Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez GG7 02 sty 2011, 01:20
Jakbyśmy umieli wprost udzielać odpowiedzi na tego typu pytania byłoby conajmniej nieźle .. Może była noc i coś w was spowodowało poczucie zwykłego lęku ?
Rexetin+Trittico+Oxazepam+Miansec // i czasem C2H5-OH ..."idę" -powoli chyba ..? w stronę prostej ,byle bym szybko nie dotarł do jej kresu."NFZ" - Nichilistyczna Filozofia ZBRODNI - Poszargana/poszarpana wielowątkowość wewnętrzna powoli dobija/zabija.. qrv. 104 kg :( /67"
Avatar użytkownika
GG7
Offline
Posty
376
Dołączył(a)
30 gru 2010, 08:06
Lokalizacja
SK-KR 60%-40%

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez kasiawawrzecka 02 sty 2011, 10:56
to uczucie powtarzało się kilka razy i zawsze czuliśmy to oboje gdy zmienialiśmy miejsce pobytu przechodziło.Pierwszy raz jak się coś takiego zdarzyło byliśmy razem na takim zameczku w nocy i pojawiło się właśnie to dziwne uczucie jakby coś się miało stać czuliśmy to oboje więc wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy pod taki fajny pomnik ale tam też nie czuliśmy spokoju wydawało się nam że psy dziwnie jęczą i że ktoś nas obserwuje pojechaliśmy z stamtąd pod taką duży słup oświetlony niedaleko mojego domu i tam powoli wszystko się uspokoiło.wczoraj byliśmy właśnie pod tym słupem tak gdzieś koło 20.00i wszystko było wpożądku ale gdy wróciliśmy tam później czuliśmy oboje to uczucie co na zameczku.Zdarza się nam też że w tym samym momencie zaboli nas serce albo głowa ostatnio rozmawialiśmy przez tele i Piotrek mnie pyta czy swędzi mnie nos z prawej strony no i swędział albo np siedzimy u mnie w pokoju i nagle się pochylam bo strasznie głowa mnie zabolała z prawej strony patrzę w górę a Piotrek też trzyma się za głowę w tym samym miejsc i mówi że go strasznie zabolało.Często mówimy kocham Cie w tym samym momencie lub tęsknię a także inne słowa.Co to może być?

[Dodane po edycji:]

a nawet gdy jesteśmy daleko od siebie Piotrek czuje że coś mi jest albo coś sobie zrobiłam mimo że jeszcze nie powiedziałam mu że coś mi jest a ja odczuwam jak jemu coś jest nawet czuje że jest smutny mimo że nie jest obok mnie i tego nie widzę a nawet nie rozmawiamy przez tele po prostu to czuje.Raz w szkole skręciłam kostkę i dopiero wieczorem mu powiedziałam a on mi powiedział że teraz wie czemu go tak kostka bolała i to była prawa tak jak moja.dużo by wymieniać takich sytuacji.Niedawno wzieło nas na wspomnienia z dzieciństwa i okazało się ze chodziliśmy na tą samą górkę w zimie żeby pozjeżdżać i że nasi rodzice się znali i często razem chodzili na przyjęcia a my nigdy się nie spotkaliśmy mimo że chodziliśmy z nimi.kiedyś poszłam z ciocią na świetlice na aerobik i robili tam zdjęcia okazało się ze robiła je Piotrka mama i pokazał mi je i powiedział że był tego samego dnia tam tylko że w pomieszczeniu obok na kompie.Chodziłam z jego kolegą z klasy i powiedział mi że raz jak z nim stałam i on obok stał poczuł dziwne uczucie takie deżawi a po2 latach okazało się że jesteśmy parą.w dzieciństwie robiliśmy dosłownie takie same rzeczy jedliśmy to samo w ten sam sposób np delicje najpierw czekolada potem biszkopt a na koniec galaretka on robił tak samo czy i wiele innych rzeczy.Mamy ten sam pogląd na życie na ludzi na sytuacje
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
02 sty 2011, 00:53

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez GG7 02 sty 2011, 11:48
Jest to bardzo dziwne , jednak starał bym to wyjaśnić - zbiegiem okoliczności.

Jednakże pokłady-potęgi umysłu są bardzo mocne i głębokie ( wiem to po swoich przeżyciach . Sytuacje o których usilnie myślimy - często będąc w stanie średniej świadomości - potrafią się - w dziwny sposób czasem- realizować .

