"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez unintended 12 kwi 2007, 13:53
Iwonusia trzymaj sie:-) przetrwasz to, ja tez mialam ostatnio fale rozpaczyi bylam bliska ostatecznego rozwiazania a teraz wiem ze te mysli mozna pokonac. pozdrawiam cieplutko.
"(...)feel the rain on skin
noone else can feel it for you
only you can let it in(...)
live your life with arms wide open
today is when your book begin
the rest is still unwritten"
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 21:23
Lokalizacja
KRK

Re

przez Iwonusia 12 kwi 2007, 14:19
Dziękuję za te słowa otuchy.
Prawdę powiedziawszy cały czas próbowałam robić sobie małe przyjemności
albo wyznaczać cele. Zawsze przynosiło to marne rezultaty po których załamywałam się jeszcze bardziej.
Po tylu latach nie mam już na to sił. Wydaje mi się, że to już nic nie zmieni.
Nie chcę robić z siebie ofiary, ale naprawdę tak czuję.
Ostatnio się już trochę chyba poddałam. Wydaje mi się, że już nic nie ma sensu.
Mam nadzieję, że kiedyś będę patrzeć w gwiazdy i zachwycać się nimi. Że będę miała w sobie ten spokój.
To moje największe marzenie. Wam też tego życzę. ;)
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 22:21

Avatar użytkownika
przez Tygryska 12 kwi 2007, 15:11
Iwonusia a myslałaś o psychoterapi? Nie poddawaj się. Kiedyś wyjdzie słońce.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Atkaa 12 kwi 2007, 19:48
gusia no co ty, miałaś prawo sama zadecydowac o lekach. My agorafobki musimy trzymac się razem ;) Nie martw się i wal do tego psychiatry. Ja też dziś szłam do psychologa jak na ścięcie, i jej o tym powiedziałam... a ona mi, że to normalna reakcja podczas terapii, uspokoiła mnie :lol: Ty też nie odpuszczaj. Jesli czujesz, że powinnaś coś zmienić to rób to i nie zastanawiaj się co będzie potem bo intuicja nigdy nie podpowie ci czegoś, co mogłoby ci zaszkodzić :smile: Agorafobia jest wstrętnie podstępna więc trzymajmy się razem i nie obwiniaj się o nic bo wszystko zrobiłaś prawidłowo ;)
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez GRACJA 12 kwi 2007, 22:14
Iwonusia masz prawo źle się czuć. Ja rozumiem Cię doskonale. Musisz koniecznie iść do psychologa. Tobie jest potrzebna psychoterapia i to jak najszybciej. Sama możesz sobie nie poradzić. Jesteś młoda i walcz o siebie. Warto. Musisz te problemy rozwiązać teraz. Jeśli nic z tym nie zrobisz to w dorosłości i tak to do Ciebie wróci.To wszystko co przyżyłaś i przyżywasz siedzi głęboko i z tym trzeba się rozprawić. No niestety rodzice Ci się nie popisali. Ja też nie miałam dzieciństwa usłanego różami i dlatego wiem co czujesz. Iwonusia-psychoterapia. Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Avatar użytkownika
przez gusia 12 kwi 2007, 22:17
Dzięki wielkie Atkaa :*
No oczywiście co zrobiłam?....Nieposzłam ,olalałam... :-|
Weź tu q**a zrozum Gusie? :roll:
A trudno,wepcham się za tydzień...boje się jak cholera,jaka będzie jej reakcja,bo właściwie leki odstawilam dlatego bo był to swego rodzaju bunt,wkurzyła mnie psycholog bo poczułam się tak jakby niebyło dla mnie już ratunku tylko szpital...tyle mi powiedziała,chyba mam pecha co do psychologów a zwarzając na to, że szukam tylko blisko miejsca zamieszkania (nieoddalam się :cry: ) to jakoś niemogę trafic albo ,,,,,a sama niewiem ....taka jestem pokręcona..
Szpital...no zajebiście ,już mam nawet piżamkę i szlafroczek ale co z tego jak i tak wiem że niepójdę..
Poprostu niewyobrażam sobie zostawic dzieciaka na dwa miesiące..
Sprawa nr dwa...Szopienice-już myślę że tam niedojadę ,nawet z kimś..a co dopiero zostac....zostac tam :cry:
Już naprawdę sama niewiem ... :cry:
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez 331ania 12 kwi 2007, 22:41
Gusiu kochana-cokolwiek postanowisz jestem z Toba:)wiesz ze zycze Ci jak najlepiej calym sercem!sciskam Cie mocno!!!
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Re

