Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez gonso 10 sty 2008, 20:08
Ja leczę się na nerwicę lękową jeszcze od początku gimnazjum.Problemy z kolegami i koleżankami miałem już pod koniec podstawówki.Wtedy to zaczęły się pierwsze upokarzania,pobicia.Całe gimnazjum było dla mnie bardzo trudne(ciągłe upokarzania,niezdrowe plotki,ciągła krytyka).W trzeciej klasie gimnazjum zmieniłem szkołę na lepsze gimnazjum - miałem szczęście ,trafiłem do najlepszej klasy w szkole,ale była też agresja do mnie ze strony uczniów z innych klasW wakacje po zakończeniu gimnazjum dostałem silnego lęku przed pójściem do szkoły i trafiłem do szpitala psychiatrycznego na Abramowicach.W tej chwili uczę się w liceum profilowanym(z powodu moich problemów lękowych nie poradziłbym sobie w LO).Na razie jest spokój chociaż na początku pierwszej klasy były problemy(wiadomo,''szał'' po gimnazjum).
gonso
Offline

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 11 sty 2008, 09:31
Gonso, dzieciaki w gimnazjach i podstawówkach tak mają. Dlaczego? Po perostu burza hormonów a przy tym niewiedza. Pomyśl sobie, że przeciętny dorosły człowiek nie wie nic nawet o depresji czy nerwicy, a co dopiero mówić o takim nastolatku. Ja też byłam prześladowana, bo wydawałam się "dziwna". Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

moja historia

przez jimmy 13 sty 2008, 01:55
Witam Was Kochani!! jestem tutaj nowy... Ale problem mam jak wszyscy. Zaczelo sie chyba w zasadzie we wrzesniu. Pamietam siedzialem z siostra (jest lekarzem) i pilismy winko, nagle poczulem uczucie ucisku w gardle i jakbym mial zemdlec. Siostra natychmiast mnie osluchala nic nie wyszlo z tego. Wiazalismy to z emocjami, umarl mi tego dnia ukochany zwierzaczek, bylem po ciezkiej poprawkowej sesji na studiach. Zaczalem od pazdziernika studia i ... po jakis 2 tygodniach przed jednymi zajeciami poczulem ze robi mi sie slabo, ze mam jakby zemdlec. Wtedy wiazalem to troche z przemeczeniem ale lek zaczal we mnie narastac, objawy bywaly podobne do tego pierwszego razu. Dochodzilo do tego uczucie ucisku w szyi ktory zreszta teraz jest moja glowna przyczyna lekow. Pod koniec pazdziernika zemdlalem na zajeciach. Studiuje medycyne, odrazu zrobili mi okg (nic nie wyszlo) i wyslali do szpitala na oddz. kardiologii celem diagnostyki omdlen. Wyszedl zespol wazowagalny, ktory wiedzialem ze mam (sklonnosc do omdlen w traumatycznych sytuacjach, przy stresie) ale nigdy nie mdlalem z przesada, ot pare razy przy pobraniu krwi w dziecinstwie. Uczucie ktore pojawilo sie teraz bylo innego charakteru. W kazdym razie inne badania w szpitalu (ale tylko na kardiologii) nie wykazaly nic nowego. Dostalem wypis (lezalem u nich weekend) i po powroci przez pare dni bylo lepiej. Potem niestety objawy wrocily.. Straszny lek, jakbym mial umrzec, czasem lek uogolniony, uczucie ucisku w krtani, ktore towarzyszy mi teraz prawie przez caly czas... Zastanawiam sie - nie wykluczam ze to nerwica, wrecz uwazam ze to baaardzo prawdopodobne, ale z drugiej strony boje sie ze cos mi jest. To zaczelo juz mi niszczyc zycie, odbiera mi cala radosc z niego. Czesto dostaje takich napadow *schizek* ze prawie robie (sorry za okreslenie ale tak to odczuwam) w gacie ze strachu... Na studniowce mojej dziewczyny nie wypilem grama alkoholu bo oczywiscie musialem wziasc na poczatku hydroksyzyne (nie wolno laczyc z alko). Te stany pojawiaja sie gdy jestem juz znuzony dniem, gdy zatapiam sie za bardzo we wlasnych myslach. Odchodza gdy akurat mam zwyzke dobrego nastroju, choc nie jest to regula. K*** mam 21 lat, jestem jaki jestem ale jakos to funkcjonowalo moje zycie zawsze a teraz po prostu czuje sie jakbym byl z innej planety! W dodatku nie mam kompletu badan (przydaloby sie wykluczyc przyczyny neurologiczne i ew. USG szyi bo naprawde dziwne to uczucie jest - moze ktores z was tez tak mialo??) Sytuacje komplikuje fakt ze studiuje medycyne i wiem chyba wiecej niz powiniennem co dodatkowo nakreca ta spirale.. Dzieki Wam Kochani, dobrze jest wiedziec ze nie jest sie samemu...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
13 sty 2008, 01:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Kari 18 sty 2008, 18:08
Hej!:)

