W poszukiwaniu życia...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

W poszukiwaniu życia...

przez wariatka87 19 gru 2012, 23:25
Tak naprawdę to już nawet nie wiem po co to piszę. Może dlatego, że jest mi w tym momencie tak bardzo smutno i źle, że bardzo chciałabym o tym komuś opowiedzieć. Komuś, kto mnie nie zna i w żaden sposób nie będzie w stanie mnie skrzywdzić. Może dlatego, że nikt z moich bliskich nie jest wstanie zrozumieć co tak właściwie czuje, bo nikt z nich nigdy nie przeżył tego co ja. Może dlatego, że już całkowicie nie radzę sobie ze swoimi emocjami i za wszelką cenę próbuje znaleźć dla nich jakieś ujście. A może, ze wszystkich tych powodów na raz...

Najgorsze jest to, że dawno przekroczyłam już wszystkie możliwe granice i wciąż muszę iść dalej. Bez celu. Bez jakichkolwiek przeżyć. Bez marzeń. Nie pomogły psychoterapie. Nie pomagają leki. Nie pomogła ta cała beznadziejna miłość...

Ten, kto kiedyś powiedział,że czas leczy rany jest wierutnym kłamcą. Czas niczego nie zmienia. Niczego nie zaciera. Nie przynosi ukojenia...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
19 gru 2012, 22:45
Lokalizacja
Wielkopolska

W poszukiwaniu życia...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 19 gru 2012, 23:27
wariatka87 napisał(a):
Ten, kto kiedyś powiedział,że czas leczy rany jest wierutnym kłamcą. Czas niczego nie zmienia. Niczego nie zaciera. Nie przynosi ukojenia...


Czas może zmienić podejście do sytuacji, które te rany spowodowały i Twoje nastawienie.

Ile czasu chodziłaś na te terapie i nad czym na nich pracowałaś, potrafisz odpowiedzieć?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

W poszukiwaniu życia...

przez wariatka87 19 gru 2012, 23:37
Sześć lat. Dwie zakończyłam a jednej nie dokończyłam....A pracowałam głównie nad swoim podejściem do życia, nad nieprzepracowaną wciąż żałobą po Ojcu, od współuzależnienia od toksycznej matki, i jeszcze kilka innych tematów o których nie mam zamiaru pisać.

U psychiatry byłam miesiąc temu. Przepisał alwente (Venlafaksyna), skasował pieniądze i zaprosił na kolejną wizytę....
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
19 gru 2012, 22:45
Lokalizacja
Wielkopolska

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

W poszukiwaniu życia...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 19 gru 2012, 23:45
wariatka87, :-| przykro mi w związku ze stratą Taty.
Czyli jakiś czas chodziłaś. Na pewno z nich coś dla siebie dobrego wyciągnęłaś.

No tak, toksyczna matka...ciężkie są te trudności, z którymi boryka się człowiek będący wychowywany przez "taką" matkę.
Usprawiedliwiasz Ją jeszcze, że tyle krzywdy Tobie nieświadomie wyrządziła?

Wizyty u psychiatry są konieczne, kiedy człowiek nie radzi sobie ze swoimi stanami.

A może do trzech razy sztuka i dasz sobie szansę na jeszcze jedną psychoterapię? Bo wiadomo,że cudowna tableteczka nie załatwi za nas tego, żeby zacząć sobie umieć radzić z przeciwnościami.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

W poszukiwaniu życia...

przez wariatka87 19 gru 2012, 23:48
"Czas może zmienić podejście do sytuacji, które te rany spowodowały i Twoje nastawienie."

Nastawienia nie zmienił.... Walczyłam z tym. Walczyłam, powstając i wciąż na nowo , nieustanie upadając. Po tych sześciu latach, doszłam do wniosku, że życie, które składa się z ciągłego strachu nie jest mi już do niczego potrzebne.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
19 gru 2012, 22:45
Lokalizacja
Wielkopolska

W poszukiwaniu życia...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 19 gru 2012, 23:49
wariatka87, :-|
Czego się boisz? Co powoduje Twój strach? :-|
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

W poszukiwaniu życia...

przez wariatka87 19 gru 2012, 23:57
nadchodzący poranek i mus przeżycia kolejnego dnia...

"Chciałabym, by ktoś mnie cza­sem od­wie­dził, po­roz­ma­wiał, prze­konał, że po­mimo ab­surdu codzien­ności naj­ważniej­szy jest fakt istnienia. "
-Barbara Rosiek

-- 19 gru 2012, 23:02 --

Boję się śmier­ci, ale bra­kuje mi wo­li życia. Szukałam jej. We wszystkim czym się tylko dało. W alkoholu i innej chemii. W psychoterapii. W książkach. W podróżach. W mężczyznach. W coraz to bardziej pustych hotelowych pokojach. Nie znalazłam.

-- 25 gru 2012, 15:39 --

Kolejny beznadziejny dzień....I święta, których nie znoszę.

Już nawet nie pamiętam jak to było kiedyś, przed laty, kiedy wydawało mi się,że jestem królem życia i, że nie ma rzeczy niemożliwych. Już nawet nie pamiętam....


" Że jutro też jest dzień, to może brzmieć pocieszająco dla głupków. Dla zwolenników zdrowej żywności, ale nie dla ludzi poważnych. Dla tych, co palą, piją i czuwają po nocach. Czuwają wbrew ogólnemu przekonaniu, że nie ma na co czekać. Bo może i nie ma. Ale nie jest to powód, by nie czuwać..."

- Andrzej Stasiuk

-- 08 sty 2013, 19:52 --

Kolejna zmiana leków, kolejny, totalny brak poprawy :-(
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
19 gru 2012, 22:45
Lokalizacja
Wielkopolska

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do