Żołądek a depresja. Moja smutna historia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 08 wrz 2010, 18:36
Zachmurami, no dokładnie, ja wiem, że istnieją różne odmiany tych cholernych grzybów, i są one niebezpieczne, potrafią nieźle utrudnić życie. :( Aż się zastanawiam nad testami na alergię na różne rodzaje grzybów. Tylko żeby jakieś wiarygodne były...
-asia-
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez Zachmurami 14 wrz 2010, 15:20
Ciąg dalszy moich poszukiwań:

Wczoraj z moim wiecznie bolącym żołądkiem odwiedziłam chirurga naczyniowego.
Tak jak pisałam na początku, już kilka miesięcy temu "wkręciłam sobie" zwężenie pnia trzewnego, poczytałam w internecie, objawy się zgadzają: ból w nadbrzuszu, biegunki, nudności, bóle i zawroty głowy.

I co? Szok! :shock: Facet nie wyśmiał mnie, nie wyzwał od hipochondryczek, powiedział, że to... sensowny trop... i dał skierowanie na usg z dopplerem. :shock:

To zwężenie leczy się operacyjnie, ból ustępuje u 95% pacjentów.

Powiedziałam, że od września leczę mój żołądek psychiatrycznie.
Pan dr powiedział, że owszem, nerwicę orzekać można, gdy wykluczy się inne przyczyny. A nie wystarczy zrobić gastroskopię, badanie krwi i kawałek kolonoskopii, aby pacjentowi wrzucić antydepresanty. No ale cóż, tak to u nas wygląda.

I wiecie co. Tak bym chciała, żeby to bylo to! :roll: :roll: Ja już dam się pokroić, choćby jutro. :cry: :cry: Byle by to przeszło, przestało boleć, ćmić... :?
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 14 wrz 2010, 19:40
Zachmurami, to był jakiś do rzeczy lekarz!!! :shock: Trzymaj się go jak możesz, trudno na takiego trafić!!! Kiedy będziesz mieć tego dopplera?
-asia-
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez Zachmurami 14 wrz 2010, 20:02
Lekarz - chirurg :twisted: Do psychiatry i psychologa nie odsyłał mnie. Zresztą powiedziałam, że leczę się raczej bezskutecznie od roku. Odpowiedział, że na poczatku trzeba wykluczyć inne ewentualności

Jeżeli juz leczyć się... to chyba u chirurgow. Może patrzę trochę jak laik, ale odnoszę wrażenie, że lekarze tej specjalizacji mają większą wiedzę o funkcjonowaniu organizmu niż inni lekarze (zwłaszcza tacy, co leczą pacjenta zza biurka :lol: ). W koncu to oni kroją, zszywają i wycinają różne syfy.

Dopplera będę miała w przyszły czwartek (oczywiście dzięki abonamentowi medycznemu pojdzie to tak szybko). W przyszłym tygodniu też wyjaśni się, czy mam celiakię, czy nie (wyniki biopsji). A może okaże się, że mam i to, i to, i tylko cudem jeszcze żyje :lol:

MARIAN1967 też wspominał o problemach z krążeniem, a takie zwężenie pnia powoduje niedokrwienie jelit i innych narządow jamy brzusznej (stąd te bóle)
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 14 wrz 2010, 20:12
No racja... Ja marzę o tym, że kiedyś lekarze będą dogłębniej badać pacjenta, a dopiero potem wysyłać go do psychiatry... :pirate:

Jestem prawie pewna, że nie wyjdzie Ci celiakia. Możesz mieć natomiast objawy nietolerancji glutenu, mimo to. :roll:

Marian miał bardzo dużo racji, problemy z krążeniem powodują osłabienie funkcjonowania różnych narządów przez niedokrwienie - również żołądka, jelit. Ja mam przez niedokrwienie problemy ze zwieraczem przełyku - nie jest on sprężysty, jest nieszczelny. :( To się wszystko nawet zgadza, bo w momencie niedokrwienia całego ciała mam również objawy refluksu.
Czy zauważyłaś jakąś prawidłowość kiedy najczęściej pojawiają się u Ciebie problemy z krążeniem? U mnie wiąże się to z niedostateczną ilością tlenu, tego jestem pewna. Jak mam ciągły dostęp do świeżego powietrza to jest dużo lepiej.
-asia-
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

