Leki Homeopatyczne

Alternatywne sposoby leczenia. Akupresura, akupunktura, homeopatia, bioenergoterapia itp.

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 04 gru 2005, 15:38
Witam!!!
Patrząc na wasze wypowiedzi tj. Magdy i Korka

jako osoba trzecia moge stwierdzić że oboje macie racje.... To prawda, że wiara w wyleczenie jest połową sukcesu i że

niektórym homeopatia pomaga (i wcale nie jest stratą pieniędzy, pod warunkiem że trafimy na odpowiedniego lekarza), ale

istnieje tu druga strona medalu. Homeopatia bedzie działać tylko na osoby w nią wierzące. Jeżeli chora osoba bedzie

podchodziła do takiego leczenia sceptycznie, to nie da ono żadnych pozytywnych rezultatów. ...
Tak samo jest i w przypadku

leków psychotropowych. Tu też ważna role odgrywa wiara w ich działanie. Rezultaty w leczeniu daja one znacznie szybciej niż

homeopatia, ale i szybciej po leczeniu lekami nerwica może powrócić. Zdarzaja sie przypadki kiedy leki są ostatnia deska

ratunku, kiedy lęki paraliżują nam całe życie. Wówczas nawet nie mamy siły na pozytywne myślenie, nie mówiąc już o wierze w

wyleczenie. W takim przypadku homeopatia nie podziała, gdzyż w naszym umyśle wytworzy się bariera blokująca. W takim momencie

chora osoba oczekuje szybkiego poprawienia stanu umysłowego, a niestety leczenie homeopatyczne trwa zbyt

długo.......
Dlatego można by połączyć te dwie metody leczenia. Zapewne dały by zadawalajace rezultaty tj. na początku w

zbyt złym stanie psychicznym- leki psychotropowe, a po jego poprawienu homeopatia.....
Myślę, że wasze przepychanki do

niczego nie doprowadzą, ponieważ obydwoje macie racje. Ja nie biore leków, ani nie chodzę na terapie homeopatyczną, ale czuje

sie prawie wyleczonym. Nerwica już prawie w żadnym stopniu nie paraliżuje mi życia....
Pozdrawiam!!!! :D :D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez Magda 04 gru 2005, 19:58
To nie miały być przepychanki. Każdy ma swoją rację, a my

tylko wymieniamy poglądy :D. Wiara, właśnie. Ja jestem osobą wierzącą. Regularnie chodzę do kościoła, przyjmuję sakramenty. I

to też bardzo mi pomaga w przezwyciężaniu trudności i lęków. Wydaje mi sie,że większość osób, które pojawiają się na tym

forum to osoby młode, średnia wieku ok 20 lat( mogę się mylić :) ale czytając posty nigdy nie trafiłam na list, w którym

ktoś mówiłby o modlitwie, wierze w Boga itp. Czy to jest nie istotne, czy wszyscy są osobami niewierzącymi?? Czy wiara w Boga

jest nie na czasie? Nie bierzcie mnie czasem za dewotkę. Pytam teraz z ciekawości. Jak to jest. Może odpowie mi ktoś
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
06 wrz 2005, 14:14
Lokalizacja
Siedlce

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 04 gru 2005, 20:12
Magda, bardzo sie ciesze, że nie wsztydzisz sie swojej wiary.

A jezeli chodzi o wiare, to wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach jej miejsce zajęła pogoń za pieniadzem. To dobrze, że

chodzisz do Kościoła (wcale nie znaczy to, że jesteś dewotką i daj o sobie tak mówić). Ja niestety przestałem do niego

chodzic jakieś 4 lata temu, nie z powodu choroby (bo wówczas byłem zdrowy), tylko dlatego iż u nas w Kościele głównym tematem

jest polityka. można by powiedzieć, że do Kościoła nie chodzi się dla księdza, tylko dla Boga, ale trudno wysiedzieć przez

godzinę czasu nie słuchając kazań. Krótko mówiąc jestem wierzącym niepraktykującym, a do Kościoła chodze wtedy kiedy czuje

wewnętrzną potrzebę, ale nie na mszę........
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Magda 04 gru 2005, 20:22
Pieniądze rzecz nabyta obecnie ich niemam. Mąż nie ma pracy i

też jest wierzący, niepraktykujący. Jest mi z tym źle i czasami myslę, że gdyby zaczął sie modlić nasze życie poprawiłoby

się. Na chwilę obecną modlę się za nas oboje. I to mi daję ogromną siłę. Trochę się nie dziwię , że polityka w kościele

odrzuca. Tak nie powinno być. Ja chodzę na msze dziecinne i tam polityka nie sięga. A z kazań dla dzieci naprawdę można dużo

wynieść :D . Może i ty Dark spróbuj tego. :)
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
06 wrz 2005, 14:14
Lokalizacja
Siedlce

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 04 gru 2005, 21:24
Madziu, a kto dzis ma pieniadze......
Chodziłem też i na

dziecęce msze, ale i tam nie obyło się bez polityki, tylko w łagodniejszej wersji. A jeżeli o nią (polityke) chodzi, to

równie dobrze moge posłuchac radia....
Tak to już jest u nas w Kościele, wiele wienych zrezygnowało z chodzenia do niego.

