Nerwica i pory roku (objawy meteopatyczne)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Lekom-NIE 15 cze 2007, 07:59
Hi

Uwielbiam slonce, kocham je , przesiaduje godzinami na sloncu , na dzialce kopie w samo poludnie ..itd trenowalem to uparcie przez dwa lata oswajalem sie z upalem , jezdzilem w upal na rowerze , pocilem sie strasznie i lapalem kondycje , kilka razy omdlalem nie bede ukrywal , ale powiedzialem sobie ze zmienie ta durna chemie w mojej glowie i pokocham slonce i nie jest to tez niczym nienormalnym , bo wszyscy inni ludzie wytrzymuja jakos na sloncu i nikt sie nie zali , to cyhba ja nie moge byc inny , czego mi brakuje pomyslalem ?:]
Przygladalem sie staruszkom drepczacym w upale , .. ja mlody w sumie jeszez zdrowy, silny i przystojny facet :mrgreen: mam kisic ogora w chalupie i bac sie upalow ? babcia lat 80 drepcze w pocie czola i nie jest jej duszno , ja mlody zdrowy , wszystkie organy cacy ( tomografia komuterowa calego ciala nic nie wykazala) to musze cos miec z banka nie tak :mrgreen: sobie pomyslalem .

Kiedys myslalem podobnie jak Wy , zle sie czulem i widzialem w sobie tylko taka uzalajaca sie "mende" a ze z charakteru nia nie jestem i nie bardzo sie ze soba pieszcze i z ta cala agorafobia , to poprostu to przelamalem .

Wczesniej rosczulalem sie nad soba ze jest mi duszno , ze zemdleje ...te wszystkie mysli powodowaly ze tak sie wlasnie dzialo (nie raz omdlalem)

Zmienielem mysli sila wlasnej woli , mojego "ja" i zdrowego rozsadku , zauwazylem ze to ja mam kontrole nad wszystkim , nikt inny , no bo tak wlasciwie to kto moze miec lepsza kontrole nad moimi myslami jak nie ja sam ? tabletka ?..zapomnij :mrgreen:

A uswiadomiwszy to sobie , zaczynalem robic coraz wieksze postepy , dodam tylko ze wszystkie postepy nalezy sobie zapisywac, koniecznie zapisywac a to poto ze jesli nam sie noga podwinie (a sa takie dni) wtedy nam sie swiat wali na glowe , niestety i praktycznie siedzimy ponownie w dolku i zazcynamy od nowa , brakuje nam tych pozytywnych mysli ktore mielismy wczesniej , to ze udalo nam sie wyjsc do sklepu , to ze pokonalismy lek i przesiedzielismy na sloncu prawie godzine ;) cyz tez inengo dnia cale 2 !

Zaczynamy praktycznie od nowa , zapominamy o tym ze postepy byly i w sumie zniechecamy sie do tego stopnia po takim "ataku" paniki czy wiekszego leku ze niemamy juz checi na nic wiencej , brak nam dalszych motywacji na kolejne proby i tutaj sie klamka zamyka ...ale gdy wyciagamy zeszyt po takim ataku paniki i zaczynamy czytac to co juz osiagnelismy wtedy idziemy na przod (nasz mozg sie uczy)i nawet powiem ze wszelkie ucieczki pod koldre z powodu leku;)(znamy to :mrgreen: ) trwaly zaledwie 15 minut i wychodzilem na prosta czytajac zapisane przeze mnie postepy , wstawalem wtedy z lozka , pomimo iz te 15 minut wczesniej mialem silny atak paniki z super hiperwentylejszyn ;) i omalo w moich myslach nie padlem na zawal czy tez wylew mi sie ubzdural , czy tez inne .... wsiadalem i jechalem do lasu na rowerku , nie pod jedna gorke po drodze musialem wyjechac (Bosze to ja mam jedna kzdrowe serce ? :mrgreen: nie zle sie z tego wszystkeigo smialem !