Szukam kontaktu z kims kto przeszedł terapię grupową na Lenartowicza w Krakowie.
Od lutego zaczynam tam terapie i bardzo się boję....czy moze ktoś przybliżyć jak to wygląda w praktyce?

pozdrawiam serdecznie:)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
26 lis 2007, 14:46

przez IIIwonA 19 sty 2008, 13:02
ja oprócz typowych objawów jak "ściskanie" głowy, szumy w uszach, czy uderzenia gorąca, mam też nadmierne przejmowanie się byle czy..
okropne to jest:/ potem przez kilka dni myślę o tym..aż zapomnę.
pozatym wystarczy że w tv leci jakiś program o chorych ludziach, lub coś wzruszającego, film itp to zaraz mam łzy w oczach i nie potrafię się powstrzymać przed płaczem:(
jak ktoś coś powie mi coś niemiłego to nie potrafię bronić swoich racji, chociaż chcę, ale zaraz robi mi się przykro bardzo, przejmuję się tym strasznie, i też zaraz mi sie na płacz zbiera. i chociaż chcę rozmawiać, bronić siebie to nie potrafię bo nerwy i łzy odbierają mi głos, i robi mi sie "gula" w gardle:(
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
11 sty 2007, 14:57

Nerwica, depresja, dda - wszystko na raz...

przez ktosia 23 sty 2008, 16:04
Witam!
Zakładam ten temat, bo mam wrażenie, że dotyczy mnie kilka zaburzeń jednocześnie i powinnam chodzić na kilka terapii (co jest przecież niewykonalne i bezsensowne). Napiszę Wam trochę o sobie, może ktoś będzie mi mógł coś sensownego podpowiedzieć...
Mój ojciec jest alkoholikiem i właśnie z tego wątku zaczęłam szukać dla siebie pomocy - chodzę na terapię dla dda. Jest przydatna, ale nie pomaga mi w pełni.
Mianowicie - mam okropne ataki lęku, zdaje się, nerwicowe. I tu mam wątpliwości, bo wyczytałam gdzieś, że przy nerwicy może pojawiać się lęk nieuzasadniony, nagle, nie wiadomo skąd.
U mnie to nigdy nie jest "nie wiadomo skąd". Denerwuję się w sytuacjach społecznych - np. gdy mam coś mówić, robić w grupie ludzi, gdy jestem na widoku innych.
Nie cierpię tego, bo tak naprawdę chciałabym to robić - np. zabrać głos w publicznej dyskusji, ale gdy pojawia się taka możliwość, zaczynam cała dygotać, trzęsą mi się nogi, ręce, nie mogę tego opanować, chciałabym uciec, bo dodatkowo pojawia się obawa, że inni to zauważą. To jest koszmarne. Nic nie pomaga - przekonywanie siebie, że będzie dobrze itp.
Tu moje pytanie: czy to jest nerwica? czy fobia społeczna :?:
Utrudnia mi to życie, nie radzę sobie z tym, ale nie byłam u psychiatry, nie biorę leków. Moja terapeutka mi to odradziła - jej zdaniem leki niczego nie załatwiają. Rozumiem to, ale te napady uniemożliwiają mi pracę, normalne życie, a samo nie przechodzi. I przede wszystkim fizycznie mnie to bardzo wyczerpuje. Wydaje mi się w tej chwili, że to niemożliwe, bym dała sobie radę bez leków, a jednocześnie się ich boję.
Mam też stany depresyjne - apatii, bierności, np. nie jestem w stanie przez dwa dni wyjść z domu.
Nie wiem, co mam robić, a jestem w niezłej rozsypce, mam poczucie, że powinnam zrobić coś, bo się zapadam coraz głębiej, a zwykłe rozmowy z terapeutą nie pomagają. Jeśli na tym forum są podobne posty, to proszę, podpowiedzcie, gdzie. Z góry dziękuję.
lost in space
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
14 lis 2007, 01:37

