Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez maciekpoznan 08 wrz 2013, 21:31
dusznomi dokładnie, ja każdego dnia budzę się między 4-5 i od razu mam lęki... Kurcze czyli nie jestem odosobnionym przypadkiem :( Jak "miło" zaczynać dzień w taki sposób. I każdego dnia zasypiam z myślą o poranku, ze strachem.
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
03 lip 2013, 16:24

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 08 wrz 2013, 21:36
ja ostatnio sluchalam medytacje i tam bylo, ze sie idzie sciezką w lesie
słuchamy tych samych medytacji!!! kurde no poszłam, ale..zamiast świetowac ze sie odwazylam, ja u tesciow znow wariacje nerwicowe zaczelam, dobrze ze mialam moje kochane KALMSY, to mnie lekko uspokoiły i moglam prowadzic auto do domu. Jedyne co... to to fantastyczne uczucie po ataku jak miesnie zaczynaja "odpuszczac", przez moment czulam sie jakbym nie miala kregoslupa :) no, ale pieknie byc nie moze, bo nadal oddychalam 1/3 pojemnosci pluc, teraz tez tak mam, natlok durnych mysli...
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 08 wrz 2013, 21:41
maciekpoznan, nie wiem czy juz o tym tu pisalam czy nie, ale ja zaczelam sie zastnaiwac czy to nie tzw. bezdech senny. Bo podobno tego sie nie czuje za bardzo, a pozwala to wybudzic cie ze snu, i organizm mysli, ze sie dusi wiec panika sie zaczyna automatycznie.

dusznomi, no po ataku jest super :) taki relaks jakis czas w miesniach. Ja to czasem jak mnie zlapie w drodze i tragedia jest, ale jak nagle przeminie jak wracam do domu, to znowu mam ochote jeszcze np. do sklepu zajechac :) Albo wtedy wracam do domu, zrelaksowana i sobie mysle, ze nie bylo tak zle... po czym kolejnego dnia, znowu trzese sie z nerwów jak glupia :D
Ale fajnie Ci, ze samochod masz - ja tęsknie za swoim :( został w PL, i musze powiedziec, ze duzo mi dawal.. bo to dla mnie troche przedluzenie domu bylo... chociaz nie powiem, zawsze jak po autostradzie jechalam to panika niemalze murowana :D
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 08 wrz 2013, 21:46
Kod: Zaznacz cały
 nie wiem czy juz o tym tu pisalam czy nie, ale ja zaczelam sie zastnaiwac czy to nie tzw. bezdech senny. Bo podobno tego sie nie czuje za bardzo, a pozwala to wybudzic cie ze snu, i organizm mysli, ze sie dusi wiec panika sie zaczyna automatycznie.


dokładnie, mam te same myśli, a czasem nawet mi się śni, że się duszę, albo topię i wtedy się budzę, nie mogę oddychać a serce wariuje!

zawsze jak po autostradzie jechalam to panika niemalze murowana :D


no widzę, że coraz więcej mamy wspólnego!!!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mika211 08 wrz 2013, 21:47
nerwa napisał(a):dusznomi, przybij piątke! U mnie szykuje sie to samo. Bylam wieczorem mega zmeczona i senna, i nawet myslalam, ze zasne bez zadnego problemu (wczoraj duzo na spacery chodzilam, wiec i fizycznie bylam wymeczona). A oczywiscie.. ze spania nici, nie mam zupelnie pojecia dlaczego, nie mialam natloku mysli zadnego, poczatkowo lekki lęk. Ale w ogole nie czulam sie senna. Zasnelam kolo 6, obudzilam sie o 8 dokladnie w takim stanie jak po drzemce w ciagu dnia - i doszlam do wniosku, ze to jest w sumie zwykly atak! No i tak siedze, czuje sie beznadziejnie, i wiadomo juz , ze do wieczora tak bedzie...

