CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez trust_me 19 sty 2014, 20:05
nie wszystkie. po wellbutrinie mam jadłowstręt więc nie biorę.
biorę ~lamitrin 100 ~neurotop 600 ~zolafren 20 ~tianesal 62,5 ~remirta 30 (~cloranxen 10)...
dzięki za link, popytam.

mam nadzieję, że niedługo zostanę na 2-3 lekach, bo teraz chyba świecę na zielono. zmieniam lekarza.
~lamitrin 100 ~neurotop 600 ~zolafren 15 ~fevarin 50 ~relanium 5)
(~ketrel 350 ~sulpiryd 50 ~absenor 600 ~valdoxan 25 ~tianesal 62,5 ~wellbutrin 150 ~remirta 30 (~cloranxen 10)
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
12 paź 2013, 14:20

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez barsinister 19 sty 2014, 20:08
alicja_31 napisał(a):Jestem osobą, która od paru miesięcy ciągle od nowa próbuje być przyjaciółką chadowca... Rzadko odpisuje na moje wiadomości (tak na co 2-3), wtedy czuję się totalnie odrzucona, ale jak już odpisze, to wiem, że pisze, bo chce, a nie bo czuje, że powinien, i chciałabym mu powiedzieć, że go uwielbiam... i przytulić, ale się powstrzymuję, bo zbyt mało pewnie się czuję :(
I tak w kółko, nie rozumiem tych zrywów, a potem milczenia.


to jest bardzo charakterystyczne, ja np. nadal mam ogromny problem z utrzymywaniem stałych kontaktów z ludźmi, to się po prostu jakoś rozpływa
Not poppy, nor mandragora,
Nor all the drowsy syrups of the world,
Shall ever medicine thee to that sweet sleep
Which thou ow'dst yesterday.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
838
Dołączył(a)
17 sty 2013, 04:44

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez guernone 19 sty 2014, 20:11
Jestem tydzień po odstawieniu paroksetyny, która wyciągnęła mnie z niezłego bagna, jakim była deprecha. Niestety potem dałem się oszukać i wpędziła mnie w niezłą manię, pierwszą tak ostrą w moim życiu :pirate:

Moim nieszczęściem (lub o zgroza szczęściem) jest to, że nie mogłem się hospitalizować.
Przez pierwsze 2-3 dni nieźle mną wykręcało, ChAD bądź paro się buntowały okrutnie. Na szczęście znając podstawy swojej choroby potrafiłem to przetrwać z palcem w nosie :mrgreen:

Teraz, od 2-3 dni, czuję się po prostu zajebiście. Mam ochotę do życia, jestem tu i teraz (żegnaj DD i wszystkie lęki), potrafię normalnie funkcjonować, organizować się, śmiać się i płakać, mózg zaczął znów poprawnie pracować (albo mnie tylko oszukuje dziad ;) )

Widzę dopiero teraz w jakim piekle żyłem przez ostatni rok. Zaczynam życie od nowa. Odebrało mi ono rok, ale dało możliwość realnej naprawy swojego ja. Spokojnie postaram się teraz wszystko zacząć układać :yeah:

Niestety wizytę u psychiatry mam dopiero za 3 tygodnie.
Zawsze byłem dla siebie ojcem, matką, najlepszym przyjacielem, sprzątaczką, kucharką....
...teraz pozostaje mi nic innego jak być dla siebie również psychologiem i psychiatrą.
Staram się kontrolować własne zachowanie: być spokojnym i opanowanym, zbytnio się nie nakręcać, a jednocześnie być obrotnym dawać z siebie dużo.

Spotkałem się wczoraj ze znajomymi. Może ja chory psychicznie mam niezły rollercoaster, ale przynajmniej tam na szczycie w okresie dobrze przepracowanej remisji potrafię zobaczyć pełnię życia i je w pełni docenić. Potrafię cieszyć się najdrobniejszymi miłymi dla mnie wydarzeniami, a to, co wydaje się problemem nie do pokonania traktuję jako kolejną barierę do przeskoczenia.