A następny Kościół jest 15 km ode mnie...
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

...

Avatar użytkownika
przez KOREK 05 gru 2005, 02:27
DEWOTKE ?Magdo bez przesady.Prawde mowiac zazdroszcze

ludziom głeboko wierzącym w Boga.Im jest łatwiej,majac oparcie we wierze.Łatwiej im życ,łatwiej pokonywac trudnosci.Łatwiej

tez walczyc z chorobami w tym z nasza Nerwiczka.U mnie coś słabo z tą wiarą.Niestety..........Ps.To nie miały byc

przepychanki i nie były....Pozdrawiam Magdo....
Ostatnio edytowano 05 gru 2005, 03:05 przez KOREK, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
05 lis 2005, 22:53

przez reirei 05 gru 2005, 02:43
Uwielbiam to wierzący ale nie

praktykujący
to tak jakbyś żył ale nie oddychał wiesz :wink: ?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

Avatar użytkownika
przez Olka 05 gru 2005, 08:37
Ja powstrzymuje sie od okreslania siebie jako " wierząca,

niepraktykująca" - faktycznie wiara polega na praktykowaniu jej, bo na czym innym? W moim życiu jest bardzo mało Boga........

nie chodze do kościoła, nie modlę się...... tak jak Korek bardzo zazdroszczę ludziom głęboko wierzącym......
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

przez Magda 05 gru 2005, 18:37
Olu z moją wiarą też było na bakier. Chodziłam do kościoła,

bo tak mnie nauczyła mama. Jak nie poszłam, to miałam wyrzuty sumienia. Wiele sie zmieniło jak poszłam do spowiedzi po jakimś

okropnym ataku. Rozpłakałam sie przy konfesjonale i powiedziałam, że się boję. Ksiądz polecił mi odmawianie różańca, ale nie

odklepanie, ale tak z łezką w oku czyli z serca. zaczęło pomagac i pomaga do tej pory.Wtedy na nowo zaczęła sie moja podróż.

Jeste wdzięczna temu ksiedzu, ale niestety nie ma go już w mojej parafii.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
06 wrz 2005, 14:14
Lokalizacja
Siedlce

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 06 gru 2005, 00:18
Przez pojecie "wierzący niepraktykujący" rozumiem to, iż

wierzę w Boga, żyję wg. przykazań i odmawiam modlitwy (nie codziennie, ale często). Jednak nie chodze do Kościoła z w/w

powodów. Dla niektórych takie określenie może wydać się śmieszne, dla mnie nie jest. Ogólnie mówiąc Bóg jest obecny w moim

życiu na codzień.....
Również zazdroszczę ludziom tego, iż bez problemu mogą iść do Kościoła i pomodlić się w spokoju.

Tego że ich wiara jest silniejsza od mojej i maja w niej wsparcie, jak i również w księdzu. U nas niestety tak nie jest.

Kiedyś poszedłem do spowiedzi, postanowiłem wyspowiadać się tak od serca (bo nie byłem grzecznym chłopcem). Poczułem siłe

nawrócenia, ale szybko mi przeszło..... Kiedy proboszcz na mszy wkleił w kazanie moje grzechy...... Szkoda że nie pokazał

palcem, ale i tak wystarczył mi jego wzrok wpatrzony we mnie. Poczułem sie zdradzony....(to działo sie przed chorobą i było

głownym powodem, obok tematu polityki, przez który przestałem chodzic do Kościoła).....
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez reirei. 06 gru 2005, 13:58
DarkAngel napisał(a):Przez pojecie "wierzący

niepraktykujący" rozumiem to, iż wierzę w Boga, żyję wg. przykazań i odmawiam modlitwy (nie codziennie, ale często). Jednak

nie chodze do Kościoła z w/w powodów. Dla niektórych takie określenie może wydać się śmieszne, dla mnie nie jest. Ogólnie

mówiąc Bóg jest obecny w moim życiu na codzień.....


