Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez didado1 20 maja 2006, 14:52
pozostaje mi nadzieja :D i jeszcze mnóstwo pracy nad sąbą :twisted:
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Avatar użytkownika
przez agapla 20 maja 2006, 15:39
Didado dzieki za maila juz odpisalam , raz jest lepiej a raz gorzej ale trzeba żyć. Nie martw sie moze juz niedługo mnie odwiedzisz?Razem damy radę !!!!! (ostatnio mam totalna zmienność nastrojów he, he) :lol: :lol: Pozdrowionka :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez didado1 20 maja 2006, 15:56
Jak mi to wszystko przejdzie obiecuję pierwsi się o tym dowiecie :D :D :D
agapla
dzięki za zaproszenie jak tylko będę gotowa i dam radę skorzystam :D pozdo
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez agapla 20 maja 2006, 16:03
Oczywiście że normalne,i wcale sie nie przejmuje ale ostatnio mi to trochę komplikuje życie ,bo za duzo sie zastanawiam co bedzie dalej i stad te mieszane uczucia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

bardzo boli

przez madeline20 20 maja 2006, 17:09
Codziennie rano budze sie i odczuwam ból ..nie umiem go namierzyc , jest gdzies w srodku moze kolo serca? a moze brzucha? wiem , ze jest nieuchwytny i zatruwa mi zycie .. nie umiem sie go pozbyc , a ile mozna juz brac leki przeciwbolowe na nerwowy bol? a moze nerwobol? z reszta czy to wazne ?? kiedys przeczytalam takie piekne zdanie , ze jak wie z czym sie walczy to jest latwiej... jestem sklonna sie z tym niezgodziz( mowiac delkatnie) , bo ja od niedawna wiem ze mam nerwice i wcale od tego czasu nie jest mi lzej..
Boże ja nie jestem taka zła... za co ten bol?? to moj zyciowy krzyz?? chyba za ciezki dla mnie...
Kochac siebie to przemawiac do siebie naprawde łagodnie i czule.
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
12 maja 2006, 19:00

przez freaked;D 20 maja 2006, 19:11
hej! jesli chodzi o srodki przeciwbolowe to u mnie jest jeszcze gorzej kiedy je wezme(naczytalam sie kiedys o tych okropnych skutkach ubocznych :D )to prawda ze latwiej jest walczyc kiedy zna sie wroga, tyle ze w przypadku nerwicy zapoznanie sie z jej taktyka zajmuje niestety :cry: wiele czasu. nie poddawaj sie, na pewno kiedys z tego wyjdziesz. a jesli chodzi o ten "krzyz" to pamietaj ze nigdy nie dostaniesz wiecej niz jestes w stanie udzwignac :D ja mysle, ze nerwica jest wlasnie konsekwencja naszej wrazliwosci i tego ze wszystkim sie przejmujemy.paradoksalnie jestesmy po prostu za dobrzy:)
otherside...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
18 maja 2006, 16:40

przez kamka 20 maja 2006, 22:01
czesc co u was slychac dalej mecza was szumy bo u mnie jak bylo tak jest i ciekawa jestem ile jeszcze to potrwa
narazie pa :(
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
17 lut 2006, 12:26

dziwne pieczenie szyji.

przez legacy 20 maja 2006, 22:02
Moi Drodzy, mam do was pytanie, czy ktos miał takie objawy jak dziwne uczucie przypominajace pieczenie w okolicach szyji, gornej czesci klatki piersiowej i uszu podczas 'naglego' zdenerwowania, np. przy okazji wystąpienia innego objawy nerwicy? Od ok 2 tygodni mam tego typu uczucie, do tego robie sie czerwony na twarzy i serce zaczyna mi bić szybciej. Problem w tym ze to uczucie towarzyszy także przyjemnym odczuciom np. podnieceniu seksualnemu, dodam jeszcze że po raz pierwszy napad ten mialem podczas szczytowania, towarzyszło temu kołatanie serca. od tej chwili unikam współżycia ale ile można tak wytrzymać (tym bardziej że nie chodzi tylko o mnie;) Czy możliwe jest że jest to wina serca ? (ekg, usg, echo, holter w porządku :roll: ) czy może są to jakieś zaburzenia wydzielania adrenaliny ? z leków biore Zomiren (antylękowy) i Cital (antydepresant) Pomóżcie plizz!!!
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 23:29

