Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez natti 15 gru 2009, 01:04
agacisz dzięki :)
Mój chłopak o tym akurat nic nie wie. Nie przeszłoby mi to przez gardło. :shock:
Szukam specjalistów jak najbardziej, tzn. szukałam... bo ostatnio przechodzę załamę, bo nie mogę trafić na dobrego psychologa :(
Czytam was wszystkie i jestem w szoku, że tyle osób ma taki podobny problem. To są sprawy, o których zawsze bałam się komukolwiek mówić bo wydawało mi się, że to mam tylko ja.
Jak znajdujecie w sobie siłę żeby się do tego zdystansować i nie utożsamiać się tak bardzo z problemem?
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
25 lis 2009, 14:26

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 15 gru 2009, 10:01
heh też mam czasem tak że wydaje mi sie że bym nie płakała jakby on umarł, chociaż wczesniej jak byłam w miare zdrowa to rozwyłam sie że ja nie przeżyje jak jemu sie coś stanie bo tak bardzo go kocham, jestem taka wściekła że to coś robi mozgu i uderza w najcenniejszą rzecz w moim życiu, jakby ktoś mi powiedział przed nawrotem że coś takiego mi sie zdarzy to bym sie popukała w głowie i powiedziała że to niemożliwe... ale walcze z tym i jak zawsze polecam psychoterapie samemu nie da rady zamęczy sie człowiek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cyc454 15 gru 2009, 19:39
właśnie wpadłem na pewien pomysł :D myślę, że przede wszystkim trzeba mieć świadomość (w sytuacjach kiedy pojawia się lęk i myśli) że to jest właśnie spowodowane lękiem. Nie wiem czy macie tak samo ale ja np często w chwilach gdy mam te chore myśli itd nie zastanawiam się dlaczego one są, dlaczego wydają się takie realne.. Trzeba sobie ustalić jedną rzecz: musimy pamiętać o tym aby w złych i cięzkich chwilach (gdy atakują myśli) powiedzieć sobie : '' tak to działa, boimy się że nie kochamy że udajem, że ...(tu niech każdy wstawi swój problem)... i wtedy pojawiają się myśli które są takie realne.. które rzucają takie argumenty, że nie da się z nimi wygrać. wydaje mi się że to co myślę jest prawdą ale spowodowane jest to lękiem! czyli jestem świadomy! na argumenty myśli mogę nie dać rady odpowiedzieć swoimi ale myśli nie są w stanie podważyć naszej świadomości. lęk powoduje myśli, a myśli powodują lęk i koło sie zamyka. dlatego trzeba się skupić na czymś w co wierzymy a jednak nie umiemy wykorzystać czyli na świadomości, że to wszystko to zaburzenie. Każdy wie że nasze zaburzenie jest udowodnione naukowo. To jest fakt, tego nawet się nie kwestionuje. Wiec myśli chcą wywołać lęk, lub lęk wywołać mysli zaburzeniowe. czyli nie muszę się tym przejmować. Bo to wszystko jest udowodnione. lekarz powiedział nam: "masz nerwicę natręctw." To jest nasz argument, prawdopodobnie najsilniejszy, który może być ripostą na argumenty naszego zaburzonego umysłu."
czyli jak pojawia sie obawa lub myśl (np nie podoba mi się ona, nie kocham jej, życzę mu śmierci itd), odpowiadamy tak: "aha, ten koleś z forum o tym pisał (to ja :P) to że zwracam uwagę na jej wygląd i doszukuję się jakichś detali, to że życzę mu śmierci, to że bla bla bla.. to jest myśl spowodowana lękiem, lub lęk spowodowany myślą. nie muszę się nad tym zastanawiać. moja riposta jest poparta przez naukę, lekarzy, nie muszę się tym wszystkim przejmować, zastanawiać się czy moje myśli są prawdą czy nie prawdą bo już ktoś to za mnie zrobił."
muszę to przetestować :) dam znać czy daje efekty
NA FALI!!!
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
26 lis 2009, 19:25

