Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

patrycja03

Użytkownik
  • Zawartość

    200
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

690 wyświetleń profilu
  1. o widzisz:) mi to siostra razem z mamą ostatnio powtarzały, że gdyby coś się działo ze mną, moim żołądkiem złego, to nawet jedząc i np zajmując mysli rozmawiając z kimś, to odczuwalabym dalej ból żołądka albo że jest mi niedobrze. A bardzo często były takie sytuacje, kiedy faktycznie starałam się o tym nie myśleć i mi się to udawało i jadłam normalnie, bez problemu. Za 9 dni mam tą gastroskopie, ciężko mi jest uwierzyć, że naprawdę ją będę mieć, że w końcu się dowiem czy coś się tam dzieje, czy jednak nie i to tylko moja głowa. Mimo tego, że będę usypiana, to mam obawy i tak i tak. I od jakiegoś czasu poprawiło mi się jedzenie i apetyt, ale chyba znów coś zaczyna być z tym nie tak...
  2. Ja to teraz też dodatkowo zaczęłam od kilku godzin mieć myśli, że mogę mieć coś z jelitami też...Jak byłam w toalecie kilka godzin temu, to zauważyłam, że mi strasznie bardzo brzuch wydęło i nawet przy ucisku był jak taki balon i od razu pomyślałam, że owszem to mogą być wzdęcia, ale może spowodowane niedrożnością jelit...I zaczęłam o tym czytać oczywiście no i ani nie potwierdziłam sobie sama tego na 100%, ani też nie wykluczyłam. I zaczęłam mieć wtedy gdy miałam te prawdopodobnie wzdęcia, to strasznie czułam, że mnie właśnie jelita bolały, bardziej to odczuwałam gdy wciągałam brzuch. Nie było to nic fajnego i już się bałam, że zacznę panikować lub znów zwymiotuję, bo przez problemy z jelitami też jest to możliwe chyba. I zaczęłam wydalać bardzo dużo gazów, częściej tych głośniejszych. Teraz już mi to ustąpiło, później jeszcze jak te gazy wypuściłam, to poszłam znów do toalety bo przez nie zachciało mi się znów. No i może to po prostu przed okresem tak mam (za 9 dni mam dostać) i ten ból brzucha i w ogóle to wszystko co dziś, albo może to objaw zespołu jelita drażliwego
  3. Znaczy ja będę ją mieć w znieczuleniu ogólnym więc nic nie będę nawet wiedziała. Na żywca ale mimo to ze znieczuleniem miejscowym to bym pewnie nie dała rady sobie zrobić...
  4. Ten oddział dzienny w szpitalu to może nawet dobre by dla Ciebie było, 5 razy w tygodniu tam być przez kilka godzin mając przy tym terapię. Myślę, że skoro gastrolog nic Ci takiego nie stwierdził czy tam przepisał leki a jest nadal brak zmian lub nawracają Ci te dolegliwości, to to raczej nie jest związane z niczym innym jak tylko z psychiką. O kurcze 11 lat to też naprawdę długo wytrzymałaś i wytrzymujesz dalej z tym cholerstwemi dziękuję Ci bardzo za tą wiarę! ❤ja również mam nadzieję i trzymam mocno kciuki, że Tobie też się uda uwolnić od niej całkowicie 🥰
  5. A ja byłam niedawno u mojej lekarki rodzinnej i powiedziałam jej o tych moich objawach co miałam ostatnio, jak miałam problem z jedzeniem itp. No i że zdecydowałam się na gastroskopię, to poszłam się zapisać od razu na termin ale zapytałam też czy jest możliwość wykonania jej w znieczuleniu ogólnym i na szczęście jest i nawet tu u mnie w szpitalu nic się już za to nie płaci. No i mam na 27 września na 8:30
  6. no cóż niestety ale mam dopiero 18 lat a z nerwicą męczę się od bardzo dawna, tyle że stwierdzoną mam od jakichś trzech, bo dużo wcześniej nie wiedziałam nawet, że to jest to. Oj tak, póki co, to nawet nie myślę o przerywaniu jej. Leki też biorę i w sumie to miałam w życiu zmieniane już 3 razy, bo po pewnym czasie po prostu już nie działały, a terapię gdybym miała już od dawna to inna bajka by była..Mam nadzieję, że Tobie terapia i leki również pomogą i wyjdziesz z tego piekła, czego życzę Ci całym sercem 🥰widziałam też, że masz depresję, więc gdy czytam Twoje historie i wkrętki na coś, to tak jakbym czytała o sobie. Ja również oprócz nerwicy mam stwierdzoną depresję i ostatnie dni były tak okropne...