przez wiki86 20 maja 2006, 22:23
tez mam takie bole ale nie wiem skad to :| nawet na terapi jeszcze nie doszlismy do tego moze samo jakos przejdzie staraj sie czyms zajac i nie myslec o bolu mnie pomaga :)
"Dopóki walczysz jestes zwycięzcą"
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
02 kwi 2006, 21:47
Lokalizacja
Alwernia

Straszny uścisk w głowie

przez d.o.w 20 maja 2006, 23:37
Witajcie. Jestem tu pierwszy raz. Cieszę się że mogłem znaleźć to forum, ale...piszę ten temat, bo dolega mi to od jakiegoś czasu. Czuję w nocy coś takiego, jak by mi miała zaraz pęknąć głowa. Mega ciśnienie, a do tego, uczucie, że zęby mi zaraz wystrzelą z dziąseł. Chcę się obudzić, ale nie mogę. Głowę mi przyciska do poduszki. To jest straszne. Czytałem trochę forum, widzę, że niektórzy też słuchają serca swojego. Mi też chyba nie bije równo. Duszności mam, i czuję, że w mostku mam jakby taką fałde która czesem się porusza przy oddychaniu. Na bank to są newry, tylko najbardziej mnie martwi ten ból głowy i zebów. Strasznie to boli i te zęby takie jakby napuchnięte. Przepraszam, że nie poszukałem dokładniej, ale chyba należę do takich ludzi, którzy im więcej wiedzą tym więcej sobie wkręcają. A stany miałem naprawdę straszne. Nie chcę do nich wracać. Narazie śpią gdzieś w mojej zaśmieconej podświadomości, więc nie chcę ich budzić. Z góry dziękuję za jakiekolwiek informacje dotyczące tego bólu. Pozdrawiam was wszystkich gorąco i będe z wami
Tylko cisza rozbrzmiewa dźwiękiem niewypowiedzianych słów.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
20 maja 2006, 22:57
Lokalizacja
Plastic World

Nie jesteś sam...

przez Ty2 21 maja 2006, 01:37
Witajcie.
Kiedy się to zaczęło- nic o Niej nie wiedzialem. Objawy typowe jak wielu z was i tysiące wizyt u lekarza. Leki na to, i na to- wizyty w szpitalu. I wyszło że nic mi nie dolega... ale trudno mi było zrozumieć gdyż cierpialem. Mialem biegunkę i wymioty... Lekarz rodzinny coś podejrzewał i kazał mi zmienić pracę :-) Nie posłuchalem go. Wyprowadzilem się z rodzinnego domu do innego miasta- z początku było koszmarnie. Atak za atakiem... Gdzieś w trakcie poznałem moją Żonę i wziąłem ślub. Było nas teraz dwoje, a wzesadzie troje licząc nerwicę. Poszedłem do Psychologa - nie pomogło. Zmieniłem psychologa... coś się zmieniło.

