Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Delvin 03 paź 2007, 21:50
wydaje mi się że gdyby to był uraz kręgosłupa to przecież nie byłoby takiej porpawy, praktycznie przez pół roku nie brałem leków i bywały momenty że nie miałem żadnych objawów...
kurde mać sam już nie wiem co to jest, aż się cholera boję iść dzisiaj spać .....
wczoraj znowu nie zmrużyłem oka, paskudne uczucie, tak mnie to już dziś przytłoczyło że chodziłem bez żadnych zabezpieczń po dachu 7 piętrowca, normalnie sam już nie wiem co mam robić, całe to życie zaczyna być mi coraz bardziej przykre, jak tu zaplanować dalsze życie, kończenie nauki, rodzina, jakaś lepsza praca.... ciemno to widzę ze tymi objawami, bo potrafią mnie skutecznie rozłożyć na łopatki.
co tu robić ? :(
Sebastian
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
26 maja 2006, 10:54

przez wiolka 04 paź 2007, 16:26
Witam wszystkich!
Czytam Was od roku, ale to mój pierwszy post tutaj.Mimika24 jestem właściwie w takiej sytuacji jak Ty, przy czym ja kolejny raz musiałam zrezygnować z pracy i od ponad 4 miesięcy jestem na utrzymaniu męża :( A wyjechaliśmy z Polski właśnie, żebym zapomniała o tej cholernej nerwicy i zaczęła nowe życie... cóż, nie udało się.Zastanawiam się nad pójściem do psychiatry tu, po leki, ale nie wiem, czy sie dogadam (żadnego polskiego nie ma). Trochę się ogarnęłam, bo był okres, ze W OGÓLE nie wychodziłąm z domu, ale PANICZNIE unikam kontaktu z ludźmi, tzn. znajomymi i rodziną, obcy na ulicy mi nie przeszkadzają.Jestem w takim stanie, że nie wyobrażam sobie w tym momencie (tzn. od kilku miesięcy już sobie nie wyobrażam :!: podróży do Polski.Boję się leków (brałam może przez 4 tyg. w zeszłym roku), ale z drugiej strony czuję, ze sama robię niewielkie postępy...chciałabym wrócic do normalnego życia i pracy...
Przepraszam, ze tak chaotycznie, ale nie wiem, czy interesuje was kolejna, smutna historia... będę wdzieczna za jakieś rady, pozdrawiam serdecznie
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
03 paź 2007, 14:07
Lokalizacja
Irlandia

przez mimika24 04 paź 2007, 20:05
dzieki ze odpisujecie:)
tak tez zrobie - juz sie zarejestrowalam do lekarza(ogolnego) niestety musze czekac do 26 pazdziernika - ale przynajmniej bedzie polska lekarka, zobaczymy co powie i czy zleci jakies badania czy tak jak kiedys gdy bylam u lekarza dostane ziolowe tabletki uspokajajace, ktore nie bardzo pomagaja!!
jesli chodzi o ciebie wiolka to dokladnie wiem co czujesz chociaz ja zmuszam sie codziennie zeby wstac i isc do pracy, gdzie silniej odczuwam dolegliwosci,tylko po to by jej nie stracic!! ty wyjechalas za granice po to by zaczac nowe - lepsze zycie, a ja wrecz przeciwnie mam nadzieje ze kiedy za pare lat wroce do Polski(do domu) poczuje sie w koncu lepiej byc moze wlasnie wyjazd tutaj i pobyt z dala od domu, rodziny spowodowal te wszystkie dolegliwosci:((ale lotu samolotem do Polski tez sie strasznie boje ,tymbardziej ze nie przepadam za lataniem - ostatnio w samolocie mialam atak i modlilam sie zeby szybko wyladowal zebym mogla w koncu wysiasc!! Jesli chodzi o wychodzenie z domu to zakupy sa dla mnie udreka, kiedy wchodze do centrum handlowego zaczynam odczuwac niepokuj, mam dziwne wrazenie ze sie dusze,zawroty glowy jakbym byla pijana i szybko szukam tylko wyjscia.....cos co kiedys sprawialo mi przyjemnosc dzis jest udreka;((
Najbardziej jednak boje sie lipca przyszlego roku- moj slub.... nie wiem jak sobie z tym poradze - glownie boje sie o kosciol, ze z nerwow nie dotrwam do konca i co wtedy powiem ksiedzu ze poprosze o przerwe bo mam atak paniki, albo po prostu uciekne?!! nie moge tego przeciez zrobic ani sobie ani mojemu narzeczonemu na dodatek na oczach calej rodziny!!
czekaja mnie niesamowite przyzycia, jak sie z tego cieszyc(w koncu to najwazniejszy dzien mojego zycia), zamiast sie tego bac??
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
05 wrz 2007, 13:55
Lokalizacja
bydg

