Depresja dopaminowa ponarkotykowa

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Depresja dopaminowa ponarkotykowa

przez Wieszak 17 lip 2012, 12:10
Witam,

Od kilku lat męczę się z depresją lecząc się na własną rękę.
Objawy:
1. Ropne problemy skorne o bardzo duzym nasileniu
2. Wzmocnione odczuwanie bolu, nerwobole, ciagle napiecie miesni
3. Zaburzenia odzywiania
4. Ciagla sennosc i zmeczenie, brak sil na cokolwiek, brak motywacji (rzucilem szkole, hobby, prace, nie jestem w stanie nawet posprzatac gnijacych naczyc sprzed kilku tygodni zalegajacych mi w pokoju)
5. Caly czas boje sie przesadnie o swoje zdrowie, mam czeste nerwobole i codziennie diagnozuje u siebie inne objawy
6. Unikam ludzi, z nikim sie nie wiaze, nie potrafie odczuwac przyjemnosci, nawet orgazm nie wydaje sie byc czyms bardzo euforycznym
7. Jakiekolwiek niedobor jakiegos pierwiastka mineralnego lub witaminy w diecie poglebia okropnie depresje i sprzed komputera trafiam do lozka gdzie planuje samobojstwo.
8. Zaburzenia mowy (jakanie sie, gubienie slow, cichy i niewyrazny glos), problemy z koncentracja i pamiecia
9. Nerwowosc, drazliwosc, leki, ogromne kompleksy, zero pewnosci siebie, jakikolwiek stres jest niesamowicie silnie odczuwalny i okropnie boli

W wieku 16 lat, kiedy nawet nie mialem sladu zarostu, wkopalem sie w ciezkie narkotyki - glownie dzialajace na serotoninie.
Nastepnie po kilku miesiacach nieprzerwanej nietrzezwosci, pol roku spedzilem w lozku z silna depresja bez wspomagania sie czymkolwiek.
Wrocilem jako tako do ludzi funkcjonujacych (tylko w pewnym stopniu). Nastepnie zaczalem mocno przesadzac z srodkami dopaminowymi.
Skonczylo sie kilkoma przedawkowaniami i nabawieniem sie nerwicy wegetatywnej.

Od pol roku jestem praktycznie trzezwy (pale tylko marihuane). Nawet narkotyki nie daja mi takiej przyjemnosci jak niegdys,
srodki serotoninowe pokroju extasy (znane jako jedne z najbardziej euforycznych) wpedzaja mnie w tzw. bad tripa - przy minimalnych dawkach modle sie, aby to sie skonczylo.
Bez przerwy monitoruje swoje serce, mam zawroty glowy, boje sie o swoje zycie, spiecie miesni etc.

Moj problem z depresja polega glownie na duzym chaosie biochemii w mozgu - serotonina i dopamina, w mniejszym stopniu noradrenalina.
Zawsze bylem bardzo silny psychicznie i mimo wielu przezyc i ciezkiego dziecinstwa, potrafilem sobie ze wszystkim radzic - nie potrzebuje zadnej terapii.
Jedyne czego mi trzeba to paliwo - cos co spowoduje, ze bede mogl normalnie fukcnjonowac i wrocic do pracy, zainteresowan, nauki, ludzi.

Problemy tego typu mam juz od jakis 3 lat. Wraz z czasem jest coraz gorzej. Obecnie mam prawie 20 lat i jestem warzywem.
W wieku 15 lat mialem wlasna dzialalnosc zleceniowa i potrafilem zarobic wiecej niz moi rodzice, spalem po 5h na dobe, bylem okropnie pewny siebie,
nie uczylem sie a i tak mialem wyniki znacznie powyzej sredniej w Warszawskich szkolach klasyfikowanych w top10.
Bez problemu zdobywalem dziewczyny, cwiczylem na silowni z ogromnym zaangazowaniem...

Jestem w blednym kole.
Zaburzenia depresyjne poglebily mi tradzik do tego stopnia, ze mimo stosowania najsilniejszych lekow miejscowych i doustnych, specjalnej diety, zero alkoholu itd,
codziennie budze sie ze zmianami ropnymi na skorze, ktore wygladaja fatalnie. Czesto nawet gdy probuje sie chociaz zmusic do wyjscia i walcze ze soba, wystarczy ze spojrze w lustro i wracam do pukntu wyjscia. Zadne leczenie dermatologicznie nie pomaga - przyczyny szukam wiec w psychice.