Również, przekuwając wady w zalety, doceniłem swój pokręcony mózg: jego kreatywność i pomysłowość, zdolność inteligentnego i dywergencyjnego myślenia, otwartość na doświadczenia i nowe doznania, zdolność do empatii i wrażliwości; słowem - niski wskaźnik utajonego hamowania. Moje psychotyczne myślenie ma bardzo dużo zalet, mogę je umiejętnie wykorzystać :uklon:

Życie jest piękne, oby mi i Wam było dane na stałe poczuć stan, w którym jestem teraz. Być może jest to jeszcze lekka hipomania, trudno mi obiektywnie ocenić, natomiast przynajmniej jestem sobą.

Peace
F31.3 F60.3
lamotrygina 200 mg
paroksetyna 40 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
516
Dołączył(a)
02 paź 2013, 10:33
Lokalizacja
Szczecin <3

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez alicja_31 19 sty 2014, 20:24
barsinister napisał(a):to jest bardzo charakterystyczne, ja np. nadal mam ogromny problem z utrzymywaniem stałych kontaktów z ludźmi, to się po prostu jakoś rozpływa


no ale udzielasz się tutaj, masz kontakt z ludźmi, tak jak wiele innych osób z chad na forum...

Ja do niego chętnie piszę, ciągle chciałabym mu o czymś opowiadać, ale staram się ograniczać, bo boję się, że kiedyś się wkurwi, że mu dupę zawracam - tak się czasem czuję... Z kolei innym razem, jak coś napisze, to, eh, mam o czym myśleć.

co to znaczy, że "to się rozpływa"? w sensie - jaki masz do tego stosunek? męczy Cię to/obojętny/chcesz, ale nie możesz, ale jak nie możesz to dlaczego właściwie?
no nie łapię tego :bezradny:
Offline
Posty
644
Dołączył(a)
11 lip 2013, 11:49

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Asmo 19 sty 2014, 21:12
guernone Tobie ktoś zdiagnozował ten chad? (może coś przegapiłem) Ja jeszcze do niedawna żyłem złudzeniem, że tego nie mam ale nowa lekarka postawiła przedemną niepodważalne argumenty stwierdzając bez wątpliwości żem wjebany.
Ja właśnie od dziś jestem na paroksetynie ale na mikroskopijnej dawce 10mg pewnie lekarka nie chce by mnie wybiło.
Wiem, że miałeś wcześniej w podpisie Poznań jeśli dalej z tąd jesteś mogę podać Ci namiary na swoją prywatną lekarkę. Wspominałem gdzieś na poprzednich stronach o niej. Myśle, że to warte mych pieniędzy, przestały tu grać rolę.

Alicja31, ja również czasami mam problemy z utrzymywaniem długo falowych relacji. To przykre ale po czasie ktoś przestaje zupełnie mnie obchodzić. Z kobietami też miewam problemy najpierw wielka miłość idealizacja a później dewaluacja i tak dalej - ale to z kolei nie wiem czy wynika z chadu czy z zaburzonej osobowości (bo taką też posiadam w komplecie, bez wskazania póki co na którą, a psycholog przestał drążyć temat osobowości jak dowiedział się o diagnozie chad).
F31 - wredna suka!

Lit 750mg
Venlafaksyna 300mg
Lamotrygina 200mg
Kwetiapina 50mg
Xanax, Clonazepam (sometimes)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
31 maja 2013, 14:20
Lokalizacja
Poznańska gimela

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Łapa 19 sty 2014, 22:09
alicja_31 nawet lekka depresja u CHADowcow może upośledzić zdolności interpersonalne.Z mojego doświadczenia chce się ale nie może
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1253
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 23:55
Lokalizacja
Warszawa