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez cleo27 04 paź 2007, 20:41
powiem ci ,ze ja i chyba wiele innych osób przed zasnięciem tez mam takie dziwne nagłe ruchy nóg i całego ciała więc daj sobie z tym spokój bo to zapewne jest nerwicowe!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

przez Delvin 04 paź 2007, 23:07
udało mi się przespać poprzędnią noc ;-) W sumie jak człowiek jest wypoczety to zupełnie inaczej na to wszytsko patrzy, no ale czasem jak są gorsze dni to faktycznie za dużo zaczyna się myśleć i sobie wyobrażać:)
Sebastian
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
26 maja 2006, 10:54

przez wiolka 05 paź 2007, 12:04
Mimika24, ja miałam to szczeście, że moja choroba ujawniła się dwa miesiące po moim ślubie, myślę , że przez maxymalne problemy w pracy.Miałam dobrą pracę, wysokie w miarę stanowisko jak na swój wiek, jako jedna z 3 osób(w 90tyś.) firmie pracowałam w Paryżu, zdawałoby sie ,że wszystko ok.Niestety moja nowa kierowniczka mnie nienawidziła, gnoiła, jak wróciłam z podróży poślubnej zagroziła zwolnieniem.No i zaczęło się.Długo nie wiedziałam, ze to nerwica.Po prostu wymiotowałam po kilkanaście razy dziennie.Badania, gastroskopia, test ciążowy, wszystko na nic, a ja chudłam w tempie 5kg miesiecznie.W końcu poszłam na zwonienie i wiedziałam, ze już nie wrócę.Najgorsze, że to ja byłam głównym żywiecielem rodziny, mój mąż postanowił więc wyjechać do Ire, znalazł pracę.Ja po 4 miesiącach L4 zwolniłam się z pracy, poszłam do psychiatry, dostałam afobam i seroxat. Pierwsze dni po seroxacie masakra, nie jadłam i nie spałam przez 9 dni, ale potem rewelka na tyle, ze poleciałam sama do meża i mieszkałam z obcymi ludżmi.No ale ja mądra tak się dobrze czułam, ze po miesiącu sama odstawiłam lek, bo po co mi, skoro sie dobrze czuję? Przez 4,5 miesiąca zapomniałam o chorobir w ogóle, znalazłam pracę, wynajęliśmy dom, po prostu super :D Któregoś dnia po ostrej imprezie ze znajomymi, rano na kacu zwymiotowałam.No i po 2 tyg. musiałam się zwolnić, nie byłam w stanie zachowywac sie normalnie.Odmówiłam bycia świadkiem na ślubie mojej siostry, ledwo na niego poleciałam i po 5 minutach już chciałam wracać, jeden wielki koszmar.... Póki co przezwycieżyłam lęki przed wychodzeniem z domu, zakupami etc., ale jak ognia unikam znajomych i rodziny, nie pozwałam mężowi nikogo do nas zapraszać, debil po prostu.Boję się, ze zwymiotuję przy nich chyba? sama nie wiem...zastanawiam sie nad powrotem na leki, ale sie boje, ze sie uzaleznię od nich.Z drugiej strony nie mam tyle czasu, zeby sobie siedzieć w domu i takim tempie walczyć! Chcemy mieć dziecko, mamy długi, chcę pracować.
Zazdroszcze Ci polskiego lekarza, pewnie mieszkasz w Dublinie? Mi pozostaje GP, z którym będzie musiał gadać mój mąż, jesli sie zdecyduję do niego pójść.Sama już nie wiem, co mam robić, taka bezsilna sie czuję... Swoją drogą, czy macie tak, ze odsuwacie od siebie wszystkich znajomych etc.? Ja nawet moich teściów , którzy wiedzą, co sie ze mną dzieje, odwiodłam od tego, zebyt przylecieli na świeta, choc ich uwielbiam.To nienormalne! :(
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
03 paź 2007, 14:07
Lokalizacja
Irlandia