Taka u mnie głupotka , którą pamiętam ostatnio. Na nartach - zacząłem skakać na stoku - jeżdżąc obok wytyczonej trasy z "chopki" - jeździłem tam mimo tego , że mój mózg zaczął "sam mysleć i się wkręcać" , że w końcu przy ostatnim zjeździe się wywalę - i oczywiście ( nie zrobiłem tego celowo ) ale źle wylądowałem ( zbyt na tyłach ) i leże . Dobrze , że w sumie nic mi się nie stało.
Rexetin+Trittico+Oxazepam+Miansec // i czasem C2H5-OH ..."idę" -powoli chyba ..? w stronę prostej ,byle bym szybko nie dotarł do jej kresu."NFZ" - Nichilistyczna Filozofia ZBRODNI - Poszargana/poszarpana wielowątkowość wewnętrzna powoli dobija/zabija.. qrv. 104 kg :( /67"
Avatar użytkownika
GG7
Offline
Posty
376
Dołączył(a)
30 gru 2010, 08:06
Lokalizacja
SK-KR 60%-40%

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez trek 02 sty 2011, 12:01
moim zdaniem zbiegi okoliczności, nic się nie realizuje.
trek
Offline

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez GG7 02 sty 2011, 12:11
Ja jednak nie jestem tego taki pewny , i śmiałbym twierdzić , że coś w tym jednak jest ( trudno mi słowami to opisać ) , ale miałem takich sytuacji naprawdę sporo .

Myślę ( nie chcąc tego-myśli same mnie nachodzą bardzo często ) , że nikt mnie nie lubi - conajwyżej trochę toleruje ( zwłaszcza jak musi z jakichś względów ) i tak jest . Potrafię- jakbym się spiał w sobie -zrobić tak , że tak się "zepnę" w sobie , że mój rozmówca zacznie wyczuwać moją nierealność/odjazd ( i zacznie to częściowo się na niego przeładowywać-trudno mi to ubrać w słowa ) i nie wytrzyma ani sekundy dłużej patrząc na mnie ( no może max. kilku ) i odwraca się ( potrafię nawet lekarza zdołować ) , cieszy mnie , że nie następuje to już często samoistnie, bym aż tak się w sobie "spinał" ( co nie znaczy , że jest dobrze - jest różnie z wahaniami , jednak trochę się staram przywyknąć do choróbska - i jakoś to tolerować , i mniej się przejmować - różnie też to wychodzi ) .
Rexetin+Trittico+Oxazepam+Miansec // i czasem C2H5-OH ..."idę" -powoli chyba ..? w stronę prostej ,byle bym szybko nie dotarł do jej kresu."NFZ" - Nichilistyczna Filozofia ZBRODNI - Poszargana/poszarpana wielowątkowość wewnętrzna powoli dobija/zabija.. qrv. 104 kg :( /67"
Avatar użytkownika
GG7
Offline
Posty
376
Dołączył(a)
30 gru 2010, 08:06
Lokalizacja
SK-KR 60%-40%

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez dremor 08 sty 2011, 22:36
nie widze w tym nic dziwnego i ten temat jest malo ciekawy
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
28 kwi 2010, 17:46
Lokalizacja
Warszawa

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez JeanetteB 17 sty 2011, 20:09
Cieszę się że znalazłam to forum…
Już myślałam, że jestem złym człowiekiem.... a na tym forum dowiedziałam się że mam nerwicę natręctw. Jakie mam myśli? Mam obrazoburcze myśli na temat Boga, obrażam wszystko co święte /choć jestem wierząca/, źle też życzę moim bliskim, przeklinam ich i ich dzieci po czym mam straszne wyrzuty sumienia, bo to nie są „moje myśli”, jestem osobą która w życiu nie chciałaby nikomu żle życzyć. Największy problem miałam i nadal mam w stosunku do dzieci.. Nie wiem dlaczego, ale wyjątkowo jestem dla nich okrutna w moich myślach.. Sama nie mam dzieci i nie wiem czy będę mieć – jakiś lęk nie pozwala mi się na nie zdecydować, choć wiem, że już jest na to czas..

Czytając Wasze rady, zaczęłam wcielać je w życie i już mi się żyje trochę lepiej.. Już nie panikuję po pojawieniu się natrętnych myśli, nie katuję się wyrzutami sumienia. Mówię sobie, że to nie są „moje" myśli, że to co jest w mojej głowie nie jest moje. .

