Depresja a nauczanie indywidualne

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Depresja a nauczanie indywidualne

Avatar użytkownika
przez sweethomealabama 09 sty 2012, 13:20
Ja mam zawalony semestr na studiach po raz enty.Mam urlop zdrowotny.I to i tak dzięki mojemu chłopakowi który dosłownie siłą zawiózł mnie na uczelnię zdobyłam się na pójście do dziekana na rozmowę .Dziś zdawałam egzamin do którego w ogóle się nie przygotowywałam bo nie miałam siły.Facet złapał się za głowę ale jakoś zdałam ledwo.Jak słyszę ,że mam się nie przejmować to myślę sobie ,że oni w ogóle nie mają pojęcia czym jest depresja.Jedyne co sensownego usłyszałam ,to że jest to sprawa też umysłu i się nie pogrążać w negatywnym myśleniu co zamierzam zastosować.Ale do niektórych wykładowców muszę zmuszać się do udawanego dobrego humoru (co mnie okropnie męczy)by cokolwiek załatwić.
Posty
117
Dołączył(a)
02 lis 2011, 21:27
Lokalizacja
warmia

Depresja a nauczanie indywidualne

przez syrena 15 lut 2012, 23:14
Witam wszystkich.
Za nami miesiąc doświadczenia z nauczaniem indywidualnym. I trudno mi jednoznacznie ocenić wartość indywidualnego nauczania. Ponieważ możemy być zadowoleni, że syn zbiera oceny dobre z matematyki i b. dobre z innych przedmiotów. Czyli w ocenach wrócił do normy, do jakiej siebie i nas przyzwyczaił. Niektóre oceny uzyskał z zapowiedzianych sprawdzianów. Nas bardziej cieszą te uzyskane z niezapowiedzianego sprawdzianu ustnego lub pisemnego. W tamten czwartek, pani od matematyki była dużo dłużej niż wynikało to z harmonogramu i zrobiła Mu 2 sprawdziany. Jeden pisemny, a drugi ustny. Obydwa były nie zapowiedziane i poszło dobrze. Jednakże 3 przedmioty nie są objęte nauczaniem. Po prostu szkoła nie ma możliwości tak zorganizować pracy nauczycieli, żeby te przedmioty syn mógł się uczyć w domu. Ponadto na inne 3 przedmioty, syn chodzi do szkoły i uczy się razem z klasą. I, chyba dobrze? Nie wiem. W każdym razie nauczyciele, którzy odwiedzają syna w domu, chwalą Jego chęć uczenia się, aktywność na lekcji oraz wiedzę. Nawet pani ucząca matematyki. Wtrącę, że to nie jest nauczycielka, która w szkole uczy syna matematyki. Nie. Nie uważam, że tamta nauczycielka uczy gorzej, lub że nauczyła się, że syn jest słaby z matematyki i na więcej niż 2 nie zasługuje. Rozbieżność uzyskiwanych ocen, tłumaczę tym, że każdy ma swoje kryteria oceny. Wracając do tematu. W między czasie byliśmy razem z żoną i synem w liceum integracyjnym na rozmowie. Braliśmy pod uwagę, to liceum w dalszej edukacji syna. Długo rozmawialiśmy i wyjaśniliśmy przyczynę indywidualnego nauczania syna. Po spotkaniu odnieśliśmy wrażenie (a raczej ja takie odniosłem i widzę, że żona podziela to wrażenie), że szkoła raczej nie chętnie patrzy na pozyskiwanie uczniów, którzy mają indywidualne nauczanie. Moją szczególną uwagę przykuło zdanie. Czy syn w dalszym ciągu będzie korzystał z nauczania indywidualnego? Mieliśmy nowy problem. Co dalej w takim razie? Podjęliśmy decyzję, że nie będziemy starać się o przedłużenie nauczania indywidualnego syna. Nie wiemy jak inne szkoły mogą zareagować, gdy indywidualne nauczanie trwałoby do końca roku szkolnego. I teraz nie jesteśmy pewni, czy aby te 2 miesiące nauki w domu nie będzie powodem do nie przyjęcia syna do liceum. Na dwoje babka wróżyła. Z jednej strony fajnie, że syn zdecydowanie uwierzył w siebie, a z drugiej powstała niepewność dalszej edukacji. Tak sprawa wygląda. Może to nasze obawy na wyrost? Oby. Jakby powodem nauczania był np. uraz w wypadku, to sprawa jasna. Leczenie np. złamanej kończyny kończy się i uczeń wraca do szkoły. Cieszę się, że żadnemu wypadkowi syn nie uległ. Wspomniałem o tym, żeby pokazać jak różna może być perspektywa dalszej edukacji ucznia, ze względu na powód przyznanego nauczania indywidualnego. W syna przypadku może być tak, że pomimo spełnienia kryteriów rekrutacji przyszłej szkoły, to powód indywidualnego nauczania i obawa szkoły przed kontynuacją tego nauczania w przyszłości, może zdyskwalifikować Go i nie zostanie przyjęty. Najgorsze jest to, że wtedy nie będzie mógł rozwijać się w ulubionych przedmiotach humanistycznych. Ba. Nie wiadomo, czy nawet "załapie się" do technikum lub zawodówki, bo równie dobrze edukację może skończyć na gimnazjum. Wszak takie mamy prawo do edukacji, że po gimnazjum nie musisz już się uczyć i żadna szkoła nie ma obowiązku przyjąć ucznia. :bezradny: ale :szukam:

-- 15 lut 2012, 22:23 --

@sweethomealabama

Ciężko zrozumieć komuś, kto nie miał do czynienia z depresją osobę z tą chorobą. Szczególnie ciężko tym, którzy mają świadomość, że ktoś jest od ich decyzji lub od nich samych zależny. "Syty głodnego nie zrozumie".
Musisz być twarda, uparta i liczyć głównie na siebie. Dobrze, że chłopak Cię wspiera i na siłę popycha naprzód. Walcz. Walcz aż do skutku, który sobie założyłaś. Tylko tym sposobem nie będziesz miała do siebie żalu w przyszłości, że straciłaś czas bo nie walczyłaś do końca.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 gru 2011, 17:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 23 gości

Przeskocz do