Kurde masakra, jak niespanie diametralnie moze zmienic caly dzien! nie ogarniam tego :-/
Dobrze, ze dzis niedziela, to sie namęcze ale za to mozna w domu siedziec, a co jak to byloby w tygodniu? :(

maciekpoznan, ehhhh tez wspolczuje - kurde szykuje sie trudna niedziela...

hania33, a Ty chociaz spałas jako-tako?



Ja często mam podobnie, tak jak pisałam od dawna usypiam ok 4-5 rano lub później o czym też powiem psychologowi. Też często się przebudzam , mnie zazwyczaj budzą jakieś koszmary. A jak byłam z chłopakiem na wyjeździe, to trochę lepiej spałam, ale za to raz spojrzał na mnie i ja przez sen wydawałam jakieś dziwne dźwięki i brałam rękę jakbym chciała chwycić za gardło i się udusić. Podobno się przeraził, ja to robiłam przez sen.

A teraz przeziębiona jestem, zaczełąm sobie wkręcać, że może to zawał, bo czasem zawał u kobiet może mieć nietypowe objawy chyba przeziębienia. Ale nie, to na pewno tylko myśli. Koleżanka u mnie była, chwilę się pośmiałam i złapałam duiszności, tak jakbym nawet śmiać się nie mogła. Nie wiem co jest, czy to arytmia tak jak mi to wygląda (bo skoro tak łatwo się męczę to cały czas nie wygląda mi to na nerwicę, ale na arytmię, wolę to sprawdzić, myślę, że mnie rozumiecie, bo tu chyba mam rację i ktoś mi to w wątku już pisał, po prostu lepiej niczego nie olewać, zwłaszcza, że takie badanie bardzo drogie nie jest i jestem osobą, która robi co tydzień przecież. Tylko gdy widzę, że trzeba zrobić, a teraz uważam, że trzeba zrobić) czy nerwica. No ale niedługo się dowiem jak zrobię Holtera ekg, pójdę do psychologa.

dusznomi, serdecznie Ci gratuluję! Ja musiałam trochę iść pod górę na wakacjach i wtedy dotasłam z puls 150.. pisałam Wam, że czasem taki mam... tylko, że ja miewam tak też w spoczynku, nie dość, że tak szybki to jeszcze nieregularny. Dlatego chcę to zbadać. Ale Tobie gratuluję :) Z tego co pamiętam, to Ty chyba chociaż puls masz dobry, ja właśnie nie. Bywa 150 czy 120, a jak jest w granicach normy to 80-90, co i tak jest dużo.

Ja jak już śpię i jak uda mi się spać dobrze, to potem nie chce mi się wstawać, potrafię od razu po wstaniu mieć jakiś lęk.. bo jak śpię to zawsze przyjemniej, bez leków.. choć może nie, bo czasem te koszmary, przebudzanie się.. no ale i tak tak wtedy lepiej jakby.

Wczoraj poczułam się trochę lepiej psychicznie jak zrobiłam sobie ciepłą kąpiel. Z tym, że u mnie to wielka niewiadoma, czasem zrobię coś dla siebie typu kąpiel , jestem zadowolona, a czasem spędzam miło czas i np zaczynam płakać i kompletnie nie wiem czemu, taki natłok emocji, z którymi sobie nie radżę. A czasem i miałam ochotę wrzeszczeć, nie wiem, dlaczego. Jestem tak nerwowa, we mnie też to siedzi i mam często drżenie ciała. Dlatego wiem, oprócz tego holtera ekg potrzebny mi psycholog, dlatego dobrze, że już niedługo wizyta. Bardzo chcę trafić w końcu na kompetentną osobę, która będzie mogła mi pomóc. Bo jak wiecie ostatnio jak byłam u psychologa, to właśnie zero pomocy, bo pani miała zmienić pracę, więc nie mogła mi pomóc.. i tak jakby termin przepadł, musiałam na kolejny sporo czasu czekać.

