Do osób, które depresją mają (lub prawie mają) za sobą

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Do osób, które depresją mają (lub prawie mają) za sobą

Avatar użytkownika
przez Candy14 30 paź 2012, 13:38
U mnie było podobnie i z czasem (kwestia kilku lat) zdarzają się coraz rzadziej i są coraz krótsze.

Ale zanim trafiles na terapie byly praktycznie codziennie..wiec tak zupelnie "same" sie nie wypalily..nauczyles sie inaczej na nie reagowac
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Do osób, które depresją mają (lub prawie mają) za sobą

przez Zmęczona83 30 paź 2012, 23:56
Hej, dziewczyny. Myślę, że nie ma co sie licytować, kto ma gorzej. Każdy ma inaczej. I inny ma poziom "odczuwania bólu".

kasiak80, akurat nie mam złudzeń, że życia nie da się przeżyć lekko, łatwo i bezproblemowo, więc do tego absolutnie nie dąże. Wolę tę energię poświęcić na coś innego ;) W każdym razie, teraz widzę, że nie napisałam wszystkiego o moich dołach. Biorąc pod uwagę to, że ja prowadzę praktycznie zupełnie normalne życie, więc normalnych dołków psychicznych mi nie brakuje, ale one są takie... normalne - podniosę się, otrzepię i pójdę dalej. Czasem nawet tego potrzebuję, żeby na pewne rzeczy spojrzeć z innej perspektywy, czy w ogóle na świeżo. Poza tym czuję w całej rozciągłości wszystkie swoje emocje, jestem w stanie się wypłakać i jest mi po tym lepiej. I to jest o czym piszesz, czyli coś, co się zdarza każdemu.
Gorzej jest, gdy nachodzi mnie drugi typ dołów, który jest zupełnie inny. Wygląda jakby na 2-3 dni wróciła depresja, z tymi wszystkimi dziwnymi stanami, myślami, jakimś otępieniem, ciężkością, beznadzieją, nie wiem czym jeszcze. W zwykłych dołach mam jeszcze w sobie jakieś poczucie, że to jest stan przejściowy, a tutaj jest inaczej. Najgorzej jest, gdy zaczynam rozpamiętywać stan, w którym byłam kiedyś stojąc na peronie - gdy nagle wszyscy ludzie wokół mnie przestali istnieć, zupełnie nie miało znaczenia, że właśnie nadjeżdża pociąg, a mnie coś pchało, żeby zrobić te dwa kroki do przodu. W tym wszystki był taki spokój i taka zachęcająca lekkość. I właśnie najbardziej mnie przeraża, że takie myśli wracają, że odtwarzam sobie sytuację, która obiektywnie była jaka była. Takie coś chyba nie jest normalne.
Life moves pretty fast. If you don't stop and look around once in a while, you could miss it.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
01 paź 2012, 10:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do