Czy istnieja jakies leki o odpowiednim dzialaniu zarowno na dopamine i noradrenaline?
Wydalem juz grube tysiace na wiele preparatow ziolowych i nie tylko.
Co pomagalo w niewielkim stopniu:
- deprim forte w podwojnej dawce
- male dawki amfetaminy (dopamina i serotonina, natomiast innymi srodkami zbijalem sztucznie noradrenaline gdyz powodowala nerwowosc)
- ogromne dawki ashwangadnhy
- roslinne imao A zawarte np. w kurkuminie (chyba najlepsza opcja).

Jakich lekow powinienem sprobowac?
Sam wychwyt zwrotny serotoniny odpada. Tylko i wylacznie w polaczeniu z dopamina i ewentualnie niewielka iloscia noradrenaliny.
P.S. Jestem wystarczajaco silny i inteligentny, ze nie potrzebuje zadnej formy terapii, szczegolnie zwazywszy na fakt, ze bardzo latwo natknac sie na osoby niekompetentne a leczenie tanie nie jest.
Potrzebuje tylko i wylacznie srodkow farmakologicznych, ktore przywroca odpowiednia biochemie spowodowana kilkoma latami bezmyslnego naduzywania narkotykow.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
17 lip 2012, 11:43

Depresja dopaminowa ponarkotykowa

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 17 lip 2012, 12:29
- klomipramina (150-225mg) SR
- wenlafaksyna (150-225mg) + mirtazapina (60-120mg)
- amisulpryd w low-doses (50-200mg) albo sulpiryd (150-200mg)
- bupropion
- agoniści dopaminy- pramipeksol, ropinirol, pirybedyl itd.
- lewodopa+karbidopa (Sinement albo ekstrakt z Mucuna Pruriens)

Ale poważnie radzę Ci iść na odwyk i podjąć psychoterapię.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Depresja dopaminowa ponarkotykowa

przez Wieszak 17 lip 2012, 13:26
Jestem politoksykomanem.
Jak juz wspominalem, jestem silny psychicznie i uzaleznienia sie mnie nie imają.
Np. otarlem sie o wiele srodkow pokroju nikotyny czy kofeiny - wystapily objawy uzaleznienia i momentalnie to porzucilem, gdyz nie potrzebowalem tego po prostu do szczescia.
Jedynym problemem jest trzezwosc - po prostu nie fukcjonuje normalnie wiec staram sie od niej uciekac. Czuje wyrazne zaburenia niektorych neuroprzekaznikow.
Po mikroskopinych dawkach srodkow takich jak np amfetamina oraz jednoczesnym stlumieniu czesci efektow ubocznych (nerwowosc -> melisa chmiel itp. w duzych dawkach)
czuje sie po prostu normalnie i jestem w stanie fukcjnonować jako tako.

Moj wlasciwie jedyny problem psychiczny, z ktorym sam walcze, to skrajna ambicja i perfekcyjnosc.
Jak dobrze wiemy, kazdemu z nas bardzo duzo brakuje do idealu... Samo przeswiadczenie, ze jestem jedynie ponadprzecietny ale nie najlepszy i swiadomosc tego, ze niektorych cech np. wygladu nie zmienie i rzeczywiscie najprzystojniejszy i najinteligentniejszy nigdy sie nie stane, powoduje ze trace chec i motywacje do dazenia do celu, co z kolei skutkuje zatrzymany rozwojem na wszelkich plaszczyznach i spotegowaniem nerwicy. Jest to jedyny aspekt wymagajacy u mnie terapii psychologicznej (tutaj wole sie zdac sam na siebie).