Psycholog uświadomił mi kilka faktów. Mam nerwicę i nie jestem sam. Ma ją tysiące ludzi. Czasami o tym nawet nie wiedzą. Ja jestem krok do przodu- wiem że ją mam. Nerwica nie jest wyrokiem. Da się z nią żyć- choć ciężko. Jest jak druga osobowość, z początku dzika i nieokrzesana. Potem okazuje się nieco łagodniejsza w miarę wzajemnego poznania. Trzeba jej troszeczkę utrzeć nosa. Iść do pracy, kiedy ona nie pozwala.
Najwyżej dostanę biegunki i co? Świat się nie zawali. Bedzie nieco niezręcznie i śmiesznie- u mnie szczególnie- jestem nauczycielem.
Udało mi się wynegocjować z nią wizyty w zakładzie pracy, bez niespodzianek. W końcu jesteśmy jednością i Ona też musi dbać o image. Biegunka nie nalezy do dobrego public relations :-) Po terapi u psychologa (bez leków) objawy ustąpiły. Zapomnialem o niej na długi czas. Oczywiście zdarzały mi się noce takie jak ta, ale mówiłem sobie - najwyżej się nie wyśpie- trudno-sprobuję następny raz. Czytając to forum zdaję sobie sprawę, że moja nerwica to pestka w porówniu z niektórymi. Ja mogę wyjść z domu, pójść do sklepu itd... Nie jest ze mną aż tak tragicznie. Teraz znowu wróciła. Ot druga noc z atakiem. Wymioty, bóle brzucha biegunka- ciśnienie we łbie. Ba ona nie wrócila, bo ona nigdzie nie odeszła. Poprostu była gdzieś z boku i czekała. Moja nerwica... Ona nie nadchodzi sam, lecz wtedy gdy jej pozwalam. Dlaczego to robię? Nie wiem... ale mam nadzieję się dowiedzieć. Być może w poniedziałek sprobuję pojść do psychologa- pogadamy i znowu bedzie spokój. A jak dojdziemy do sedna to VICTORY. Przede mną jakaś droga. Dluga? Nie wiem, krótka- może.
Ile nocy jeszcze nie prześpię? Nie wiem- ale WALĘ TO (dosadnie- bo pedagogowi nie wypada) -bedę spał w dzień. Tym co trzyma mnie na fali to fakt- FAKT POTWIERDZONY NAUKOWO- nerwica to choroba wyleczalna. Więc i ja kiedyś bedę zdrowy. BEDĘ ZDROWY !!! Wy też BĘDZIECIE ZDROWI. Być może nastąpi to już jutro- a może za rok. ALE NASTĄPI.
W chwilach paniki- takiej jak dziś -czasami gdy atak jest w punkcie szczytowym- szukam pomocy kogokolwiek. Takiej, która w czarodziejski sposób usunie to monstrum. Cuda nie istnieją moi drodzy- ale cóż nam po nich, kiedy i tak bedziemy ZDROWI. Kiedyś, ale napewno. Chciejcie tego- CHCĘ SIĘ WYLECZYĆ I BYĆ ZDROWY. Powtarzajcie to sobie- w momentach krytycznych. A gdy ich nie ma- korzystajcie z życia. Jest piękne... Pomiędzy atakami byłem na rybkach. Jeziorko przyroda i kilka brań-cudoooooooooownie. Teraz zamiast wisieć nad kiblem postanowiłem do Was napisać. Jutro pewnie mi to minie... Pojadę na rybki. W poniedziałek do pracy. Wczesniej spróbuję zagadać czy znajdzie się dla mnie jakieś psycholog. Wtorek- chyba jakieś zebranie. Nocka zarwana- może-jak bedę chciał :-) Ale to wszystko nieważne-JA ŻYJĘ i wy też sprobujcie. Drobnymi kroczkami do przodu. Jak się nie uda dziś- zrobcie to jutro. ALE ZROBCIE. A jak was najdzie tak jak mnie dziś- smarujcie posty. Piszcie że was boli i się boicie-ale dziś udało się wam TO I TO. I reasumując to ten strach można przetrwać bo jutro zrobię kolejny krok, przyjemny krok. Może coś się wydarzy- a może nie. Ale napewno bedzie jutro!!!
Nauczmy się żyć z atakami... oswoić je. Ja dziś mialem ból brzucha, lęk straszliwy- dawno tak się nie bałem. Zwymiotowalem, ale jutro pojadę znów nad wodę. Na rybki... Przytulę moją Żonę i powiem jej kocham. Teraz jest 1.19. Jeszcze nie dojrzałem do spania, coś porobię i sprobuję ułożyć się obok Żony. Zasnę... Może tak ale to nie ważne. Przecież jutro jest niedziela- jest czas do pospania-atak- nic się nie stało moi drodzy. WYLECZENIE CZEKA ZA ROGIEM. Idźmy do przodu, biegunkując, bojąc się i wymiotująć. ALE DO PRZODU. A potem piszcie o tych cudownych chwilach kiedy udało się wam zrobić krok do przodu. OPISZCIE to na tym forum. Zalejcie je komunikatami o przyjemnych chwilach. Dla was- jak to się udało.
Ja wyślę tego posta, pogmeram coś w kompie. Sprobuję legnąć a potem RYBEŃKI. CUDO. A w nocy... Jeśli bedę miał atak smarnę posta o rybkach- to pomaga. Sprobujcie...
PAMIĘTAJCIE-ZALEWAMY O FORUM TYLKO POZYTYWAMI. JAK SIĘ JAKIEŚ SKURCZYBYK WYLECZY NA CACY- niech pisze jak to zrobił. Tylko dobre rady-skorzystamy. Jak komuś się nieudało niech napiszę co chciał zrobić i JAK BEDZIE PROBOWAŁ zrobić to jutro.
Dla KAŻDEGO Z WAS nadejdzie ten moment w którym się UDA. Daję wam słowo...
Ty2
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
21 maja 2006, 00:32