A kiedyś byłam u innej psycholog i ona kasę wyciągnęła akurat, bo nie na nfz, wysłuchała, a potem nagle powiedziała, że jednak leczy tylko dorosłych (bo wtedy to ja jeszcze nastolatką byłam i miałam pewne problemy, zbyt łatwo wybuchałam, przez co.. ciężko mi o tym pisać.. ale stałam z nożem przy chłopaku i moich rodzicach i szantażowałam tak, by zanocował u mnie.. powiedział, że byłam bliska by go dźgnąć.. a ja niewiele z tego pamiętałam.. oczywiście powiedziałam o tym wszystkim psychiatrze.. twierdzi, że to niby nerwicowe i nic więcej). A ja czuję po prostu, że nie mam dużej kontroli nad swoją psychikę, czuję się jak dno, że nie potrafię się zmienić, bo oprócz lęków mam czasem takie natręctwa i wtedy rodziców tysiąc razy pytam o to samo.. bo jak nie pytam, to jestem strasznie nerwowa i z niczym sobie nie radzę. Ale teraz powiedziałam sobie dość! I olewam te myśli. Chcę by było dobrze, nie będę się im już poddawać.
Ostatnio edytowano 08 wrz 2013, 21:59 przez mika211, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
05 cze 2013, 23:01

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 08 wrz 2013, 21:57
jasne, najlepiej wszystko sprawdzić, a później już byc pewnym że to tylko nasz umysł szwankuje, szkoda ze u mnie ta "pewnosc" trwała krótko, mimo ze echo i USG serca wyszlo mi rewelacyjnie, nadal kiedy zaczyna szalec, mysle, ze z sercem cos nie tak. Zawaly przechodze tez codziennie :D udary, wylewy... zdrowi ludzie, zyja od sniadania do obiadu i kolacji, a ja od zawalu, po udar i wylew :D życie jak w bajce !!!
Tylko na holterze wyszedl mi czestoskurcz, w ktory nie wierze, bo... od czerwca serce ponad 100 uderzen...nie bilo mi ani raz, najwiecej to 87, a to do czestoskurczu nie pasuje! Chyba powtorze badanie. A pewnosc mam, bo cisnienie i tetno badam po kilkanascie razy na dobe, nawet jak mnie starch w nocy wybudzi to pierwsze co robie to siegam po moj "zestaw małego nerwicowca"- cisnieniomierz, termometr i KALMSY !!! zazwyczaj mam cisnienie 120/70 i tetno ok. 60, ale zdarza sie ze mam po chwili duzo wyzsze tetno np. 87...a to dziwne. Wiecie co jeszcze zauwazylam, ze czesto serducho zaczyna mi szalec po SŁODYCZACH!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mika211 08 wrz 2013, 22:01
dusznomi napisał(a):jasne, najlepiej wszystko sprawdzić, a później już byc pewnym że to tylko nasz umysł szwankuje, szkoda ze u mnie ta "pewnosc" trwała krótko, mimo ze echo i USG serca wyszlo mi rewelacyjnie, nadal kiedy zaczyna szalec, mysle, ze z sercem cos nie tak. Zawaly przechodze tez codziennie :D udary, wylewy... zdrowi ludzie, zyja od sniadania do obiadu i kolacji, a ja od zawalu, po udar i wylew :D życie jak w bajce !!!
Tylko na holterze wyszedl mi czestoskurcz, w ktory nie wierze, bo... od czerwca serce ponad 100 uderzen...nie bilo mi ani raz, najwiecej to 87, a to do czestoskurczu nie pasuje! Chyba powtorze badanie. A pewnosc mam, bo cisnienie i tetno badam po kilkanascie razy na dobe, nawet jak mnie starch w nocy wybudzi to pierwsze co robie to siegam po moj "zestaw małego nerwicowca"- cisnieniomierz, termometr i KALMSY !!! zazwyczaj mam cisnienie 120/70 i tetno ok. 60, ale zdarza sie ze mam po chwili duzo wyzsze tetno np. 87...a to dziwne. Wiecie co jeszcze zauwazylam, ze czesto serducho zaczyna mi szalec po SŁODYCZACH!