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez anita2330 15 gru 2009, 20:05
a ja mam zupełnie inaczej. panicznie boję się utraty bliskich mi osób, nie wspominając już o moim facecie. często pada mu telefon jak jest w pracy, a ze równie często zostaje po godzinach, nie mogę się z nim skontaktować. i zaczynają się jazdy, że coś na pewno mu się stało. płacze, chodzę po domu i nie mogę sobie znaleźć miejsca, po prostu wariuje. mam zdiagnozowaną nerwicę lękową i często mam lęki dotyczące różnych rzeczy(że to nie przejdzie, że zwariuję, że to schizofrenia, że coś się stanie moim bliskim itd, itp...) najbardziej wkurza mnie fakt, że akurat tego lęku mogłabym uniknąć, gdyby mój facet raczył napisać od któregoś z kolegów z pracy, że padł mu telefon i znowu robi nadgodziny, a on o tym zapomina! i uważa(mimo,że bardzo dobrze wie co się ze mną dzieje, bo o nerwicy powiedziałam mu już na początku znajomości, co się wtedy ze mną dzieje), że za bardzo się przejmuję. Ja p#######, ludzie, którzy tego nie mieli i nie mają nigdy nie zrozumieją chorych.
A jak jest u Was?
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
14 gru 2009, 22:19

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cyc454 16 gru 2009, 00:33
Do anity
anita2330 napisał(a): najbardziej wkurza mnie fakt, że akurat tego lęku mogłabym uniknąć, gdyby mój facet raczył napisać od któregoś z kolegów z pracy, że padł mu telefon i znowu robi nadgodziny, a on o tym zapomina! i uważa(mimo,że bardzo dobrze wie co się ze mną dzieje, bo o nerwicy powiedziałam mu już na początku znajomości, co się wtedy ze mną dzieje), że za bardzo się przejmuję. Ja p#######, ludzie, którzy tego nie mieli i nie mają nigdy nie zrozumieją chorych.
A jak jest u Was?


wiesz co, moim zdanie on dobrze mowi. bo jeżeli on by ci dawał znać to nakręcałby ciągle twoje natręctwa. Twoim natręctwem jest to że sie martwisz (też tak miałem), rytuałem jest wiadomość od Twojego chłopaka "nic mi nie jest" itp. przedstawię to troche nie typowo: zaburzenie wywołuje lęk u ciebie a Ty żeby sie go pozbyć potrzebujesz wiadomości od chłopaka. zaburzenie wie że skoro raz to zrobiłaś, czyli poddalaś się lękowi , znowu to zrobi bo o to mu chodzi, czyli znowu pojawi się lęk. tworzy się takie koło, natręctwo=> kompulsja=>natręctwo =>kompulsja itd.. w natręctwach chodzi o to żeby przerwać to koło.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
26 lis 2009, 19:25

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 16 gru 2009, 15:23
Niestey zeby przerwać koło najepiej udac sie na terapie..;/ ale ja biore asertin i daje jakos rade:) mam mysli rozne dziwne.. dziwnie sie czasem czuje tak nie swojo ale juz nie robi to na mnie tak dużego wreżenia niż na początku ;) tzn juz nie płacze chyba mialam depresje..! poza tym to każdy na swoj sposob przezywa i radzi sobie z tą choroba mniej lub bardziej skutecznie.. Ja sobie tlko mowie ze to choroba i olewam te mysli ja to ja a mysli to mysli.. mam je głęboko ;) Wiem z doświadczenia ze nie warto sie zagłebiać w te myśli bo to pogarsza sytuacje.. ja popadałam zawsze w staszna histerie... Pozdrawiam :)
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez anita2330 16 gru 2009, 20:17
powiedziałabym, ze raczej raz radzimy sobie mniej a raz bardziej. wiem, że to "nakręcanie się" donikąd nie prowadzi, ale nie umiem tego powstrzymać. bo kiedy on nie pisze, to oczywiście tłumaczę sobie, że musiał zostać po godzinach i ze na pewno padł mu telefon, ale to działa jakies 2 sekundy, a potem zaczyna się jazda.
jeśli chodzi o terapię, to parę razy byłam u psychologa: takiego młodzieżowego,ze tak powiem i rozmowy z nim kompletnie nic mi nie dały. u psychiatry leczę się od 17 roku życia(teraz mam 25 lat) i mniej więcej roczną przerwę w zażywaniu leków (paroksetyny), ale wszystko wskazuje na to, że będę musiała do tego wrócić.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
14 gru 2009, 22:19

