jezus uzdrawia, serio.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
22 paź 2007, 17:29
Lokalizacja
ŁorsoŁ

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez mimi1982 14 maja 2008, 08:47
w moim przypadku jest podobnie nie potrafie stworzyć normalnego związku bo to ja jestem beznadziejna i nie nadaje się do życia,ranie tylko wszystkich a robie z siebie ofiare że to ja jestem raniona :( zaczynam zauważac że to we mnie tkwi problem...
mimi1982
Offline

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez Martusia 15 maja 2008, 09:52
Jełsi już ktoś widzi, że to w nim problem to moim zdaniem połowa sukcesu. Ważne by to widzieć i przyznać się do tego przed sobą. Troszkę, mam klopot, by zrozumieć jak można być toksycznym do tego stopnia, ze inni odchodzą. Dawniej tez tak o sobie myślałam, ale teraz widzę, że to nie do końca tak.
Wydaje mi się, ze po prostu trzeba być od początku szczerym z drugą osobą, otwartym. Słuchać naprawdę i racjonalnie oceniać czy to co robimy nam odpowiada, to na co się godzimy i zdobywamy. Nie wiem jak można inaczej pozbyć sie tej cechy niż w praktyce.
Słuchać siebie i innych i nie obawiać się być szczerym.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez pyzia1 15 maja 2008, 12:09
Wydaje mi się, że widzieć problem to jeszcze mało. Trzeba jeszcze coś z nim zrobić a ja wciąż nie wiem jak. Znów zaczynam terapię więc liczę na wskazówki, ale z wcześniejszych doświadczeń wiem, że mogę ich nie dostać. O racjonalne ocenianie też trudno w związku, przynajmniej dla mnie. Gdy już jestem z kimś kilka lat, tak bardzo do niego "przyrastam", że nie jestem w stanie spojrzeć na to, co się dzieje z dystansu.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez Coltrane 15 maja 2008, 20:07
Dokładnie tak - połowa sukcesu, że widzę problem to o wiele za mało, bo na drugim końcu miasta jest zapłakane dziewczę z sercem złamanem. I co mi po tym, że widzę, że krzywdzę a wszystkim pokazuję, ze to mnie krzywdzą? I mam przeświadczenie, że taki właśnie naprawdę jestem, a jak się zmienię to będę sztuczny, bo zamienię się w kogoś innego lub dostosuję się do kogoś i znów nie będę sobą, bo dam się zmanipulować.
Jak to zrobić, by zmienić siebie w 98 procentach i pozostać sobą?
Jezus uzdrawia, serio.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
22 paź 2007, 17:29
Lokalizacja
ŁorsoŁ

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez Coltrane 15 maja 2008, 20:11
Dokładnie tak - połowa sukcesu, że widzę problem to o wiele za mało, bo na drugim końcu miasta jest zapłakane dziewczę z sercem złamanem. I co mi po tym, że widzę, że krzywdzę a wszystkim pokazuję, ze to mnie krzywdzą? I mam przeświadczenie, że taki właśnie naprawdę jestem, a jak się zmienię to będę sztuczny, bo zamienię się w kogoś innego lub dostosuję się do kogoś i znów nie będę sobą, bo dam się zmanipulować.
Jak to zrobić, by zmienić siebie w 98 procentach i pozostać sobą?
Jezus uzdrawia, serio.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
22 paź 2007, 17:29
Lokalizacja
ŁorsoŁ

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez nadin-1 16 maja 2008, 00:05
Zawsze myślałam że udany związek to taki w kórym ludzie się kochają szanują dzielą kłopotami pocieszają i wspierają. Tego zawsze oczekiwałam od mojego partnera i od siebie również . Myślałam .........daj mu wszystko to, co ty chciałabys otrzymac od niego .......... taką byłam idealistką że myslałam że to się sprawdzi . Rozmowy o problemach, rozwiązywanie ich żeby nie narastały żale , żeby nic w nas nie narastało---DZIAŁAŁO ... do czasu . Po zamieszkaniu razem , chyba uznał że ma już ptaszka w klatce i z czułego kochającego , wspierającego mnie mężczyzny stał sie oziębłym i obojetnym draniem .
Długo prubowałam rozmawiać (pół roku) o tym co sie między nami dzieje , dlaczego coś sie psuje , co jest źle i czego mu brakuje że tak zaczoł się tak zachowywać, mówiłam że brakuje mi człowieka kórym zawsze był również przyjacielem na kórego zawsze mogłam liczyć.

