Farmakologia a psychoterapia

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

wracam do was po paru miesiącach ulgi... :-(

przez anoolka 14 maja 2007, 11:39
Myślałam ze masz juz to na zawsze za sobą, wiem, to straszne tchórzostwo itd, itp, ale naprawdę, nie potrafię, znowu mam te napady lęku, to jest koszmarne, wydaje mi się, jakbym miala zaraz umrzeć, nie przesadzam, a ponieważ mialam kiedys problemy z astmą, od razu "nakręcam się", ze to atak astmy i ze sie pewnie udusze,nosze znowu inhalator ze sobą, konczy mi sie Zomiren, który do tej pory miałam jako psychiczne zabezpieczenie w torebce, a teraz łykam go minimum 2 razy dziennie... I spac, spac... najchetniej spałabym bez przerwy,nie z powodu dzialania lekow, tylko dlatego, ze odplywam w jakas niesamowitą równoległa rzeczywiśtość, która pozwala mi uwolnić się od tego przenikającego każdą komórkę ciała strachu...

Jestem załamana, wydawalo mi sieze juz skonczył sie ten koszmar, a tu znowu... Poradzcie coś, jak mam zyc... Przeciez mam male dziecko do wychowania i jestem z nim sama:-(
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
27 mar 2006, 09:21
Lokalizacja
Małopolskie

Avatar użytkownika
przez Kasiaq88 14 maja 2007, 15:04
anoolka Jezuniu ja wiem co czujesz..ale nei opieraj sie na samym zomirenie!!!! ja tez go bralam i prawie sie uzaleznilam!! chodzisz do jakiegos psychiatry?? powiem Ci jedną rzecz: zomiren nie leczy lękow tylko je nasila. moj pierwszy psychiatra mnie dobil jak mi od razu na poczatku leczenia wlaczyl zomiren. pozniej poszlam do innego i odstawil mi go. dal mi xanax na noc. bo w nocy mialam straszliwe lęki i nerwy. i teraz po 4 miesiacach leczenia rexetinem, mam neurol i promazin, bo nasilily sie u mnie napady histerii i ostre ataki nerwicowe, szczegolnie na krzyk tak reaguje. dopioero kiedy czuje ze sama sobie nie poradze, to biore xanax albo zomiren. jak Cie cos bierze mow sobie na sile, ze to lęki i zaraz przejda. zrob to dla dziecka! wierze ze sie uda. i naprawde, idz do dobrego lekarza. pozdrawiam:*:*
Świat nie jest taki zły,
świat wcale nie jest zły:)
Niech no tylko zakwitną jabłonie!!!! :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
19 wrz 2006, 16:17
Lokalizacja
okolice Krosna

Avatar użytkownika
przez *maleństwo* 21 maja 2007, 20:24
U mnie tez jest raz lepiej raz gorzej! Staram sie zaaceptowac ta nerwice ! to jaka teraz jestem! nie wiem czy to dobry pomysł??!! nie walcze juz w taki sposób jak kiedyś!
Czasem mam już naprawde dość! chciałabym zyc jak inni normalni ludzie!
Kurcze skąd sie to bierze????
Dlaczego tak sie z nami dzieje???
Avatar użytkownika
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
04 gru 2006, 16:29
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Kriss 21 maja 2007, 21:01
Tak jak bylo napisane wczesniej ;p to nasze mysli nas napedzaja , bysmy musieli oczyscic nasz umysl tak abysmy juz igdy nie pomysleli o tym bo to zazwyczaj wywoluje atak leku i paniki. Powinnismy unikac stresorow wszelkiego rodzaju itp :p
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
28 gru 2006, 21:19

Avatar użytkownika
przez Kasiaq88 21 maja 2007, 21:14
*maleństwo* absoluynie nie akceptuj siebie taką jaka teraz jestes!! zawsze trzeba wyobrazac sobie siebie takiego, jakim chce sie byc a nie jakim sie jest!!!!!!!!!!!!!!!! powtarzam!!!!!!!!!
Kriss unikac nie unikac, nie zawsze sie tak da, trzeba nauczyc sie panowac nad nerwami.

sama mam przerabane zycie przez nerwy ale powiedzialam sobie ze musze sie opanowac i robie wszystko inaczej, tzn dalej mam narąbane w główce;) ale jednak staram sie podchodzic do wszystkieog spokojniej. pomimo ze to nie jest takei latwe na jakie wyglada. no i dzieki Bogu ze mam dobre leki.

pozdrawiam:*
Świat nie jest taki zły,
świat wcale nie jest zły:)
Niech no tylko zakwitną jabłonie!!!! :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
19 wrz 2006, 16:17
Lokalizacja
okolice Krosna

