Depresja wśród bliskich....

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez 8506 24 gru 2006, 00:51
O tak , wiem wiem ;) zdaje sobie sprawe z tego , szczeże mówiąc to czuje sie normalnie , jakoś tak w pewnej chwili zastopowałem z umartwianiem sie za tego kto tu powinien sie martwic a tego nei robi bo jak wiadomo nie widzi problemu pewnie, ale nie mowie ze tak mam zawsze i ze to tak obok przechodzi bo moz ei w wiekszosci przelatuje mi to aale tak naprawde w środku zostaje goryczka co? no tak tak jest
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
23 gru 2006, 11:13

Być może to pomoże

Avatar użytkownika
przez nerim 25 gru 2006, 12:15
Zrób mu dobrze, od razu się wyleczy.
Oczywiście nie przesadzaj.
:idea: :idea: :idea: :idea: :idea: :idea: :idea: :idea: :idea: :idea:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
16 gru 2006, 20:27

Avatar użytkownika
przez gina 26 gru 2006, 18:34
"Świetny" pomysł nerim,zwłaszcza jeśli on jest na lekach.... o seksie to niestety mogę zapomnieć na co najmniej pół roku... Tłumaczę to sobie i tłumaczę jak mogę ale ten brak fizycznego zainteresowania strasznie mnie boli,a może to tylko głupie tłumaczenie,może on już mnie nie kocha?Strasznie delikatny temat...
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez daniel1299 27 gru 2006, 14:51
Witam moja sytułącja z dziewczyna sie wcale nie poprawiła bierze leki ale jest oschłą i taka jak była. Wini mnie że jej ni epomogłem tylko ja niewiedziałem jak:( pa
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
03 gru 2006, 16:10

przez siostra 28 gru 2006, 16:52
Bardzo dziękuję za pomoc i wsparcie! Oczywiście będę się starać ze wszystkich sił, żeby mu pomóc. Szkoda tylko, że mam tak mało czasu - raptem 5 dni! Mam nadzieję, że brat nie zamknie drzwi przede mną. Ja zawsze byłam dla niego jakimś autorytetem, chociaż jestem młodsza, ale nigdy nie byliśmy wobec siebie zbyt wylewni. Chyba nie umiemy okazywać sobie czułości, więc nie wiem, czy będę umiała go przytulić (straszne to prawda?!). Mój barat jest osobą nieśmiałą, zawsze był raczej "dziki"i zakompleksiony. Bardzo chciałabym, żeby chodził na terapię, ale obawiam się, że on nigdy sie na to nie zgodzi. Słyszałam, że akupunktura może coś pomóc? Może warto spróbować? Postaram się, żeby w te święta w domu było "normalnie"., czyli wesoło. To ważne także dla mamy, która w całej tej sytuacji sama jest kłębkiem nerwów. Wiem, że ja sama muszę się trzymać, chociaż czasami jest mi bardzo ciężko, bo mam wrażenie, że wszysko jest na mojej głowie i jeśli mnie zabraknie...
Cieszę się, że mogę sie podzielić z kimś swoimi problemami - jedynie tu mogę otwarcie o nich rozmawiać. Nie mam odwagi z kimkolwiek o tym mówić, nawet z mężem!
Życzę Wam spokojnych Świąt!!!

Dodano: Czw Gru 28, 2006 4:37 pm
Witajcie! Wczoraj wróciłam do domu ze "śwąt". Niestety sytuacja z moim bratem nie jest dobra. Rozmawialiśmy ze sobą. Opowiedział mi, co sie z nim dzieje. Jestem przerażona! Wiem, że to spotkanie ze mną trochę mu pomogło, widzę, że mam na niego duży wpływ. Poradziłam mu, że w chwilach napięcia dobry jest wysiłek fizyczny - na przykład ćwiczenia ( za jakiś czas poszedł poćwiczyć). Jest bardzo "smutny", rzadko się uśmiecha, ale jednak czasami udało mi się wywołać uśmiech na jego twarzy( to za sprawą mojego małego synka). Nie może usiedzieć w miejscu, cały "chodzi", musi wstać i przejść się kawałek. Mówi, że coś go ściska od środka. Na stałe bierze Zalaste i Lerivon, a na noc Stolnox(to straszne). Po tym ostatnim udaje mu się rozluźnić, mówi, że tylko ten lek tak szybko działa. Boję się, że się uzależni - czytałam o tym świństwie. Dowiedziałam się, że fmyśli samobójcze! Nie wiem co robic.

