Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Tukaszwili 06 mar 2012, 12:37
coraloft, raz w miesiącu jestem u psychiatry, która zapisuje mi leki i opowiada o nerwicy. można rzec, że każda wizyta u niej powoduje większy spokój. oprócz tego co tydzień uczęszczam na terapię poznawczo-behawioralną u psycholożki. natenczas jestem zadowolony z efektów i muszę przyznać, że tego rodzaju leczenia pomagają. choć nie ukrywam, że fakt iż pani psychiatra jest lekarzem wpływa na mnie bardziej kojąco aniżeli mitingi z psycholożką. nie wiem, może jakiś dziwny rodzaj efektu "białego fartucha". w każdym razie polecam, zawsze lepiej się leczyć niż tkwić w tym bagnie.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 06 mar 2012, 12:41
Ja teraz się nie leczę, ale leczyłam się kilka lat i to bardzo mi pomagało. Miałam raz w miesiącu spotkanie z psychiatrą, raz na 2 tyg indywidualne spotkania z terapeutą, raz na 2 tyg spotkania z psychologiem, a tak to 3 razy dziennie terapie grupową. Po 2 latach intensywnego leczenia wyszłam na prostą. Minęło kilka lat i teraz znowu planuje zacząć leczenie, ale nie tak intensywne. Wystarczą mi spotkania indywidualne. Oczywiście program leczenia dopasowywany jest indywidualnie, ale tak czy siak jest to pomocne i w większości przypadków skuteczne.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez coraloft 06 mar 2012, 12:47
chodzi mi o to, że psychiatra na bank zapisze mi leki ale czy szybko pomoga i czy bede mogla normalnie funkcjonowac? bo to takie troche niepocieszajace, kiedy czytam ze ludzie lecza sie pol roku i wiecej.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
03 mar 2012, 15:08

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 06 mar 2012, 14:25
Każde leczenie trochę trwa. Nie wyleczysz się w 1 dzień. Leki też zaczynają działać po kilku tygodniach tak naprawdę. Tylko szczere chęci i cierpliwość pomoże Ci wyzdrowieć. Fakt faktem jak choroba jest zaawansowana, to czasami leczenie trwa nawet lata tak jak było u mnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez coraloft 06 mar 2012, 14:39
No zdaje sobie sprawę, że nie jeden dzień :) a czy przez te lata nasilenie objawów w Twoim przypadku było takie samo? Cały czas odczuwałaś ten niepokój czy leki postawiły Cię na nogi, odstawiłas i znowu Cię złapało? Czyli takie nawracanie? Ja jestem bardzo nastawiona na terapie, babeczka stwierdziła, że powinnyśmy się spotykać raz w tygodniu ja oczywiście bym chciała szybciej żeby zaoszczedzić czasu i jak najszybciej mieć to z głowy.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
03 mar 2012, 15:08

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 06 mar 2012, 15:35
Wiesz, u mnie to nie był nawrót, tylko kontynuacja leczenia na inne rzeczy. Ja oprócz nerwicy, miałam depresję, byłam uzależniona od narkotyków, miałam zaburzenia odżywiania i borderline. Więc dlatego to tyle trwało i po prostu nie udało się wyleczyć wszystkiego na raz. Teraz została mi nerwica lękowa i nawracająca depresja, ale to też głównie dlatego, że sama sobie to zafundowałam pakując się na kilka lat po leczeniu w bardzo toksyczny i patologiczny związek. I teraz muszę leczyć jego skutki.
Osoby chore nawet po leczeniu są bardzo podatne na czynniki zewnętrzne, dlatego łatwo je znowu wpędzić w jakieś inne problemy. Tak jak w moim przypadku był związek z chorym człowiekiem.
Dlatego ja jestem złym przykładem, jeśli chodzi o info jakiego oczekujesz, bo podejrzewam, że jeszcze długie lata zdrowienia przede mną, zanim będzie nawet nie dobrze, tylko poprawnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez coraloft 06 mar 2012, 16:22
uuu, no to lipka :( nieźle Ci się tego nazbierało widzę, mam nadzieję, że mimo róznych stopni problemów oby dwie znajdziemy jakies wyjście :)
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
03 mar 2012, 15:08