przez niewiadoma 05 paź 2007, 12:40
czytam to forum i widze ze nie jestem sama,choc nie jest mi z tym łatwiej.Wiecie ze ja poprostu myslałam ze zrobiłam sie leniwa?stad problemy z najdrobniejszymi codziennymi czynnosciami..kiedys to co sprawiało mi przyjemnosc straciło sens.Kochałam konie,kwiaty,moje zwierzeta a teraz to nic nie ma sensu. Odkurzenie mieszkania?ogromny problem...ugotowanie problemu..jezu..trzeba wyjsc do sklepu po zakupy..jak ja sie ludziom pokaze..nerwice mam od dziecka.Moja matka jest alkoholiczka z tak zwanego dobrego domu.U nas było zawsze czysto i ładnie z tym ze matka miała czasem ciagi,cieła sie,piła tygodniami.Rzucała nami o sciane.Jak była normalna wymagała czerwonym paskow,oczywiscie mialam je.Na swiadectwie. Pomimo dziecinstwa byłam silna,miała hobby,studiowałam,jednoczesnie pracowałam. Przezyłam 2 lata mobbingu w znanej sieci sklepów.Praca po 12-18 godzin dziennie.Po studiach wyjechałam za granice,i zaczęło sie.Wszystko wrociło.Od liceum mam ucisk w klatce piersiowej,zawroty glowy,migreny,wymioty.Diagnoza-nerwica do tego arytmia, kołotanie przedsionkow.Kazdy sprawdzian w szkole,kazdy egzamin na studiach,kazdy dzien pracy to koszmar.Nie sypiałam,nie mogłam zasnac,krzyki przez sen.To wszystko mam do tej pory.Najgorsze ze do tego doszła depresja.Nie umiem juz normalnie funkcjionowac.Moj dom-jest moja twierdza tylko tu zyje.Tu płacze tu sie zamykam i stad boje sie wyjsc.Pisze na forum bo własnie wrociłam od krawcowej.Bałam sie wyjsc do niej z domu,jak juz wyszłam to na ulicy nie mogłam oddychac,a gdy wyszłam na głowna ulice zaczeło sie walenie serca i strach..trzesły mi sie rece.Zaniosłam i praktycznie stamtad uciekłam do domu..musze zrobic dzis jeszcze apre rzeczy ale wiem ze juz nie wyjde..przeraza mnie przyszłosc,nie potrafie zabrac sie do szukania pracy,jak mam rozmowe kwalifikacyjna to kilka dni przed nie spie,w zwiazku z tym ide na rozmowe z oczami jak zapałki..jak nacpana,jezyk mi sie placze w dodatku nie ojczysty.Dzis chce mi sie tylko płakac.... :cry: :cry:
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
05 paź 2007, 12:14

przez wiolka 05 paź 2007, 21:14
Witaj niewiadoma,

cóż, ja miałam ojca alkoholika i myślę, że na tym gruncie rozwinęły się moje lęki.Nie bił mnie, ale cholernie się go wstydziłam, codziennie czekałam z bijącym sercem, czy wróci do domu pijany i kto z moich znajomych zobaczy go w takim stanie.Dzieciaki w szkole wyśmiały się z niego, a tym samym ze mnie...byłam więc zawsze najlepszą uczennicą, zeby pokazać, ze na coś mnie stać, że coś w życiu osiągnę, ten perfekcjonizm mam do dziś.I nieodporność na krytykę również.
Wiecie, ze ja się podczas ataku nie boję tego, ze coś mi sie stanie, ale tego, co ktoś o mnie sobie pomyśli? Poza tym takj ak pisałam moim problemem są uporczywe wymioty :oops: Podziwiam Cie, ze w ogóle chodzisz na te rozmowy o pracę, ja w ogóle porzucilam myśl o życiu zawodowym, choć bardzo mi tego brakuje.Wyizolowałam się zupełnie ze społeczeństwa, zamknełam w moim domu i udaje, ze nie istnieję... zastanawiam się tylko, kiedy mój mąż w końcu będzie miał mnie dość, mnie i moich wyimaginowanych lęków...
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
03 paź 2007, 14:07
Lokalizacja
Irlandia