Dodano: Czw Gru 28, 2006 4:52 pm
[quote="siostra"]Bardzo dziękuję za pomoc i wsparcie! Oczywiście będę się starać ze wszystkich sił, żeby mu pomóc. Szkoda tylko, że mam tak mało czasu - raptem 5 dni! Mam nadzieję, że brat nie zamknie drzwi przede mną. Ja zawsze byłam dla niego jakimś autorytetem, chociaż jestem młodsza, ale nigdy nie byliśmy wobec siebie zbyt wylewni. Chyba nie umiemy okazywać sobie czułości, więc nie wiem, czy będę umiała go przytulić (straszne to prawda?!). Mój barat jest osobą nieśmiałą, zawsze był raczej "dziki"i zakompleksiony. Bardzo chciałabym, żeby chodził na terapię, ale obawiam się, że on nigdy sie na to nie zgodzi. Słyszałam, że akupunktura może coś pomóc? Może warto spróbować? Postaram się, żeby w te święta w domu było "normalnie"., czyli wesoło. To ważne także dla mamy, która w całej tej sytuacji sama jest kłębkiem nerwów. Wiem, że ja sama muszę się trzymać, chociaż czasami jest mi bardzo ciężko, bo mam wrażenie, że wszysko jest na mojej głowie i jeśli mnie zabraknie...
Cieszę się, że mogę sie podzielić z kimś swoimi problemami - jedynie tu mogę otwarcie o nich rozmawiać. Nie mam odwagi z kimkolwiek o tym mówić, nawet z mężem!
Życzę Wam spokojnych Świąt!!!

Dodano: Czw Gru 28, 2006 4:37 pm
Witajcie! Wczoraj wróciłam do domu ze "śwąt". Niestety sytuacja z moim bratem nie jest dobra. Rozmawialiśmy ze sobą. Opowiedział mi, co sie z nim dzieje. Jestem przerażona! Wiem, że to spotkanie ze mną trochę mu pomogło, widzę, że mam na niego duży wpływ. Poradziłam mu, że w chwilach napięcia dobry jest wysiłek fizyczny - na przykład ćwiczenia ( za jakiś czas poszedł poćwiczyć). Jest bardzo "smutny", rzadko się uśmiecha, ale jednak czasami udało mi się wywołać uśmiech na jego twarzy( to za sprawą mojego małego synka). Nie może usiedzieć w miejscu, cały "chodzi", musi wstać i przejść się kawałek. Mówi, że coś go ściska od środka. Na stałe bierze Zalaste i Lerivon, a na noc Stolnox(to straszne). Po tym ostatnim udaje mu się rozluźnić, mówi, że tylko ten lek tak szybko działa. Boję się, że się uzależni - czytałam o tym świństwie. Dowiedziałam się, że fmyśli samobójcze! Nie wiem co robic.[/quote] Miał Myśli samobójcze. Może o czyś jeszcze nie wiem?! Pozdrawiam
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
09 lip 2006, 22:53
Lokalizacja
SZCZECIN

Chcę pomóc swojej dziewczynie! Tylko jak? Proszę o pomoc.

