Terapeuta

Hasiok.

Terapeuta

przez juz 03 gru 2010, 22:42
Jak zachowuje sie wasz terapeuta? Czy macie wrazenie że jakos dziwnie na niego wpływacie? Oczywiscie to trudne pytanie, bo nie wiecie jak sie zachowuje przy innych, ale czy jest miedzy wami jakies napiecie, czy cos podobnego? Czy jest jakaś bariera, lub ostrożnośc, czy niepewność? Nie wiem jak zadać pytanie. Chodzi o to, że widze jak moj terapeuta czesto jest zakłopotany, skołowany, troche sie jąka itd... Jakby był zdenerwowany. Czego to może byc skutek? Kilkadziesiąt lat praktyki, wszelakie kursy zespoły itd... wiec brak wiedzy, niedoswiadczenie raczej nie. Czy on może w pewnym sensie rezonując ze mną? Bo czasem dochodzi do luznej wymiany zdań i jakby jest swobodniejszy. Może ja jestem spiety to on też, ale to chyba nie możliwe. Uważam np rzeby go nie zaginać, czy temu podobne bo czuje sie niezrecznie. Na terapi jestem bardzo spokojny i raczej spięty, wiec może to jest jakiś wpływ?
juz
Offline
Posty
325
Dołączył(a)
02 cze 2010, 00:22

Re: Terapeuta

przez GreenGo 03 gru 2010, 22:48
Prawdopodobnie sam ma jakieś problemy emocjonalne, albo to tylko Tobie się wydaje, że on się spina... ale skoro się jąka to chyba coś jest na rzeczy.
GreenGo
Offline

Re: Terapeuta

przez juz 03 gru 2010, 23:23
No może z tym jakaniem to troche przegiąłem. Chyba lekka neuroza nie zaszkodzi:)Ale na pewno nie jest w mojej obecności swobodny. Jakby ważył gesty słowa, ale nie wiem czy nie ze wzgledu na mnie, a nie sam z siebie.
juz
Offline
Posty
325
Dołączył(a)
02 cze 2010, 00:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Terapeuta

przez juz 04 gru 2010, 00:03
No jasne, ale nie o to chodzi. Ciezko to opisać. NP : Jestem za wczesnie i wchodze myśląc że ktoś jeszcze jest. Wchodze do takiego pokoju gdzie mozna poczekać i w tym momencie widze że on wychodzi ze swojego gabinetu. Nie chcac przeszkadzac szybko daje znać że poczekam w tym gabinecie, a on w t tym czasie coś mówi. Miałem wrażenie że mówił że miałem wejść do gabinetu. Ale zawsze ktoś był więc czekam. Nikt nie wychodził i okazało sie że mogłem wchodzic od razu do gabinetu. Siedziałem 10 min i nic sie nie stało. Jednak sytuacja troche krępująca. On nie powiedział tego drugi raz, tylko pozwolił mi siedzieć. To dziwne bo mam wrażenie że nie zrobił tego włąsnie nie chcac zebym sie poczół skrepowany(???) Sam nie wiem czym tu można byc skrępowanym.A może coś innego, ale coś jest nie tak Generalnie nie wiem czemu nie przyszedł i nie powiedział że moge wchodzić. Kurcze nie wiem jak to wyrazić, ale mam wrazenie że moge troche przeginać, ale jednak cos mi tu nie gra. Czasem tak sie dzieje jak nie wiem co ktos mowi. Raz zapytam, ale za kolejnym już wole udac że zrozumiałem. Nie wiem czemu i nie wiem czy inni tak mają. Coś podobnego czuje, ale nie wiem czy to ma znaczenie ... tak jakoś. Jakby nie było swobodnie miedzy nami. Ten przykład z mowieniem. Jak kogos dobrze znasz to "korwa co ty bełkoczesz?" czy jakkolwiek inaczej. Ale jak kogoś nie znasz dobrze to tak jakoś dziwnie sie czuje w takich sytuacjach(nie wiem czy to dobry przykład). Jedno pytanie też troche mnie zdziwiło. Terapeuta jest kobietą...była mowa o kwestiach damsko meskich i że czesto czuje napiecie itp. Padło pytanie czy czuje to napięcie jak z nią rozmawiam(w sensie seksualności) i od razu sie zorientowała co palnęła i powiedziała że wycofuje pytanie. No nic sie nie stało, ale troche mnie to zdziwiło. innym razem poruszyłem kwestie masturbacji i widziałem że nie wiedziała co z rekoma zrobić. Jakoś je zacierała, od razu potem prubowała te gesty opanowywać. Innym razem rozsypała jej sie branzoletka, no więc moge jej pomódz pozbierać. Wole pomodz niż patrzec jak ona zbiera. Ona że nie nie trzeba z taka skrępowana miną, ale sama też za bardzo nie wiedziała co zrobić. Znowu sytuacja stała sie troche krępująca i taka nieswobodna
juz
Offline
Posty
325
Dołączył(a)
02 cze 2010, 00:22