Sprawdzcie wreszcie sami ze wam sie nic nie stanie !!!!! przekonajcie sie , co macie do stracenia ? jezeli czujecie sie przez wasze mysli slabo , czujecie ze omdlejecie ,to sprobujcie zaciskajcie piesci i puszczajcie je powoli i tak kilak razy (nie wiem czemu ale to pomaga )
Zostawcie tez wasz lek w spokoju niech on sobie plynie , i tylk ow waszej glowie , nie przenoscie go na wasze organy , serce , zoladek czy krazenie ;) poprostu w glowie powstal i niech sie w glowie zakonczy i tak tez sie dzieje jak ta fala odplywa i przyplywa , a fale sa piekne wierzcie mi , kocham morze ;) mam tez duze akwarium morskie w domu .

Pierwszym krokiem ktory zrobilem to wlasnie pomyslalem , a co mam do stracenia ?, czy umieram w chalupie z lekow czy umieram z lekow na lonie przyrody jeden kij ! i nawet w lesie swiezsze powietrze ;) gdzie moze byc wiecej swiezego powietrza w upal jak nie na zewnatrz , w domu? :) .. i popatrzcie ile razy juz tam bylem i przezylem , zyje ! jest super ! wyjscia do lasu czy nad jezioro mnie ciesza , nie zastanaiwam sie nad wyjciem ( a nie mam blisko ) bo pare kilometrow i jezdze tam rowerkiem juz od ladnych kilku lat.

Czego sie boimy smierci? ja mam na tyle dosyc ze nie raz specjalnei jechalem z lekawica zeby mnie w koncu "pieprznelo" , tak mialem dosyc ..przekonajcie sie sami czy tak latwo jest umrzec z powodu leku ...?


pozdr...

Ps; Dodam tylko jeszcze ze moj przypadek byl znany w Polsce kilku profesorom , ja mialem naprawde strasznie silna lekawice , okropna !
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
61
Dołączył(a)
12 cze 2007, 20:44

przez wiatr 15 cze 2007, 09:00
Bardzo często przebywając w różnym towarzystwie słyszymy, jak ja się żle czuje to ta pogoda i tak zawsze,te same słowa , ktoś lub ja wypowiadałam.Ale kiedyś ,, zatrzymałam się na sekundę " i zaczęłam się nad tymi słowami zastanawiać. Jaki wpływ one wywierają na mnie. :roll: To maja podświadomość , maja i niczyja inna kazała mi myśleć że wina leży po stronie pogody, czy upal, czy też leje deszcz. I od tamtej pory to ja sobie już nakazuje myśleć pozytywnie, bez względu na porę roku. Na szczęście dotarło do mnie ,ja jestem władna własnych myśli i to ja i nikt na świecie.Tylko jedno staram się kontrolować - nie działać na innych negatywnie. wierzcie nie jest to łatwe z początku. Ale kto obiecywał, że nowe jest łatwe. Ale z czasem staje się profesjonalne. Pa
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez Lekom-NIE 15 cze 2007, 09:03
tak to wlasnie funkcjonuje ta cala lekawica , dlatego jak juz leki to ja widze tuaj tylko antydepresyjne na zmiane mysli ;) , jest w sumie swietny lek , jeden z nowszych jaki wyszedl, kilku moich kolegow go bierze u mnie , ktory nie powoduje uzaleznienia , nie ma skutkow ubocznych i widze ze przydatny w terapi wytrzymalosciowej , widze po tych ludziach ze sa inni ,latwiej jest im pozostac w stanie leku pod czas terapi wytrzymalosciowej l, ek nazywa sie Cipralex z grupy trojpiersieniowych on jest antydeoresyjny , bardzo lagodny , dobrze odbierajacy leki .(oczywiscie ja go nie bede na sobie probowal , powiezdialem juz 12 lat temu lekom NIE) wychodzenie dobrze idzie mi tez bez prochow ;)

pozdr...

Ps; Z tym ze jak ktos bral wczesnije innych lekow cala mase to po Cipralex`ie moze sie czuc byle jak , roznie to funkcjonuje , najlepi9ej nie brac wogole chemi to wszytko trucizna .
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
61
Dołączył(a)
12 cze 2007, 20:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez a2d2 15 cze 2007, 11:37
Ja to najchetniej wykręcił bym ta żarówke. Nie trawie słońca i upałów z prostej przyczyny - potęgują podświadomie duszności ale co pozostaje no chyba emigracja do Finlandii lub na Grenlandię ;) . Jeszcze jak jest wiaterek i temperatura do 23-25 stopni to luzik ale powyzje 30 to juz dla mnie katorga i czekam na wieczor z utesknieniem.
Ludzi znudzonych życiem ,którzy narzekają w życiu na brak adrenaliny
Zapraszam po moją nerwicę, i zakupy do hipermarketu
Wrażenia gwarantuję niezapomniane, i nie jeden dreszczyk emocji :))
Offline
Posty
112
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 23:38