Avatar użytkownika
przez MARIAN1967 14 wrz 2010, 20:30
Nasz mózg do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje tlenu .Nie tylko brak świeżego powietrza ,ale również problemy z krążeniem powodują osłabienie jego pracy .Zauważyłem u siebie , że poprawiając krążenie krwi nie tylko zawroty głowy mi się bardzo zmniejszyły,ale również zwieracz przełyku działa prawidłowo, nie mam problemów z refluksem ,nie mam zgagi ani goryczy w gardle i nawet nie muszę uważać na dietę.Jest ogromna różnica.Tylko u na problemy z krążeniem ma też wpływ wiek.Na pewno też nie mam alergii pokarmowych ani grzybicy.
Ostatnio edytowano 14 wrz 2010, 20:32 przez MARIAN1967, łącznie edytowano 1 raz
О белые розы ,что с ними сделал снег и морозы ... Don't worry ,be happy ...Всё будет хорошо ...it's a beautiful life .......
Avatar użytkownika
Offline
Posty
614
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:32
Lokalizacja
Ostrzeszów

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez Zachmurami 14 wrz 2010, 20:31
-asia- napisał(a):Marian miał bardzo dużo racji, problemy z krążeniem powodują osłabienie funkcjonowania różnych narządów przez niedokrwienie - również żołądka, jelit. Ja mam przez niedokrwienie problemy ze zwieraczem przełyku - nie jest on sprężysty, jest nieszczelny. :( To się wszystko nawet zgadza, bo w momencie niedokrwienia całego ciała mam również objawy refluksu.
Czy zauważyłaś jakąś prawidłowość kiedy najczęściej pojawiają się u Ciebie problemy z krążeniem? U mnie wiąże się to z niedostateczną ilością tlenu, tego jestem pewna. Jak mam ciągły dostęp do świeżego powietrza to jest dużo lepiej.


-asia-
No właśnie. Skąd te problemy 'krązeniowe' w naszym wieku, no przecież jeszcze nie tak zaawansowanym?
Przecież nie od cholesterolu, ani miażdzycy. Nie przy naszej diecie przecież.
Ja w każdym razie miałam cholesterol książkowy - więc, może faktycznie to jest problem chirurgiczny, anatomiczny: np. tętnica uciśnięta przeponą.

A mówiłam już kilka tygodni temu, że podejrzewam to właśnie, jestem geeeniaaalna :smile: Ups, będę genialna :oops: , jeżeli okaże się że to-to, to własnie to...

Napisałam do niewiasty, która to leczyła w Wawie (opeeracyjnie). Znalazłam jej wpisy na forum commed. Mało info na ten temat jest w sumie.

http://commed.pl/bole-w-lewym-boku-brzu ... 20844.html
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 14 wrz 2010, 22:04
MARIAN1967 - dokładnie, w zupełności się z Tobą zgadzam. Ja, gdy jestem dotleniona to mój zwieracz też lepiej "pracuje" i nie ma objawów refluksowych. Gdy tylko tlenu jest niedostatecznie dużo - bach, zaraz kwasy podchodzą mi do przełyku, jest mi przeraźliwie zimno, jestem sztywna... Nie wiem już o co tu chodzi. :( Problem w tym, że ja np. w mieście ciągle czuję się niedotleniona. Dobrze czuję się jedynie na wsi na świeżym powietrzu. A wkrótce się przeprowadzam do Warszawy. :hide:
Zachmurami - no właśnie, skąd te problemy z krążeniem... Ja mam 25 lat, a te kłopoty mam od wczesnego dzieciństwa - z krążeniem i niedotlenieniem, w dzieciństwie miałam przez to częste bóle głowy, problemy z trawieniem i w końcu kończyło się to omdleniami a potem wymiotami (lub odwrotnie). Cholersterol całkowity miałam ostatnio 206 :roll: , ale w sumie już nie wiem jakie są normy, dawniej były do 250, a teraz są coraz niższe i niższe... Miałam robiony cały lipidogram, ba, nawet dopplera tętnic szyjnych, żeby zobaczyć czy jakaś miażdżyca się nie wkrada... Pod tym względem jest ok. Podejrzewam, że ten mój cholesterol wiąże się z osłabioną pracą tarczycy (niskie ft3 i ft4). Zły cholesterol miałam 145. Dobry - 50. Trójglicerydy - 60.