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez yassarian 19 sty 2014, 22:56
Jakiś czas temu zachęciłem trochę do sportu a dokładniej do intensywnej dawki w postaci pracy na worku treningowym. Jako, że swego czasu ćwiczyłem sporty walki, ten powrót sprawił mi przyjemność i ukojenie... 3-4 dni:] Otóż, nie chcę teraz zniechęcać jednak z czasem- dół a zwłaszcza to pieprzone myślenie wraca i nawet ciężki intensywny trening (że pot się leje,nogi masz z waty i prawie zwieracze puszczają) nie pomaga. No, ale może komuś pomoże. Co do leków - biere te pastylki już ze 2 miesiące i gówno pomagają. Jak pójdę do lekarza i mi znowu powie coś w stylu " hmmmm no rozumiem, to w takim razie hmmm , podwyższymy dawkę hmmmm " to czuję , że to będzie nasze ostatnie spotkanie. Dropsów nie biorę od kilku dni i dziś się napiłem - ukojenie w końcu.
Mam skierowanie na dzienny w łodzi , czechosłowacka. Czekam na miejsce. Wie ktoś o co chodzi z tym badnaiem "OUNT i MMPI" - tak wyczytełem z tego skierowania od konowała.Pewnie coś przekręciłem ale zgaduję , że wiecie o co chodzi.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
29 wrz 2013, 16:12

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez malgosia7602 19 sty 2014, 23:30
Witam po dłuższej przerwie

U mnie remisja.
Jestem trzeci miesiąc w szpitalu i byłoby zajebiście, gdyby nie to, że najprawdopodobniej jutro z niego wylecę.
Powód? Jeden wypity drink ( w badaniu krwi- 0,1 promila). Oczywiście poza murami kukułczego gniazda, w czasie weekendu, gdzie większość pacjentów jest na przepustkach.
Czuję, że jutro będzie smród. Czeka mnie rozmowa z ordynator, która ma zadecydować o moim losie.
Pewnie jesteście ciekawi jak wpadłam :D
Otóż moja towarzyszka niedoli rzekomo zachowywała się "głośniej" niż zwykle, co wzbudziło podejrzenia pielęgniarki na dyżurze. Po wezwaniu na rozmowę wyśpiewała wszystko, wkopując przy tym mnie. Efekt-wezwanie lekarza i pobranie krwi.
Debil, ku.rwa debil :hide:

Jak to wygląda później w papierach? Wiecie coś na ten temat?
Chyba czeka mnie bezsenna noc...
F31
"Za każdą chwilę ekstazy musimy płacić drżący twardą walutą cierpienia."- Emily Dickinson

Lamotrygina 200 mg
remisja
Avatar użytkownika
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
16 lis 2012, 18:53
Lokalizacja
Iława

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez trust_me 19 sty 2014, 23:35
cóż za miła koleżanka...
~lamitrin 100 ~neurotop 600 ~zolafren 15 ~fevarin 50 ~relanium 5)
(~ketrel 350 ~sulpiryd 50 ~absenor 600 ~valdoxan 25 ~tianesal 62,5 ~wellbutrin 150 ~remirta 30 (~cloranxen 10)
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
12 paź 2013, 14:20

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez guernone 20 sty 2014, 01:29
Asmo napisał(a):guernone Tobie ktoś zdiagnozował ten chad? (może coś przegapiłem) Ja jeszcze do niedawna żyłem złudzeniem, że tego nie mam ale nowa lekarka postawiła przede mną niepodważalne argumenty stwierdzając bez wątpliwości żem wjebany.