przez Iwonusia 12 kwi 2007, 22:48
No właśnie nie mogę iść do żadnego psychologa. Nawet gdybym się odważyła, to jeśli mama by się o tym dowiedziała byłoby ze mną
krucho... To ona jest tą cierpiącą. Nawet ją rozumiem, bo dużo w życiu przeszła.
Można powiedzieć, że chodzę na paluszkach, żeby jej nie urazić. Zaszczepiła
mi w głowie, że nie potrzebne mi są zioła uspokajające, nawet zwykły lekarz. Bo ja jestem młoda, zdrowa i szczęśliwa. Hipochondryczka. Sama po tylu latach głęboko w to wierzę. I nienawidzę się za to, że naprawdę tak nie jest.
Naprawdę nie jestem w stanie zmienić tego toku myślenia. Mnie na lekarza namawia się pół roku :)
Boję się siebie
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 22:21

Avatar użytkownika
przez gusia 13 kwi 2007, 01:51
aniu331 dziękuję :*
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez Atkaa 13 kwi 2007, 07:53
gusia nie wiem dokładnie jak wygląda twoje chorowanie ale mogę sobie wyobrazić skoro to agorafobia bo sama z tym żyję już kilka lat. Ostatnio moja psycholog powiedziała mi, że w zaburzeniach nerwicowych tego typu nie powinno się stosować leków, chyba że pacjent nie daje rady w zwykłych codziennych czynnościach, wtedy na początek zapisuje mu się coś na "wzmocnienie". Myślę, że ten bunt to typowa reakcja dla nas. Miałaś już dosyć ingerencji w twój organizm, chcesz stać niezależna i jako pierwszy krok wybrałaś uniezaleznienie od leków. Uważam, że postawiłaś pierwszy ważny samodzielny krok ;) A kwestia szpitala to dla mnie w ogóle kosmos :shock: U mnie agorafobia polega na lęku przed zamknietymi miejscami pełnymi ludzi a przede wszystkim na lęku przed bycia samej. To wielka sprzeczność. Lekarze, którzy nie potrafią wyprowadzić pacjenta z tunelu tylko wolą go wysłać do szpitala powinni się zastanowić na swoim podejściem do istoty zawodu. Gusiu, jesli chcesz to podam ci nr telefonu do mojej psycholog, naprawdę zmienisz nastawienie do tego wszystkiego a słowo szpital będziesz wymawiać tylko w wyjątkowych sytuacjach, niedotyczących ciebie :D :D ;)
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Tygryska 13 kwi 2007, 10:51
Iwonusia ja cię straaasznieee namawiam na terapię.Musisz teraz pomysleć trochę o sobie a nie ciągle o mamie, co ona na to itd.Musisz o siebie zadbać w końcu dorosła kobieta z ciebie, masz parwo decydować o swoim życiu.

gusia nie zadręczaj się teraz, psychiatra ma ci pomóc a nie budowac w tobie poczucie winy, postapiłaś zgodnie z sama sobą i myslę że to dobrze

Atkaa mam bardzo podobne lęki, tez już od kilku lat
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