Na sam koniec tego posta mam jeszcze do Was pytanie, czy wiecie co jest przyczyną powstania natrętnych myśli?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
01 sty 2011, 23:37

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Kokojoko 05 lut 2011, 16:19
Zdecydowałam się tu napisać bo po prostu nie mam z kim o tym rozmawiać. O tym tzn. o moim problemie- nerwicy natręctw. Wokół mnie jest pełno ludzi a ja czuję się tak samotna że, nie mogę czasami tego znieść... Dziś na przykład jest taki dzień.
Część osób z rodziny nie wie że, mam nerwicę i leczę się u psychiatry a część osób wie, ale niezbyt mnie wspierają... Brakuje mi najzwyczajniejszej w świecie rozmowy, wypicia razem wieczorem herbaty czy głupiego przytulenia kiedy płaczę (a płaczę codziennie). Czasami jestem jak małe zagubione dziecko pomimo 25 lat, męża i dziecka...

Nerwicę natręctw a raczej zaburzenia obsesyjno kompulsywne zdiagnozowała u mnie psychiatra w listopadzie 2010 roku. Natręctwa zaczęły się w sierpniu i bardzo szybko przybierają na sile. Zaczęło się klasycznie- częste mycie rąk. Coraz częstsze. Potem unikanie "brudnych" przedmiotów, co mialo na celu zredukować stres i uniknąć wielokrotnego szorowania rąk... W końcu dostrzeglam że, mieszkanie dzielę na strefy czyste i brudne. Brudnych rzeczy nie dotykałam. Brudne było niemal wszystko. Rzeczy z których, normalnie korzysta się na co dzień przynajmniej kilka razy... Zaczełam coraz więcej rzeczy unikać a kiedy nie mogłam dotykałam je przez coś aby uniknąć zabrudzenia.Wyjście na zakupy itp. stało się jednym wielkim stresem bo wszystko dookoła było brudne więc, jak miałam tego dotknąć?
Nie dostrzegałam problemu. Ja byłam czysta a w okół mnie same brudasy. Nie docierało do mnie że, coś jest nie tak... Patrzyłam codziennie na zniszczone ręce, myłam je coraz bardziej ale, jakoś funkcjonowałam.
Najgorsze zaczęło się w grudniu. Wieczne awantury z mężem. O wszystko... Po tych awanturach zaczęłam się brzydzić samej siebie. Czasami wydaje mi się że, jestem brudniejsza niż, jakieś szambo mimo że, szoruje się 2h dziennie. To jest okropne! Nikomu nie życzę takiego uczucia... Wstręt przed samym sobą...
Z tego powodu zrezygnowałam z wielu rzeczy, dawnych pasji itp.

Jak na razie od listopada chodze na terapię inwidualną z psychiatrą. Biorę Fevarin 50 3x dziennie. Nie czuję żadnej poprawy. Jedynie wielką senność.
W tej chwili przebywam z dzieckiem u rodziny, ponieważ mam dosyć życia z mężem. Wystarczy że, zadzwoni albo przyjedzie a natręctwa od razu się nasilają... Pobyt u rodziny trochę mi pomaga ale, nie rozwiążę problemu...
Najgorsze jest to że, wizyty mam rzadko... Ostatnio zdałam sobię sprawę z czego biorą się moje natręctwa. Wieczne dążenie do ideału, będąc daleką od niego, presja bycia lepszym, brak poczucia własnej wartości. Może fakt, że znalazłam przyczynę przyśpieszy leczenie? Dodam że, psychiatra nie wiedziała skąd mogą się brać te natręctwa.
Może to śmieszne ale, uświadomiłam sobie skąd je mam szorując się pod prysznicem... Zaczełam sobie przypominać moje dzieciństwo, młodość. Rozkminiać nad pewnymi rzeczami a że, miałam sporo czasu bo długo się myję doszłam do sedna sprawy... Ciekawe co na to psychiatra?

Tak bardzo chciałbym być dawną mną... Wesołą, ładną, optymistycznie nastawioną do świata dziewczyną...

Czy ktoś tu ma podobny problem? Komuś udało się z tym walczyć i wygrać? Jakie bierzecie leki?

-- 05 lut 2011, 15:22 --

JeanetteB napisał(a):Cieszę się że znalazłam to forum…
Już myślałam, że jestem złym człowiekiem.... a na tym forum dowiedziałam się że mam nerwicę natręctw. Jakie mam myśli? Mam obrazoburcze myśli na temat Boga, obrażam wszystko co święte /choć jestem wierząca/, źle też życzę moim bliskim, przeklinam ich i ich dzieci po czym mam straszne wyrzuty sumienia, bo to nie są „moje myśli”, jestem osobą która w życiu nie chciałaby nikomu żle życzyć. Największy problem miałam i nadal mam w stosunku do dzieci.. Nie wiem dlaczego, ale wyjątkowo jestem dla nich okrutna w moich myślach.. Sama nie mam dzieci i nie wiem czy będę mieć – jakiś lęk nie pozwala mi się na nie zdecydować, choć wiem, że już jest na to czas..

