Pragnienie śmierci - odwaga czy tchórzostwo?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Pragnienie śmierci - odwaga czy tchórzostwo?

Avatar użytkownika
przez Ahmed 17 lut 2011, 14:49
też dzisiaj zastanawiam sie nad tym pytaniem .... nie mam sił dalej życ i tez myślę kim będę po ... bohaterem czy tchórzem .
Napewno będe trupem.
Ja tu jeszcze wrócę ;))))))))))))))))))))))))))))))))
K.
Avatar użytkownika
Offline
Kwadratullah
Posty
1437
Dołączył(a)
18 lis 2010, 21:36
Lokalizacja
Panjshir

Pragnienie śmierci - odwaga czy tchórzostwo?

przez Brid 17 lut 2011, 14:59
Allah, wtedy już to nie będzie miało dla Ciebie, żadnego znaczenia, bo już Cię nie będzie.
Mnie zastanawia rzecz taka, nie mam pracy, nie mam kasy, nie mam dziewczyny. Obecnie nie mam jakiegoś poczucia sensu życia.
Załóżmy, że miałbym te 3 rzeczy, może wtedy moje poczucie sensu by się zmieniło. Aczkolwiek, znam masę ludzie, którzy mają prace, kasę, dziewczyny, żony i też są nie szczęśliwi. W czym rzecz więc?
Chyba nie do końca o to tu chodzi... Może trzeba szczęście najpierw odnaleźć w sobie, a później dopasować te pozostałe "rzeczy" do swojego życia...

Pragnienie śmierci to dla mnie wołanie o pomoc. Ucieczka. Uciekają tchórze. Na pytanie z tematu odpowiadam - - w dużym uproszczeniu: tchórzostwo.
Brid
Offline

Pragnienie śmierci - odwaga czy tchórzostwo?

przez LitrMaślanki 17 lut 2011, 15:04
Moim zdaniem Akt odebrania sobie życia to ostatnia stacja gdy człowiek krzyczy "POMOCY"


Zgadzam się z Twoja opinia ,sam to przerabiałem . Teraz z perspektywy czasu widzę ,że wystarczyło powstrzymać desperackie zapędy i zdobyć się na odwagę. Otworzyć się przed rodzina znajomymi ,zamiast ich odtrącać (błędniej myśląc ,że jest się dla nich piątym kołem u wozu )
Apel do wszystkich myślących o pozbawianiu się ,życia zabić się zdążycie ,najpierw spróbujcie żyć .

Myśl samobójcza to nic innego jak przekonanie o własnej bezużyteczności i braku sensu własnego życia ,myśl samobójcza to w 99% przypadków choroba ,nie niechęć do życia .
LitrMaślanki
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Pragnienie śmierci - odwaga czy tchórzostwo?

Avatar użytkownika
przez Ahmed 17 lut 2011, 15:55
nie no nie zabiję się ...mam dla kogo żyć... ale mysli takie mnie nie opuszczają. Co zrobic :)
ale fajnie... że napisaliście :)
Ja tu jeszcze wrócę ;))))))))))))))))))))))))))))))))
K.
Avatar użytkownika
Offline
Kwadratullah
Posty
1437
Dołączył(a)
18 lis 2010, 21:36
Lokalizacja
Panjshir

Pragnienie śmierci - odwaga czy tchórzostwo?

Avatar użytkownika
przez linka 17 lut 2011, 16:37
No jak już chce się ktoś zabijać, to mógłby przynajmniej do woja się zaciągnąć, nie wiem...do Afganistanu pojechać, oddać to życie ratując kogoś, za jakąś sprawę, cokolwiek....przynajmniej pożytek ze śmierci by zrobił........

Aczkolwiek i tak jestem pewna, że zawsze, ale to zawsze jest jakieś inne wyjście, być może w tej danej chwili ta osoba o tym nie wie... ale..to nie jest wyjście z sytuacji i już!
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Pragnienie śmierci - odwaga czy tchórzostwo?

przez Brid 17 lut 2011, 16:40
linka napisał(a):No jak już chce się ktoś zabijać, to mógłby przynajmniej do woja się zaciągnąć, nie wiem...do Afganistanu pojechać, oddać to życie ratując kogoś, za jakąś sprawę, cokolwiek....przynajmniej pożytek ze śmierci by zrobił........


mam nadzieje, że to ta twoja niepohamowana ironia
Brid
Offline

Pragnienie śmierci - odwaga czy tchórzostwo?