Nikt mi ChAd nie zdiagnozował, sami wiecie jak wyglądają wizyty u psychiatry (5 min -> SSRI) szczególnie, że w stanie depresji trudno coś konstruktywnego o sobie powiedzieć. Wizyta u psychola czeka mnie w lutym i wtedy przedstawię mu wszystkie fakty z mojego życia i przycisnę go równo, żeby mi pomógł. A jak nie to zmienię lekarza, będę szukał dalej :papa:

Ja skończyłem studia techniczne, tam obserwowałem otoczenie oraz własną osobowość. Dzięki temu rozwinąłem się i stale dokonywałem w sobie zmiany na plus. Aby codziennie być dalej, żył pełniej.
Jestem DDA, więc musiałem podpatrywać inne osoby w jaki sposób sobie radzą w życiu. Uczyłem się nastawienia od ludzi sukcesu: wykładowców, pozytywnych studentów, osób trzecich odnoszących sukcesy :great:

Studia techniczne nauczyły mnie właściwego myślenia, zastanawiania się jak i dlaczego działają poszczególne mechanizmy. Na pewno w tym rozwoju pomogła mi zdolność zdolność myślenia dywergencyjnego, która często pojawia się u ofiar przemocy. I tu potrafiłem nieświadomie przekuć swoje bolesne przeżycia z przeszłości w potęgę mojego umysłu. Teraz już wiem, dlaczego coś, co dla mnie było oczywiste i widziałem to w ułamku sekundy, ktoś inny w ogóle nie potrafi pojąć ;)

Dzięki studiom znacznie zmądrzałem i dowiedziałem się o sobie bardzo dużo. Była to jednak wiedza "po omacku". Czasami zastanawiałem się dlaczego jestem inny od kolegów, mój sposób myślenia czy zachowania nieznacznie odbiegał. Dlaczego jestem raczej samotnikiem mimo tego, że nie mam żadnych problemów w kontaktach międzyludzkich. Ale głowy sobie tym zbytnio nie zawracałem.

Dzięki temu co przeszedłem i analizowaniu swoich zachowań + dzięki obecności na tym forum + wiedzy z książkek, np. Poradnik dla cierpiących na chorobę afektywną dwubiegunowa mogę z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że mam ChAD. Że kilka osób z mojej rodziny również ma ChAD. Myślę, że jestem obciążony genetycznie ze strony obojga rodziców. Wszystko okaże się na kolejnych wizytach. Tak naprawdę nie jest dla mnie ważne czy mam ChAD, czy nie. Najważniejsze, że znam podstawy swojego zachowania, swoich decyzji. Czytałem dużo o funkcjonowaniu mózgu, o neuroprzekaźnikach. Mam bazową wiedzę na temat leków.

Asmo napisał(a):Ja właśnie od dziś jestem na paroksetynie ale na mikroskopijnej dawce 10mg pewnie lekarka nie chce by mnie wybiło.

2012 minął mi na potężnej depresji, piekło na ziemi. Potem depersonalizacja, derealizacja. Lęki. Ja, który na studiach szedłem śmiało z podniesioną głową na najważniejsze egzaminy teraz miałem problem z rozmową z osobą obcą, wyjściem do sklepu. Przestałem wręcz normalnie funkcjonować.
W moim przypadku sertralina mnie nieźle rozwaliła, ale paroksetyna uspokoiła i wyciągnęła z dołka. Niestety był on dość głęboki, dlatego wciągałem 40 mg.
Dlatego radzę uważać przy SSRI, można zmienić fazę nie zdając sobie z tego sprawy szczególnie, że po okresie depresji bardzo chcemy, żeby życie było normalne, pełne energii i euforii. Myślę, że dobrym rozwiązaniem jest kontrola osoby, która nas zna na wylot i potrafi ocenić, że coś jest nie halo :tel:

Asmo napisał(a):Wiem, że miałeś wcześniej w podpisie Poznań jeśli dalej z tąd jesteś mogę podać Ci namiary na swoją prywatną lekarkę. Wspominałem gdzieś na poprzednich stronach o niej. Myśle, że to warte mych pieniędzy, przestały tu grać rolę.