przez tornados 05 paź 2007, 22:14
Dzięki za dobre słowa smutna 48, wiem, że nie powinienem tak pisać. Przeszłosci nie da się zmienić, trzeba patrzeć w przyszłość.
Tymczasem u mnie zamiast lepiej jest gorzej.
W pracy totalna porażka, trafiłem na kierowniczkę - psychopatkę. Mam już tego dość. Strasznie się na mnie wyżywa, a ja nie umiem nic z tym zrobić.
Po pierwszej euforii spowodowanej pójściem do psychiatry i na psychoterapię coraz mniej wierzę że mi się uda. Podczas kikumiesięcznej psychoterapii zamiast poznawać siebie, coraz mniej siebie rozumiem. W ogóle wszystko ja, ludzie, świat są do bani. Nie mam już siły. :(
"Ludzie pozostają samotni, ponieważ budują raczej ściany, a nie mosty"
John Newton
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
21 lip 2007, 22:38
Lokalizacja
Wrocław

jak pracowac wolniej

przez zeejay83 05 paź 2007, 23:38
moj problem polega na tym że strasznie sie spiesze w pracy i jak juz "wchodze na obroty to ciezko mi z nich zejsc". ktos chce ze mna porozmawiac a ja pzez awroty glowy zachowuje sie dziwnie i boje sie kontaktu z ludzmi. myśle o wybraniu sie do psychiatry.co wy na to bo mysle ze psycholog to jest sciema zeby wyciaagnac pieniadze.bylem u jedego to poczulem sie troche lepiej ale to kupa aksy i kazzal mi zerwac z dziewczyna.aha i ja sie wstydze tego ze czasami sie trzese z nerwow.co z tym zrobic zeby sie rozluznic.probowalem juz mtody relaksacyjne troche pomagaly ale ten czas nie byl wart efektow.lepiej wyjsc na swieze powietrze, pobiegac.z kumplami nie potrafie sie dogadac.juz dawno zzrezygnowalem z nich dla dziewczyny.wojsko troch emnie zmienilo mysle ze na lepsze.mam swoje zdanie. ale czemu sie tak trzese?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
30 wrz 2007, 21:47

przez niewiadoma 06 paź 2007, 10:13
wiolka napisał(a):Witaj niewiadoma,

cóż, ja miałam ojca alkoholika i myślę, że na tym gruncie rozwinęły się moje lęki.Nie bił mnie, ale cholernie się go wstydziłam, codziennie czekałam z bijącym sercem, czy wróci do domu pijany i kto z moich znajomych zobaczy go w takim stanie.Dzieciaki w szkole wyśmiały się z niego, a tym samym ze mnie...byłam więc zawsze najlepszą uczennicą, zeby pokazać, ze na coś mnie stać, że coś w życiu osiągnę, ten perfekcjonizm mam do dziś.I nieodporność na krytykę również.
Wiecie, ze ja się podczas ataku nie boję tego, ze coś mi sie stanie, ale tego, co ktoś o mnie sobie pomyśli? Poza tym takj ak pisałam moim problemem są uporczywe wymioty :oops: Podziwiam Cie, ze w ogóle chodzisz na te rozmowy o pracę, ja w ogóle porzucilam myśl o życiu zawodowym, choć bardzo mi tego brakuje.Wyizolowałam się zupełnie ze społeczeństwa, zamknełam w moim domu i udaje, ze nie istnieję... zastanawiam się tylko, kiedy mój mąż w końcu będzie miał mnie dość, mnie i moich wyimaginowanych lęków...


ten perfekcjonizm niestety dotyczy i mnie..miałam caly czas swiadectwa z czerwonym paskiem,jak dostałam 4 to matka w domu pytała sie czy ktos dostał 5...niestety na krytyke tez reaguje fatalnie. Chodzic na rozmowy chodze bo odzina meza nalega,a i moj ambicjionizm nie pozwala przestac.Naokolo kobiety na wysokich stanowiskach,kreca sie wokoł meza,w rodzinie meza takze kazda kobieta pracuje...wiec to mnie jeszcze dobija,ze tylko ja nie potrafie.Rodzina meza imaz sa obcokrajowcami i sama nie mieszkam w Polsce co jeszcze bardziej stresuje i przeraza-rozmowy w obcym jezyku

co do pijanstwa...niestety ale dzieci potrafia byc brutalne,mlodziez tez,matka czesto chodziła pijana,pobita,bez spodni,bez butow..kazdy sie wysmiewał a ze mna nikt nie chcial miec nic wspolnego.Nie miałam kolezanek,przyjaciół. NIkt nie chciał pryzjaznic sie z kims z kogo wszyscy drwia.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
05 paź 2007, 12:14