Czytając Wasze rady, zaczęłam wcielać je w życie i już mi się żyje trochę lepiej.. Już nie panikuję po pojawieniu się natrętnych myśli, nie katuję się wyrzutami sumienia. Mówię sobie, że to nie są „moje" myśli, że to co jest w mojej głowie nie jest moje. .

Na sam koniec tego posta mam jeszcze do Was pytanie, czy wiecie co jest przyczyną powstania natrętnych myśli?


Mi się wydaje że, natrętne myśli to emocje które, w sobie tłumimy latami. Pojawiaja się jako myśli i kompulsje...
Kokojoko
Offline

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez khaleesi 07 lut 2011, 20:19
Kokojoko, Świetnie Cię rozumiem .Miałam to samo .Nie daj Boże dotknął mnie ktoś obcy jeszcze z 5 lat temu to dostawałam ataku histerii i od razu droga do łazienki i umyć się .
Obawa przed bakteriami niewiadomego pochodzenia .Pomogła mi duzo psychoterapia indywidualna .Ale taka roczna . Teraz sie nie boje dotykać nikogo i niczego i nie muszę myć się po dotknięciu czyjeś ręki np .
Ale w sklepie robiąc zakupy dalej wybieram segregowane towary .Np ostatniego towaru z póki nie wezmę albo szamponu czy jakiegokolwiek innego produktu pierwszego z brzegu :)
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Kokojoko 08 lut 2011, 11:41
Psyche. jeśli możesz napisz coś więcej... Masz jakieś sposoby na to żeby, nie czuć tego obrzydzenia do wszystkiego? Jak mniej więcej wyglądała terapia? Ja też, panikuję jak ktoś mnie dotknie... Jeżdzenie komunikacją w godzinach szczytu to dla mnie koszmar... Jest mało osób które, uważam za czyste...
Moja terapia trwa na razie 2 miesiące ale, zero poprawy dalej się pogarsza. Trudno mi funkcjonować a muszę.
Twoj post dał mi jakąś nadzieję... Co ja bym dałą za to żeby, być znów "normalna"... Wiesz co było przyczyną Twoich natręctw?

Jeśli możesz odpisz,

pozdrawiam.
Kokojoko
Offline

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez khaleesi 09 lut 2011, 17:16
Kokojoko, unikam wszelakich osób od których czuje alkohol .Brzydzę się nim( alkoholem) . Jeśli widzę młodą osobę kobietę , meżczyznę z reguły są oni czyści. Ale się nie sugeruj. :P
Chodziłam na psychoterapie do młodego psychologa on pomógł mi zrozumieć jak nie zwariować . Oczywiście obrzydza mnie gdy np widzę kogoś od którego nie miło pachnie ale dawniej o tym myślałam intensywnie a teraz pomyślę i przechodzi . Ale przy psychoterapii nadal zażywałam leki.
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez allende77 15 lut 2011, 13:50
Zacznę od tego, że nie byłem jeszcze u lekarza, to też (co wydaje się oczywiste) nie poddałem się żadnej terapii. Jednak jestem już niemal na nią zdecydowany, albowiem dostrzegłem jakiś czas temu problem i szukam jego rozwiązania, a sam nie daje sobie z tym rady.

Czytając post Kokojoko miałem wrażenie, że czytam opis swojej nerwicy (zakładając, że ją mam)… acz jedynie to pewnego momentu. Stale nieustannie myję dłonie (i coraz częściej także przedramię, aczkolwiek nie tak intensywnie jak dłonie i znacznie rzadziej) z lęku przed (mniej lub bardziej realnymi bakteriami, ryzykiem zachorowania, itd. chociaż czasem mam wrażenie, że to głównie już rytuał). Łączy się to także z intensywnym myciem włosów (codziennie, czasem dwa razy, rzadko więcej), uszu oraz w mniejszym stopniu reszty ciała (chociaż intensywniej niż u innych osób). Oprócz tego np. nigdy nie napiję się wody (lub innego napoju), którą napocząłem (pijąc z "gwinta") poprzedniego dnia. Po wizycie w toalecie nie położę się w łóżku (do momentu kąpieli), ani nie położę w łóżku niczego "brudnego". Oczywistym wydaje się moje dzielenie przestrzeni na to co jest "czyste" i na to co jest "brudne", czego unikam jak "diabeł święconej wody". Powoduje to naturalnie coraz większą frustrację oraz zarazem (przykładowo jak upadnie mi ołówek, to idę go umyć, gorzej jest z przedmiotami, których myć nie można - wtedy potrafię czekać i kilka dni, aby wszystko na nich "obumarło") trudności w "normalnym" funkcjonowaniu i zwyczajne tym zmęczenie.