W zwiazku z tym, potrzebuje czegos co doda mi paliwa (glownie motywacja, energia to sprawa drugorzedna).
Wnioskuje, ze najwiekszemu deficytowi poddana jest dopamina - tutaj akurat mam sklonnosci genetyczne (bardzo czesto angazuje sie w cos na 100%, nie widze swiata poza jedna rzecza az nagle po stosunkowo krotkim czasie caly pociag znika).
Kwestia ta tyczy sie zwiazkow, zainteresowan, pracy - doslownie kazdej dziedziny mojego zycia. Brak mi stabilnosci i cierpliwosci w dazeniu do celu, w pewnym momencie po prostu trace cala przyjemnosc. Obecnie jestem na takim stadium zaawansowania, ze przyjemnosc z rzeczy codziennich (mozliwosc nic nie robienia, sluchanie dobrej muzyki, jedzenie itp.) nie daja mi zadnego szczescia.
Nawet seks jest taki mechaniczny.... Skupiam sie na potegowaniu doznan fizycznych, aby jak najszybciej dosc do orgazmu - jedynego w miare euforycznego stadium calej tej procedury zwanej miloscia fizyczna.

Ponad to mam pociag do psychodelikow i substancji empatogennych w malych dawkach,
gdzie wizualizacje i 'wytrzepanie' nie wystepuja. Po prostu pomagaja mi wniknac wglab samego siebie i odpowiedziec sobie na pytanie - co sie w ogole ze mna dzieje i co jest nie tak.
Trzezwosc to dla mnie nienaturalna perspektywa, patrze na zycia i na problemy z jednego, bardzo negatywnego punktu widzenia i nie jestem w stanie go elastycznie zmieniac patrzac na chociazby pozytywy. W stanie trzezwosci jestem otepialy i czuje sie dosc obco - jakbym nie mial kontroli nad wlasnym zyciem, mysleniem, jakbym nie byl soba tylko kims, kogo nie lubie.

Napisanie na tym forum wymagalo ode mnie spozycia plaskiej lyzki stolowej kurkuminy (iMAO A) oraz zastosowania ok. 20 mg 6-APB (empatogen serotoninowy - ok 15% dawki rekreacyjnej)
Wczesniejsza pol roczna przerwa i proba leczenia sie srodkami dzialajacymi na inne typy receptorow serotoninowych powodowalo tylko poglebianie sie moich problemow.
Receptor na ktorym mi zalezy to 5-ht1a. Srodki oddzialujace wlasnie na niego za pewne okazalyby sie najbardziej skuteczne.

-- 17 lip 2012, 13:50 --

Podejrzewam, ze geneza wszystkich wczesniej opisanych problemow jest wrodzona wrazliwosc dopaminowa, ktora wciagnela mnie w bezmyslne naduzywanie dragow (sekret tkwi w umiarze). Od zawsze wydawalem sie potrzebowac silnych bodzcow bo male przyjemnosci po prostu mnie nie cieszyly.
Wpadlem w tryb zycia wygladajacy nastepujaco: 5-8 dni oglupiania sie marihuana i wzglednego przygnebienia a nastepnie 1-2 dni hardkorowych dawek wszystkeigo co bylo pod reka. 6 msc odwyku skutkowalo tym, ze cala moja egzystencja jest jedym wielkim przygnebieniem bez chwilowych wzlotow i wyczekiwania kolejnej mozliwosci uzycia czegos.
Wszelkie moje zainteresowania i zwiazki sprzed okresu cpania wygladaly nastepujaco:
max. 2-3 tyg zwiazku i wielkiej milosci, zaangazowania, romantycznosci, niezwyklej emocjonalnosci, potem przerodzenie sie w rutyne az po 2-3 msc widzialem dana osobe w samych negatywach zupelnie nic do niej nie czujac. Zawsze to ja konczylem wszystkie relacje - po prostu, gdy zdazylem rozkochac w sobie partnerke, nagle przestawalem sie do niej odzywac - sytuacja nagminna.

-- 17 lip 2012, 13:53 --

Przez te 6msc moja politoksykomania przerodzila sie w lekomanie - zamawialem mnostwo srodkow roslinnych z medycyny buddyjskiej (aswangandha dala najwidoczniejsze rezultaty),
testowania na sobie roznych slabych lekow, dziwnych kombinnacji, roznych diet - doslownie wszystkiego w celu poszkukiwanai rownowagi w psychice.

