Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez Mafju88 21 sty 2008, 01:06
jaaa ma racje :) to nie są chęci tlyko obawy.... bo przez nerwice nasze zycie staje sie troche mniej szczesliwe... tak to ujme... i boicie sie utraty panowania nad soba badz tez podjecia takiej decyzji ale pamietajcie ze szczegolnie dbacie o to zeby tak nie bylo i tak nie bedzie... pozatym chyba kazdy wie jaki byc szczesliwy bez nerwicy i trzeba ja wyleczyc i bedzie tak dalej :) nie dawajcie sie takim myslom i nawet jak sie pojawia to ignorujcie je...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:07 am ]
sorki za ortografy ale staram sie szybko pisac :D
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez alusia 21 sty 2008, 12:09
Jejku mam nadzieję że to prawda-cieszę się z Waszych odpowiedzi jestem bardzije spokojna :):):):):) Tylko właśnie te obawy mnie dobijają no ale póki co nie ma się co zastanawiać :)
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

Re: Naprawianie myśli i czynności.

przez irys 23 sty 2008, 21:25
trance napisał(a):Moja świadomość każe mi naprawić coś co zrobiłem kiedyś, ale nie żaden błąd. Musze naprawić czynność, którą kiedyś wykonałem. Szedłem gdzieś tam i popatrzyłem się za siebie i mam to naprawić. Raz jechałem autobusem i popatrzyłem na drzwi, a później na szybę przednią i mam to naprawić.

Dziwne.

Sposób naprawy jest taki, że muszę wykonać tą czynność jeszcze raz w tym samym miejscu, w którym ta czynność była wykonana.

Nie chce mi się jechać do Gdańska, a później do Tczewa i wsiadać do autobusu po to, żeby naprawiać.

Te czynności zrobiłem jak miałem kilka lat, a teraz mam 21, więc to stara sprawa nie rozwiązana do dzisiaj. Po tych wydarzeniach zaczęły pojawiać się inne rzeczy do naprawienia np. to, że przejechałem nogą po podłodze albo językiem po zębach. Coś sobie pomyślałem to miałem sobie to samo jeszcze raz pomyśleć, żeby to naprawić.

Przez to, że nie udaję mi się tego naprawić mam teraz depersonalizację. Ostatnio nie mogę spać. Nie mam prawie emocji, tylko sobie zrobiłem emocje "zastępcze". Nie czuję życia. Nie mogę się uczyć. Nie mogę być z ludźmi. Wszystko jest nudne.

Jak bym to pokonał to wreszcie bym "odzyskał życie".

Wie ktoś jak sobie z tym poradzić?


Witam,
oczywiscie jest na to sposob. Leczenie farmakologiczne i psychoterapia.
Cierpie na neriwce natrectw chyba od 15 -go roku zycia (teraz mam 33 l.)
Dopiero 2 lata temu podjelam leczenie z bardzo dobrym skutkiem. Jestem zupelnie inna osoba i gdybym byla swiadoma swoich zaburzen ( wczesniej nie wiedzialam co mi jest) i nie maila oporu przed psychiatra to pewnie zrobilabym to duzo wczesniej. Oczywiscie w stresujacych sytuacjach te mysli wracaja, ale duzo lzejsze i wiem jak z nimi walczyc. Bez pomocy psychologa nie wiem czy mozliwe jest wyjcie z tego. Terapia rozpoczyna sie od poznania ogolnej osobowosci pacjenta, a potem przeciwstawiania sie przymusowym czynnosciom, zaczynajac od tych najmniej stresujacych i prowadzeniu kalendarza czy rzeczywiscie cos zlego sie stalo, pomimo nie wykonania przymusowej czynnosci. Bardzo zachecam do wizyty u psychiatry. Pozdrawiam i zycze powodzenia
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
23 sty 2008, 20:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Płaczę, Płaczę, Płaczę...

przez Eutedemis 24 sty 2008, 00:04
Już nie wytrzymam tak długo. Placzę głównie przez nerwice najczesciej w nocy. Nie biore zadnych lekow. Nie chodze do psychologa. Pamietam jak bylam mala i poszlam, a tam sie rozplakalam. Tak mi bylo wstyd ze wiecej nie moglam. Boje sie bo nie wiem czy silna wola, ktora zreszta u mnie nie jest taka silna, wystarczy. Boje sie powiedziec o tym komus. Jedyne osoby, ktore wiedzą to te z internetu i rodzice, ktorzy chyba tez mysla ze "juz mi przeszło". Boje sie wygadac. Boje sie odtracenia wiec sama siebie odtracam. A w dzien udaję. wesoła, zadowolna z zycia. Mam suche rece od mycia i do tego zima. Boje sie ze jak sie nie pomodle, nastepny dzien bedzie dniem nieudanym, złym. Czy ja sie boje wszystkiego?
Taniec jest ostatnią drogą życia. w tancu wszystkie drogi się zbiegają.
Spróbuj zapalić małą świeczkę zamiast przeklinac ciemnosc.
Każdy taniec jest odkryciem nas samych.
Bo życie to tylko część wielkiego planu, o którym nie mamy pojęcia.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
01 lut 2007, 15:14

