Wasze pytania |depresja|, czyli '' CO ZROBIć?''

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez El Bastardo 02 gru 2007, 19:17
smutna48 napisał(a):a jesli się nie widzi nic tzn jesli się nie ma zciągi ????

Może wystarczy rozejrzeć sie dookoła?? Gdy patrzysz w jednym kierunku to widzisz tylko wąską cześć horyzontu i to nie zawsze tą jasną cześć. Pamiętaj, że jeżeli sama nie znajdziesz "własnego obrazka" to nikt za Ciebie tego nie zrobi ani leki ani psychoterapeuta.

smutna48 napisał(a):od dawna mam to samo ciezko mi się skupic na czym kolwiek zebrać mysli do kupy przewija mi się ich strasznie duzo na minutę.

Znam dobrze to uczucie... I to są właśnie myśli które przeszkadzają w wykonywaniu codziennych czynności. To takie zbędne elementy układanki które trzeba wyrzucić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
29 wrz 2007, 18:17

Nietypowa postać depresji

przez maxsimus 03 gru 2007, 18:46
Kto z was przechodzi depresje w ten sposób, że przedewszystkim dokuczaja mu dolegliwości fizyczne . U mnie sa to drętwienia rąk bóle zębów pulsowanie czasami jakies drobne wyładowania elektryczne itd itp. Poza tym czuje się psychicznie w miare dobrze , nie mam jakiegos wielkiego dola tylko powiedzmy ze czasami jest mi troche smutno ale czuje ze moge nad tym panować. Jedyna dolegliwościa psychiczna jest to że czasami (najcześciej jak sie obudze) czuje uczucie takiego lekkiego niepokoju. Komu z was dokucza podobna postać depresji.
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
27 paź 2007, 15:18

Avatar użytkownika
przez Radison 03 gru 2007, 23:23
Mi też to nie wygląda na depresję. Ale nie lekceważ tego, postaraj się znaleźć przyczynę a zacznij od wyeliminowania dolegliwości czysto fizycznych - zgłoś się do internisty i zrób badania na te bóle. Jak wszystko wyjdzie dobrze, to przyjdzie czas, żeby się więcej zastanawiać...
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
22 sie 2006, 19:27
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez katarzyna2 06 gru 2007, 23:19
maksimusie ja miałam takie objawy.
Wyładowania elektryczne bardzo mi dokuczały.Mąż oczywiście sie ze mnie śmiał i mówił ,że jestem głupia.

bolesne skurcze,drętwienie.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
04 lut 2007, 09:16

Mój problem.

Avatar użytkownika
przez Gort 06 gru 2007, 23:36
Witam jestem nowy :) . Moim problemem jest depresja, już od około siedmiu lat. Było ciężko, czasem nie do zniesienia, ale zawsze widziałem jakieś światełko w tunelu. Już nie pamiętam ile razy mobilizowałem się żeby iść z tym do specjalisty. I kilka razy byłem, ale nie potrafiłem wyjaśnić co się ze mną dzieje. Dlatego nie bardzo mi pomogły te wizyty. Teraz jestem o wiele bardziej świadomy swojego problemu, wydaje mi się że stałem się silniejszy. Teraz moimi największymi problemami są doły, niska samoocena i czasem zupełny brak chęci do działania. Czy znacie jakieś sposoby radzenia sobie z tymi problemami? Teraz mobilizuję się do kolejnej wizyty (u psychologa), mam nadzieję że będzie dobrze. Pozdrawiam Wszystkich. Pesymista z krainy marzeń.
"Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się. Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!"