To zazdroszczę, bo tętno ogólnie masz niezłe, ja mam wyższe, ja właśnie tak 80 to mam jak się tak nie denerwuję, a jak jakieś nerwy to własnie powyżej setkę albo i te 150.. i nic dziwnego w tkaim razie, że nawet mały wysiłek mnie męczy, bo ja bez niego mogę mieć setkę, a mały spacer i ja już mogę mieć tętno 120 - 150.. dlatego chcę to sprawdzić... bo przecież w takim stanie organizmu to ja nawet do pracy się żądnej nie nadaje.. jak Wam pisałam na razie tylko dorywczo pracowałam.. teraz to jak nawet dorywczo zaczynam to nie mam siły kompletnie..I to nie tak, że się nie staram, bo się staram, ale muszę to uregulować, żeby być wydajniejsza, bo inaczej ja mam siłę tylko na siedzenie w domu. A kiedyś miałam więcej siły właśnie i tętno ok 70, pogorszyło mi się coś. Trzeba dojść po prostu do tego.

Nie dziwi mnie to, bo mi czasem ogólnie po jedzeniu się podwyższa tętno i robi mi się słabo. Nie zawsze, ale czasem tak.
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
05 cze 2013, 23:01

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 08 wrz 2013, 22:05
mika211, rozumiem twoje wybuchy złości, bo ja tez takie miewam, mam ochote cos potrzaskac, rozwalic, kopnac, uderzyc, czasem sobie wyobrazam jak to robie!!! W piatek jak bylam u mojej mamy, wzielam dywan, powiesilam na trzepaku i z cala zloscia zaczelam go trzepac...wyobrazalam sobie, ze to "NERWICA", a ja probuje ja zatłuc, wyzylam sie troszke nie powiem, ale jak to bywa u kazdego, ze zmeczenia zaczelo mi serce walic szybciej, co mnie oczywiscie wystraszylo, amoj mozg zamiast pokojarzyc to z wysilkiem, od razu wciskal mi zawały i inne sensacje! I tez nie mialam szczescia do psychologow, dlatego teraz nawet do terapeuty boje sie isc, bo ostatni z jakim mialam stycznisc jeszcze bardziej mnie podpienil niz pomogl!

-- 08 wrz 2013, 22:15 --

jest jeszcze jedna sprawa, ktora mnie ostatnio stresuje, moze to smieszne...ale mam ciagle bardzo zimne stopy, do tego stopnia, ze az mnie bolą...zdarza sie tez tak, ze stopy w dotyku sa cieple, a ja mam wrazenie ze plynie mi w nich lodowata krew!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 08 wrz 2013, 22:22
Heh, ja tak niedawno "boksowalam" nerwice, pare minut, bo taka złą bylam (tak w powietrzu) i wiecie co... kolejnego dnia mialam miesnie jak z waty (co oczywiscie wplynelo na odczuwanie lęku dosc mocno!) a nastepne 2 dni mialam takie zakwasy w rekach, ze ledwo drzwi otwieralam zawsze! :D

mika211, mi tez po jedzeniu zawsze gorzej, poddenerwowana jestem, ale nie wiazalam tego z tętnem - musze sprawdzic, moze tez mam podwyzszone wtedy!

W ogole wiecie jaka akcja.. bo kiedys tez mialam ciagle te problemy z wysokim pulsem, i ze 120 mialam, nie moglam tego opanowac. A np. dzisiaj, jak sie obudzilam w tym lęku, i naprawde czulam mega lęk, ale zmierzylam puls i było - 70 ! Wiec wyglada na to, ze mnie teraz męczy taki "czysty lęk" bez tych dodatkow sercowych i innych. Co oczywiscie jest po czesci dobre, bo pare rzeczy odpada, ale z drugiej strony nie rozumiem tego, bo jak mialam wysoki puls to sie stresowalam tym i sie nakrecalo a teraz niczym sie nie denrewuje konkretnie tylko ten lęk wszechobecny.