Spędziłem w Poznaniu trochę czasu, natomiast teraz przeniosłem się ze względu na moją pracę. Nie przebywam obecnie w stolicy wielkopolski.
Jeszcze tam będąc zgłosiłem się sam do PZP na ul. Litewskiej. Najpierw I piętro - niezbyt owocna współpraca. Potem II p. - poradnia leczenia współuzależnienia (z racji mojego DDA i ówczesnych problemów z rodziną).
Tam dostałem paro oraz opiekę psychoterapuety.
Niestety z czasem paro zaowocowało niezłą manią, a moja pani psycholog zachorowała, miałem tylko 2 lub 3 terapie.

Przez ten cały czas w sumie sam nad sobą pracowałem. Wiedziałem, że jestem chory psychicznie i mój stan jest bardzo ciężki. Bałem się, że pod wpływem impulsu popełnię samobójstwo.
Dlatego zacząłem czytać poradniki na temat rozwoju osobistego: motywacji, celach, nastawieniu do życia, wizerunku własnym, życiu tu i teraz, samodyscyplinie itp. Po prostu potrzebowałem wskazówek, bo byłem bardzo zagubiony. Z czasem wszystko zaczęło mi się w głowie zazębiać i zdałem sobie sprawę, że to wszystko o czym czytam/słucham ja sam nieświadomie wypracowałem na studiach. Dlatego jeszcze bardziej zacząłem doceniać siebie, swoją samodyscyplinę, siłę do życia. Kiedy nie wiedząc, że w ogóle cierpię na jakąś chorobę sam ją pokonałem (przez okres 2010 i 2011 miałem okres remisji).

Dziś, po odstawieniu paro, znów czuję się jak kiedyś, w latach ~2010-2011. Był to okres mojego największego rozwoju. Dziś z sentymentem wracam do tamtych czasów (szczególnie gdy czuje się gorzej).
Z drugiej strony mając świadomość swojej choroby jestem w stanie znów się odbudować.
Zaczynam porządnie dbać o siebie, czyli o swoje zdrowie fizyczne i PSYCHICZNE.
Jestem młody, mam całe życie przed sobą.

Także moi drodzy, uważam, że ChADowcy mają nieziemski potencjał. Jest on bardzo trudny do wyciągnięcia na światło dzienne z czeluści zadżumionych umysłów. Natomiast nic nie jest niemożliwe ;) Rada pewnie jest prosta, a jednocześnie tak trudna do realizacji: zaakceptować siebie wraz ze swoimi ograniczeniami, a potem starać się być mądrzejszy od choroby i nie dać się jej oszukać ;)

Mogę od siebie dodać, że u mnie baaaardzo pozytywne efekty przyniosła nauka gry na gitarze. Pewnego dnia po prostu postanowiłem zacząć uczyć się grać na gitarze (ot lubiłem słuchać rocka i innych cięższych brzmień ;)). Codzienna nauka gry na instrumencie nauczyła mnie wiele o sobie. Pozwoliła nieustannie się obserwować i kontrolować.

Pozdrawiam i trzymajcie się ciepło,
R.
F31.3 F60.3
lamotrygina 200 mg
paroksetyna 40 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
516
Dołączył(a)
02 paź 2013, 10:33
Lokalizacja
Szczecin <3

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez zmerfetka 20 sty 2014, 01:57
guernone napisał(a):Uczyłem się nastawienia od ludzi sukcesu: wykładowców, pozytywnych studentów, osób trzecich odnoszących sukcesy :great:

guernone napisał(a):zacząłem czytać poradniki na temat rozwoju osobistego: motywacji, celach, nastawieniu do życia, wizerunku własnym, życiu tu i teraz, samodyscyplinie itp.