Avatar użytkownika
przez linka 17 lut 2011, 16:47
Yyy no nie, autor tematu zadał pytanie - odpowiedziałam. Wiem, że to dość "makabryczne" spojrzenie na świat...ale jak mówiłam, jestem pragmatykiem.... :bezradny:
Przecież nie namawiam nikogo do samobójstwa......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Pragnienie śmierci - odwaga czy tchórzostwo?

przez LitrMaślanki 17 lut 2011, 16:49
Allah, koniecznie coś zmienić w życiu ,nie potrafię powiedzieć co ....bo każdy jest innym przypadkiem .

linka, Jak miałem jazdy i poskarżyłem się bliskiemu (mądremu) przyjacielowi ,że chce się zabić .
To mi powiedział ;
"nie pier*** ,nie marnuj życia ,jak już zupełnie Ci nie zależny to pomogę Ci skołować kałacha i dam listę kilku skurw**** ,skończysz w wiezieniu . Ale zrobisz przynajmniej coś dobrego dla innych "
LitrMaślanki
Offline

Pragnienie śmierci - odwaga czy tchórzostwo?

przez Brid 17 lut 2011, 16:52
linka, nie o to tu. przeczytałem kilka twoich komentarzy, więc wydawało mi się że akurat sprawa stanu człowieka który ma myśli s. jest dla Ciebie oczywista. Dla takiej osoby nawet najprostsza rzecz jest niewykonalna, ponad siły, wszystko jest bez sensu. chcesz umrzeć. a gdzie tam do pragmatycznego podejścia... wojska itp.
Brid
Offline

Pragnienie śmierci - odwaga czy tchórzostwo?

Avatar użytkownika
przez linka 17 lut 2011, 16:56
Być może, ja się na tym nie znam...w życiu nie miałam takich myśli....ale z drugiej strony wiele osób z ogromną starannością rzez wiele tygodni przygotowuje swoje samobójstwa....... :bezradny:


"nie pier*** ,nie marnuj życia ,jak już zupełnie Ci nie zależny to pomogę Ci skołować kałacha i dam listę kilku skurw**** ,skończysz w wiezieniu . Ale zrobisz przynajmniej coś dobrego dla innych "

True .
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Pragnienie śmierci - odwaga czy tchórzostwo?

przez Brid 17 lut 2011, 17:02
LitrMaślanki napisał(a):Allah, koniecznie coś zmienić w życiu ,nie potrafię powiedzieć co ....bo każdy jest innym przypadkiem .

linka, Jak miałem jazdy i poskarżyłem się bliskiemu (mądremu) przyjacielowi ,że chce się zabić .
To mi powiedział ;
"nie pier*** ,nie marnuj życia ,jak już zupełnie Ci nie zależny to pomogę Ci skołować kałacha i dam listę kilku skurw**** ,skończysz w wiezieniu . Ale zrobisz przynajmniej coś dobrego dla innych "

niby tak, ale ma to mocno egoistyczne brzmienie twojego kolegi. jeśli oczywiście traktować to poważnie, to zrobiłbyś mu przysługę, a później jeszcze bardziej męczyłby się w pierdlu. chyba, że tam byś zrobił seppuku.
Brid
Offline

Pragnienie śmierci - odwaga czy tchórzostwo?

Avatar użytkownika
przez BlackOrchidea 17 lut 2011, 21:49
Dlaczego pytanie zaczynasz od skrajności Albo ...Albo ??