Re: Terapeuta

Avatar użytkownika
przez harpagan83 04 gru 2010, 00:39
juz, ja miałem kiedyś tak ze swoja terapeutką. Miałem wrazenie że sie przy mnie spinała. Chyba ją krępowałęm, a może miałą ochotę na seks ze mną, ale uznałą to za nieetyczne 8)
Żeby coś zrobić trzeba się starać
Robić to, robić to, tym się jarać
To wymaga pełnego angażu
E, pamiętaj o tym jak o melanżu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1709
Dołączył(a)
02 paź 2010, 10:40
Lokalizacja
Wrocław

Re: Terapeuta

Avatar użytkownika
przez popomoc 04 sty 2011, 17:45
juz, nie wiem, czy temat nadal aktualny, ale może warto się przy nim zatrzymać.
To normalne, że czasem klient 'przynosi' problem, z którym terapeuta również powinien udać się na superwizję. Po to są superwizje :)

Z tego co rozumiem, zauważasz skrępowanie terapeuty, ale oboje nic z tym nie robicie.
Jeśli Ty widzisz skrępowanie, to tym bardziej widzi je terapeuta.
Sensowną rzeczą, jaką można zrobić w takiej sytuacji, to wnieść swoje spostrzeżenie w proces terapii. Do zastanowienia dlaczego Ty tego nie robisz (może jakieś skrępowanie?). W zależności od nurtu w jakim prowadzona jest terapia, terapeuta może wnieść swoja perspektywę lub skupić się na eksploracji Twojej.

Poza dyskusją jest kwestia, że jest to dla Ciebie ważny kawałek.
Adam Kamiński
psychoterapia w Łodzi
http://www.popomoc.org
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
17 lis 2010, 22:12

Re: Terapeuta

przez juz 04 sty 2011, 20:21
Nie wiem dokładnie o co ci chodzi, jak piszesz o eksploracji. Ja o tym nie wspominam bo sie wstydzę. Tak głupio mi sugerowac że ktoś może być przy mnie skrepowany. Ale mnie to troche irytuje, zaskakuje i sam nie wiem. Uznaje że jej skrępowanie nie pozwala mi byc nieskrepowanym. Ale jest też tak, że znam jej kroki nawet zanim jeszcze coś powie. Nie chodzi o to że je tylko staram sie przewidzieć, na bierzaco staram sie demaskować. Nie bardzo daje sie prowadzić i mówie to głośno. Może terapeutycznie ona sie czuje nieswojo? Do tego chyba mój świat wewnetrzny jest potęzny. Jako labirynt poplatań, ale także opowiadam jej czasem o obrazkach które widze i swoich ekstatycznych przezyciach. W zasadzie tylko takie pierdoły. Jest to nurt psychodynamiczny .
Do tego mam wrażenie, że terapeuta chce mi pomódz... za bardzo , albo że jestem dla niego ciekawym przypadkiem. Lub ciekawą osobą może zabrzmi lepiej. Kilka razy mówiłem że chce rezygnowac, bo nie działa bo to bo tamto... i ona wtedy sie spinała. Ona chciała mnie zatrzymać. To jest oczywiście mój osąd. Może moje napiecie jej sie udziela, ale to by bylo bez sensu. Bo to by oznaczało że mnie traktuje jako normalnego człwieka co jest spięty, a nie nienormalnie spiętego człowieka. Do tego ta sprawa z seksualnością i to pytanie. Może ona moje napięcie traktuje jako napiecie związane z kwestia mojej seksualności? Bo w zasadzie to tu jest dopiero dobre. Mam mały kłopot z magicznym mysleniem.
Przeczytałem książke wktórej autor pisał że jesli jest to konieczne to może nawet odbyc stosunek seksualny z pacjętem. Ja sobie ubzdurałem że to jest mój problem i poszedłem na terapie do kobiety.. taka mała niespodzianka. Nawet jej o tym powiedziałem i wez tu nie badz spiety. Jesli chodzi o kwestie seksualne to mam problem i nie wiem czy nie jest to problem osiowy. Ona chyba uznała juz na poczatku, że moje napiecie jest spowodowane uczuciami seksualnymi i przyznaje racje. Nie wiem co o tym sądzić
juz
Offline
Posty
325
Dołączył(a)
02 cze 2010, 00:22

Re: Terapeuta

Avatar użytkownika
przez marcja 04 sty 2011, 21:15
A Tobie sie podoba ta terapeutka? ;)