przez Pstryk 23 sty 2008, 16:51
Wydaje mi się, że powinnaś poszerzyć terapię o wiedzę psychiatryczną, a więc jednak konsultacja ze specjalistą wydaje się być wskazana, bo masz i podstawy i (przepraszam za stwierdzenie) warunki, aby mieć nerwicę. Jak uzasadnia Twoja Pani terapeutka DDA to, że odradza Ci konsultacje? Bo nie wydaje mi się to zbytnio kompetentne z jej strony :? Przecież wizyta u psychiatry czy psychologa wcale nie oznacza automatycznie leczenia farmakologicznego!
Pstryk
Offline

przez ktosia 23 sty 2008, 23:47
Cześć! Dzięki za odzew.
Nie mogę powiedzieć, że odradza samą konsultację, bo ja już poszłam dalej i zapytałam, czy jej zdaniem nie powinnam się wspomóc właśnie lekami. I tu zauważyłam wyraźną niechęć, bym szła w tę stronę. Zresztą, psychiatra to przecież lekarz, jeżeli nie wystarcza mi psychoterapia i zgłaszam się do niego, to rozumie się to jednoznacznie - że idziesz po leki. Ale pewnie masz rację - że nie musi tak być, a mogłabym w końcu dostać jakąś diagnozę.
W każdym razie usłyszałam, że leki niczego nie załatwiają i poczułam się tak, jakby mi sugerowała, że chcę iść na łatwiznę, bo przecież muszę to przepracować w terapii i to trwa.
Tylko że muszę jakoś żyć i pracować, teraz, a te objawy mi to skutecznie uniemożliwiają, więc też nie zadowoliła mnie jej odpowiedź - nie otrzymałam właściwie żadnej wskazówki, jak sobie z tym radzić.
lost in space
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
14 lis 2007, 01:37

Avatar użytkownika
przez ulala 25 sty 2008, 16:32
u mnie zaczelo sie cos koło swiat
jak tera zczytam to forum to okazuje sie ze cale dzieciństwo mialam nerwice natrectw ( liczenie wszytskiego do 3 robienie po 3 razy)
i w ogole takie rzeczy ze az sie smiac chce :P
ale od tych swiat jets bardzo nieciekawie problemy z oddychaniem dusznosci bark tchu bole w okolicy sreca itp.
bylo i przechodizlo a teraz od kiku dni non stop zarywam noce nie moge spac a w tym roku mam mature i powinnam sie uczyc a ja ide spac jak mnie znig zwali i siedze do 3 w nocy bo jak sie kłade dostaje starsznych dusznosci
dostałam bellergot ode do psychiatry
ale czemu te konowały nie wyklucza najpier innych rzeczy (czyt. nie dadza skierowania na EKG przeswietlenie pluc) w pon pojde do lekarza i poporsze o te rzeczy.
u mnie to wszytsko wzielo sie chyba z tego ze jestem przewrazliwiona , starsznie sie przejmuje choc tego nie pokazuje , biore do siebie :roll: :roll: :roll:
w nocy jak nie moge spac i dopadaja mnie dusznosci mam ochote sie zabic bo tak nie idzie zyc ,,, juz nie pamietam jak to bylo keidy sobie spokojanie spałam wychodizlam na imprezy itp. :cry:
człowiek jest kowalem swojego losu tylko gówno plynie z pradem ....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
81
Dołączył(a)
23 sty 2008, 19:27

jestem zestresowany, często się denerwuję...

przez Maciek 27 sty 2008, 20:51
Witajcie ludziska! :)

Mam pewien problem:
bardzo często denerwuję się..., jestem zestresowany, w szkole mówią mi, że trzęsą mi się ręce, chodzę do 2 klasy liceum i każdy dzień to dla mnie porcja stresu. Co zrobić ?

często nie daję sobie rady i nawet pojawia się płacz

czasami nawet drżę, czy to może być od leków ? (seroxat, anafranil, olzapin)

mam też taki nawyk... :/ obgryzam skórki na palcach... :/

w ogóle jestem jakiś inny, do tego jestem trochę sztywny, chociaż w domu i wśród swoich jestem luzak i kabareciarz

Co byście mi poradzili ?
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
11 lip 2006, 16:43
Lokalizacja
okolice Bydgoszczy

Czy to jest nerwica?