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 15 cze 2007, 13:45
u mnie choroba też zaczęła się latem w piekielnym Londynie ( kocham to miasto nie ma co ;) ) potem namiętnie instalowałam klimatyzację w całym domu i omijałam duszne pomieszczenia szerokim łukiem nawet rodziłam w prywatnej klinice bo musiała być klimatyzacja( no może nie do końca o to chodziło z tą kliniką ;) ) Niestety albo stety nie da się cały czas siedzieć w klimatyzowanym pomieszczeniu trzeba czasem wyjść wtedy szukałam potwierdzenia mojego złego samopoczucia u innych i nagle okazało się, że nie tylko ja w upał mam dość, że to całkiem normalne, że jest słabo, gorąco i w głowie potrafi się kręcić :smile: Brałam zapas wody i siedziałam na słońcu przecież kiedyś je uwielbiałam i pomogło, zaczęłam łazić po słońcu małymi kroczkami się rozkręcać, dziś już mi to nie przeszkadza lubię słońce i upał a że czasami gorzej się czuję rzecz normalna każdy tak ma :)
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez Iwoncia 15 cze 2007, 14:24
u mnie też zaczęło się latem jak szłam w upale na imprezę córki z drugim malutkim dwumiesięcznym dzieckiem. byłam wtedy na tzw. kacu mało spałam i zaczął się koszmar!!!! przyjechało pogotowie, dostałam zastrzyk i powoli przeszło!!! tak się już męczę 7 lat, w międzyczasie dostałam astmę i zachorowałam na tarczycę czego efektem jest 30 kg wagi nad!!!! już na wiosnę zaczynam się źle czuć a szczyt przypada na lato!!! jest mi z tym źle ponieważ nie mogę uczestniczyć aktywnie w życiu moich córek gdyż jak mam być skrzywiona i odęta to wolę siedzieć w domu niestety!!! od dwóch miesięcy nie biorę Deprexetinu i naprawdę bardzo się staram wytrwać bez leków na nerwice!! jeśli po 16 latach rzuciłam palenie{to już 14m-y} to może dam radę!!! czekam jednak na jesień albo chociaż na chłodniejsze dni!!!
pozdrawiam wszystkich :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
15 cze 2007, 09:19
Lokalizacja
Toruń

Gorąco!

przez duskfall 15 sie 2007, 21:12
Witam. Choruje na nadcisnienie, tężyczke, depresje/nerwice. Ostatnimi czasy spotykam sie z nietypowym objawem, a ktorego ze schorzen to sam nie wiem. Nie potrafie z tym zyc kiedy sie pojawia, w ogole, po prostu wegetuje, krzycze. Otoz goraco w mi twarz, ale nie jest to takie zwyczajne goraco, uczucie palenia sie wrecz, w dodatku nieprzyjemne strasznie. To jakbym sie palil, wrecz. Nie idzie wytrzymac, nie idzie fukncjonowac. W dodatku nikt mnie nei rozumie. TO JEST NIE DO ZNIESIENIA, mimo ze na takie nie wyglada. Jesli chodzi o czas, to dziwnie jest, bo niezaleznie od tego co robie, to to wystepuje i trwa CALUTKI dzien, wieczorem najbardziej. Bywa tak, ze jest pare dni przerwy, zniewolenia, normalnego zycia, a potem pworot do tego piekla... Wiem ze ten objaw nie jest do konca przekonujacy,a le prosze uwierzyc, ze nie da sie tak zyc. Co zrobic, co jest przyczyna? Ja sie pogubilem. Czuje sie jak w sytuacji bez wyjscia.

