Nerwica a związek (seks)

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez ulala 10 mar 2008, 12:35
eh
chcesz rady? zerwij !
nie wyleczysz sie lekami jesli nie odsuniesz od siebie zrodła nerwow.
Zreszta po co ci ziwazek pelen klotnii nerwow , bo zal ci tych wszystkich lat ?
A mi zal takich kobiet , ktore ciagle wybaczaja bo przeprasza. Nie czyny a słowa ! Sama widzisz jak jest myslisz ze bedzie lepiej ? Bedzie gorzej !
Kobiety nie bojcie sie byc same, kurczowe trzymanie sie zwiazku prowadzi do chorych sytuacji
człowiek jest kowalem swojego losu tylko gówno plynie z pradem ....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
81
Dołączył(a)
23 sty 2008, 19:27

przez tomakin 10 mar 2008, 13:22
Jeśli facet nie pasuje, to faceta się rzuca - lepiej teraz, niż gdy pojawią się dzieci i będą musiały żyć w rodzinie w której nie ma miłości.

A co do samej nerwicy, sprawdź www.xxxxxxxxxxxxxxxxxxx - tam masz listę chorób i przypadłości które dają nerwicę jako objaw, może po prostu masz któraś z nich.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

przez Mafju88 10 mar 2008, 16:58
a mi nerwica zje...a wszystko... kiedys mialem dziewczyne i bylo mi super ale nerwica oczywiscie spieprzyla wszystko bo lęki objely orientacje seksualna, spokoj psycho-seksualny i ogolnie mniejszy pociag do kobiet co za tym idzie :/ A pamietam jak uganialem sie za kobietami. Teraz mam inna dziewczyne na ktorej mi bardzo zalezy i czasami juz wraca chociaz czesciowo to co bylo kiedys ale do idealu mi bardzo daleko... wciaz sprawnosc psychoseksualna (zeby nie byc zboczencem (lęk)) nie wrocila do normy jeszcze i przedemna dlugo terapia (psychodynamiczna) mam nadzieje ze wroci wszystko do normy bo czuc ze sie ma kogos obok kochac i byc kochanym to najlepsze co mozna dostac od zycia, sam sie kiedys o tym przekonalem :) pozdrawiam
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re:

przez bajeczka00 25 maja 2008, 00:54
DarkAngel napisał(a):melissko, to w tym temacie mamy cos wspólnego...... Ja też nie moge znaleźć babki odpowiedniej dla mnie. Spotykałem sie z paroma ;) , chodziliśmy ze sobą, ale zawsze czułem wewnątrz siebie, że coś nie gra......że to nie jest osoba dla mnie. Tak usilnie szukam mojego ideału kobiety, że przeraza mnie myśl, że moge zostać sam..... Ja nie potrafie zakochac się na zawołanie.....dla mnie trzeba czasu, cierpliwości. Masz rację, że nie warto siedzieć w związku który cie niesatysfakcjonuje. To jest jak wegetacja. Sztuczne zadawalanie własnych potrzeb..........
...Ile bym dał żeby w koncu poczuć te "motylki w brzuchu"......... :D :D


Ja znowu kiedyś kochałam tak bardzo mocnoo ze wydawało mi się ze nikt tak bardzo nie kocha jak ja jego i on mnie, związek się skończył, ja nadal coś czułam do miego i sądziłam że nigdy nikogo tak nie pokocham. Spotykałam się z wieloma chłopakami, którzy tak naparwde mi się nie podobali, do niektorych wrecz czułam odraze ;( minęły 3 lata i poznałam Jego! Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, spotykaliśmy się ale ja tak naparwde mało co do Niego czułam.... musiało minąć trochę czasu zanim Go dobrze poznałam, dopiero wtedy zakochałam sie w Nim taaak bardzo mocno. Jest dla mnie idealny: przede wszystkim INTELIGENTNY, ambitny studiuje na dobrej uczelni i co najwazniejsze chce dalej. Kochajacy wrazliwy i bardzo dobrze mnie taktuje, co najwazniejsze rozumie na swoj sposob moja chorbe i wspiera mnie. Tak że nie rezygnujcie tak szybko tylko starajcie sie dobrze poznac i dajcie sobie szanse :)
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
25 maja 2008, 00:21

Re: Nerwica a związek (seks)

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 26 maja 2008, 21:37
Ja tam sięna seksie nie znam i nigdy znał nie będe......hheh jestem zerem a nie mężczyzną :cry: jestem zbyt ohydny i nie mam charakteru i na dodatek wszystkiego się boje

Jak będziesz tak marudził w każdym temacie, który porusza pewną sferę, to zacznę wyrzucać te twoje posty, bo do dyskusji nic nie wnosisz, a sam sobie robisz ciągle przykrości //Amy Lee
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Nerwica a związek (seks)