przez Nerwowiec 28 sty 2008, 11:27
Cześć - witam wszytkich nerwusków :)
Jakieś 3-4 lata temu przechodziłem depresję spowodowaną chyba niepowodzeniami zawodowymi - we własnych oczach byłem osłem nicnieumiejącym itp itd siedział bym w domu tylko i spał. Znalazłem inną pracę, okazało się że nagle stałem się cenionym profesjonalistą - depresja odeszła w zapomnienie (dotąd lekarz przepisywał mi fluoksetynę) :) To tak w skrócie.
Jednak od jakiegoś czasu odczuwam często (zazwyczaj w sytuacjach "stresu" - cudzysłów stąd, że to są sytuacje normalne tzn. wizyta u prezesa, jakiś niewielki problem itp) przypływ hmmm jakby to.. lęku.. "w środku" cały się trzęsę, robię się czerwony na twarzy, mam ochotę uciec - przechodzi jak skupię się na rozmowie (oczywiście tak naprawde powodów do lęku nie było). Albo inna sytuacja: zasypiam (najczęściej jest to drzemka popołudniowa, nocą sypiam dobrze) i po 0,5h się budzę - serce wali mi jak oszalałe, trzęsę się "w śródku". Albo inna sprawa - leżę sobie i nagle pojawia się jakiś dźwięk (np. telewizor "strzeli plastikiem" no wiecie - tak się rozpręża po wyłączeniu) i znowu cały się trzęsę.. Czasem znowu napadają mnie takie trzęsiawki "bez powodu" - np. siedzę sobie spokojnie i nagle zaczynam mieć jakiś taki niepokój i znowu to wewnętrzę roztrzęsienie. Bardzo pomaga mi w takich sytuacjach Xanax 0,5 - pół tabletki (zażywam w razie potrzeby w sumie to może max 1x w tygodniu). Czy to jest jakaś nerwica? Pozostałości po depresji? Ktoś ma podobnie? Czy są jakieś lekarstwa niekoniecznie psychotropy które pomagają się wyciszyc?

Pozdr
Nerw
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 sty 2008, 11:04

Moja dziwna historia...lęk i depresja.