przez Makcia 13 kwi 2007, 13:52
Gusiu kochana...prosze cie tylko sie nie zadręczaj...
Moim zdaniem dobrze postąpilaś z tym zbuntowaniem się. Zgadzam sie z Atkaą że jest to pierwszy samodzielnu krok. Jeśli ta psychiatra wywołała w Tobie taką reakcje to chyba dobrze...może właśnie Tobie Gusiu potrzebne jest zmotywowanie Cie do tego abyś sama chciała coś zmienić . Być może nawet ten pomysł ze szpitalem był kierowany do ciebie w celu uświadmienia że z tego cholerstwa można wyjść w dwojaki sposób. Jest to albo wola "chcenia" i stawiania na swoim mimo wszystko albo szpital. Gusiu bardzo długo tkwimy w tym g... i szkoda czasu na jakieś myśli które ograniczają tak wiele czynności. Rzeczy które miałybyśmy ochote zrobić. Z drugiej stronu uważam że Twoja decyzja o odstawieniu tabletek była wspaniała. Widać czujesz sie na tyle silna aby stwierdzić że podołasz..no i nie myliłaś sie :D Zobacz masz za sobą ponad 2 miesiące bez "wzmacniaczy" sama dla siebie jesteś motorem napędowym dla nowo tworzącej sie energii :D
Jeśli chodzi o szpital..Powiem tylko co ja myśle na ten temat więc przepraszam jeśli kogokolwiek uraże....Szpital też jest potrzebny tym którzy mają dośc walki i zamykają sie w sobie i nie szukają ratunku.
Agorafobia jest jedną z objawów nerwicy którą trudno sie leczy przez sam fakt że osoba taka ma problemy z dotarciem na miejsce terapii..i tylko o to chodzi. Stąd pewnie pomysł ze szpitalem bo lokując kogoś w takim miejscu mają z nim kontakt i nie narażają go na dodatkoqwe lęki związane z dojazdem. Wiem że pobyt w szpiatlu pomaga. Znałam dziewczyne która po porodze załamała sie totalnie. To był szok poporodowy związany z bardzo silną depresją i nerwicą. Ona nie spała tygodniam wcale a jak chciała zasnąc to moczyła twarz zimną wodą aby za wszelką cene utrzymać świadomość. Męczyła sie bardzo..do czasu aż zdecydował za nią mąz że nie może patrzeć na takie cierpienie. Mimo ogromnego lęku pojechała do szpitala w Szopienicach. Terapia trwała około miesiąca. Po wyjściu jest zupełnie inną osobą. Postawiali ją na nogi i sprawili że uwierzyła w siebie i w to że nie może sie jej nic stać. Gdyby wtedy nie pojechała nie wiem co byłoby teraz. MOże siedziałaby w domu pogrążona w rozpaczy, tkwiąc w lękach i oszukując siebie że nie traci radości jaką niesie za soba każdy dzień..
Gusieńko kochana być może warto pomyślec o takiej pomocy sobie..skoro trwa to tak długo..może lepiej poświęcić miesiąc i zacząć normalnie żyć? A może właśnie ten strach przed szpitalem pobudzi Twoją motywacje i silna wole? Życze Ci jak najlepiej. Sama rozważałam pobyt w szpitalu gdyby miało mi to pomóc. Twój mąż zająłby sie dzieckiem pewnie sam chciałby Cie widzieć radosną..
Bardzo przepraszam jeśli napisałam coś co mogło urazić wasze poglądy..Gusiu prosze nie gniewaj sie na mnie...Wiesz że cokolwiek postanowisz ja będe chciała Ci pomóc..Zawsze możesz na mnie liczyć. Ściskam Cie mocno do zobaczenia
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
08 paź 2006, 12:36

Re

przez Iwonusia 13 kwi 2007, 15:57
Tygryska ja właśnie jestem dorosłą kobietą. Życie to sztuka wyboru, nie można mieć wszystkiego.
Mogłabym się wyprowadzić, zacząć niby normalnie żyć, iść do psychologa. Żaden lekarz mi w tej chwili nie pomoże,
bo nie zmieni mojej sytuacji. To mój wybór, jakoś to przetrzymam.
Jak wszystko pójdzie dobrze, to może za rok zacznę żyć normalnie.
Świat jest niesprawiedliwy i im wcześniej się człowiek z tym pogodzi tym lepiej.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 22:21

Pomocy ;( Co Dalej zrobic z Zyciem??