"Dziwna rzecz, ale nawet cierpieć trzeba według szablonu, żeby być zrozumianym przez ludzi."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
06 gru 2007, 21:01
Lokalizacja
z ukrycia

jak rozmawiać o depresji, myślach samobójczych?

przez manx 12 gru 2007, 12:34
witajcie,

depresje zdiagnozowano u mnie okolo roku temu, mysle, ze choroba trwa juz od 3 lat z przerwami, ale dopiero wtedy zdecydowalam sie na wizyte u lekarza i leczenie.
antydepresanty odstawilam samowolnie i dosc szybko, wydawalo mi sie, ze moge. aktualnie na powrot nie moge sobie pozwolic ze wzgledu na ciaze.

a czuje sie strasznie. nie wychodze z domu, nie wychodze nawet z pizamy. mysle, ze wszystko to byloby do przetrzymania, nawet coraz silniejsze mysli i fanatzje o smierci, bo wiem, ze kiedy wroce do lekow, znow bedzie lepiej.
no wlasnie - _byloby_, gdybym miala jakiekolwiek wsparcie.
mam wspaniala rodzine, ale nie chce ich tym martwic, nie sadze tez, by mogli mnie zrozumiec. myslalam, ze niezbedne wsparcie i zrozumienie zapewni mi najblizsza osoba, ale tak nie jest.
obecnie kazdy napad paniki, bolu, smutku, histerii jest dla mnie zrodlem niesamowitego stresu, ze oto zaraz przyjdzie On i bedzie mial pretensje, ze moj placz nie pozwala mu sie skupic na pracy, ze histeryzuje i przesadzam. probuje nawiazac rozmowe, wytlumaczyc, ze bardzo potrzebuje wsparcia, ale nic z tego nie wychodzi.
dla niego jestem tylko rozhisteryzowana egoistka, trudno mi wyobrazic sobie bardziej raniace slowa, keidy jedyne, o czym myslisz, to zeby opanowac sie i wytrzymac. mysle, ze gdyby nie dziecko i swiadomosc, ze zabilabym i je, nie dalabym rady.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
12 gru 2007, 12:22

przez justynasz29 12 gru 2007, 14:32
czesc
ja lecze sie na depresje 4 lata , gdy urodzilam pierwsze dziecko cos sie ze mna zaczelo dziac odczuwalam lek przed wyjsciem z domu ,balam sie ludzi otoczenia w koncu zaczelam sie leczyc ,bylam w ciazy z drugim dzieckiem ,musialm odstawic leki nie wiem skad mialam sile na to ze wiedzialam podswiadomie ze muzse bez lekow wytrzymac zeby dziecko sie zdrowe urodzilo i wytrzymalam ale dziecko gdy mialo roczek wpadlam w silna depresje i mialam mysli rezygnacyjne w szpitalu spedzilam 2 miesiace moja rodzina tez byla zaszokowana moja choroba bo ja umialam sie kamuflowac ale powinnas miec wparcie od rodziny , piszesz ze najblisza osoba Cie nie wspiera to nie dobrze powinien to zrozumiec i pocieszac Cie w trudnych chwilach mnie tez dziecko trzymalo przy zyciu bo tez bym nie wytrzymala, trzymaj sie pozdrawiam
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
21 lis 2007, 16:02
Lokalizacja
Leeds

Avatar użytkownika
przez Jovita 12 gru 2007, 16:20
manx napisał(a):a czuje sie strasznie. nie wychodze z domu, nie wychodze nawet z pizamy. mysle, ze wszystko to byloby do przetrzymania, nawet coraz silniejsze mysli i fanatzje o smierci, bo wiem, ze kiedy wroce do lekow, znow bedzie lepiej.


no i zle myslenie- myslisz ze ta chemia w postaci antydepresantow zalatwi za ciebie wszystkie problemy??? musisz znalezc przyczyne a leki tylko zalagodza twoje dolegliwosci a potem znow wroca.. Chodzisz na jakas terapie?


manx napisał(a):no wlasnie - _byloby_, gdybym miala jakiekolwiek wsparcie.
mam wspaniala rodzine, ale nie chce ich tym martwic, nie sadze tez, by mogli mnie zrozumiec. myslalam, ze niezbedne wsparcie i zrozumienie zapewni mi najblizsza osoba, ale tak nie jest.