pozdrawiam.
Offline
Posty
176
Dołączył(a)
21 sty 2006, 02:30
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez mk_kulis 16 sie 2007, 00:36
idz z tym do lekarza bo czasami slowa pomocy nie wykarza tego co lekarz moze powiedziec.Pisz3sz ze mas nadcisnienie ...wydajemy mi sie ze to od tego zdarzaja Ci sie te zjawiska a przy okazji buzujesz sie i powieksza to strach ...a to juz nerwica ..powodzenia
walka ! nie można sie poddac....to ciezkie:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
27 lip 2007, 21:00
Lokalizacja
Kraków

przez duskfall 16 sie 2007, 00:57
wies zco, jak sprawdzam cisnienie, to czesto mam niskie, a to goraco dalej mi towarzyszy. A ja tego dlugo nie wytrzymam. Lekarz wyslal do kardiologa, a u tego bylem jakis czas temu, to nic mi nie jest. Widocznie musze do innego.
Offline
Posty
176
Dołączył(a)
21 sty 2006, 02:30
Lokalizacja
Wrocław

Gwałtowne zmiany pogody

przez damaged 25 wrz 2007, 20:35
N porządku dziennym, u większości ludzi, są bóle głowy senność.
W moim przypadku, nadchodzący front atmosferyczny, objawia się natychmiastowo. Rośnie mi ciśnienie, skacze puls. Przy dużych i gwałtownych wahaniach ciśnienia powodują zawroty głowy, bóle w klatce piersiowej.
Z obawą oglądam prognozy pogody. Doszło do tego, że z premedytacją wyłączam tv by się nie sugerować zapowiedziami. Nie skutkuje: jestem żywym barometrem. Staje się to nie do zniesienia.
Jakie są Wasze spostrzeżenia? Czy również macie podobne problemy?
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
31 lip 2006, 21:06
Lokalizacja
zachodniopomorskie

przez Vermi 11 lis 2007, 23:08
Ja kocham wiosnę i lato, za to nienawidzę jesieni i zimy. Głównie z powodu różnicy temperatur, co z kolei ma skutek w przestoju zimowym. Nasilenie lęku zwiększa mi się zwłaszcza przy okropnych wiatach (kto nie pamięta tych zeszłorocznych nawałnic?) :-|
Vermi
Offline

Avatar użytkownika
przez Sorrow 12 lis 2007, 04:18
Geez, od kiedy zaczęła się późna jesień i jest to stalowe niebo, cały czas czuję się, jakbym był w jakimś śnie, z dala od rzeczywistości.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Avatar użytkownika
przez lercm 12 lis 2007, 12:49
A ja uwielbiam zimę. Rześkie powietrze, ciemność, wszyscy zakapturzeni, opatuleni... no i wreszcie można jechać na snowboard :D A Wy jeździcie na czymś? ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
12 maja 2006, 12:01

Nerwica kontra Pogoda

przez mermaid 17 mar 2008, 21:11
Witajcie,

Do założenia tego wątku skłoniła mnie obserwacja mojej "nerwicowej osobowości"

Na nerwicę lękową leczę się około 6lat. Najpierw był : Doxepin, Zoloft, w międzyczasie terapia u psychologa, prawie roczna abstynencja od leków i dobre samopoczucie, powrót nerwicy i Zoloft + Lexotan.
3 miesiące temu odstawienie Lexotanu, potem Zoloftu. W wyniku "objawów odstawiennych" fizyczne dolegliwości i powrót do Doxepinu.
Wybaczcie ten przydługawy wstęp ale to w ramach przedstawienia się :-).

Wracając do tematu, to zauważyłam , że zmiany pogody mają duży wpływ na moje samopoczucie. Ta zima była bardzo nieprzyjazna : duże wahania ciśnienia atmosferycznego i temperatury. Jednego dnia słońce i wyż, drugiego deszcz i niż.
Tą złą pogodą tłumaczę sobie moje trudne wychodzenie z Lexotanu.
Sądzę,że gdyby pogoda była lepsza, bardziej stabilna łatwiej byłoby mi przeżyć "lexotanowy odwyk"

Kochani, a jak Wy czuliście się tej niełaskawej zimy?
Czy nerwica nie przyduszała Was ze zdwojoną siłą?

Z wielką radością piszę, że wiosna tuż tuż, a wraz z nią Nasze lepsze samopoczucie :-))).

Zachęcam do podzielenia się Waszymi doświadczeniami.

Pozdrawiam Wszystkich towarzyszy niedoli cieplutko
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
10 mar 2008, 13:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do