Avatar użytkownika
przez *maleństwo* 21 maja 2007, 22:33
Ja nie biore leków!
Ale zastanawiamsie co jest takiego strasznego np. w jezdzie autobusem??i dlaczego mnie to tak stresuje???:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
04 gru 2006, 16:29
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Kasiaq88 22 maja 2007, 12:24
*maleństwo* mowie Ci otwarcie: idz do dobrego psychiatry.
Świat nie jest taki zły,
świat wcale nie jest zły:)
Niech no tylko zakwitną jabłonie!!!! :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
19 wrz 2006, 16:17
Lokalizacja
okolice Krosna

Avatar użytkownika
przez agapla 22 maja 2007, 13:35
Maleństwo ja miałam identycznie autobusy ,tramwaje ,supermarkety przerabiałam to wszystko az doszło do tego ze przestałam sama wychodzić z domu tylko musiałam z kimś i tez nie zawsze było ok .Wydaje mi się ze byłam jeszcze w gorszym stanie niż ty teraz mimo wszystko udało mi sie z tego wyjśc i jest teraz ok .Jeśli moge ci doradzic to nie ładuj sie w żadną chemię ,jedynie naturalne sposoby afirmacje ,witaminy + magnez (KOniecznie) ,mieszanka ziołowa na nerwicę ,tech relaksacyjne , wizualizacja ,kw omega , jakikolwiek wysiłek fizyczny i codzienne cwiczenia jazdy autobusem ,dodatkowo zastanów się co jest nie tak w twoim życiu i staraj się to zmienić a gwarantuję ze z tego wyjdziesz !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez Kasiaq88 23 maja 2007, 15:10
agapla czasami to o czym napisalas nie przynosi zadnych skutkow i najlepiej udac sie z tym do lekarza. ale dobrego.
Świat nie jest taki zły,
świat wcale nie jest zły:)
Niech no tylko zakwitną jabłonie!!!! :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
19 wrz 2006, 16:17
Lokalizacja
okolice Krosna

Avatar użytkownika
przez agapla 23 maja 2007, 18:41
Ale chyba warto chociaż spróbować ,a nie ładować sie w psychotropy, które i tak skutkują doraźnie,a niestety psychiata laduje własnie psychotropy ,jeśli wogóle do specjalisty to najlepiej do psychologa,aha a propo terapii ziołowej ,żeby była skuteczna trzeba czasu .Zapytałam się na tym forum jednej dziewczyny która ,twierdziła ze zioła jej nie pomogły ,jak długo je stosowała a ona mi na to że 2 tygodnie .Sorki ale to jest za krotko żeby mieć jakikolwiek skutek :idea:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez a2d2 23 maja 2007, 23:56
*maleństwo* napisał(a):Ja nie biore leków!
Ale zastanawiamsie co jest takiego strasznego np. w jezdzie autobusem??i dlaczego mnie to tak stresuje???:(


Jesli bys jezdzila z okolic kurdwanowa to pomysl ze jest jeszcze jeden taki "zawodnik" :D z tym ze ja sie dusze , jakos ciezko na sercu mi itd dlugo by wymieniac. Ogolnie Proszę Państwa Parodia. Jeśli ktoś by widział moje wyczyny w srodkach lokomcji (a wedlug mnie widzieli juz wszyscy , bo mam wrazenie ze w danej chwili ataku wszyscy sie na mnie patrza, kolokwialnie nawet nazwał bym to że się "gapią") to proszę za głośno się nie śmiać. :lol: Szczegolnie na światłach, tzn w chwilach kiedy uciec nie mozna z autobusu czy to tramwaju. Sam nie pojade nie ma szans. Ostatnio wogole zreszta zaniechalem jazdy i to co pisala agapla zaczalem sie "barykadowac" w domu. Jednak doszedlem do wniosku ze juz jestem na samym dnie wiec wypada sie od niego juz tylko odbic bo nic innego nie zostaje. Zaczalem uczeszczac do psychoterapeuty + sportu (ruchu) troche oraz na sile wychodzenie z domu gdziekolwiek najlepiej jak najdalej.

Poradzic Ci moge jedno. Mimo tej całej męki jaką przeżywasz niech Ci do glowy nie przyjdzie żeby czasem nie jechać. Jeśli to zrobisz to wpadniesz w pulapke z ktorej wyjsc juz bedzie koszmarnie trudno. Musisz wiec sie zmuszać niestety bo inaczej gwarantuje ze wspomnisz słowa pana Kononowicza - "Nie będzie niczego" slubu, wyjsc itp itd etc. Wiem bo sam "wracam z dalekiej podróży" zasiedzenia w domu. A tych mysli w pojazdach komunikacji miejskiej odrzucic od siebie za nic nie moglem.
Offline
Posty
112
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 23:38

Avatar użytkownika
przez *maleństwo* 24 maja 2007, 21:22
a2d2 jestes z krakowa? :)
ja jeżdze z nowej huty do centrum dzien w dzien 10 km dokładnie !!masakra jade czasem 1,5 godz tym zakichanym autobusem !a teraz to juz totalna masakra duszno,gorąco nie da sie oddychac poprostu!