Wiecie co jezeli druga osoba nie współpracuje to niczego nie osiągniecie on nie traktował tego co mówiełam poważnie , nie słuchał mnie , to nie ta godzina na rozmowę, to nie odpowiedniu z nim rozmowe zaczełam bo powinnam bardziej oficjalnie, bo za bardzo oficjalnie , powinnam więcej luzu akurat wtedy wprowadzić.---------------CHORE.A dlaczego jeszcze tego nie zakończyłam bo ciągle mam nadzieje, choć juz coraz to mniejszą .


Widzeć problem to zdecydowanie za mało, trzeba mieć z kim o tym problemie porozmawiać , znaleść wspólne rozwiązanie ,wspólnie się postarać i potraktować problem poważnie czy z jednej czy z drugiej strony.


Co do zmiany siebie hmmmmm może powiem na dwuch przypadkach
1 jeszcze jako nastolatka bardzo bardzo pracowałam nad swoim charakterem , kierowałam się w życiu zasadami , kóre sama sobie wyznaczałam , żeby nie ranić innych ludzi , szanować ich ,być szczerym, traktować ludzi tak jak sama chciałabym być traktowana, takie najprostsze ale najskuteczniejsze, dobrze mi z tym było.

2 Mój mąż i jego zmiana :::::: wmawianie komuś że się zmienił, podkreślanie rzeczy kóre zrobił czy zachował się dobrze
Myslę że jeżeli ktoś chce się zmienić to nie podkreśla tego tylko robi to z serca a nie czeka na oklaski, przeciez ta druga osoba napewno zauważy że jest milszy czy zaczoł szczerze rozmawiac, kupi kwiatek itd.
Takrze jeżeli moge coś poradzić choć nie wiem czy ja jestem odpowiedna osobą to tylko szczerość , jeżeli szczerze chcecie sie zmienic to napewno sie to uda trzeba w to wierzyć. ( co do mojej wiary to jest mierna :)))))

Znowu zaczełam bełkotać , mądra się znalazła z udanym zwiążkiem i rady daje :))) to raczej ja prosze was o rady
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
23 lip 2007, 13:05

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez mimi1982 16 maja 2008, 08:43
nadin-1 tak w większości tego co piszesz masz racje,u mnie było troche inaczej mój związek jest długi 8lat i nie zawsze było kolorowo a od jakiegos czasu jest fatalnie :oops: i ja dopiero teraz zaczynam widzieć wine równiez w sobie a dotychczas robiłam z siebie tylko ofiare jaka to ja jestem nieszczęśliwa a on taki nie dobry tylko nie zdawałam sobie sprawy że to choroba,teraz wyznałam sama przed soba że pora na zmiany chociaz tak jak i Tobie brak mi wiary że się uda :cry: ale zrozumiałam że jego zachowania wywoływało moje zachowanie że to ja byłam jakby motorem i popychałam go do róznych zachowań.Staram się zmienić i zaczynam od drobnych zmian jestem miła itd.ale tak sie zastanawiam kiedy mnie (przepraszam za wyrażenie) szlak trafi bo wiem że bedzie tak w momencie kiedy mimo moich starań on skrytykuje cos co robie dla niego i w tym momencie wszystko od nowa :-|
mimi1982
Offline

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez pyzia1 16 maja 2008, 10:08
asiula82 napisał(a):.Staram się zmienić i zaczynam od drobnych zmian jestem miła itd.ale tak sie zastanawiam kiedy mnie (przepraszam za wyrażenie) szlak trafi bo wiem że bedzie tak w momencie kiedy mimo moich starań on skrytykuje cos co robie dla niego i w tym momencie wszystko od nowa :-|


W tym właśnie jest problem. Ja też próbuję walczyć o związek tak jak Ty, podejść do męża ze zrozumieniem, ale widząc brak działania z jego strony, czasem wręcz wrogość to mam ochotę olać to wszystko, rzucić go w cholerę bo dlaczego tylko ja mam być tą "dobrą"?
Żeby chociaż był dla mnie taki jak teraz od początku...Bo nie jest tak najgorzej, muszę to przyznać, wciąż chyba jest między nami szczerość i zaufanie. Ale on na początku wręcz nosił mnie na rękach, odgadywał każde moje pragnienie zanim zdążyłam i nim powiedzieć. Teraz tak nie jest i to mnie boli. I mówienie sobie, że tak jest zawsze i w każdym związku tego nie zmieni. Czuję się oszukana i tyle.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do