  7. Znaczy mam jako takie wsparcie od mamy, od młodszej siostry też się zdarzy ale ona ma mniejszą cierpliwość do tego wszystkiego niż mama. Tak, chodzę do psychiatry już od 3 lat jakoś, teraz mam zmienionego bo no jestem już pełnoletnia i musiałam zapisać się do tego dla dorosłych. No i ona mi dała dodatkowy nowy lek który na razie do piątku biorę połówkę, a później całą już. One są o tyle przypasowane do mnie, że rozpadają się na języku i mają okej smak. One nazywają się Mozarin Swift. Jeszcze do tego od lipca uczęszczam na terapię.
  8. mam 160cm wzrostu albo 159. Masakra, ja tak mam z dużymi tabletkami i takimi wielkości Ibupromu, boje się od jakiegoś czasu znów, gdy takie biorę, że mi stanie w gardle albo zatrzyma się na końcu języka i nie wiem się udławię na przykład, okropnie to męczy...Co do badania na tą niedowagę to miałam nawet thc wiesz na tarczycę i w ogóle białko żeby sprawdzić czy nie jestem wygłodzona albo wyniszczona w organiźmie, no i nigdy nic nie wychodziło. Żadnej anemii nawet, raz prawie miałam ale dzięki tabletkom na uzupełnienie żelaza unormowało mi się to. Ja dodatkowo jeszcze mogę mieć Zespół Tourette'a czyli z tymi niekontrolowanymi ruchami..Bo mam tiki takie właśnie nerwowe od dosyć dawna i po prostu na ogół to raczej ich nie mam za bardzo, ale gdy się stresuje czy czegoś właśnie boję, mam ataki paniki to jest wtedy masakra, mój były i jego siostra to już nawet zauważyli.
  9. Ja nie wiem czy sama nie mam jelita drażliwego, ale to mnie akurat nie martwi. Odkąd wróciłam z nad morza to zaczęłam mieć problemy z jedzeniem, to znaczy zaczęłam jeść bardzo mało, jeden posiłek dziennie na siłe żeby coś było, to chyba dlatego, bo wmawiam sobie te wrzody...No i stało się tak że tak mi się musiał żołądek skurczyć, że jedzenie dla mnie stało się udręką dosłownie. Nie umiałam jeść, było mi niedobrze cały czas gdy myślałam że muszę zjeść i gdy jadłam czy nawet zjadłam, bałam się że zwymiotuje i w sumie mam tak nadal cały czas. Po prostu nie czułam apetytu w ogóle i nadal tak mam, czuje w żołądku że jestem np głodna i w ogóle, ale ja nie czuje apetytu na nic. I od tych kilku dni dodatkowo moja psychika się posypała znów, cały czas płakałam bo bałam się, że po prostu przez niejedzenie wyląduje w szpitalu a tam byłoby gorzej...Ale też bałam się, że gdy będę jeść to w końcu zwymiotuje..Raz miałam odruch wymiotny prawie że, podczas jedzenia dwóch klusek z sosem. Wczoraj udało mi się zjeść cały obiad to były tym razem ziemniaki z sosem i byłam szczęśliwa. Z wagi od tych kilku dni spadłam do 37 a ważyłam niedawno jeszcze z 41-42kg, ogólnie mam od małego niedowagę, zawsze mało jadłam ale teraz to totalna masakra była..Ja sobie nawet zaczęłam wmawiać, że to może anoreksja albo bulimia, ale no to jest raczej na pewno wykluczone bo ja siebie nie widzę jako osoby grubej i wręcz chciałabym cholernie przytyć a nie chudnąć..Teraz jest z tym jedzeniem nieco lepiej, jem mało ale 4 takie posiłki dziennie i myślę że jest to ok i mam nadzieję, że unormuje mi się to jedzenie i wróci apetyt bo tak to ja się boje co się ze mną stanie. Przez to, że prawie cały czas mam jednak ten żołądek pusty lub nie napełniony całkiem czy w połowie chociaż (tak mi się wydaje) to aż mam problem z wyproznianiem się jeśli chodzi o stolce. Po prostu może dlatego, bo mam słabsze mięśnie czy coś, nie wiem sama ale dalej potrafię wariować i pragnę jedynie żebym zaczęła jeść w końcu znów normalnie. To jest to że ja cały czas o tym myśle więc no..
  10. Z tymi stanami większego niepokoju to też tak mam. W sumie od kilku tygodni zdarzają mi się dużo częściej i ataki paniki tak samo. Dlatego też biorę Hydroksyzynę i pomaga mi się uspokajać. Ale przez pogodę to też i u mnie jest możliwe, no bo ona teraz jest bardzo zmienna i tu raz deszcz popada i ogólnie taki szary dzień, a za chwilę lub następnego dnia jest ładnie, świeci słońce i humor lepszy. No więc przy takich "depresyjnych" pogodach to jest już chyba norma.