przez wiolka 06 paź 2007, 11:13
niewiadoma napisał(a):
wiolka napisał(a):Witaj niewiadoma,

cóż, ja miałam ojca alkoholika i myślę, że na tym gruncie rozwinęły się moje lęki.Nie bił mnie, ale cholernie się go wstydziłam, codziennie czekałam z bijącym sercem, czy wróci do domu pijany i kto z moich znajomych zobaczy go w takim stanie.Dzieciaki w szkole wyśmiały się z niego, a tym samym ze mnie...byłam więc zawsze najlepszą uczennicą, zeby pokazać, ze na coś mnie stać, że coś w życiu osiągnę, ten perfekcjonizm mam do dziś.I nieodporność na krytykę również.
Wiecie, ze ja się podczas ataku nie boję tego, ze coś mi sie stanie, ale tego, co ktoś o mnie sobie pomyśli? Poza tym takj ak pisałam moim problemem są uporczywe wymioty :oops: Podziwiam Cie, ze w ogóle chodzisz na te rozmowy o pracę, ja w ogóle porzucilam myśl o życiu zawodowym, choć bardzo mi tego brakuje.Wyizolowałam się zupełnie ze społeczeństwa, zamknełam w moim domu i udaje, ze nie istnieję... zastanawiam się tylko, kiedy mój mąż w końcu będzie miał mnie dość, mnie i moich wyimaginowanych lęków...


ten perfekcjonizm niestety dotyczy i mnie..miałam caly czas swiadectwa z czerwonym paskiem,jak dostałam 4 to matka w domu pytała sie czy ktos dostał 5...niestety na krytyke tez reaguje fatalnie. Chodzic na rozmowy chodze bo odzina meza nalega,a i moj ambicjionizm nie pozwala przestac.Naokolo kobiety na wysokich stanowiskach,kreca sie wokoł meza,w rodzinie meza takze kazda kobieta pracuje...wiec to mnie jeszcze dobija,ze tylko ja nie potrafie.Rodzina meza imaz sa obcokrajowcami i sama nie mieszkam w Polsce co jeszcze bardziej stresuje i przeraza-rozmowy w obcym jezyku

co do pijanstwa...niestety ale dzieci potrafia byc brutalne,mlodziez tez,matka czesto chodziła pijana,pobita,bez spodni,bez butow..kazdy sie wysmiewał a ze mna nikt nie chcial miec nic wspolnego.Nie miałam kolezanek,przyjaciół. NIkt nie chciał pryzjaznic sie z kims z kogo wszyscy drwia.


Skąd ja to znam...
Co do pracy ja sama nie wyobrażałam sobie nigdy, ze można siedzieć w domu :!: Ja nawet urlopów nigdy nie miałam.Jest mi tym ciężej nie pracować, że do tej pory miałam spore sukcesy zawodowe a co za tym idzie pieniądze...Teraz czuję się totalnie niepotrzebna (też mieszkam za granicą), ale ja nie potrafię nawet DOJŚĆ na rozmowę o pracę.Zaraz mam takie jazdy, że muszę zawracac do domu.Myślę o powrocie na leki, ale nie wiem czy GP przepisze mi psychotropy, no i mó mąż nie bardzo chce , żebym je brała. Nie umiem opanowac tego dziadostwa...
W jakim kraju jesteś?
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
03 paź 2007, 14:07
Lokalizacja
Irlandia

przez niewiadoma 06 paź 2007, 14:20
w Niemczech.Ja tez przed wyjazdem z Polski pracowałam,zarabialam,utrzymywałam siebie,opłacałam studia.No ale wszystko sie zawaliło.Ja tez nie brałam urlopow.Pracowałam po 12 godzin a teraz ...teraz nie mam co ze soba zrobic oprocz wiecznego biegania ze sciera
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
05 paź 2007, 12:14

przez wiolka 06 paź 2007, 14:59
A powiedz mi, jak Twój mąż zareagował? Wspiera Cię, rozumie? Czy się leczysz farmakologicznie? Z czym masz najwiekszy problem (wychodzenie z domu, zakupy, spotkania ze znajomymi?) Co Ci najbardziej dokucza jak masz atak?
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
03 paź 2007, 14:07
Lokalizacja
Irlandia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 37 gości

Przeskocz do