Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez aga25 21 maja 2008, 11:50
Marto ja miałam podobnie. W pewnym momencie czułam obrzydzenie do mojego ukochanego ale była we mnie jakaś siła, która mi mówi, że chcę i teraz dopiero rozumiem, co to za siła to ja prawdziwa (używam terminologii psychologicznej) się we mnie odezwała, ta moja "ja" którą stłamsiłam, znienawidziłam wyparłam z siebie bo warunki mnie do tego zmusiły. Trzymam mocno mojego Miśka i marzę o tym byśmy stworzyli fajny, zdrowy związek. Nie idę jednak po trupach do celu, szanuję decyzję innych.
Marto wróć do dzieciństwa - to bardzo ważne. Zastanów się nad tym:
Jakie są i były twoje relacje z rodzicami (zwłaszcza z ojcem), rodzeństwem (jeśli je masz), bliskimi. Czy był ktoś, kto cię skrzywdził słowem lub czynem? Czy zdarzyło ci się coś bardzo przykrego w życiu? Czy obecnie jest ktoś w twoim otoczeniu, kto ma na ciebie negatywny wpływ? Jaka jest twoja sytuacja w pracy tzn czy dzieje się w niej coś co cię przytłacza bądź stresuje? W jaki sposób wyrażasz uczucia otwarcie czy sprawia ci to trudność? Jaką jesteś osobą tzn otwartą czy zamkniętą w sobie? Co lubisz robić w czasie wolnym? Jakie jest twoje hobby? Czy masz śmiałość mówić swoje zdanie, wyrażać swoje poglądy? Jak odbierasz opinie innych tzn czy często kierujesz się ich zdaniem zamiast swoim?
Nerwica to jedna z chorób duszy. Bardzo ważne by samemu nad sobą pracować. Wierz mi da się wyjść z tego tylko trzeba szukać źródeł tych natręctw w sobie i wokół siebie a przede wszystkim w przeszłości bo to ona kształtowała twoją dorosłość i sposób postrzegania ludzi i świata. Wyjdziemy z tego wszyscy.
A jeszcze co do tego psychoterapeuty u którego byłaś ona musiała zrobić bardzo wąską specjalizację skoro może tylko rozpoznawać i leczyć (albo i nie) schizofreników - jednym słowem marny lekarz nie przejmuj się jej opiniami. Głowa do góry
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Motylek29 21 maja 2008, 11:51
marta, kurcze z tego co piszesz to faktycznie sprawa nie jest za ciekawa ... chcesz, ale nie chcesz ... powinnaś raczej z terapeutą pogadać o samym M. jego wadach, zaletach, o seksie z nim - to jest bardzo ważne. Sory za szczerość jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o łóżko. Tak arozmowa wiele Ci wyjaśni.
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
23 kwi 2008, 15:34

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez kapralis 21 maja 2008, 13:17
Motylek29 napisał(a):marta, kurcze z tego co piszesz to faktycznie sprawa nie jest za ciekawa ... chcesz, ale nie chcesz ... powinnaś raczej z terapeutą pogadać o samym M. jego wadach, zaletach, o seksie z nim - to jest bardzo ważne. Sory za szczerość jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o łóżko. Tak arozmowa wiele Ci wyjaśni.


Motylq a u ciebie tez o to chodzilo? Pytam z ciekawosci.
"Życie nie jest ani proste, ani złożone. Poprostu jest." Antoine de Saint-Exupéry
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
26 wrz 2007, 16:14
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Motylek29 21 maja 2008, 13:40
Raczej nie, chociaz jak się sypie związek to wiadomo że i w tej strefe wszystko siada. U mnie to sprawa nerwicowa, wczoraj doszłam do wniosku, że całe zycie szukałam u siebie chorób i panicznie bałam się śmierci. I w końcu zapędziłam się w taki kozi róg, że już nie wiem sama co chce. Jak napisałam wcześniej do tego doszła depresja.
Chodze na terapie i mam nadzieje, że wydobrzeje i bede mogła znowu prowadzić swoje wspaniałe życie bo tekie ono jeszcze do niedawna było. Z super, przedsiębiorczej, energicznej i wesołej dziewczyny stałam się zgożkniałym kłębkiem nerwów :(
Nie poznaje siebie i trudno mi uwierzyć w to, że sama na własne rzyczenie się do takiego stanu doprowadziłam.
Jest z dnia na dzien coraz lepiej ale to nie to samo co było! Innym to można świetnie radzić tylko cholera jasna jakoś sobie nie można wbić do głowy, że zamiast cieszyć się życiem, z tego że jestem zdrowa, mam super prace i dach nad głową to człowiek siedzi i myśli jak myśliwy.
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
23 kwi 2008, 15:34