przez Mafju88 24 sty 2008, 00:08
Nie przejmuj sie tak :) to naprawde mija :) jak chcesz to napisz mi swoje gg i porozmawiamy mam nadzieje ze pomoge:)
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez Fiolka 24 sty 2008, 00:15
"Jutro wolne jest od błędów" i smutków czasem tak sobie mówię kiedy jest mi źle. Zwykle to pomaga, skoro już straciłam ten dzień to po tych słowach następny zwykle jest dobry, bo staram się by taki był. Eutedemis postaraj się by nie stracić kolejnego dnia. Powiedz sobie, że nie pozwolisz by choroba zmarnowała Ci życie. Powiedz sobie, że będziesz walczyć o to życie, że nic i nikt nie stanie Ci na drodze do szczęścia. Mi to pomaga. Można powiedzieć, że wyzwalam w sobie bunt przeciwko przeciwnościom losu, i ta "złość" pomoga mi zawalczyć o kolejny dzień. Zrób coś dla siebie żeby się uspokoić i zrelaksować, a potem nie myśląc za dużo pójdź do psychologa. I nie bój się odtrącenia Twoi rodzice napewno Cię kochają i nie odtrącą Cię nigdy nawet kiedy powiesz im prawdę. Wprost przeciwnie jeżeli szczerze z nimi porozmawiasz pomogą Ci działać i ratować swoje życie.
Pozdrawiam i trzymam kciuki za Ciebie :) nie daj się pokonać chorobie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
19 gru 2007, 01:43

Avatar użytkownika
przez alusia 24 sty 2008, 12:56
Kochaniutka wiem co przeżywasz miałam bardzo podobnie :( Kochana polecam Ci psychoterapie jak najprędzej. Początki mogą być koszmarne tak jak u większości ludzi ale naprawdę warto. Wiem że to może być bardzo męczące i dołujące ale warto się tego pozbyć. Ja chodzę już rok i do końca nie czuję się wyleczona wiem że to może długo potrwać. Są dnie kiedy boję się wszystkiego w dosłownym tego słowa znaczeniu ale są dni kiedy czuję się szczęsliwa i jest ich coraz więcej. Na początku wszystkie dni były dla mnie koszmarem nie umiałam się odnaleźć, tak trudno było mi się podnieść po cięzkim upadku a teraz to całkiem inne życie, staję się sobą. Kochana idź czym prędzej do psychologa on Ci dużo pomoże ale musisz być szczera bo to najważniejsze. Musisz mu zaufać. A z lekami to różnie doradzają, ja nie brałam ani nie biorę więc i Ty może spróbuj bez. Pozdrawiam i trzymam kciuki. Bierz się do roboty Kochana jak najprędzej :):):):):):):)
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez Stokrota 24 sty 2008, 22:34
Eutedemis chciałabym powiedziec ci cos milego pozytywnego co by pomoglo. chcialabym zebys poczula sie lepiej bo mialam tak samo. ale nie chce cie glaskac po glowce tylko dac ci lekkiego kopniaczka zebys sie przelamala i poszla do terapeuty. rece to mialam zmyte do bialosci-naskorek odpadal. modlilam sie godzinami. odmowilam pracy zpsychologiem. i... samo przeszlo. po trzech latach wrocilo ze zwielokrotniona sila. zrujnowalo mi prawie zycie. nie bylam nawet sama w stanie zjesc bo balam ise. wiec lepiej maszeruj do terapeuty u ktorego kazdy ryczy (widzialas te pudelka chusteczek z reklamami lekow na biurku :P?.)
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
10 maja 2007, 08:53
Lokalizacja
Wałbrzych

przez Patryjaaa2000 25 sty 2008, 15:32
Dziękuję wszystkim za pomoc!!!!! Już dawno na tym forum zdeklarowałam się, że powiem mojej mamie, że mam nerwice natręctw niestety nie poszło to tak gładko jak myślałam. Bałam się... Ale nareszcie w środę o wszystkim jej powiedziałam. Myślałam, że mi nie uwierzy a ona mnie przytuliła i powiedziała, że we wszystkim mi pomoże, że razem będziemy strać się to zwalczyć. Dużo płakałam, nie wierzyłąm, że może być lepiej , ateraz moje życie nabiera jaskrawych kolorów i to dzięki wam. Nie potrafię wyrazić mojej wdzieczności wobec was zwykłymi słowami, awięc poprostu BARDZO WAM DZIĘKUJĘ!!!!! Już niedługo mam pierwszą wizytę u psychologa, ale już teraz natręctw czynnościowych PRAWIE nie ma!!!!! Jeszcze raz BARDZO, BARDZO, ALE TO BARDZO WAM DZIęKUJę!!!!!
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
05 sty 2008, 18:51