Avatar użytkownika
przez bibi 21 maja 2006, 08:59
Kalisiak :) bardzo dobrze cie rozumiem, bo równiez przez to przechodziłam i bardzo ci współczuję
4 rady :)
po pierwsze bierz leki---działaja po 3 tygodniach ...jeżeli nie działają to trzeba zmienić
po drugie- nie słuchaj innych, że sobie coś wkręcasz--bo zaczniesz się bać jakiejś chorobby psychicznej a tego w nerwicy nie ma
po trzecie- czytaj forum, czytaj dokładnie interesujące cie posty bo przerabialiśmy wiele wątków i napewno wiele z nich ci pomoże.
po czwarte - nie pij alkoholu, to zmniejszy lęk.a USG by cię faktycznie uspokoiło

i na koniec taka malutka rada.
cierpliwości. to minie. ale daj sobie czas. nerwica to taka cholera że ustępuje strasznie powoli.
ciepło pozdrawiam :)
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez Magda-27 21 maja 2006, 10:51
Ty2 bardzo fajny pościk napisałeś, super mi sie czytało ;)
Tak jak Ciebie męczyły mnie biegunki i wymioty :(
Brałam leki przez 4 miesiące, a teraz jestem już po ich odstawieniu ok. 2 tygodni. Ostatni raz wymiotowałam w styczniu :) i to jest dla mnie ogromny sukces, bo co to za przyjemność wisieć codziennie rano nad kibelkiem. Chodzę na terapię grupową i wszystko jest super.
Chyba wychodzę z tego :) napewno jestem już bardzo blisko :roll:
Wszystkim życzę takiego samopoczucia jakie ja mam :mrgreen:
szukam osób chętnych podjąć współpracę z FM GROUP Polska http://www.perfumyfm.sileman.net.pl
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
891
Dołączył(a)
22 lis 2005, 13:23
Lokalizacja
Ruda Śląska

typowy zespół lęku panicznego

przez magdusia1981 21 maja 2006, 12:56
typowe objawy zespołu lęku panicznego: #duszność, #ból w klatce, #uczucie "pętli na szyi", #kołatanie serca i ból jego okolic, #suchość w buźce, #jadłowstręt, #nudności, #ból brzucha, #drżenie, #bóle i zawroty głowy, #pocenie się.
Psychiatra nie gryzie i nie bije, nawet nie krzyczy tylko słucha i pomaga. Męczysz się od pół roku, a leki nie pomagają, pora je zmienić na inne. Seroxat nie uzależnia, a po 2-3 tygodniach widać poprawę, ja widziałam u mego chłopaka :) Samobójstwo odpada, bo masz lęk przed śmiercią, a badania zrób to się uspokoisz. No i psychoterapia się kłania, tylko ona gwaranuje całkowite pozbycie się lęku, a słonko za oknem na pewno poprawi Ci nastrój.

POZDRAWIAM :)
nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
17 maja 2006, 19:08
Lokalizacja
woj. podlaskie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do