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez pikpokis 22 maja 2008, 13:34
witam:) chcialoby sie powiedziec i o zdrowie pytam..... milo widziec na forum nowe mądre twarze, serdecznie pozdrawiam!

wiecie co dzis jak wszyscy wiemy Boze Cialo..... moj kochany nie jest powiedzmy tak uduchowiony jak ja ale obiecal mi ze pojdziemy razem.... i co niestety nie poszedl :( kiedys bym potraktowala to ze zrozumieniem ale nie teraz:( zaczely sie leki ze nie pasujemy do siebie przez to ze nie jest tak religijny jak ja.... juz nie moge wytrzymac normalnie, co chwile sie go pytalam wiezysz w Boga, wiezysz? normalnie obsesja:( boje sie ze powinnam miec chlopaka z ktorym bede chodzila do kosciola.... ale wiecie co straszna hipokrytka ze mnie:( bo tez mi sie nie chce chodzic do kosciola czasem:( i popelniam wiele grzechow, a wymagam tyle od mojej ukochanej osoby:( powiedzcie kochani co o tym sadzic? pozdrawiam was cieplo!!!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Motylek29 22 maja 2008, 14:55
pikpokis napisał(a):witam:) chcialoby sie powiedziec i o zdrowie pytam..... milo widziec na forum nowe mądre twarze, serdecznie pozdrawiam!

wiecie co dzis jak wszyscy wiemy Boze Cialo..... moj kochany nie jest powiedzmy tak uduchowiony jak ja ale obiecal mi ze pojdziemy razem.... i co niestety nie poszedl :( kiedys bym potraktowala to ze zrozumieniem ale nie teraz:( zaczely sie leki ze nie pasujemy do siebie przez to ze nie jest tak religijny jak ja.... juz nie moge wytrzymac normalnie, co chwile sie go pytalam wiezysz w Boga, wiezysz? normalnie obsesja:( boje sie ze powinnam miec chlopaka z ktorym bede chodzila do kosciola.... ale wiecie co straszna hipokrytka ze mnie:( bo tez mi sie nie chce chodzic do kosciola czasem:( i popelniam wiele grzechow, a wymagam tyle od mojej ukochanej osoby:( powiedzcie kochani co o tym sadzic? pozdrawiam was cieplo!!!


pikpokis,
proponuje dla chłopaka nagrody w zamian za pójście do kościoła - znam osobiście taki przypadek! ;)
A tak na poważnie to zastanów się nad samą istotą wiary .. jest to ciężki temat. Niby dlaczego nie możesz być z kimś kto nie jest "czynnym" katolikiem - szczególnie, że sama napisałaś, że nie zawsze chodzisz do kościoła. A może masz wyrzuty sumienia, jak nie pójdziesz w niedziele? Ja tak miałam ... , już nie mówiąc o natrętnej seksualnej myśli która zawsze mnie nawiedzała jak wchodziłam do kościoła ;) z wiekiem naszczepcie mi to minęło.
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
23 kwi 2008, 15:34