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 17 gru 2009, 14:26
wiem mi same wizyty u psychologa tez nie pomogly wirecz pogorszyly moja sytuacje.. bo ona we mnie wzbudzala wątpliwosci itp.
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez LucidMan 17 gru 2009, 16:25
agucha napisał(a):wiem mi same wizyty u psychologa tez nie pomogly wirecz pogorszyly moja sytuacje.. bo ona we mnie wzbudzala wątpliwosci itp.
Nie przeszło Ci przez myśl, że Twoje myśli są prawdziwe, a terapeutka próbowała Ci to pokazać? Miałaś szansę poznania prawdy o sobie (poznawanie ukrytego zawsze budzi wątpliwości), a wybrałaś ucieczkę w chorobę..
Wygodnie jest zwalić problemy w związku na natręctwa, prawda?
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 17 gru 2009, 16:35
WIesz wiele osob które wypowiadają sie na forum twierdzi ze najbardziej pomaga psychoteriapia:) a nie wizyty u psychologa! Nie wiesz jak bylo tak ? Nie wiesz co mi mowila i jak czulam sie po spotkaniach ze tygodniami plakalam. Poza tym ja nie mam problemow w zwiazku. Co Ty mowisz czlowieku? Tu kazdy ma probemy z samym soba a to ze to sie odbija na ukochanych osobach to dla Nas tylko męka.
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 17 gru 2009, 16:53
dzięki Agacisz za wsparcie bo ja sie bardzo poirytowalam!
Lucinman nie znasz mojego zwiazku, choroby ani mnie wiec po co to oceniasz i wmawiasz cos czego nie powinienes ?! :|
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez LucidMan 17 gru 2009, 17:03
Myślałaś, że proces leczenia to spacer po parku w księżycową noc? To droga, ciężka, kręta, usłana kolcami i głównie w ciemnościach. Nie mam zamiaru tu nikogo oskarżać ani potępiać, próbuje wskazać niewłaściwe rozumowanie.
Czy to były wizyty u psychologa, egzorcysty czy nawet u własnej babci to nie ma znaczenia! Najważniejsze to te powstałe wątpliwości, które mogły Cię uzdrowić .. lecz Ty uciekłaś .. Postaraj się kontynuować te wizyty, a jeśli to nie możliwe rozpocznij na nowo terapie.

agacisz napisał(a):wiesz LucidMan , nie masz tej przypadłości ,wiec sie nie wypowiadaj ok?;] tylko tym kogos mozesz dobić , bo jak przeczytaja Twoje slowa wlaczyc sie im moze natrętne myslenie o podlozu wlasnie takim ,ze "watpliwosci sa prawdziwe".
No taki to też mam zamiar! Wybić was z tego letargu, dobić ten wasz od miesięcy (może i lat) nie zmieniający się stan i spróbować namówić do wzięcia życie w swoje ręce ..

agucha napisał(a):Tu kazdy ma probemy z samym soba a to ze to sie odbija na ukochanych osobach to dla Nas tylko męka.
Inaczej mówiąc: "Mam problem, którym męczę swoich ukochanych i na dodatek samą siebie." Zajmij się swoim problemem ... tylko właściwie, dopuszczając do siebie każdą wątpliwość jaka tylko Ci przyjdzie do głowy ..

bo ja sie bardzo poirytowalam
Coś ruszyło. Wykorzystaj energię do pracy nad sobą ;)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 17 gru 2009, 17:09
to ze niby co? Ze te wszytsko natrectwa to prawda?! ze niby te wątpliwości to są prawdziwe tak ?!
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez LucidMan 17 gru 2009, 17:17
agucha napisał(a):to ze niby co? Ze te wszytsko natrectwa to prawda?! ze niby te wątpliwości to są prawdziwe tak ?!

Oj nie tak wprost. Wyłap esencję moich wypowiedzi w tym temacie. Jest nią zachęta do kontynuowania drogi, którą już raz obrałaś i była właściwa! Wtedy będziesz potrafiła sama sobie odpowiedzieć na te pytania.
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do