przez Kochajacy_chlopak 10 sty 2007, 17:48
Witam.
Chciałbym Wam opowiedzieć historie, problem mojej dziewczyny, oczekuję od Was rad, co mam dalej robić, aby jej pomóc.
Z moja dziewczyna jestem od 2,5 roku. Obecnie mamy 18 lat. Chodzimy do 2 klasy liceum. Bardzo się kochamy, ale nie to jest tym, o czym chce napisać. Ona była jedną z najlepszych uczennic w naszym gimnazjum (tam się poznaliśmy). Później zaczęło się liceum, ona chodzi do najlepszego ogólniaka w naszym mieście. I tutaj pojawia się problem. Mianowicie chodzi o naukę, choć to jest tylko część całego problemu. Źródło jest gdzie indziej, w domu. Ma oboje rodziców, pracują, bez większych zmartwień, jednak, od kiedy zaczęła chodzić do liceum zaczęła uczyć się gorzej. Wiadomo jak to jest, nowa szkoła, wysoki poziom, inne zajęcia poza lekcyjne i oceny nie były już tak wspaniałe jak w gimnazjum. Pojawiła się jedna 2 na semestr, trochę 3 no i oczywiście 4,5 nawet z dwie 6. No oceny dobre jak na ogólniak, wiadomo, że nie można mieć 5 ze wszystkiego. Chociaż moja dziewczyna chciała mieć lepsze oceny, problem polega na tym, że gdy idzie do odpowiedzi czy piszę kartkówkę coś ją blokuje i nagle zapomina prawie wszystko, czego się nauczyła. Tym czymś jest stres. Stres wywołany tym, że mama może być niezadowolona jak dostanie zła ocenę. Wcześniej to jeszcze nie było aż takie straszne, nasiliło się to ostatnio i to bardzo mocno. Mianowicie chodzi mi o reakcje rodziców, czy też praktycznie samej matki. Ostatnio, gdy mama dowiedziała się, jakie będzie miała oceny na semestr (oceny trochę gorsze niż te z pierwszej klasy) powiedziała jej, że nie pójdzie na wywiadówkę, bo się jej wstydzi, gdy dostaje zła ocena często zabrania jej pójścia na basen czy tenis. Cały oskarża ją, że nic nie robi. Nie uczy się w domu też nic nie robi (prawda wygląda tak, że moja dziewczyna zawsze sprząta w domu, gdy wraca ze szkoły robi obiad, później się uczy, zajęcia jakieś typu właśnie basen, tenis czy angielski). Teraz powiedziała jej, że na ferie też nigdzie nie pojedzie, bo nie zasłużyła. My za dużo też się nie spotykamy, ona nie chodzi na żadne dyskoteki czy coś w tym stylu, nawet nie może iść do koleżanki, gdy się spotykają wszystkie dziewczyny z jej klasy. Jest sprawdzana prawie na każdym kroku. Musi mamie mówić gdzie idzie, po co, za ile wróci itp. Moją dziewczynę zaczyna to już po prostu przerastać, chodzi załamana, nie ma ochoty na nic, często płacze w poduszkę wieczorami, gdy słyszy takie słowa z ust swojej matki. Moja dziewczyna jest naprawdę wspaniałą dziewczyną, koleżanką i córką swoich rodziców. Jej mama nie docenia tego, co ma. Cały czas krytykuje i zarzuca bzdury wyssane z palca. To boli i to bardzo. Bardzo to przeżywa i na pewno w jakimś stopniu to ma wpływ na jej oceny w szkole. Chciałbym jej jakoś pomóc tylko nie wiem jak. Na razie moja pomoc wygląda na rozmowie z nią, wspieraniu dobrym słowem. Gdy ona opowiada mi o tym brakuje mi słów w ustach, nie wiem, co mam jej powiedzieć, bo nie umiem zrozumieć, że jej mama tak ją traktuje. Wiem, że tutaj bardziej potrzeba psychologa jej mamie a nie mojej dziewczynie no, ale to odpada od razu. Na pewno pojawią się pytania, co na to jej tata. On jakoś stoi z tym wszystkim z boku, ani jej nie broni ani też jej nie zarzuca. Nie podałem tutaj imion ani mojej ani jej, bo chciałbym zachować anonimowość. Ona nie zgodziłaby się abym opowiadał to na jakimś forum. Proszę o pomoc i z góry dziękuje.
Posty
1
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:15

Avatar użytkownika
przez IceMan 10 sty 2007, 18:22
Znam taką sytuację akurat niezwykle dobrze. Myślę, że twoja dziewczyna powinna stawić opór matce - pokazać, co myśli i co czuje w takich sytuacjach. Że nie życzy sobie takiego traktowania. Wydaje mi się że twoja dziewczyna to delikatna, skromna, wrażliwa i spokojna osoba, która w pewnych sytuacjach nie jest w stanie pokazać, że też się liczy i jest ważna. Jeżeli chodzi o ten opór - nie chodzi mi o totalny bunt i lekceważenie zdania matki (choć i w ostateczności może tego trzeba), lecz konkretne wyrażenie swojego zdania, twarde nie na sytuację jaka jest. Jeżeli twoja dziewczyna cichaczem, wieczorami płacze w poduszkę, to jej matka albo o tym nie wie, albo to zupełnie lekceważy. Mam w domu bardzo podobną sytuację i jak na razie najbardziej pomogło mi stopniowe, łagodne zwiększanie swojej niezależności. Jeżeli nie wyczułem jakie mogą być konsekwencje tego a tego w danej chwili, to wszystko legło w gruzach (jak domek z kart) i musiałem budować swoją niezależność od nowa. Ale podstawa - jej matka musi dokładnie wiedzieć, czego twoja dziewczyna chce, a co ją dręczy i załamuje. Wtedy można stopniowo starać się przerabiać postawę jej matki. Myślę że to pomoże.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez Angie 10 sty 2007, 19:09
Najlepiej zrobi jeśli pójdzie opowiedzieć o tym pedagogowi szkolnemu. Też tak miałam kiedyś że gdy byłam pytana to zapominałam i nauczyciele myśleli że się nie uczę. Pedagog porozmawiał z nauczycielem i przez jakiś czas dali mi spokój od pytania a mogłam wykazać się na sprawdzianach, czym udowodniłam, że się uczę, tylko mam problemy ze stresem. Potem, gdy już to wiedzieli mniej denerwowałam się przy odpowiedzi.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
09 sty 2007, 00:27