Nie mam zaś aż takich problemów z wyjściem na zewnątrz - jakoś jestem względnie funkcjonować poza czystym obszarem. Oczywiście unikam rzeczy "brudnych" (np. w sklepie nie wezmę do ręki rzeczy pierwszej z brzegu), acz nie ma to jeszcze formy paniki jak takiej rzeczy dotknę, czasem wręcz zachowuję się "normalnie" . Zakupy czy inne rzeczy które przynoszę do domu staram się rzecz jasna umyć, lub muszą odpowiedni czas, niedotykane, przeleżeć gdzieś z boku, albo też użyję ich tak, ale aby niczego "czystego" nie dotknąć, czy to w następstwie "brudnymi rękoma", czy też tą rzeczą, zaraz oczywiście lecę umyć ręce. Przed wyjściem kalkuję czy będę mieć np. wystarczająco siły by się umyć, od czego często uzależniam swą decyzję o wyjściu z domu (kiedy nie muszę, jak muszę jakoś jeszcze sobie daje radę). Tym nie mniej łatwiej jest mi z tym sobie poradzić, kiedy się zobowiąże z dłuższym wyprzedzeniem (np. dwa, trzy dnia przed), chociaż i tak potrafię zmienić decyzję.

Jednak najbardziej zabawne jest to, że przy tym nieco popalam sobie papierosy. Pomimo lęku przed konsekwencjami tego, jakoś uzależnienie potrafi wygrać z moimi lękami i zapalę sobie (acz palę stosunkowo rzadko i mało, kiedyś paliłem bardzo dużo).

I także jak Kokojoko zadam pytanie do osób mających podobne tendencje: jak daliście sobie radę, jak z tym walczyć ?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
14 lut 2011, 21:32

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez ona624 17 lut 2011, 18:27
Fajnie, że znalazłam to forum. Bynajmniej wiem już na co jestem chora, do tej pory myślałam, że to tylko ja jakaś nienormalna jestem.
Z tym, że moja nerwica natręctw ma inne objawy. Moim natręctwem jest nauka. Jestem studentką. Uczę się siedem dni w tygodniu, właściwie ciągle. Nie potrafię myśleć o niczym innym niż nauka. Nie wychodzę nigdzie ze znajomymi bo przecież pluła bym sobie w brodę że mogłam się w tym czasie uczyć. Stopnie mam niezłe złe przez cały ten stres związany z obsesyjnym myśleniem o nauce wcale nie odzwierciedlają czasu jaki włożyłam w nauczenie się danej rzeczy. Najgorzej jest w nocy. Nie mogę zasnąć bo ciągle uważam, że nie jestem na tyle nauczona by iść na zajęcia, że czegoś się nie nauczyłam. Przed większymi zaliczeniami zasypiam o piątej nad ranem i niewyspana idę na zaliczenie. Leżę przez całą noc w łóżku i serce kołacze mi jak oszalałe w głowie kłębią się myśli związane z tematami których się uczyłam. Przygotowując jedzenie, piorąc ubrania ciągle powtarzam jakieś wzory etc.
To jest jakaś masakra. Niedługo chyba to zniszczy mnie samą. Pewnie rozumiecie, że na psychologa też nie mam czasu bo zajęcia kończę zawsze wieczorem więc kiedy? A w weekendy często wracam do domu na wieś by tam spokojnie się uczyć......
Jak sobie wytłumaczyć że nie muszę być wiecznie najlepsza?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
17 lut 2011, 18:10

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez american2009 17 lut 2011, 18:33
Farmakologia! Wiele osób męczy się z nerwicą a wystarczy zażyć Xanax, Afobam lub Clonazepam i wszystko po pewnym czasie mija!! Fakt że uzależnia bo działają podobnie do opiatów czyli tak jak bardzo słaba heroina ale pomagają zawsze.... To choroba... i trzeba ją leczyć.... W tej chorobie jest ten plus że po pewnym czasie zaczynamy lubić połykać te leki.... Pozdrawiam i życze szybkiego wyleczenia!!
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
17 lut 2011, 18:17

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do