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 06 mar 2012, 16:49
Na pewno :) więc śmigaj na leczenie i zdrowiej dziewczyno! powodzenia :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Magda88 06 mar 2012, 19:23
Buuu, znów biorę leki;( Nie dałam rady, lęki były coraz częstsze i coraz silniejsze, bałam się strasznie. Powiedzcie mi moi drodzy, czy na początku brania leków( ja mam paxtin i propranolol, afobam doraźnie) odczuwaliście jakieś skutki uboczne? Zmęczenie, brak apetytu, uczucie rozbicia wewnętrznego, wrażenie, jak gdyby całe ciało wewnątrz dygotało, chęć wymiotowania? Mam wrażenie czasem, że odpływam... Że głupieję. Help!!!
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
26 paź 2011, 19:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez chocovanilla 06 mar 2012, 21:06
madziu większośc leków ma skutki uboczne, ja np brałam asertin i nie dośc ze miałam na początku mega lęki i znaczne pogorszenie to w dodatku odrealnienia, nudności brak apetytu zdarzał mi się przy seronilu np... myślę że co lek i organizm to różne dzieje ale nie przejmuj się jak organizm się przyzwyczai do leku to te skutki ustąpią...
co do mnie hmmm ja leczyłam się kilka razy psychiatrycznie na nerwice ale szybko odstawialam jak byla poprawa i po jakims czasie wracałam tak ze moje leczenie to poprawa na krotko i zaraz nawrot ze zdwojona moca..
hydroksyzyna przymula ale pomogla mi dziś już jest lepiej nawet do tej pory bez niej sie obyło, załatwiłam dzisiaj wszystkie kwestie pogrzebowe, pogrzeb odbedzie sie w piatek o 14... chowam wszystkie emocje, nie rozmyślam, nie chce za bardzo wspominac... tata lubil robic z siebie pokrzywdzonego, zeby bylo nam go szkoda i ja takiego go pamiętam i jak o nim myśle to wpadam w panike ze juz mu nie pomoge....
Głupia jestem wiem taki zyta bańka troszke..
Wiecie teraz czuję się odpowiedzialna za rodzinę, swoją coreczkę i męża, swoją mamę i siostrę... muszę pomóc im wszystkim... wspieram mame jak moge tak że nie mam czasu sie łamac... mam nadzieję że to nie wpłynie na mnie gorzej, że to sie nie skumuluje tylko z czasem zagoi... czas pokaże.
Pozdrawiam wszystkich
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 06 mar 2012, 21:50
Chocovanilla pójdź może teraz na jakieś leczenie tylko na dłużej niż do momentu, aż będzie lekka poprawa. Odpowiedzialność za wszystkich i wszystko może Cię przytłoczyć bardzo, zwłaszcza, że próbujesz być silna, żeby nie mieć wpływu na stan innych członków rodziny. Jesteś silna i dzielna, ale nie pozwól, żeby to potem pokonało Cię. Idź gdzieś pogadać i uporządkować te kwestie, oczyść swoją duszę i zacznij żyć na nowo. Masz dla kogo. ale pamiętaj, że Ty też cierpisz, tak jak Twoja matka, siostra, córka... Nie próbuj być najsilniejsza ze wszystkich na siłę. Też potrzebujesz wsparcia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Magda88 07 mar 2012, 08:55
chocovanilla-dziękuję za odpowiedź. I trzymaj się, bo to teraz najważniejsze:*
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
26 paź 2011, 19:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez chocovanilla 07 mar 2012, 12:56
od wieczora mi gorzej, nie moge sie pogodzic z tym co sie stalo... ;(((( mam lęki że sobie nie poradze, ze tez cos sobie zrobie;/
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez coraloft 07 mar 2012, 14:56
Byłam wczoraj u psychiatry, przepisała mi leki dorazne plus antydepresant. po doraznym juz mi jest lepiej, nareszcie moge troche odstapnac, oczywiscie to nie jest stan idealny ale zawsze cos. od piatku zaczynam psychoterapie i jestem zdecydowanie dobrej mysli. z problemem od razu do lekarza! to podstawa przy ciezkich stanach, lekarz uspokaja, tlumaczy i pomaga. Zalezy tez pewnie jaki, mojego ocenie po jakims czasie dopiero.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
03 mar 2012, 15:08

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 31 gości

Przeskocz do