CO DZIEN TO GORZEJ :(

przez zenit 11 sty 2007, 02:13
WITAJCIE.
mam ogromny problem. moja dziewczyna od jakiegos czasu podupada na zdrowiu. jest niespokojna, skrajnie nerwowa, dreczy sie kazda najmniejsza sprawa, nic ja nie interesuje, niczym nie potrafi sie zajac. mamy troche problemow finansowych co doprowadza ja do skrajnej rozpaczy. ciagle zarzuca mi ze nie potrafie jej pomoc, ciagle obwinia mnie za to co sie z nia dzieje, nie moze znalezc pracy, stracila wiare w siebie i w nas. ostatnio ciagle mowi o rozstaniu.

jestem zdesperowany i zalamany. probuje jej pomoc ale ciagle jest cos nie tak. nawet jak ejst wszystko ok to za chwile wybucha awantura o cos malo istotnego, ale konczy sie na powaznych zarzutach.

jak dla mnie to depresja. nie wiem co robic, szalenie ja kocham i nie chce jej stracic, tym bardziej nie che zyc w przekonaniu ze to moja wina.
prosze podpowiedzcie mi co mam zrobic zeby znowu wrocila do siebie.

trace glowa !
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
11 sty 2007, 01:56

Avatar użytkownika
przez Róża 11 sty 2007, 11:08
Myślę,że brak jej poczucia bezpieczeństwa.Między innymi przez te problemy finansowe.Sama nie może nic na to poradzić więc szuka pomocy u ciebie(chociaż nieraz wychodzi,że coś niesłusznie ci zarzuca).Prawdopodobnie gdybyście mieli pieniądze,wygląadałoby to lepiej.I nie znaczy to wcale,że jest materialistką,po prostu czułaby,że jest jakaś w miarę spokojna i zapewniona przyszłość przed nią.Niestety powtarza się tu ten schemat,że kobieta powinna mieć oparcie w mężczyźnie,również finansowe,czego wielu panów nie rozumie,a sama natura tak nas stworzyła.Nie mówię,że ty jesteś winny,ale powinieneś przede wszystkim postarać się zmienić ten stan rzeczy na lepsze i może wszystko bedzie dobrze.Pozdrawiam.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Mamy kłopot ze swoim 21 letnim synem