[Dodane po edycji:]

Normalnie chyba na jakieś tlenoterapie zacznę chodzić jak będę mieszkać w tej Warszawie, bo inaczej tam padnę... :roll:
-asia-
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

Avatar użytkownika
przez MARIAN1967 15 wrz 2010, 20:30
-asia-, a czy masz ortostatyczne spadki ciśnienia podczas wstawania?
О белые розы ,что с ними сделал снег и морозы ... Don't worry ,be happy ...Всё будет хорошо ...it's a beautiful life .......
Avatar użytkownika
Offline
Posty
614
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:32
Lokalizacja
Ostrzeszów

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 16 wrz 2010, 09:46
MARIAN1967 - podczas wstawania (zwłaszcza, gdy dłużej leżę bądź siedzę) mam uczucie, że krew mi całkiem odpłynęła z ciała, uczucie dziwnej słabości, zaburzenia równowagi itd. Nie wiem czy te kłopoty z krążeniem nie mają też żadnego związku z wypadaniem płatka zastawki mitralnej serca, bo niestety mam tą wadę. A dlaczego pytasz?
-asia-
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez _Pete_ 16 wrz 2010, 17:02
Witajcie hipochondrycy i inne maści symulanci :smile:

Wróciłem z urlopu, gdzie wprowadziłem dietę bezglutenową, bezmleczną z mocno ciekawymi rezultatami (yes,yes,yes :mrgreen: ). Na chwilę obecną napawam się swoim stanem umysłu i nie mogę się nacieszyć wyjściem ze stanu zidiowaciałej roślinki, która jeszcze niedawno miała problemy z rozumieniem pisanego tekstu. Dietka naprawdę daje radę, a jak u Was?
_Pete_
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 16 wrz 2010, 17:05
Cześć _Pete_! :D Fajnie, że u Ciebie lepiej. :smile: To co teraz jadasz, jak wygląda Twoja dieta?
U mnie - lepiej, gdy trzymam ostro dietę, gorzej, gdy się skuszę na coś, po czym się źle czuję, np. wczoraj na drożdżówkę. :?
-asia-
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez _Pete_ 16 wrz 2010, 17:23
-asia- napisał(a):Cześć _Pete_! :D Fajnie, że u Ciebie lepiej. :smile: To co teraz jadasz, jak wygląda Twoja dieta?
U mnie - lepiej, gdy trzymam ostro dietę, gorzej, gdy się skuszę na coś, po czym się źle czuję, np. wczoraj na drożdżówkę. :?


Na urlopie zrobiłem sobie kartkę z wypisanym po angielsku tekstem - "mam nietolerancję i alergie pokarmowe, nie mogę jeść... (tu lista)". Kiwali tylko ze zrozumieniem i zasmucali się, że cienko z tym u mnie, ale męczyłem ich na tyle skutecznie, że przygotowywali dla mnie specjalnie różne potrawy :) Generalnie trochę żal mi dupę ściskał, mówiąc wprost, bo stoły się uginały od ciast, różnistych potraw, a ja miałem swój "diet corner", no i "plain meat, plain fish". Parę razy się złamałem i popróbowałem coś z wiadomym rezultatem. Ale generalnie jest duży progress!

Lecę teraz do http://www.oliwka.eu/index.php?id=menu&gid=10. Zobaczymy co tam mają dobrego.

P.S. Wczoraj kupiłem chlebek bezglutenowy, nawet smaczny tylko, że 8zł kosztuje.
_Pete_
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 16 wrz 2010, 17:25
_Pete_, dzięki Ci za ten link!!!!!!!!! Już wiem, gdzie będę jadać na mieście jak się wkrótce przeprowadzę znowu do Warszawy. :mrgreen: Zwłaszcza, że nie będę miała daleko. :D
-asia-
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do