Zdarzylo mi się ze wysiadłam z autobusu i nie dojechałam na zajecia , bo miałam wrażenie że zaraz sie przewroce i że skóra mi sie pali a to była zima i było dość mrżno nawet w autobusie , bo był to stary ikarus w którym szyby zamarzaja!

Mam przerabane bo studjuje dziennie i mam codziennie zajęcia!!rano na 8 lub 9 jeżdze z moim tatą bo on pracuje obok mojej uczelni i czasem z nim wracam!

Ja tez zapisałam się na siłownie i wogole staram się wychodzic i nawet jak mnie atak bierze to i tak torobię! poprostu staram się ćwiczyc zwalcznie tych lękow może ktoregos pieknego dnia zapomne o nich poprostu!

Ale tak wogole w moim przypadku po przeanalizowaniu mojego dotychczasowego życia wcale sie nie dzieiwe że mam nerwice , od małego miałam różne problemy natury uczuciowej!! i rózne tym związane dolegliwości ;(

Ja dno osiągnęłam 2 lata temu! masakra nie wiem jakim cudem dalej studjuje! zdarzało sie ze jechałam na uczelnie taksówka a sama sobie tłumaczyłam że robie tak bo inaczej bym sie spóżniła na zajęcia!
Przez nerwice oblałam egzamin i musialam wziaśc urlop .... masakra i do tej pory mam problemy na uczelni przez ten 1 głupi niezdany egzamin!

Zasatanawiam sie czy kiedys bede mogła normalnie funkcjonowac!? :(((
Avatar użytkownika
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
04 gru 2006, 16:29
Lokalizacja
Kraków

przez a2d2 24 maja 2007, 22:40
Oczywiscie ze jestem z pieknego Krakowa. Chociaz te korki na miescie zawsze mnie dobijaly. ja dojezdzalem okolo 45 min z drugiej strony bo tqk jak pisalem z Kurdwanowa również codziennnie na uczelnie - Politechnike. Urlopy na koncie swoim tez mam a jakze by inaczej. Jeden jako zdrowy osobnik na wlasne zyczenie, drugi juz po nerwicy ktora skutecznie persfadowala mi zebym na egzaminy nie przychodzil.


*maleństwo* napisał(a):Zdarzylo mi się ze wysiadłam z autobusu i nie dojechałam na zajecia , bo miałam wrażenie że zaraz sie przewroce i że skóra mi sie pali a to była zima i było dość mrżno nawet w autobusie , bo był to stary ikarus w którym szyby zamarzaja!


No tak srodek zimy a ja w autobusie sciagalem juz kurtke bo mi goraco jakby mi w pewna czesc ciala rozgrzany wegiel wsadzili. Znam z autopsji malo ciekawe doświadczenie zapewniam tych co nie mieli przyjemnosci

*maleństwo* napisał(a):Zasatanawiam sie czy kiedys bede mogła normalnie funkcjonowac!?


Ja sie zastanawialem chyba z 5 lat i powiem Ci ze nie jest to dobry pomysl. Zamiast myśleć niepotrzebnie i sie ludzic ze samo odejdzie trzeba sie zabrac do ciezkiej pracy nad sobą bo to jedyna droga. Teraz to od niedawna wiem. Szkoda ze tyle potrzeba do tego bylo zebym to zrozumial. Nie popelnij wiec tego bledu co ja i walcz od razu. Jesli masz mozliwosc idz do psychoterapeuty. Dostaniesz kopniaczka energetycznego pobudzajacego do dzialania jeszcze bardziej.

Jesli masz jakies pytania to smialo.
Offline
Posty
112
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 23:38

przez dominika75 25 maja 2007, 14:52
Ja też mialam problemy z podróżą autobusami i PKP. Od razu robiło mi sie słabo, "coś" dusiło mnie w gardle, oblewały zimne poty i mialam wrażenie że zaraz zemdleje. Do środków komunikacji zawsze wchodzilam z butelką wody, bo bałam się że inaczej to padne trupem. Woda pomagała mi jakoś przeżyć. Studiowałam wtedy w Krakowie i każda podróż do domu pociągiem to był koszmar. Nieraz myslałam, że wysiądę po drodze.
Teraz jest troche lepiej, ale nie ma też rewelacji. Cały czas lecze sie na depresję i nerwice lękową u psychiatry. Mam nadzieję, że w koncu kiedys sie wyleczę, bo tak nie da się żyć. Tzn tak sobie wmawiam, chociaż często mam klimat że tak już będzie zawsze i nigdy z tego nie wyjdę. Szkoda gadać.
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
21 maja 2007, 13:39
Lokalizacja
RZESZÓW

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 36 gości

Przeskocz do