To świetnie, że to Ci pomogło. Ja też uwielbiam lektury na temat rozwoju osobistego. Jednak nie wiedzieć kiedy, ta motywacja pochodząca z tego typu książek i poradników, czy inspirujących ludzi, u mnie bardzo szybko prowadzi do hipo :( A ja nawet tego nie zauważam... Dopiero po kilku tygodniach/miesiącach, patrząc wstecz :(
Dziś dopiero wyszłam (albo jeszcze wychodzę?) z 3-4 tygodniowego dołka. Masakra. A wcześniej była właśnie taka hipo, która sprytnie podszywała się pod motywację i dążenie do samorozwoju... Na początku było fajnie, jak to w hipo, ale ten dołek nie był tego wart. Teraz boję się sięgnąć po jakąkolwiek książkę o rozwoju. Boję się powtórki.
Czekanie na diagnozę. Zapis w lipcu 2013. W październiku 36 w kolejce. W styczniu JUŻ 17... Ileż można żyć w niepewności?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
11 sty 2014, 00:49

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez barsinister 20 sty 2014, 04:29
alicja_31 napisał(a):
barsinister napisał(a):to jest bardzo charakterystyczne, ja np. nadal mam ogromny problem z utrzymywaniem stałych kontaktów z ludźmi, to się po prostu jakoś rozpływa


no ale udzielasz się tutaj, masz kontakt z ludźmi, tak jak wiele innych osób z chad na forum...

Ja do niego chętnie piszę, ciągle chciałabym mu o czymś opowiadać, ale staram się ograniczać, bo boję się, że kiedyś się wkurwi, że mu dupę zawracam - tak się czasem czuję... Z kolei innym razem, jak coś napisze, to, eh, mam o czym myśleć.

co to znaczy, że "to się rozpływa"? w sensie - jaki masz do tego stosunek? męczy Cię to/obojętny/chcesz, ale nie możesz, ale jak nie możesz to dlaczego właściwie?
no nie łapię tego :bezradny:


mam przyjaciół i wielu bardzo dobrych znajomych, po prostu rzadko utrzymuję z nimi jakieś bliższe kontakty (większość z nich mieszka i tak w innych miastach, widujemy się na koncertach czy imprezach)

na co dzień lubię małe społeczności sieciowe, w których można się rzadko odzywać i raczej wymieniać szybkie piłki - intensywne i bardziej osobiste rozmowy mnie tak na co dzień zwyczajnie męczą, facebook jest idealny do utrzymywania kontaktów ze znajomymi

są osoby, z którymi chciałbym być bliżej ale - mam problem z utrzymywaniem odpowiedniej - jakby to nazwać - temperatury znajomości, czasem czuję się gorzej i zwyczajnie znikam, przez to rodzi się jednak dystans

na twoim miejscu bym się jednak nie przejmował humorami chadowca, są nieuchronne, sama widzisz że ciężko zachować cierpliwość
Not poppy, nor mandragora,
Nor all the drowsy syrups of the world,
Shall ever medicine thee to that sweet sleep
Which thou ow'dst yesterday.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
838
Dołączył(a)
17 sty 2013, 04:44

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez guernone 20 sty 2014, 05:11
zmerfetka napisał(a):To świetnie, że to Ci pomogło. Ja też uwielbiam lektury na temat rozwoju osobistego. Jednak nie wiedzieć kiedy, ta motywacja pochodząca z tego typu książek i poradników, czy inspirujących ludzi, u mnie bardzo szybko prowadzi do hipo :( A ja nawet tego nie zauważam... Dopiero po kilku tygodniach/miesiącach, patrząc wstecz :(
Dziś dopiero wyszłam (albo jeszcze wychodzę?) z 3-4 tygodniowego dołka. Masakra. A wcześniej była właśnie taka hipo, która sprytnie podszywała się pod motywację i dążenie do samorozwoju... Na początku było fajnie, jak to w hipo, ale ten dołek nie był tego wart. Teraz boję się sięgnąć po jakąkolwiek książkę o rozwoju. Boję się powtórki.

Rzeczywiście też się boję hipomanii, ale mam po prostu staram się kontrolować i patrzeć chłodno na siebie i na rzeczywistość.