Bardzo pomagala roslina, ktora wymieniles - zawiera l-dopę.
Problem w tym, ze tolerancja rosnie na nia niesamowicie. Pierwsze uzycie daje ogromne efekty (pewnosc siebie, libido, motywacja, super apetyt).
Nastepne natomiast wydaja sie nie dzialac.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
17 lip 2012, 11:43

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Depresja dopaminowa ponarkotykowa

przez Łazarz 19 lip 2012, 19:22
Trądzik -> Izotek.
Problemy z psychiką -> najpierw dobry, drogi psychiatra, potem związki chemiczne jakie przepisze.
Pisałeś o b. dużych ambicjach, coś o tym wiem, popadanie ze skrajności w skrajność, tak jak z tymi dziewczynami.
Może masz chorobę afektywną dwubiegunową, gdzie są następujące po sobie okresy b. podwyższonego oraz b. obniżonego nastroju tj. mania i depresja.
Może właśnie teraz jesteś w tym drugim epizodzie, choć może on długo trwać.
Tak czy owak postaraj się o trafną diagnozę i dopiero potem zastosuj odpowiednie leczenie.
Z tą Mary Jane to tego bym tak nie bagatelizował, zioło nie jest obojętne dla zaburzonej biochemii mózgu.
Oczywiście to tylko moja hipoteza i sugestia.
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

Depresja dopaminowa ponarkotykowa

przez QueenForever 19 lip 2012, 20:08
Z deficytem dopaminy trudno tak na szybko sobie poradzić jeśli liczymy na trwały efekt uzupełnienia jego niedoboru i braku wystąpienia efektu z odbicia.Warunkiem koniecznym by ten deficyt wyrównać jest-bezwarunkowe odstawienie wszelkich substacji psychoaktywnych i czas.Nawet seks może namieszac w tym względzie.A leki które mają pozytywny wpływ na dopamine to wszelkiego rodzaju atypowe neuroleptyki,bupropion,tianeptyna czy różaniec górski.Jest też roślina która jest selektywnym inhibitorem zwrotnego wychwytu dopaminy-to pigwowiec którego zdobycie graniczy z cudem.
QueenForever
Offline

Depresja dopaminowa ponarkotykowa

przez eroica 19 lip 2012, 21:47
z obu długich postów zostawiłbym "depresja ponarkotykowa" - wydaje ci się, że wiesz wszystko o swoim organizmie, tymczasem po tych kilku latach ćpania czego popadnie masz kompletnie rozregulowaną biochemię, bez porządnego odwyku nawet nie ma sensu zaczynać farmakoterapii

miałem paru kolegów, co też wrzucali wszystko i wszystko wiedzieli, co i na jaki receptor działa, dwóch jest po próbach samobójczych, trzeci utonął niedawno po ataku psychozy

nie wyjdziesz z tego bez fachowej pomocy, po prostu - na Twoim miejscu zgłosiłbym się na oddział i to szybko
F31.8
mirtazapina 30 mg, kwetiapina 100mg, lamotrygina 100mg
Offline
Posty
224
Dołączył(a)
14 lut 2012, 17:03

Depresja dopaminowa ponarkotykowa

przez Łazarz 24 lip 2012, 14:08
Też uważam, że szpital byłby najlepszym rozwiązaniem, bez niego na pewno bym nie doszedł (póki co) do siebie.
Nigdzie indziej nie otrzymasz tak fachowej i kompleksowej opieki.
Trudno sobie np. wyobrazić sytuację gdy powiedzmy masz złamaną nogę i nie pójdziesz do szpitala, tym bardziej ,,złamany mózg'' wymaga profesjonalnej rekonwalescencji.
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

Depresja dopaminowa ponarkotykowa

Avatar użytkownika
przez Radek 25 lip 2012, 14:50
Wieszak, moim zdaniem jesteś totalnie wjebany tzn. uzależniony, a to że temu zaprzeczas jest jednym z objawów (poczytaj sobie o systemie iluzji i zaprzeczeń w uzależnieniu, w twoim przypadku dominuje mechanizm zwany racjonalizacją i intelektualizacją). Dopóki bierzesz cokolwiek, nawet "niewinną" trawkę i alkohol twój mózg nie wróci do równowagi. Zapewne nawet jak np. przez pół roku nic nie weźmiesz i wrócisz do dobrego humoru to wtedy znowu zaczniesz ćpać i się zamulisz. Przechodziłem to samo co ty.