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 27 maja 2008, 01:12
a poza tym-20 letni facet który nie miał dziewczyny = tragedia :twisted:
Jestem nikim.Właśnie zobaczyłem sobie profile na naszej klasie moich "kolegów"ze szkoł... no to po prostu oni wyglądaja prześwietnie majadizewczyny itp a ja taki ..... nie mam nikogo..
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Nerwica a związek (seks)

przez cadarxx 27 maja 2008, 03:31
Wiesz co by się Tobie przydało? Przydałoby Ci się spotkać taką dziewczynę, jaką ja spotkałem, która zafundowałaby Ci wiele miesięcy koszmarów, cierpienia. Po takim przeżyciu posiadanie dziewczyny byłoby ostatnią rzeczą, jaką byś chciał mieć.
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
23 maja 2008, 01:36

Re: Nerwica a związek (seks)

przez Porcelain 27 maja 2008, 19:58
Ja jestem taką drugą połówką...A raczej byłam...Nie potrafię sobie poradzić ze zrozumieniem wielu rzeczy odnośnie mojego - aktualnie byłego chłopaka, chciałabym prosić o jakieś wskazówki rady, ponieważ myślę, że wiecie więcej niż ja.
Ciężko opisać cały ten związek...ale jest trochę dramatyczny, niczykm Romeo i Julia.W każdym bądź razie znamy się prawie 2,5 roku, po jakimś czasie dowiedziałam się, że mój wybranek ma nerwicę objawiającą się lękami, nerwobólami. Na początku znajomości było ciężko: on - uzależniał postrzeganie siebie od swoich osiągnięć, swojej inteligencji i był przeświadczony o swojej bardzo wysokiej wartości, lecz pomimo tego mnie fascynował..nie chciał się wiązać.

W końcu to się zmieniło - puf - nagle. Zaangażowanie, z jego strony, lęk przed utratą mnie, lęk przed myślami o innych dziewczynach, większość spotkań - zamiast radości - smutek z powodu tego, że mnie utraci.
Nagła zmiana była zaskoczeniem, nie potrafiłam sobie wytłumaczyć, czemu nagle z egoistycznej świnki - stał się strasznie zaangażowany.

Wiele razy mieliśmy takie wahania, raz on, raz ja się angażowaliśmy, wtedy drugie się odsuwało. Nigdy wcześniej nikomu nie mówiłam, że go kocham, to mój pierwszy długi i poważny związek.
Kiedy pierwszy raz powiedziałam mu kocham...płakałam potem kilka dni, cierpiałam, że kiedy udało mi się to poczuć (a to też mój problem - za wiele się zastanawiałam czym jest miłość, aż w końcu oduczyłam się ją rozumieć), on nie potrafił się odwzajemnić, że czułam, że tego nie potrzebuje.

Rozstaliśmy się, gdy sytuacja się odwróciła...przerosła nas...przerosły mnie wymagania: powinnam z nim zamieszkać, powinnam się dla niego poświęcać - bo ponoć na tym związek polega.

Kiedy już myślałam, że nic już z moich uczuć nie wyjdzie, nie będę w stanie znów pokochać - udało się. Wrócilismy do siebie - ja bardziej zrobiłam to dla niego niż z przekonania. Ale jednak...poczułam znów, że zależy mi, że chcę go uszczęsliwiać, starałam się, angażowałam się.

Wtedy dowiedziałam się o zauroczeniu inna dziewczyną, o radach psychoterapeuty - by zajął się sobą, bo kiedy nie będzie kochał siebie, nie pokocha innych. I zajmuje się sobą, prawie się nie odzywa, dystansuje się, zastanawia się, czemu się ode mnie odsunął, kiedy zaczęłam dawać to, czego potrzebował...Strasznie boli mnie to, że zapomniał o mnie nie tyle jako o dziewczynie, a jako o człowieku. Cieszy się, że nie jestem nachalna, ale cieszy się jak piszę mu optymistyczne smsy.
Mówi, że dzięki temu jest bezpieczny. Ale ja wcale tak się nie czuję, on o tym wie. Ale mam wrażenie, że poprzez to robienie czegoś dla siebie - on mnie w tym pochłania, że nie ma w tym mnie, tylko on, jego poczucie bezpieczeństwa, jego dystans...: /
Było parę zdarzeń mających na to wpływ, ale chciałam nakreślić ogól sytuacji. Nie wiem, co robić, chcę się starać, by mu pomagac, ale nie czuję, że on tego potrzebuje. Blokuje mnie również to, że ja też potrzebuję czuć się bezpieczna - nie jako dziewczyna, ale jako przyjaciółka.:/
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
27 maja 2008, 18:30