Avatar użytkownika
przez Estreva 13 kwi 2007, 16:08
Witajcie..Posiadam pewien problem :( Mam obecnie 17 lat moje zycie kilka lat temu bylo piekne..Bylam mlodsza niczym sie nie moglam zamartwiac ,nic nie bylo w stanie mnie zasmucic..Bylam szczesliwa ,cieszylam sie kazdym dniem....Az do pewnego momentu..Ok 3 lat temu zaczely sie pierwsze "zalamki" ...Krotko trwale zalamania ...Z roku na rok zaczely sie nasilac..Dzis "zalamanie" nie ustaje mam je juz od roku...Ciagle...Najgorsze jest to ze objawy sa poprostu straszne..Nic mnie nie cieszy,wszystko jest mi obojetne...Normalne wszystkie objawy depresji..Zaniedbalam totalnie swoje potrzeby,mieszkanie i inne sprawy..Ucierpiala na tym moja psychika i wyiniki w szkole(pozostaly moze 2 miesiace do konca roku a ja jestem zagrozona z wielu przedmiotow,moge czytac jedno zdanie caly dzien a i tak nic z tego nie wywnioskuje) Kiedys bylam silna,owszem bylam leniwa ale potrafilam w koncu powiedziec sobie "nie" i bralam sie do pracy...Dzis nie potrafie..Stalam sie wyjatkowo agresywna,obojetna,placze z byle jakiego powodu...Ciagle probuje odpowiedziec sobie na pytanie w jakim celu ja zyje jesli nie wychodze nigdzie na dwor bo boje sie tlumu ludzi i nienawidze kraju w ktorym mieszkam,obijam sie od komputera do telewizora i tak spedzam kazdy dzien..Nie ufam ludziom,zdaje mi sie ze ludzie chca zerowac na mnie,kazdy usmiech odbieram jako atak, sympatia ludzka zdaje mi sie wymuszona..Dzis moge stwierdzic ze kogos kocham a jutro bez powodu potrafie zmieszac ta osobe z blotem...Slysze glosy,Ktore podpowiadaja mi ze nie warto nikomu ufac ,ludzie sa moimi wrogami,ze warto jednak skrzywdzic ludzi aby cierpieli tak jak ja...Czuje okropny bol ktory wyzera mnie od srodka razem z nienawiscia za kazdym razem,w kazdy dzien,w kazdej minucie...Dostaje niekontrolowane napady szalu powiazane jakby z rozpacza...Wczoraj np:caly dzien przeplakalam w koncu chwycilam za szklana butelke i kieliszek,zamachnelam sie i mocno rzucilam nimi o sciane w pokoju...Padlam na kolana,zaczelam plakac i okaleczac swoja reke kawalkami szkla...Miesiac temu byla podobna sytuacja w akcie rozpaczy i bolu zdemolowalam pol mieszkania,zrzucalam wszystkie rzeczy jakie napotkalam w zasiegu wzroku...Wyslano mnie do psychiatry,przepisano tabletki jednak nic nie skutkuje...Wieczorem gdy jestem zmeczona zamykam sie w sowim wlasnym wymarzonym swiecie tam gdzie nikt mnie nie krzywdzi i wszystko jest takie jakie chcialabym aby bylo ;( Jestem za slaba na ten swiat,nigdy nie bylam przygotowana a wlasciwie nie myslalam ze zycie bedzie takie okrutne i szare ....Ponoc umiem rysowac i swietnie spiewac,nie wiem po co mi moje wlasne ukryte talenty jesli nie moge gdzies zaistniec...Kocham sie w mezczyznach realnych ale nieosiagalnych ;( Np: aktorzy i inni...Urodzilam sie jako marzyciel,kiedys marzylam ze wyjade gdzies za granice ,znajde milosc,uciekne o osob ktore myslalam ze znalam i zaczne robic to co kocham..Poczuje ten styl innego kraju..Bo wciaz wierze ze zycie w innych krajach jest piekniejsze i wrecz emanuje stylem ktory ja czuje...Dzis czuje sie jak by ktos zamknal mnie w zlotej klatce i kazal siedziec jak na szpilkach...Kilka razy probowalam juz popelnic samobojstwo bo juz nie chce zyc ani oddychac...
Prosze Kochani Pomozcie Mi...Z kazdym dniem czuje sie coraz gorzej...
Ostatnio edytowano 13 kwi 2007, 16:56 przez Estreva, łącznie edytowano 1 raz
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości

Przeskocz do