  11. no mi właśnie moja rodzinna tak zasugerowała po moich objawach, że może to być refluks i nie wiem czy dlatego też przepisała mi tabletki Tribux na 2 tygodnie...Ale no co, brałam je przez tydzień, potem przestałam bo znów się przestraszyłam brać takich większych tabletek, no a od kilku dni znów biorę i już zostały mi trzy tabletki do skończenia. I jakoś nie widzę poprawy, a w ulotce napisane, że nie wpływa ten lek na układ nerwowy, więc jeżeli to jest na tle nerwowym no to wtedy wiadomo że nic nie pomogą...Ale to wtedy dobry znak, bo będę wiedziała, że problem nie leży w moim organiźmie, tylko w głowie.
  12. no właśnie nie wiem czy na tle nerwowym, ale każdy tak uważa. Nawet moja mama z siostrą. Ja momentami też staram się być takiej myśli, ale wystarczy że znów pojawią się objawy i znowu widzę wszystko w czarnych scenariuszach... Ja mam 18 lat i stresuje się praktycznie odkąd mała byłam aż do teraz. Potrafię stresować się nawet najglupszymi rzeczami czy sprawami i od zawsze jako pierwszy reagował na to żołądek (że było mi niedobrze i nie mialam ochoty na jedzenie bo myśląc o nim bylo mi gorzej) i jelita (biegunki albo po prostu wolniejsze stolce). No i zostało tak do teraz, nawet jeżeli jest to dobry stres, a taki to ja odczuwam codziennie podczas spotykania się z przyjaciółką
  13. Tak, znaczy mnie nie boli tak, że czuję jakieś kłócie czy coś tego typu, mi jest po prostu niedobrze i mam nudności, a nawet wtedy nie mam ochoty na jedzenie bo mnie odpycha od niego. Ale nie czuję się tak 24/7 bez przerwy, zdarzy sie może ze dwa razy w ciągu dnia i jednak nie codziennie tak mam. Ale praktycznie codziennie teraz, kiedy po prostu mam znów dużą wkretke bardziej i tak na te wrzody i to już od 2 lat jak nie trzech. No i wtedy kiedy mi zaczyna się robić niedobrze to czuje jeszcze jedynie ścisk w żołądku. No i mam ataki paniki często przy tym wszystkim. Czasami jeszcze zdarzy się, że poczuje takie coś w przełyku jakby zgaga ale nie często.
  14. kochana. Ty na pewno nie masz nic innego, jak samą Hipochondrie. W sumie trochę podobnie ją przeżywasz co ja. To znaczy, ja mam wkrętkę na wrzody żołądka bądź kamicę żółciową. Aktualnie aż tak o tym nie myślę, może dlatego, że jestem nad morzem - sama nie wiem. Jutro wracam, jestem tu od poniedziałku i w ten sam dzień co przyjechałam, to dostałam ataku paniki i znów było mi niedobrze i miałam nudności, no a ten atak wziął się z tego, bo bałam się, że coś złego mi się tu stanie i nie będzie ratunku czy coś takiego...Ja to sobie już normalnie wyobrażałam. I co? do dziś nic takiego się nie wydarzyło, racja - mam te wszystkie objawy cały czas, raz bardziej je czuję a raz próbuje o tym zapomnieć i cieszyć się 100% wyjazdem, ale oprócz tego to nic złego mi się tu nie stało. Widzisz, Ty boisz się jeść cokolwiek innego niż zwykłą suchą bułkę, bo boisz się o zobaczenie tłuszczu w stolcu. A ja za to boję się momentami jeść, bo boję się, że zwymiotuje w końcu przez to, iż myślę o tych wrzodach które myślę że mogę mieć, bądź te kamienie. I że wtedy to już totalnie będę się bała coś zjeść, szczególnie, że ja mam lęk przed wymiotowaniem. Więc też bardzo często potrafię jeść tylko jeden posiłek i to jakiś nieduży, bo się boję.
  15. ehh jednak niektórzy lekarze rodzinni to naprawdę brak empatii im aż... To znaczy ja USG brzucha miałam robione, ale 2 lata temu w listopadzie. Teraz na razie mi nie dała drugi raz, zobaczymy czy mi to w ogóle na jakiś dłuższy czas przejdzie wszystko. W poniedziałek jeszcze jadę nad morze do Ustronia na 5 dni z mamą, siostrą i bratem (oboje młodsi) i cieszę się bardzo, ale też mam obawy że może się coś złego stać, bądź będę miała zjechany wyjazd lub co gorsza im go zepsuje...Ale staram sie jednak myśleć, że wszystko będzie dobrze przez te 5 dni:). Jeszcze do tego rozstanie z chłopakiem (już miesiąc) mnie dalej dobija...Masakra po prostu z tym wszystkim. Ojejku no to dużo tych objawów miałaś będę trzymać kciuki mimo wszystko, żeby to co podejrzewają okazało się jednak błędne, bądź żeby nie było niczym groźnym. A pamiętaj, że nam w nerwicy gdy coś naprawdę się dzieje jednak, to zazwyczaj są to mimo wszystko błahostki i nic poważnego, także trzymaj się kochana i leć do przodu❤
×