Re: Nerwica a związek (seks)

przez evelina 10 wrz 2008, 13:30
człowiek nerwica


"Ja tam się na seksie nie znam i nigdy znał nie będe......hheh jestem zerem a nie mężczyzną :cry: jestem zbyt ohydny i nie mam charakteru i na dodatek wszystkiego się boje"

kilka razy czytalam tego posta czlowieku nerwica - wiecej wiary w siebie! ja tez bylam cale zycie przekonana ze najlepiej to wyląduje w zakonie.. strach przed wszystkim nieustające lęki nie dają mi żyć .. i wiesz przyszła milosc wtedy kiedy najmniej na nia czekalam .. dzis jestem w 2letnim zwiazku a za 2 lata slub( jesli dozyję )
Trzymam kciuki!
evelina
Offline

Re: Nerwica a związek (seks)

Avatar użytkownika
przez namiestnik 10 wrz 2008, 15:37
Gratulujemy Evelina! :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Nerwica a związek (seks)

przez evelina 11 wrz 2008, 09:45
:) dziękuję..
evelina
Offline

Re: Nerwica a związek (seks)

Avatar użytkownika
przez Mefistofeles24 11 wrz 2008, 10:43
heh w tym temacie mozna by pisac duuuzo :)
zasadniczna sprawa - to nietylko choroba skazuje nas na brak partnera/rki
jest jeszcze drugi czynnik - szczescie
u mnie z kolei z tym szczesciem jest malo rozowo, w dodatku jestem zly na siebie, bo od zawsze bylem facetem zakompleksionym, myslalem ze jestem brzydki i glupi, a wszyscy wokolo sa swietni ;] gdy ktos mi mowil ze jestem debilem i wygladam jak ^*^%*^% wierzylem, gdy ktos obdarowal mnie komlementem od razu myslalem ze chce mnie pocieszyc lub ze sie ze mnie zbija (zartuje)... dopiero jakis czas temu dotarlo do mnie ze jestem ponad tym wszystkim, a to za sprawa 8 osob... ze jestem wbrew temu co sadze bardzo przystojny, inteligentny i mam charkaterek, co wogole byloby dla mnie szokiem totalnym... kiedys zalogowalem sie na stronce oceniajacej czy ktos jest sexy lub nie (http://www.hotornot.com) i wyszlo ze jestem bardziej goracy niz 90 % facetow tam (ps polecam ta stronke, same anonimowe glosy, nie to co fotka)... jak to sie ma do zwiazku... otoz nie wyobrazalem sobie siebie w zwiazku z kobieta, niemozliwe jednak prawdziwe - czlowiek nerwica podzielam twoje zdanie... do tego sprawy nerwicowe, masakra... otoz powiem wam cos... istnieja na swiecie ludzie bardziej chorzy od nas, ktorzy maja PIEKNE zony/mezow i dzieci... jakos wioda swoje zycie i to daje im niebywalej sily... tylko ich nie widac, nei slychac, nie obnosza sie z tym, poki co niewiem czemu... ja bylbym najszczesliwszym facetem na ziemi. dlatego maly apel do nerwicowcow - troche wiary w siebie, stac was na wymarzonego partnera/rke, tylko wystarczy ZACZEKAC, ja tego nie zrobilem... i teraz slysze pewna angelike ktora widzac zdjecia mojej ex ktora traktowalem za super slicznotke, a ktora nie traktowala naszego zwiazku powaznie i upijala sie czesto i ostro... mowi mi lukasz, ty z tym bazylem chodziles ??? bleeee... pozostawie to bez komentarza :) badzmy poprostu pewni swojej wartosci, pisze to celowo, bo ludzie po przejsciach psychicznych prezentuja pewien stopien wartosciowosci
Pozwol mi zwyciezyc, a jesli nie zdolam, pozwol mi byc dzielnym w mej walce." A. Schwarzenegger

Zycie jest komedia dla tych, którzy patrza,
a tragedia dla tych, którzy czuja.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 05:10
Lokalizacja
Middle_of_Nowhere

Re: Nerwica a związek (seks)

przez Pstryk 11 wrz 2008, 10:49
Heh Mefisto, masz Ty absolutną rację w tym co piszesz :D Dodam tylko, że gdy się szuka na siłę to się nie znajduje...
Pstryk
Offline

Re: Nerwica a związek (seks)

przez evelina 12 wrz 2008, 10:13
jestem w związku od 2 lat najpierw była anoreksja wtedy nie było nawet mowy o seksie teraz gdy waga się ustabilizowała powinno być wszystko ok a nie jest.. :( może śmiesznie to zabrzmi ale boję się seksu. Wiele się o to kłóciliśmy z moim partnerem i zawsze ja miałam ostatnie zdanie - NIE I KONIEC ale nawet po ślubie mnie to przeraża.. wiem jestem nienormalna..
evelina
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do