masz meza badz partnera??? jesli nie to czemu nie chcesz sie zwrocic do rodziny? nie ma sie czego wstydzic mysle ze jesli twoja rodzina jesyt wyrozumiala to z pewnoscia cie zrozumie, nie boj sie nie zamartwiaj sie i nie odpowiadaj sobie na swoje pytania.. idz do kogos bliskiego komu ufasz i zwierz mu sie nie wolno zostawac samemu ze swoimi problemami tym bardziej gdy masz sie do kogo zwrocic , rob wszytsko zeby pomoc sobie i swojemu dziecku nie zostawaj z problemami sama bo kiedys wybuchniesz i bedzie bardzo niedobrze.Uwierz mi szukaj pomocy poki nie jest za pozno i poki jescze mozesz!!


manx napisał(a):obecnie kazdy napad paniki, bolu, smutku, histerii jest dla mnie zrodlem niesamowitego stresu, ze oto zaraz przyjdzie On i bedzie mial pretensje, ze moj placz nie pozwala mu sie skupic na pracy, ze histeryzuje i przesadzam. probuje nawiazac rozmowe, wytlumaczyc, ze bardzo potrzebuje wsparcia, ale nic z tego nie wychodzi.


kinm jest on?? jak mozesz byc z kims wkim nie masz wsparcia w najtrudniejszych chwilach?? dlaczego jestes z nim??
odp[owioedz jesli nie chcesz tutakj na forum gleboko w sobie - czy warto z takim czlowiekiem byc??? czy warto sie meczyc skoro on cie nie wspiera??
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez manx 12 gru 2007, 20:03
To nie tak, ja wiem, ze leki nie zalatwia za mnie wszystkiego.
Znam natomiast swoja na nie reakcje, wiem, o ile mi wtedy latwiej.
Wiem tez, jak przez te lata wygladala moja walka z choroba bez wsparcia farma.

Co do rozmow z rodzina, to niestety nie jest tak latwo. Po kilku probach naswietlania tematu zrozumialam, ze reakcja bagatelizowania sprawy przez rodzicow jest ich mechanizmem obronnym. Wiem, ze nie potrafiliby zrozumiec i pomoc, a ja nie chce obarczac ich swoimi problemami, na pewno nie w calosci.

Bardzo chcialabym, by moj partner i ojciec dziecka znalazl w sobie dosc sily, by mnie wspierac, ale coraz wyrazniej widze, ze to niemozliwe. Wiem, ze ma dobre intencje. Mysle, ze w jego wypaku to tez reakcja obronna - nie moze pogodzic sie z faktem, ze ktos, z kim on jest, jest nieszczesliwy, ze on tego szczescia nie potrafi zapewnic. Coraz czesciej podczac klotni/prob rozmowy, slysze, ze on juz "nie ma sily".
Czuje sie, jak bym byla z papieru, potrafie tylko lezec, Jemu wydaje sie, z e probuje wtedy mi pomoc, ale tak naprawde sa to tylko nieporadne gest zazwyczaj poparte patrzeniem na zegarek, no bo przeciez on ma tyle na glowie...

Wiem, ze gdybym byla zdrowa, mogloby nam byc cudownie, nawet teraz przeciez jest tak przez wiekszosc czasu.
Ale kiedy ja mam gorszy okres, On tylko zaognia sytuacje, juz naprawde nie wiem, jak o tym rozmawiac, zeby unikac takich sytuacji.