Nie wiem, ja bym zmienila chyba terapeute na mezczyzne lub na jakas bardziej wyluzowana kobiete. Dla mnie to dziwne, ze az tak sie spina rozmawiajac o masturbacji, coz to takiego... Pewnie slyszy o tym na kazdej terapii, ktora prowadzi z facetami, wiec powinna byc "obyta" z tematem. Moze Ty jej sie po prostu podobasz? ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Re: Terapeuta

przez juz 04 sty 2011, 21:47
Nie jest brzydka, ale jest między nami dość duza różnica wieku. Sam wygląd to nie wszystko. Może wiele więcej nie trzeba, ale juz samo to skrępowanie musiałoby zostać przełamane :). a nawet jeśli sie jej podobam, to co w tym złego? To jest jakas duża przeszkoda?
juz
Offline
Posty
325
Dołączył(a)
02 cze 2010, 00:22

Re: Terapeuta

Avatar użytkownika
przez marcja 04 sty 2011, 22:14
No ale to skrepowanie nie moze byc przelamane w relacji pacjent - terapeuta w przypadku kiedy sie sobie podobacie. Co innego gdybyscie prywatnie rozmawiali ;)

Jesli chodzi o to, czy to ze jej sie ew. podobasz jest przeszkoda...No coz dla mnie by bylo to chyba przeszkoda, gdybym byla na jej miejscu. Taki terapeuta traci obiektywizm i chlodny osad wobec pacjenta. Poza tym jak piszesz, ze jestes nieco tajemniczy i nie do odgadniecia, to tym bardziej ja fascynujesz wg .mnie. Jak ja mialam praktyki i prowadzilam rozmowy (choc nie byly to terapie) z facetami to im bardziej ktorys byl tajemniczy i zamkniety tym bardziej mnie fascynowal i intrygowal, tym bardziej jak najwiecej chcialam wyciagnac z niego (moze to to, co Ty odczuwasz jako " za bardzo chce mi pomoc") I tym bardziej bylam zaklopotana i spieta, nie umiem powiedziec dlaczego... Moze za malo mialam doswiadczenia (ale jak sadze ta Twoja ma wiecej), a moze denerwowalo mnie wlasnie to, ze nie moglam byc zupelnie swobodna w relacji pacjent-terapeuta i powiedziec wlasnie np. "No co ty, naprawde tak robisz? Ale jaja" co rozladowalo by atmosfere itp, itd. Sama nie wiem...;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Re: Terapeuta

przez juz 04 sty 2011, 22:27
Paradoksalnie jak koncze swoja gadke to oboje jestesmy swobodniejsi. Czasem trzeba przesunac termin, czy cos tam i to zdenerwowanie jakby od razu znika.Jak juz spotkanie formalnie dobiegło końca. Jak siadam to już jestem spięty bo trzeba jakos zacząć. Ja nie lubie jak ktos mnie obserwuje, a jak wchodzę to ona już siedzi w tym fotelu. Troche mi zajmie zanim powiesze kurtke itd... a potem musze zacząć temat. Ale to zaczęcie jest ucieczka przed sytuacją. Do tego sam w sobie nie lubie krępujących sytuacji, takiego własnie napięcia więc troche ona w moich oczach traci. Wyobrazałem sobie że trzeba inaczej, jak sie jest po tamtej stronie. Co do mojego bycia tajemniczym... to to jest mało powiedziane. Cżesto mi przerywa, bo zaczynam gledzic a ona nie jest w stanie złapac toku rozumowania. Do tego chyba czasem mógłbym przychodzić z jakims tłumaczem bo opory terapeutyczne(chyba to to) mam kosmiczne
juz
Offline
Posty
325
Dołączył(a)
02 cze 2010, 00:22

Re: Terapeuta

Avatar użytkownika
przez marcja 04 sty 2011, 22:35
No nie wiem, to moze zmien plec terapeuty, jesli ta napieta atmosfera dalej bedzie sie utrzymywala. Mozliwe, ze inny mezczyzna Cie zrozumie lepiej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Re: Terapeuta

przez juz 04 sty 2011, 22:40
Powiem tylko tyle, że od kilku sesji te spotkania sa superwizjowane . Jest kamera. A taka terapia psychodynamiczna to ile powinna trwać? Powinienem mieć wgląd w jej wnoski kliniczne? Diagnoza itd?
juz
Offline
Posty
325
Dołączył(a)
02 cze 2010, 00:22

Re: Terapeuta

Avatar użytkownika
przez marcja 04 sty 2011, 22:47
Nie ma zadnych ustalonych granic trwania takiej terapii. 2-3 lata powinna trwac, zeby faktycznie byla skuteczna. Co do wgladu to powinna Ci powiedziec o swoich wnioskach. A nie mowi Ci tego posrednio podczas trwania trwania terapii? Na razie jeszcze nic nie wiesz o tym, co ona o Tobie i Twoich problemach mysli?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do