Forum pesymizmu - Nerwica jest uleczalna!!!

Hasiok.

przez kasiek 22 sty 2006, 19:57
Ta ksiażka jest rewelacyjna nawet do lat 200!O tym ,ze nic sie nie dzieje bez przyczyny.Polecam... :lol:
Offline
Posty
298
Dołączył(a)
28 gru 2005, 18:31
Lokalizacja
Lódż

przez kasiek 22 sty 2006, 19:59
Innge, do kąpieli to bym poleciła Kamasutre,a nie ALCHEMIKA!
Offline
Posty
298
Dołączył(a)
28 gru 2005, 18:31
Lokalizacja
Lódż

przez Angelica 24 sty 2006, 13:01
witam Was wszystkich. jakis czas temu trafiłam na to forum. do tej pory tylko obserwowałam. czytałam..czytałam.. az wkoncu postanowiłam dac cos od siebie. na to g..no jestem chora juz półtorej roku.od początku jechała na lekach, jednych, drugich trzecich, chudłam, tyłam, wymiotowałam...zreszta sami wiecie jakie są skuti uboczne brania tych cudownych tabletek. 2 tygodnie temu postanowiłam: koniec faszerowania sie. ktos tu słusznie zauwazył, ze leki jedynie maskują nasze lęki. po ich odstawieniu one (lęki) powracają. wniosek? - leki nie leczą. czuje sie teraz okropnie ...jak na glodzie ale wytrzymam to. podjelam decyzje ze bede walczyc ze swoimi lękami za pomocą swojej własnej psychiki a nie farmakologii. to przez tabletki zawaliłam studia, o malo nie straciłam swojej ukochanej osoby.na niczym mi nie zalezało dopiero teraz po ich odstawieniu to widze. nie moge sobie pozwolic na to by byc od nich uzależniona.. by je łykac po kilka, kilkanaście lat.to prowadzi tylko do jeszcze wiekszego roz..rzenia organizmu. przestancie narzekac i wezcie sie w garsc! wiem ze to cholernie cięzkie. sama nie jestem w stanie wsiasc do autobusu ale wiem ze bede z tym walczyc. w przyszlym tygodnu wyjezdzam na terapie na 2miesiace. mam nadzieje ze wróce tu do Was z usmiechem na ustach i powiem: stało sie. wygrałam z nerwicą walkę o samą siebie! pozdrawiam gorąco!
kiedy powróci do mnie mój fiolet...
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
24 sty 2006, 12:45
Lokalizacja
pd-wsch

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez innge 24 sty 2006, 13:13
Angelica,

trzymam kciuki ;) i wracaj do nas zdrowa ;)
pozdrawiam :D
...a ty... badz... ze mna..., ktory jestes...,
zanim splosze cie mych powiek... zlym... szelestem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
20 sty 2006, 00:45

Avatar użytkownika
przez innge 24 sty 2006, 13:14
.... double post :oops: -prosze o usuniecie...
Ostatnio edytowano 28 sty 2006, 14:11 przez innge, łącznie edytowano 1 raz
...a ty... badz... ze mna..., ktory jestes...,
zanim splosze cie mych powiek... zlym... szelestem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
20 sty 2006, 00:45

Avatar użytkownika
przez KOREK 24 sty 2006, 13:20
Angelica pozdrawiam i powodzenia.Po powrocie koniecznie napisz jak było...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
05 lis 2005, 22:53

Avatar użytkownika
przez bibi 25 sty 2006, 00:03
Angelica napisał(a):witam Was wszystkich. jakis czas temu trafiłam na to forum. do tej pory tylko obserwowałam. czytałam..czytałam.. az wkoncu postanowiłam dac cos od siebie. na to g..no jestem chora juz półtorej roku.od początku jechała na lekach, jednych, drugich trzecich, chudłam, tyłam, wymiotowałam...zreszta sami wiecie jakie są skuti uboczne brania tych cudownych tabletek. 2 tygodnie temu postanowiłam: koniec faszerowania sie. ktos tu słusznie zauwazył, ze leki jedynie maskują nasze lęki. po ich odstawieniu one (lęki) powracają. wniosek? - leki nie leczą. czuje sie teraz okropnie ...jak na glodzie ale wytrzymam to. podjelam decyzje ze bede walczyc ze swoimi lękami za pomocą swojej własnej psychiki a nie farmakologii. to przez tabletki zawaliłam studia, o malo nie straciłam swojej ukochanej osoby.na niczym mi nie zalezało dopiero teraz po ich odstawieniu to widze. nie moge sobie pozwolic na to by byc od nich uzależniona.. by je łykac po kilka, kilkanaście lat.to prowadzi tylko do jeszcze wiekszego roz..rzenia organizmu. przestancie narzekac i wezcie sie w garsc! wiem ze to cholernie cięzkie. sama nie jestem w stanie wsiasc do autobusu ale wiem ze bede z tym walczyc. w przyszlym tygodnu wyjezdzam na terapie na 2miesiace. mam nadzieje ze wróce tu do Was z usmiechem na ustach i powiem: stało sie. wygrałam z nerwicą walkę o samą siebie! pozdrawiam gorąco!


mam odmienne zdanie.