Sama nie wiem dlaczego... Po prostu nie mam siły dłużej żyć. Codziennie ze sobą walczę, chcę zobaczyć światełko w tunelu, że będzie lepiej... ale nie jest... Czasami tnę się żyletką i to przynosi mi ulgę, ale tylko na chwile. Mam męża i wielkie plany, których nie uda nam się zrealizować. Mój mąż miał dobrze płatną pracę - stracił ją, mieliśmy wymarzone mieszkanie - straciliśmy je, bardzo pragnęliśmy mieć dziecko - niestety ze względów finansowych nie możemy zrealizować naszego marzenia. Musieliśmy wprowadzić się do rodziców, mamy jeden mały pokój, mąż ma nową pracę (zarobki są fatalne), kredyt na głowie, ja nie mam pracy. Nasze plany, marzenia, nadzieję przepadły, runęły jak domek z kart. Lata lecą, a ja nie widzę nawet cienia szansy na lepsze życie. Tak ogromnie chcemy mieć dziecko, ale byłoby nieodpowiedzialne sprowadzać małego człowieczka na świat, kiedy sami nie potrafimy się utrzymać. Czuję, że swoje życie już przegrałam... moje życie się skończyło. Nawet jak znalazłabym pracę, to i tak z tego by nic nie wyszło, bo boję się wychodzić z domu, boję się nawet odbierać telefon, boję się wszystkiego. Moja matka mnie biła i wyzywała, od dziecka mówiła mi, że nic nie osiągnę itp. i teraz co... mogę przed nią stanąć i powiedzieć: "Tak mamo, jestem nikim, miałaś rację, wszystko co mówiłaś się spełniło...".
"Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem."
— Paulo Coelho

Seronil 40mg Hydroksyzyna 25mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
05 lut 2011, 09:30

Pragnienie śmierci - odwaga czy tchórzostwo?

przez michał88 19 lut 2011, 20:21
Widzisz w życiu się wali ale podnoszenie się (po porażce )to jeden z nierozłącznych kół jakie powtarzamy w życiu.
Owszem dotknęłaś sufitu ale i podłogi.
Samemu mi się to przydaje bo doceniam co mam a w szczególności gdy coś osiągnę.
Tak jak tobie, mój ojciec twierdził że nadaje się do Lania Pałą - wielokrotnie dodawał że jestem głupkiem, idiotą, nieudacznikiem...
Ale tak się składa że teraz ze mną już w ogóle ze mną nie rozmawia, tylko przez matkę coś przekazuje. Np muszę pożyczyć komputer etc.
Dziś przyszedł rachunek za telefon ...290 zł ojciec zostawił kartkę a co ja zrobiłem ?? zeszedłem na dół i oddałem co do grosza. Trudno nie rozczulam się bywa.
Warto tu dodać iż ojciec szczycił się oczytaniem i wiedzą polityczno-historyczną. Ale jak już nadmieniłem, czytałem dużo i go przerosłem . Nie są to moje słowa, ale osób z mojej rodziny tą pigułkę mu trudno przychodzi przełknąć a tu ja ... mam licencje rajdowa ; mam coś do powiedzenia o samochodach ... kolejna dziedzina w której przegrywa...
Mam dziewczynę ... po pierwszej naszej randce powiedziała mi że była na NIE , Nie spotykam się ...Nie podoba mi się etc....A jest moją panną:P
To wszystko skłoniło mnie do jednego wniosku w życiu "umrzeć można zawsze, ale na sukces(czyt. szczęście) trzeba się naprawdę napocić, ale kiedy to przyjdzie naprawdę się to docenia i postępuje z rozwagą.".
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
31 sty 2009, 21:32

Pragnienie śmerci - odwaga czy tchórzostwo?

przez Amii13 07 mar 2011, 21:33
scroll napisał(a):BlackOrchidea, moim zdaniem tak postawione pytanie jest znacznym spłyceniem problemu i uproszczeniem. Ludzie są różni, ich życie także. Dla mnie samobójca jest osobą, która cierpi (cierpiała) i nie ma tu ani aktu odwagi, ani tchórzostwa.


Dokładnie, nie jest to ani tchórzostwo ani żaden akt odwagi.
Również miewam myśli samobójcze, niestety już takie poważne, borykam się z tym problemem od kilku miesięcy i muszę szczerze przyznać, że mimo swojego wieku nie wyobrażam sobie dalszego życia a samobójstwo stało się dla mnie tak jakby jedynym realnym rozwiązaniem.
Nie potrafię sobie już wyobrazić siebie jako staruszki siedzącej na ganku, otoczonej gromadką wnucząt jak kiedyś. Teraz mam czarną plamę nawet kiedy myślę o dniu jutrzejszym. Ale nie uważam się za tchórza...
Amii13
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do