przez Killa 01 lut 2008, 21:30
Czesc , jestem Karolina i mam 15 lat.Jestem tu nowa i chciałabym opisać wam moją historie i podzielić się z wami swoimi odczuciami.
Wszystko zaczęło się od urazu głowy (dokładniej od wstrząśnienia mózgu) którego doznałam tydzien przed swiętami.Zaraz po upadku byłam u lekarza, przebadał mnie i stwierdził, że wszystko jest wporządku ale należy obserwować przez kilka dni czy nie pojawiają się żadne niepokojące objawy.Po 3 dniach wszystko wróciło już do normy i czułam się zupełnie normalnie aż do sylwestra.... :( .Byłam pewna, że wszystko już jest ok więc pozwoliłam sobie na wypicie szampana iii....trunku, którym poczęstowała mnie koleżanka (jak się okazało był to spirytus z colą).Jak się pewnie domyślacie po wypiciu tych alkoholi zakręciło mi się w głowie czym z początku się nie przejęłam, bo przecież to normalne.Niestety po jakiejs godzinie zaczęłam się martwić, że przez to wstrząśnienie mózgu i alkohol mogło mi się coś uszkodzić w głowie.Około godziny 1.30 wróciłam do domu i cały czas strasznie się tym stresowałam.Długoo nie mogłam przez to zasnąć alke w końcu jakoś się udało. Rano gdy się obudziłam bolała mnie głowa i dziwnie się czułam.Znowu zaczęłam się zamartwiać i płakać.Postanowiłam powiedzieć o tym rodzicą. Mama zapewniała mnie,że wszystko jest ok i napewno mi nic nie bedzie. Jednak nie podziałały na mnie słowa mamy i cały dzień płakałam i strasznie się bałam. Na następny dzień obudziłam się i czułam się jeszcze gorzej.Poszłam do szkoły a tam czułam się fatalnie, chciałam jak najszybciej wrócić do domu, chciało mi się płakać no i cały czas myślałam o tej głowie.Noc miałam z głowy bo budziłam się z okropnym lękiem i cała się trzęsłam.Na drugi dzień pojechałam do chirurga, który jeszcze bardziej mnie nastraszył bo powiedział, że po wstrząśnieniu mózgu nie wolno pić alkoholu.Dał mi skierowanie do neurologa.Neurolog mnie przebadał i powiedział, że wszystko jest ze mną w porządku, poprostu za bardzo się tym przejęłam.Przepisał mi Persen forte zebym się troche uspokoiła.Mama postanowiła zabrać mnie do swojego psychiatry (sama leczyła się na nerwicę lękową i depresję).Pani psycholog stwierdziła u mnie zaburzenie lękowo depresyjne i kazała brac przez jakis czas lek przepisany przez neurologa.No więc brałam go przez 3 tygodnie, samopoczucie całyczas było fatalne a do tego "dziwnosc" (dziwnoscia okreslam to ze widze ten swiat inaczej, zupełnie tak jakbym miała "popsute" oczy) no ale jakos dało się to znosic az do czasu kiedy w ostatnią niedzielę poszłam z mamą do kościoła. Siedziałam całą mszę i rozmyslałam az w koncu doszły do mnie takie mysli ze czuje iz mam cos w tej głowie, ze na zawsze juz zostane taka dziwna (wczesniej pojawiały się tez takie mysli ale nie były nasilone w takim stopniu jak w tym kosciele).Ledwo co wytrzymałam do konca mszy. W drodze do domu strasznie płakałam i tak az do wieczora no i w nocy wogole nie spałam bo zaczął mnie męczyc ból głowy. W poniedziałek odrazu pojechałam z mamą do psychiatry, bo czułam się okropnie i cały czas skupiałam się tylko na tym ze boli mnie głowa.Lekarka zmieniła mi lek na Setaloft i mówiła ze napewno nic nie mam w tej głowie, że z medycznego punktu widzenia to jest niemozliwe zeby cos mi sie stało po tym alkoholu.Zaczęłam brac ten lek i juz po pierwszej dawce czułam sie dziwnie, tak jakbym była jakas oszołomiona. W nocy nie moge spac i mam nudnosci.Zaczęłam szperac w internecie i znalazłam objawy guza mózgu, które idealnie pasowały do tego jak sie czułam. Tak sie nakreciłam ze teraz cały czas boli mnie głowa i w nocy nie moge spac. Mama powiedziała ze zeby mnie uspokoic zrobi mi TK ale niestety musi zapłacić za nie 300 zł, bo jak bym poszła panstwowo to musze czekac az do kwietnia.Strasznie sie boje tego co bedzie. Obwiniam sie o to ze zepsułam sobie całe życie tym, że wypiłam ten alkohol.Cały czas mam wątpliwosci czy to depresja, ciągle wmawiam sobie ze uszkodziłam sobie mózg. W poniedziałek jade na TK. Czy myslicie ze wszystko bedzie ze mna w porzadku? Jaa mam dopiero 15 lat i chcee zyc a nie moge :(. Boje sie ze tak mi juz zostanie a wtedy to chyba oszaleje i wyladuje w szpitalu psychiatrycznym.Cały czas mam lęk.

Mam nadzieje ze udało wam sie doczytac ten tekst i dodacie mi troche otuchy.
Radości i smutki ludzkie mijają jak fale morza.

Pindar
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
01 lut 2008, 17:22

przez .Tomek 01 lut 2008, 21:57
Killa napisał(a):Mam nadzieje ze udało wam sie doczytac ten tekst

Doczytałem chociaż jak się z paragrafami pisze to się łatwiej czyta ;)

Więc Karolina, dla mnie wygląda to jak silny stres pourazowy który mógł jakąś tam nerwicę i depresję wzniecić. Oczywiście to moje przypuszczenia, które nie mają żadnego znaczenia, ekspertem nie jestem.
W każdym bądź razie radzę się po pierwsze uspokoić, bo się wpędzisz w gorsze problemy psychiczne co będzie trudniejsze do pozbycia się oraz bardziej dokuczliwe :)
Więc do poniedziałku się uspokój a w poniedziałek po wszystkim będzie ok ;)

Pozdrawiam, any wątpliwości to pisz, na priv. bądź tu. Cokolwiek preferujesz.

Ps. Witam ;)
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

przez Killa 01 lut 2008, 22:27
Dzięki za odpowiedź. Zapomniałam jeszcze dopisać, że mam takie dziwne uczucie w głowie. Nie wiem jak to mozna opisac....tak jak bym cos czuła w tej głowie. Strasznie się boję co będzie. Cały mój świat przewrócił się do góry nogami. Zawsze byłam taka wesoła i energiczna a teraz na nic nie mam ochoty, towarzyszy mi ciągłe uczucie dziwności i smutku. Ile ja bym dała zeby cofnąć czas.
Radości i smutki ludzkie mijają jak fale morza.

Pindar
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
01 lut 2008, 17:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości

Przeskocz do