Jak mogłas --biorąć leki ---nie wziąść się za siebie? co robiłaś przez ten czas??
Przeciez one dodają sił ludziom, którzy ich nie mają!!
Leki są naprawdę ważne!!
O tym żeby, przestac je brac musi decydowac lekarz, nie można samodzielnie tak sobie ich rzucić!!
co innego ludzie którzy wogóle ich nie brali---owszem niech próbują bez leków, ale jak ma sobie dać radę osoba, która co drugi dzień ma atak paniki, chce popełnić sdamobójstwo , i nie ma wsparcia w lekach??????


rozumiem ...naprawde rozumiem twoje rozgoryczenie , tego że nie pomogły ci z tego wyjść, tego że zawaliłaś studia i tę całą resztę ale nie możesz zwalac winy na leki.
ciesze się że bierzesz się za siebie i jedziesz na tę terapie, ale nie mów nikomu że ma rzucac leki bo ty tak zrobiłaś

trzeba iść drogą środka. brac leki i pracowac nad soba.
to jest jedyna droga( oczywiście mówię tu o przypadkach ostrych, nie takich , którzy dają sobie radę)
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

przez Angelica 25 sty 2006, 13:22
bibi slonce, na mnie leki działąły poprostu ogłupiająco. jesli sam/sma je bierzesz to odstaw na miesiąc a zobaczysz jak zmieni ci sie myslenie. patrzac z perspektywy czasu, moje trzezwe myslenie dopiero teraz worcilo do mnie po kilkunastu miesiacach otumaniania sie lekami. osobiscie nie znam zadnej osoby która by wyszla z tego przy pomocy leków.spotykam natomiast te, które maja non stop nawroty choroby po odstawianiu tabletek. w sumie "jadą" na nich latami bo ataki sie powtarzają. jesli komus leki pomogły wyzdrowiec to gratuluje lekarza psychiatry. osobiscie jesli bym miala komus poradzic jak z tym walczyc- to tylko własną wolną i praca z psychoterapeutami a nie farmakologicznie. ale to tylko moje skromne zdanie. a. i róbcie co jakis czas kontrolne badania morfoligi krwi. bo moje "cudowne" tabletki zrobiły mi w organizmie niezły bajzel. pozdrawiam!
kiedy powróci do mnie mój fiolet...
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
24 sty 2006, 12:45
Lokalizacja
pd-wsch

przez kasiek 25 sty 2006, 15:17
Ja bym jednak radziła cześciej chodzic na psychoterapie.To nie niszczy organizmu,w odróznieniu od LEKÓW! a o organizm trzeba dbac! .I jeszcze proponuje poczytać troche postów naszej Olki,tam jest naprawde duzo mądrosci. ;) :)
To co jest niezwykłe, znajduje sie na drodze zwykłych ludzi.
Offline
Posty
298
Dołączył(a)
28 gru 2005, 18:31
Lokalizacja
Lódż

Avatar użytkownika
przez KOREK 25 sty 2006, 15:42
Czasami bez lekow niestety sie nie da.Leki "stawiaja"na nogi.Pozwalaja na w miare normalne funkcjonowanie.Niestety poza braniem lekow trzeba cos sensownego z tą nerwiczka robic.Samemu a najlepiej przy pomocy psychologa.Podstawa to codzinna praca nad soba i znalezienie odpowiedniego wsparcia w rodzinie lub w jakiejs innej grupie ludzi.Bez tego wsparci cały ten proces leczenia jest bardzo ciezki-nie chce pisac,ze prawie niemozliwy.Ps.Nie bede pisał,ze w postach Olki jest duzo mądrosci bo to powszechnie znany fakt.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
05 lis 2005, 22:53

przez kasiek 25 sty 2006, 17:48
Koreczku,wiem.Ale,kurde szkoda mi naszych mózgów.Dobrym wspaciem,oprócz psychologa,byłby dobry partner/partnerka! ;) :lol:
To co jest niezwykłe, znajduje sie na drodze zwykłych ludzi.
Offline
Posty
298
Dołączył(a)
28 gru 2005, 18:31
Lokalizacja
Lódż

przez Angelica 25 sty 2006, 17:59
kasiek dokladnie. niestety są takie momenty , ze czlowiek pomimo , iż otoczony jest najblizszymi czuje sie cholernie samotny.. i wtedy nawet najlepszy lek nie pomoze.. :(
kiedy powróci do mnie mój fiolet...
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
24 sty 2006, 12:45
Lokalizacja
pd-wsch

Avatar użytkownika
przez Patrycja 28 sty 2006, 13:07
przecież Don Pablo szuka dziewczyny, może się któraś skusi? :D
nie graj, nie udawaj, nie popisuj się,nie wstydż się siebie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
04 sty 2006, 18:30

Avatar użytkownika
przez KOREK 29 sty 2006, 02:43
kasiek napisał(a):Koreczku,wiem.Ale,kurde szkoda mi naszych mózgów.Dobrym wspaciem,oprócz psychologa,byłby dobry partner/partnerka! ;) :lol:
Nie dobrym wsparciem tylko PODSTAWOWYM wsparciem.Takim na codzien.Nawet najlepszy psycholog i najnowoczesniejsze leki nic nie dadza,na dłuzsza metę,jezeli człowiek jest sam na tym swiecie i nie ma wsparcia ze strony bliskiej mu osoby.Smutne to ale prawdziwe.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
05 lis 2005, 22:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do