Wiem tez, ze rozstanie, atmosfera, w jakiej by przebiegalo, wprowadziloby mnie w jeszcze gorszy stan, a ja mimo wszystko znajduje w sobie resztki sil, by robic, co musze na uczelnie, by udawac przed rodzina, ze wszystko jest zawsze w porzadku.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
12 gru 2007, 12:22

przez Pstryk 12 gru 2007, 20:44
manx, leki jedynie 'zamiatają problem pod dywan'. Nie możesz też oczekiwać, że ktoś rozwiąże Twoje problemy. Musisz przede wszystkim sama zająć się nimi. Teraz masz dodatkową motywację. Wykorzystaj ten czas.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 12 gru 2007, 20:53
manx, całkiem możliwe, że brak wsparcia ze strony Twojego partnera to i owszem reakcja obronna, ale na całą sytuację związaną z Waszym nienarodzonym dzieckiem.
Zwykle tak jest, że przy ciąży cała uwaga otoczenia skupia się na kobiecie, mężczyzna co najwyżej może liczyć w takich sytuacjach na gratulacje.
Dla Twojego partnera ta sytuacja też najprawdopodobniej nie jest łatwa. Nie wiem czy możliwe, że jego bądź Twoi rodzice "dorzucają swoje trzy grosze" w postaci docinek typu "jak Ty teraz utrzymasz rodzinę", jeśli dochodziłyby do tego jeszcze problemy "własnego kąta", to Twój partner może czuć się osamotniony z tymi problemami.
Może też czuje się "w odstawce", skoro poświęcałaś mu wcześniej swoją uwagę, a teraz tą uwagę skupia dziecko (choć jeszcze nienarodzone).
Przyczyny jego obaw mogą być różne. To tylko moje przypuszczenia, nie wiem jaka jest Wasza sytuacja.
W każdym razie myślę, że i jemu przydałoby się Twoje wsparcie. Może, gdy poczuje, że jako "głowa rodziny" nie jest pozostawiony z tym wszystkim sam sobie, wtedy i Ciebie wesprze tak, jak tego oczekujesz.

Z kolei, skoro irytuje Cię, gdy depresja pozbawia Cię sił, to może spróbuj (na przekór depresji) odciążać go w niektórych lżejszych obowiązkach. Tobie pozwoli to "zająć głowę" i nie myśleć cały czas o tym wszystkim. A zarazem i on będzie mógł poświęcić Tobie więcej czasu, skoro ma go tak mało.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez manx 12 gru 2007, 22:12
dziekuje, God's Top 10, masz wiele racji.
w zasadzie nic nie podnosi mnie na duchu tak, jak mysl, ze wcale nie jestem z potworem :).
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
12 gru 2007, 12:22

Proszę o radę

przez Krystyna2112 15 gru 2007, 16:48
Mam na imię Krystyna mam 41 lat i troje dzieci. :shock: :shock:
Przez 20 lat boli mnie glowa Być moze to migrena, od 4 lat mam zawroty głowy po jakimś dziwnym ataku mialam wtedy wrażenie jakby chcialo mnie sparlizowac.. :( :( i własnie od tego czasu mam zawroty. Miałam robione badania które nmarazie nic nie wykazały.. :? :? :? Brałam Bioxetin lek depresyjny bo bałam się i nadal się boje . Ponad rok temu zaszłam w ciąże i przez jakis rok wszystko było wporządku. a teraz mam dziwne uczucie jakby mi sie wszystko sniło nie mogę poczuc życia wszystko jest takie jakies nie realne. mam codziennie sciśnieta głowę a w głowie jakby trzęsoca się garaleta i nie wiem czy to znowu depresja czy jakas choroba mózgu.
Czy ktos mial kiedys podobny przypadek ? :?: :?: :?: :?: :?:
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
krystyna T.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
15 gru 2007, 16:40
Lokalizacja
Elbląg

przez Kornel Lone 15 gru 2007, 19:15
Tak, zwłaszcza rano, jakby na głowie była zaciśnięta obejma.

Wszystko złagodziło sie (bo minęło to za duże słowo) po rozpoczeciu leczenia dwoma przeciwdepresantami na raz.

Może warto odwiedzić lekarza?
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
14 sty 2007, 18:47
Lokalizacja
katowice

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości

Przeskocz do