Nauczyłem się, żeby nie mieć gorącej głowy, tylko jako tako wszystko analizować (ot, tylko niezbyt długo), rozważać różne warianty i działać po prostu na chłodno. Będąc sobą jestem bardzo spokojny i z natury mało impulsywny.
Dlatego czytając ebooki/słuchając audiobooków na temat rozwoju osobistego traktuje to wszystko jako swego rodzaju wskazówki. Nie dam się oszukać mojemu mózgowi, próbującemu mi wcisnąć, że niedługo będę panem wszechświata (dążenie do mani). Czytam, słucham, analizuję, przefiltrowuję, przyjmuję do wiadomości. Powoli wcielam w życie.
Sukces tego typu zabiegów polega także na doborze literatury. Ja staram się nie czytać samych pozytywnych treści, jak to wszystkim w biznesie/życiu się udaje. Dobrze działają na mnie pozycje uwzględniające szereg możliwości i przykłady szablonowych porażek. Daje to wtedy realistyczny osąd na swe plany długoterminowe. Ot, im więcej wiesz o niepowodzeniach innych ludzi, tym łatwiej Tobie jest je uwzględnić, przewidzieć i ominąć.

Chyba się nie mylę jeśli powiem, że hipo jest dość podstępna. Tak jak mówisz daje coś, czego brakowało do tej pory. A jest to dość niebezpieczne. Dlatego pisałem, że staram się być mądrzejszy od choroby. Jeśli "ona" wie, że ja wiem, to odpuszcza ;)

Jeśli widzę siebie zbyt energicznego i zbyt szybko działającego to po prostu staram się uspokoić. Idę pobiegać, żeby się zmęczyć albo kładę się na łóżko i słucham spokojnej, wręcz smutnej i depresyjnej muzyki. Najczęściej wtedy załącza mi się niesampwota wrażliwość i empatia, hipo odpuszcza, a ja wracam do siebie. Szybki płacz (wyrzucający mękę mojego losu) i po kilku minutach żyję dalej już na normalnych zasadach.

Jeszcze nie zgłębiłem się zbyt mocno w tajniki psychologii. Ale gdyby można było kontrolować łagodną hipomanię (a w zasadzie jej pozytywne skutki: kreatywność, zwiększone uczucie pewności siebie, multum energii do życia) pamiętając o możliwości szybkiej zmiany fazy, to moje życie byłoby o wiele lepsze. Ale oczywiście jest to balansowanie na krawędzi ryzyka.

PS Właśnie wstałem z łożka, 3 godziny nie mogłem zasnąć. Albo hipo, albo mi się już całkowicie rytm dobowy przestawił z racji ostatnich wydarzeń w moim życiu. No cóż, pośpię po pracy (oby nie w pracy, bo szef zabije ;) )

Pozdrawiam i pogody ducha życzę,
R.
F31.3 F60.3
lamotrygina 200 mg
paroksetyna 40 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
516
Dołączył(a)
02 paź 2013, 10:33
Lokalizacja
Szczecin <3

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez marwil 20 sty 2014, 10:19
guernone, Uważałbym na Twoim miejscu. Z daty i godz. Twoich kilku ostatnich postów wynika, że chyba wcale nie spałeś. Zmniejszona potrzeba snu to chyba najbardziej charakterystyczny objaw wzlotu. Jeśli to górka, to nie jest to pożądana remisja tylko hipomaniaczy błogostan, po którym najczęściej następuje bolesna gleba, a wtedy muzyczka i pozytywne czytanki nic nie pomogą. Także zbytnia emocjonalność (płacz - za chwilę b. dobre amopoczucie) bywają objawami hipomanii.
Jak wspominałem wcześniej, właśnie paroksetyna wywołała u mnie manię i pomimo jej odstawienia trwała ona pół roku.
Karkulowsiał zwartusiał ratuwsianko Bożywsio.
Wellbutrin 300mg od 13.10.2016 Trittico 25mg Na sen Nikotyna, Kofeina, Teina, Cerveza
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1891
Dołączył(a)
13 lis 2013, 10:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do