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez pikpokis 22 maja 2008, 22:40
motylku bardzo ci dziekuje za odpowiedz, dobrze ze na forum pojawila sie kolejna madra osobka:) musze napisac cos jeszcze, sprawia mi to ogromny bol w sercu... dzis spedzilam z kochaniem caly wieczor, byloby cudownie gdyby nie sytuacje w ktorych zauwazylam ze jak bardzo duzo mowi do mnie czule, przytula mnie i tak dalej to ja sie zaczynam w tej danej chwili bac, nie ciesze sie z tego co mowi:( kiedys mialam tyle radosci z takich sytuacji a teraz ledwo potrafie zdobyc sie na usmiech:( czuje sie jak swinia wobec niego:( czy i wy tak macie?:(
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez pikpokis 22 maja 2008, 22:40
motylku bardzo ci dziekuje za odpowiedz, dobrze ze na forum pojawila sie kolejna madra osobka:) musze napisac cos jeszcze, sprawia mi to ogromny bol w sercu... dzis spedzilam z kochaniem caly wieczor, byloby cudownie gdyby nie sytuacje w ktorych zauwazylam ze jak bardzo duzo mowi do mnie czule, przytula mnie i tak dalej to ja sie zaczynam w tej danej chwili bac, nie ciesze sie z tego co mowi:( kiedys mialam tyle radosci z takich sytuacji a teraz ledwo potrafie zdobyc sie na usmiech:( czuje sie jak swinia wobec niego:( czy i wy tak macie?:(
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez MartaF 23 maja 2008, 08:15
Oj Piko mamy mamy... I ten ścisk w żołądku, w klatce piersiowej... Doskonale to znam... Ale nie poddam się, przecież wiem, że Go chcę i wierzę, że pewnego dnia się to zmieni. Byłam dzisiaj rano na Mszy Św. - tam mówiono o cierpliwości i wytrwałości, jakoś muszę to znieść...
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez pikpokis 23 maja 2008, 09:19
dziekuje martusia! :)) czasami te msze chyba sa przeznaczone dla nas :) tak mi sie wydaje.... kurcze naprawde ten kto nie ma tych mysli nie wie ze moze byc takie pieklo ehhhh ale poradzimy sobie bo chociazby mamy siebie nawzajem!!!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez vesna84 23 maja 2008, 09:23
zgadzam się Pikpokis, to istne piekło.. :( dlaczego kiedyś potrafiłyśmy się każdym dotykiem naszych partnerów cieszyć, a teraz wszystko analizujemy?? mam już tego naprawdę dość.
i niech zawsze hip-hop jak kawa na nogi mnie stawia:)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 kwi 2008, 09:44

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez MartaF 23 maja 2008, 09:33
Piko, damy radę choćby nie wiadomo co... Ja czasami myślę, że skoro walczymy, a nie odchodzimy to znaczy, że jest w nas siła, która mówi, że chcemy tej drugiej osoby.. Że mamy trwać i walczyć. Tłumaczę sobie to też tym, że skoro nasi partnerzy trwają przy nas wiedząc co się z nami dzieje, to chyba to musi być tez jakiś Boży znak.. Każdy inny już dawno kopnąłby nas w tyłek..

Vesna, możesz się cieszyć tym, że tylko analizujesz ;) Ja bym tak chciała.. Mnie odrzuca od mojego M. chociaż tego nie chcę, i nie da się tego powstrzymać. Mimo, że racjonalnie nie ma ku temu powodów i tego nie chcę... Ale kto to zrozumie :))). Ten kto zna mój problem, mówi: odejdź skoro Cię odrzuca, ewidentnie widać, że to nie to, że Go nie chcesz.. Ale ja mówię: Wiem cholera czego chcę, a te myśli i reakcje nie są moje... Tylko jak się ich tu pozbyc? :)
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez vesna84 23 maja 2008, 09:38
ja mam coraz większe lęki, że np. to nie choroba tylko prawda...dramat :( jutro idę na terpie, mam mnóstwo pytań i zero odpowiedzi...
i niech zawsze hip-hop jak kawa na nogi mnie stawia:)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 kwi 2008, 09:44

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez MartaF 23 maja 2008, 09:53
Vesna, spokojnie.... popatrz... myśl o tym, że mogłoby to być prawdą Cię przeraża. Czy myśli, które nam pasują nas przerażają? Myśli, których nie chcemy są myślami natrętnymi - tak mi powiedział mój psychiatra, a te, które powodują lęki też nie są nasze. Gdyby to było prawdą, gdybyś nie kochała czy nie chciała być z drugą osobą to byś cierpiała? Czy raczej odczuła ulgę??
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do