Najlepszą opcją dla ciebie jest iść do WOTUiW, bo tam są zarówno lekarze psychiatrzy jak i terapeuci uzależnień.
per aspera ad astra
Avatar użytkownika
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
13 gru 2006, 16:50
Lokalizacja
Dolny Śląsk

Depresja dopaminowa ponarkotykowa

przez QueenForever 25 lip 2012, 17:43
Wszyscy zdrowi ludzie kochają dopamine ,nie wszyscy jednak we właściwy sposób ją stymulują.
QueenForever
Offline

Depresja dopaminowa ponarkotykowa

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 25 lip 2012, 17:51
Pigwowiec?
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Depresja dopaminowa ponarkotykowa

przez QueenForever 25 lip 2012, 17:51
tylko tek konkretny .
QueenForever
Offline

Depresja dopaminowa ponarkotykowa

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 25 lip 2012, 17:56
Który? :hide:
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Depresja dopaminowa ponarkotykowa

przez QueenForever 25 lip 2012, 17:59
Pigwowiec okazały-jedyna znana ludzkości roślina (konkretnie jej owoce) która jest selektywnym inhibitorem zwrotnego wychwytu dopaminy.
QueenForever
Offline

Depresja dopaminowa ponarkotykowa

przez metalearner 26 lip 2012, 00:25
QueenForever napisał(a):Z deficytem dopaminy trudno tak na szybko sobie poradzić jeśli liczymy na trwały efekt uzupełnienia jego niedoboru i braku wystąpienia efektu z odbicia.Warunkiem koniecznym by ten deficyt wyrównać jest-bezwarunkowe odstawienie wszelkich substacji psychoaktywnych i czas.Nawet seks może namieszac w tym względzie.A leki które mają pozytywny wpływ na dopamine to wszelkiego rodzaju atypowe neuroleptyki,bupropion,tianeptyna czy różaniec górski.Jest też roślina która jest selektywnym inhibitorem zwrotnego wychwytu dopaminy-to pigwowiec którego zdobycie graniczy z cudem.


Moja babcia robiła przez lata dżem z pigwy i używała go do słodzenia herbaty, może dzięki niemu mając 75 lat trzaska sudoku :D (czy owoc pigwy to jest to samo co pigwowiec ?)

Żeby nie zaśmiecać forum dodam, coś użytecznego od siebie - naprawdę warto iść do doświadczonego lekarza, można się bardzo dużo o sobie dowiedzieć, na przykład nigdy bym nie przypuszczał, że zbyt wczesne budzenie się rano to objaw depresji !

A co do dopaminy, żeby zwiększyć swoją wrażliwość na nią musisz unikać wzrostu dopaminy - mówiąc półżartem, pół-serio - nudzić się !!! To oczywiste, że alkohol i inne przyjemności zwiększają wzrost dopaminy, ale po czym następuje zmniejszenie wrażliwości, nie tak oczywiste jest już to, ze różne nasze zachowania powodują wzrost dopaminy - uzależnienie od internetu (dodajmy kontrowersyjne w kręgach naukowych) ma taki sam mechanizm jak uzależnienie od rzeczy powodujących skok dopaminy. Dopamina wydziela się, gdy robisz coś ciekawego, emocjonującego. Z tego co piszesz wynika, że ekstremalnie interesuje Cię zdobywanie i wypróbowywanie nowych substancji, szukanie informacji o nich ile czasu dziennie temu poświęcasz ? Możesz być uzależniony od tego typu aktywności. Z doświadczenia wiem, że czasami warto zmienić miejsce pobytu, z czasem do miejsca w którym przebywamy przyklejają się nasze przyzwyczajenia, schematy - kojarzą nam się z miejscem i ludźmi - nie mówię tu o złym wpływie miejsca lub ludzi, ale o tym, że nam się ono i oni "kojarzą".
Po drugie, również kiedyś myślałem, ze lekarze nie wiedzą więcej niż ja - osoba czytając o lekach w neurochemii w internecie, ale pomyliłem się, gdyż lekarze pracują z wieloma pacjentami, a my chociażbyśmy byli bardziej inteligentni i ambitni od nich pracujemy tylko z jednym pacjentem - z nami samymi itd. itp.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
08 lip 2012, 18:08

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości

Przeskocz do