przez Eutedemis 25 sty 2008, 19:35
U psychologa byłam już dawno temu…
Pamiętam jak jeszcze byłam małym dzieckiem i biegałam do mamy, żeby zapytać czy te koszmarne myśli to grzech. Z jednej strony czułam ulgę, zaś z drugiej upokorzenie. Nikomu ze znajomych tak naprawdę nigdy nie powiedziałam, że mam NN. Czuję się z tym żałosna, gorsza. „Bo inni są normalni”.
Dzisiaj panuje nad myslami, no ale zdarza mi się niestety ten okropny płacz. Okropny, w znaczeniu, ten… nerwicowy, pewnie kojarzycie. Taki jakby bez powodu a ze wszystkich powodów.
Teraz wydaje mi się, że jestem silniejsza. Ale nadal nie wiem jak powiedzieć rodzicom, że chciałabym pójść do psychologa.
Kiedy w podstawówce doszła do nas nowa szkoła i poniżali mnie do tego stopnia, że nie dawałam rady, myślałam że już się poddałam. Dzisiaj jak o tym opowiedziałam przyjaciółce powiedziała że mnie podziwia. Że ona nie poradziłaby sobie. Czyli jednak jak chcę to mogę.
Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa, jesteście niezastąpieni.
Jest jedna rzecz która daje mi wolność. Taniec.
„Nie pozwól by strach przed działaniem wykluczył Cię z gry.”
Taniec jest ostatnią drogą życia. w tancu wszystkie drogi się zbiegają.
Spróbuj zapalić małą świeczkę zamiast przeklinac ciemnosc.
Każdy taniec jest odkryciem nas samych.
Bo życie to tylko część wielkiego planu, o którym nie mamy pojęcia.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
01 lut 2007, 15:14

JEZUUU TAK SIE BOJE!! ;(

przez Mafju88 25 sty 2008, 22:20
boje sie ze mam schizofrenie :( prosze Was pomozcie mi bo poczytalem o tym i teraz nie moge juz wysiadam :( jestem strasznie zdenerwowany wydaje mi sie ze to mam :( prosze ktokolwiek kto moze mi pomoc siech sie odezwie :( Czy wy tez przed snem macie cos takiego ze mysli same chodza po glowie ?:( ze macie jakies dziwne obrazy ? a w dzien jest normlanie
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

przez Eutedemis 25 sty 2008, 22:35
Oczywiscie ze tak miałam! Ale podobno jeśli zaczynasz zastanawiac się czy masz schize, czy to ona, rozkminiasz, domyślasz się, podejrzewasz, MYŚLISZ O NIEJ, to raczej niemożliwe, żebyś ją miał. Nie jestem lekarzem, więc nie mogę Ci powiedzieć „Nie masz schizofrenii”. Jednak na jakies 99% podejrzewam, że tak własnie jest.
Taniec jest ostatnią drogą życia. w tancu wszystkie drogi się zbiegają.
Spróbuj zapalić małą świeczkę zamiast przeklinac ciemnosc.
Każdy taniec jest odkryciem nas samych.
Bo życie to tylko część wielkiego planu, o którym nie mamy pojęcia.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
01 lut 2007, 15:14

Avatar użytkownika
przez alusia 25 sty 2008, 23:59
Wiesz powiem Ci że że to wyłącznie Twoja decyzja czy powiesz rodzicom że chcesz chodzić do psychologa, a tak a propo co się stanie jak im powiesz-zapewne nic! Może będą się cieszyć że chcesz sobie pomóc a to bardzo ważne. Zawsze najtrudniejszy jest pierwszy krok ale jak go już zrobisz będzie łatwiej :):) Kochana od czego mamy rodziców jak nie od wyżalania się, mówienia prawdy. Oni zrozumieją :) więc nie masz się co martwić ani bać :) tak samo jest z psycholog, Tobie może wydawać się że jesteś "inna" ale psycholog Cię zrozumie i pewno pomyśli że jesteś bardzo wrażliwą istotką :) Ja też się bałam jak zareaguje jak jej powiem że mam mysli takie że wyobrażam sobie że zabijam rodzine, znajomych, siebie..... Też bardzo się tego wstydziłam ale teraz wiem że nie ma czego. To są nasze natręty-to jest choroba z którą trzeba nauczyć się żyć. Trzeba ją zaakceptować a nie pozbywać się jej na siłe bo ona powróci z większą siłą.
3maj się i nie lękaj się :)
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

Avatar użytkownika
przez alusia 26 sty 2008, 00:03
Majfu ja też tak miałam na początku że myślałam że jestem psycholem że mam schizofrenie. Myślałam że mam omamy słuchowe, wzrokoe. Wszędzie coś widziałam, słyszałam i było coraz gorzej a największy koszmar był pod wieczór gdy byłam sama mysli napływały mi jak fale i nie mogłam się od nich odczepić to było straszne. Teraz też mam czasem takie mysli ale już o wiele mniej. Majfu może skorzystasz z porad psychologa on napewno Ci pomoże bo sam to chyba z tego nie wyjdziesz, ja też tak myślałam że sama dam radę jednak nie udało się i musiałam zasięgnąć porady kogoś kto się na tym zna dlatego polecam psychoterapie :)
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do