przez Fryzjer 02 lut 2007, 00:58
Witam
jestsmy rodzicami faceta 21 letniego i ..... po drodze było wesoło czyli narkotyki imprezy i swoja teoria na temat dorosłosci, podrodze zaprzepascił szkołe prace itp itd, walka nasza dała tyle ze wydaje nam sie iż nie bierze ale czy tak jest nie jestesmy do konca pewni, na pewnym etapie tym dobrym miał podjac prace w renomowanym salonie jednakze niz zaliczył szkolenia i tak sie zaczeło w sumie zle dziac, nie miał ochoty podejmowac pracy robic czegokolwiek nie przywiazujac wagi do swoich rzeczy np. telefonu -pozbył sie go nie wiemy w jaki sposób ale nie zmartwił sie tym ,w pewnym momencie stał sie roślinka smiał sie jak dziecko 5 letbnie bał sie o nas ze nam sie costanie nawet do tego stopnia ze pytał czy moze z nami spac ,trafliiśmy na wizyte do psychiatry który stwierdził depresje i zaburzenia osobowosci przepisał mu CILON nie powiem nastapiła poprawa jednakże na dzień dzisiejszy zastanawiamy sie czy ten lek cos daje gdyz znowu nic go nie interesuje potrafi sie wyłaczyć tylko spac , jeść i czasami ogladac telewizje, rownoczesnie chodzilismy do psychologa na wizyty prywatne , gdzie po testach stwierdził to co psychiatra, ostatnia wizyta u psychologa w grudniu nasza nie syna polegała na tym co dalej po wymianie spostrzezeń psycholog stwierdził ze mamy go olac ze albo sie spamieta albo nie i taki bedzie, natomiast wizyta w styczniu u psychiatry to ..... cytat " ja tu juz nic nie pomoge tylko psycholog" , z tym lekim tez sa problemy gdyz nie chce go brac jesli któres z nas mu go nie poda to sam nie weźmie, twierdzi ze nic mu nie jest ze nie jest chory i w ogole co my od niego chcemy, dziś załozylismy konto na waszej stronie stad ten wywód i o dziwo miał ochote z kims z tego forum pisac jednakze nie jestesmy zbyt biegli w kompie stad dopiero nasz opios całe j sytuacji, Jeśli kotoś miał lub ma podobne problemy w rodzinie lub sam tego doswiadcza prosimy o porade ,RODZICE.
sory ale nie jestem biegły w kompie bo dopiero sie z nim zapoznaje wiec kmoge miec troche kłopotów z komunikowaniem.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
01 lut 2007, 23:41

Avatar użytkownika
przez gina 02 lut 2007, 10:23
Witam serdecznie!!! No i mamy kłopot... Postawa psychologa bardzo mi się nie podoba... psychiatry zresztą też... Więc ja na Państwa miejscu zmieniłabym jednego i drugiego...Nie można "olać" własnego syna, nie rozumiem pana psychologa,chyba się minął z powołaniem. Opowiem Państwu,jak to było z moim przyjacielem,miał podobne zachowania, tzn.,całymi dniami nie robił nic,tylko leżał, słuchał muzyki, oglądał telewizję,nic go nie interesowało,nawet się nie mył.. wcześniej miał problemy z alkoholem... Było podobnie, wizyta u psychiatry, pilnowanie, żeby brał leki, nic to nie dawało... Cała sprawa zaszła już tak daleko, że rodzice poczuli się bezradni i długo się nie zastanawiając załatwili mu pobyt w szpitalu, nie było niestety innego wyjścia,zapakowali w samochód i odwiezli. Tam zajęli się nim profesjonalnie,psychiatra, psycholog, dobieranie leku i chłopak po miesiącu wrócił jako inny człowiek!!! To nie jest rada, broń Boże, tylko opis podobnego przypadku, ale na Państwa miejscu walczyłabym o zdrowie syna do upadłego... życzę powodzenia, gina
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

Avatar użytkownika
przez Róża 02 lut 2007, 11:11
Ja również zgadzam się z Giną jak najbardziej.Koniecznie trzeba zmienić lekarza i psychologa.Myślę też,ze narkotyki zrobiły u syna duże spustoszenie w mózgu i lekarz prowadzący syna powinien wiedzieć o tym,że brał.A szpital jest bardzo dobrym pomysłem.radziłabym aby ktoś z państwa podszedł do najblizszego szpitala z dokumentacją z leczenia syna i porozmawiał na jego temat z ordynatorem.Powinien pokierować państwa i doradzić,czy w tym wypadku szpital byłby wskazany.
Natomiast jeśli syn chce uczestniczyć z nami na forum-nie widzę przeszkód.Jest tu bardzo wielu wspaniałych,empatycznych i doświadczonych w chorobie ludzi.Zapraszamy.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez 331ania 02 lut 2007, 11:24
witam.Zgadzam sie niestety z Gina bo ja tez uwazam ze w takim przypadku tylko szpital pomaga bo jest tam sztab lekarzy ktorzy zajma sie przypadkiem indywidualnie i zglebia przyczyny takiego zachowania-wczesniej czy ppozniej uda sie go z tego wyciagnac.Prosze sie nie obawiac ze cos sie jemu tam stanie-sama bylam w szpitalu dwukrotnie i jakos zyje i sobie radze.Mysle ze to jedyne rozsadne rozwiazanie.Pozdrawiam.
aha.a zachowanie takie spowodowane jest braniem narkotykow-to sa nastepstwa dlatego tez wazne jest by lekarz o tym wiedzial.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do