Wcale nie uważam tego określenia za

śmieszne, ale za wewnętrznie niespójne. Jeśli chodzi o kazania - dla mnie to jest rzecz, którą kościół powinien się naprawde

zająć, ale nie wyobrażam sobie swojej wiary bez sakramentów :!:
"Niepraktyka" to modne określenie na czysto ludzkie

lenistwo, polityka jest tu wiecznie dyżurnym argumentem. Ale w praktyce tej "niepraktyki", ludzie nie tylko przestają chodzić

do kościoła, ale tak na prawde wiara istnieje u nich tylko w okresie świąt i jest ona bardzo "świecka" :wink:
I tutaj ci

powiem, że mnie troche zaskoczyłeś. Ja, m.więcej po bierzmowaniu stwierdziłem że modlitwa(poza kościołem) zwłaszcza

wieczorem/rano jest po prostu dziecinna. Od niedawna jednak znowu zacząłem się modlić i teraz widze, że nawet gdy regularnie

chodziłem na msze i przyjmowałem sakramenty wszystko było takie "symboliczne" i jakoś z dala ode mnie. W moim odczuciu

modlitwa to nawet swojego rodzaju spowiedz, nie wiem jakoś tak mam, że się strasznie emocjonuje kiedy mam sobie pogadać z

"Szefem". Dlatego jeśli mówisz że się modlisz to wg mnie, aż taki do końca niepraktykujący to nie jesteś :wink:



DarkAngel napisał(a):Również zazdroszczę ludziom tego, iż bez problemu mogą iść do Kościoła i pomodlić się w

spokoju. Tego że ich wiara jest silniejsza od mojej i maja w niej wsparcie, jak i również w księdzu. U nas niestety tak nie

jest. Kiedyś poszedłem do spowiedzi, postanowiłem wyspowiadać się tak od serca (bo nie byłem grzecznym chłopcem). Poczułem

siłe nawrócenia, ale szybko mi przeszło..... Kiedy proboszcz na mszy wkleił w kazanie moje grzechy...... Szkoda że nie

pokazał palcem, ale i tak wystarczył mi jego wzrok wpatrzony we mnie. Poczułem sie zdradzony....(to działo sie przed chorobą

i było głownym powodem, obok tematu polityki, przez który przestałem chodzic do Kościoła).....


No

niestety, na tym polega nasza choroba, z drugiej jednak strony - wiara to też łaska. :( Za to jeśli chodzi o tego klechę, to

poprostu ręce mi opadły :!: :!: :!: nawet jeśli nie pokazał palcem to w pewien sposób złamał przysięgę spowiednika :!: to

tak jakby twój lekarz udostępnił nam twoją kartotekę na forum :wink: ja bym tego tak nie zostawił :evil: :evil:
reirei.
Offline

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 06 gru 2005, 21:35
Witam!!!
Łatwo powiedzieć. A co niby miałbym zrobić......

Napisać do papierza, biskupa? I co mi to by dało. Proboszcz u nas jest osobą "świętą" (ale nie dla mnie), jego zdanie jest o

wiele silniejsze od mojego... Ogólnie mówiąc nigdy nie lubiałem z nim rozmawiać (nawet w podstawówce na religii, a tym

bardziej kiedy chodził po kolędzie). Dla mnie ten człowiek popełnił tyle grzechów (włącznie z tym, że ma córkę, o której

istnieniu wiedzą wszyscy parafianie), że powinien juz dawno zrezygnowac z pełnionego stanowiska. Ale niestety jest jak jest i

ja tego nie zmienię........

PS. Zakończmy temat Kościoła, bo jest chyba niewłaściwy w tym dziale "o

lekach".
Pozdrawiam!!! :D :D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez reirei 06 gru 2005, 22:45
hehe 8) masz rację chociaż wiara też potrafi wyleczyć :wink:


Jeśli chodzi o tego proboszcza to jakoś nie chce mi się wierzyć :? Znany jest we Wrocławiu taki przypadek - jeden

proboszcz przegrał w karty (podobno z biskupem, ale to już wieści z 1283170-tej ręki) pieniądze na budowe kościoła. Do teraz

można sobie podziwiać kościółek zbudowany do połowy :wink:
Ale wydaje mi się, że jeśli ten twój ma córkę i ludzie mogą to

potwierdzić to powinien stanąć przed sądem kościelnym. Sąd kościelny ma to do siebie, że panicznie boi się zgorszenia. Jednak

często bywa tak, że ludzie rezygnują z tematu bo się boją że zostaną zjedzeni nie przez kościół ale społeczeństwo. Najgorsze

są te wszystkie fanatyczki przeojca Rydzyka, albo jakieś zabite wsie. Każdy ksiądz jest tylko człowiekiem - i prawie każdy

człowiek może zostać księdzem :!:
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 06 gru 2005, 23:16
rieirei, jakkbyś znał naszego proboszcza!!! :D :D :D


Przegrał merca w karty z biskupem......
A jeżeli nie wierzysz, to zapraszam do siebie, sam sie przekonasz....
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do