-- 08 wrz 2013, 21:24 --

dusznomi, hmmm ja to mam zawsze lodowate stopy i ręce, do tego stopnia, ze jak jakims cudem mi sie ogrzeją, to az tak sie dziwnie z tym czuje... Ale z tym , że masz niby cieple a tylko czujesz, że zimne sa to fakycznie dziwne ;)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 08 wrz 2013, 22:33
a macie czasem takie dziwne uczucie w sercu, ze ono tak jakby..hm...bulgota, przeskakuje...nawet ie wiem jak to naopisac, jakby je ktos pradem razil, trwa to doslownie sekunde, ale takie mega straszne, az sie niedobrze robi! Jakby serducho na momencik stawało, straszne...wlasnie tak mialam, nie pierwszy raz z reszta!
mam cisnieniomierz, ktory niby ma PIKAC kiedy cos z sercem nie tak, mierze teraz i nic...wszytsko git! cienienie 107/65 i tetno 66 :D skąd strach???
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 08 wrz 2013, 22:38
dusznomi, ja mam raczej, ze sie zatrzymuje albo podwojnie uderza. I nieraz taki niepokoj w sercu czuje... albo moze łąskotanie ale to dawno juz nie mialam.

A sluchaj, Ty mnie zrozumiesz :D :D :D bo wzielam wlasnie melatonine 5 mg, wiem ze to nic za bardzo nie daje i w ogole... ale troche mam stresa. Bo kiedys kolezanka kupila i ona miala 0,1 mg, i mowila ze zamula ją juz taka. Ja jak bylam w aptece to dali mi 5mg i powidzieli, ze na poczatku sie tyle bierze (a to jak 50 tamtych tabletek!) no i pare razy wzielam polowke (nic nie zadzialao) a dzisiaj walnelam cała i juz stresa łapie, ze mnei przymuli, zdenerwuje się tym stanem i tyle z tego bedzie.... moze powinnam wegiel wziac dla neutralizacji? :bezradny:
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 08 wrz 2013, 22:43
nerwa, myślę, że nie musisz brać węgla. My z nerwicą mamy tak, ze te leki na uspokojenie w malych dawkach na nas nie dzialaja, ja np. mam kalmsy i wiem ze moge ich wziasc 12 na dobe, 4 razy po 3 tabl. ale nie raz wezme 2...czekam z 15 min nie dziala, to biore jeszcze ze 3. Nic ci nie bedzie! BANKOWO, a moze nawet bedzie ci lepiej! - MAM NADZIEJE!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 08 wrz 2013, 22:45
ale przesrane, ze tak mamy, ze wrecz jak mozem nas cos zrelaksowac, to to kurde wywoluje jeszcze wlasnie nerwy!!!
Ale pamietma, jak kiedys dawno sluchalam peirwszy raz relaksacji i tez tak sie zrelaksowalam, ze tak mnie to zdenerwowalo , ze atak mialam :D
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 08 wrz 2013, 22:51
z tą relaksacją miałam identycznie...kurde my nerwicowi chyba jestesmy jakimis bliźniakami genetycznymi czy cóś.... też słuchałam medytacji i myślę, Boże co się ze mną dzieje, ja odpływam....serce mi zwalnia....ale mi sie dziwnie oddycha...cos mi za "lekko" w glowie...i milion takich mysli...az w koncu JEB atak :D no mega wspaniale przezycie :D
Kupilam susz goji, zjadlam dzis z jogurtem ( po raz pierwszy w zyciu) i momo ze przeczytalam na necie ze wgl. te owoce są najzdrowszymi w całej zakichanej galaktyce, ja juz mialam lekki atak, ze a co jak one sa jakies "lewe", albo...moze mam jakies uczulenie...
no ale żyję!
Wgl. polecam te jagódki, ponoc dzialaja przy nerwicy :D

http://jagody-goji.blogspot.com/2011/05 ... nicze.html

też polecił mi je pewien "znerwicowany Pan"
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 24 gości

Przeskocz do