Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek_NL 17 wrz 2010, 21:03
Neurolog nie diagnozuje nerwicyie ... nerwice zdiagnozować może właśnie psycholog lub psychiatra. Neurolog może jedynie wykluczyć zaburzenia organiczne w Twojej głowie.
Misiek_NL
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez polo 18 wrz 2010, 09:51
mi akurat neurolog pierwszy wspomniał, że mogę mieć nerwicę, ale jego receptą było po prostu wzięcie się w garść:);był zadziwiony, że tyle młodych ludzi jest w dzisiejszych czasach tak wrażliwych;);zdeydowanie polecam do psychiatry się udawać po profesjonalną pomoc w nerwicy
trzymsie.pl - zapraszam na bloga o ukończonej drodze wyjścia z nerwicy (objawy wegetatywne, lęki i natręctwa), piszę tam jako paolo jones, z chęcią odpowiem na pytania
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
21 gru 2009, 23:15
Lokalizacja
Kraków

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez renia2 18 wrz 2010, 16:07
Witam wszystkich kochani. Mam podobny problem ale jest nadzieja na wylecznie z tych wszystkich objawów pozostało mi tylko objawy somatyczne przynajmiej raz na tydzien , lecze sie juz 6 lat ale nie przyjmuje juz zadnych leków i tak najbardziej pomogła mi w moim przypadku psychoterapia tzn rozmowa z psychologiem stosuje pewne zasady aby sie leczyc pomocne mi było przeczytanie tego na forum na stronie www.allentry.pl stosuje część z tych metod ale każdy napewno radzi sobie inaczej.
Pozdrawiam i głoa do góry bedzie dobrze.
Renia
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
18 wrz 2010, 16:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Agnieszka_1988 19 wrz 2010, 10:23
W nocy obudził mnie niepokój. Poczułam, że mam STRASZNY ból głowy. Potem zdrętwiała mi lewa ręka i twarz. Czy to są również objawy nerwicowe? Miałam w marcu TK głowy i wyszło na to, że wszystko w porządku.
Agnieszka_1988
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek_NL 19 wrz 2010, 13:29
Nerwica ma naprawde różne oblicza...
Misiek_NL
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Agnieszka_1988 19 wrz 2010, 13:56
Wcześniej miałam podejrzenie migreny ocznej z pojawiającymi się mroczkami, które przechodziły po około 30 minutach. W nocy czułam podobny ból, tylko mroczki się nie pojawiły. Powinnam się cieszyć, bo nie jest fajnie tracić wzrok na pół godziny, ale zmartwiło mnie to drętwienie twarzy i lewej ręki. Czułam straszny niepokój, ale to może przez to, że wystraszyłam się tego mrowienia... Sama nie wiem... Dziś wyjeżdżam i czuję stres... W tym miasteczku nie ma nawet szpitala...
Agnieszka_1988
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez tynka92 19 wrz 2010, 21:42
Bądź spokojna. Wiem, łatwo mówić, ale spróbuj. Jak ja mam atak to wszyscy mi mówią, że jeśli czuję przy tym niepokój to na pewno tylko nerwica :smile:
Offline
Posty
257
Dołączył(a)
12 maja 2009, 20:45
Lokalizacja
Bydgoszcz

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez marciatka 26 wrz 2010, 13:06
Ja z ostatnim atakiem sobie nie poradziłam. Całą noc byłam, poddenerwowana, serce mi tłukło, było mi duszno, raz gorąco, raz zimno. Nie mogłam zasnąć. Nie pomogła mi długa rozmowa z chłopakiem, nie pomógł persen, słuchanie radia. Dopiero, jak zaczęło świtać i wstałam, żeby się ogranąć, to się uspokoiłam.

Najgorsze, że przez jakiś rok nie miałam aż takich ataków. W sumie to myślałam, że dobrze sobie radzą z nerwicą, a może wcale jej już nie mam. A tu klops.
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
13 sie 2010, 18:37

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek_NL 26 wrz 2010, 14:10
marciatka, Maiłem to samo... Już myslałem że sobie poradziłem... a tu taki atak przyszedł jakiego jeszcze nie było i od nowa latanie po lekarzach ekg, TK głowy i psychiatra - Nawrót nerwicy w wersji zaostrzonej ;)
Misiek_NL
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez L:) 26 wrz 2010, 16:04
O, właśnie mam atak zafundowany prawdopodobnie dzisiejszym psychoterrorem ze strony matki zaraz po zjedzeniu obiadu. Bóle w klatce, okolicy serca, arytmie, podwyższone ciśnienie, otępienie, nogi z waty, oczywiście z początku wkręta że to przez źle przygotowany obiad i zaraz coś złego się stanie, myślę, że kilka miesięcy temu byłbym już na pogotowiu, ale jakoś sobie radzę teraz - zielona herbata, zaraz jakiś rower, spacer, może pomoże ; p, ale staram się nie zrobić sobie z tego wkręty, bo po co wracać do punktu wyjścia.


O, właśnie ten sam ból pojawił się z kolei w lewej stronie klatki, a to tylko mnie utwierdza w przekonaniu że muszą to być nerwy, bo wiadomo, jak środek albo bardziej prawa strona to zaraz wkręt że serducho i zawał będzie :P

Heh, wyniosę się kiedyś z domu i zacznę od nowa normalne życie, bez niepotrzebnego terroru ze strony rodziny i mam nadzieję wszystko minie na długo (a najlepiej na stałe) ;)
L:)
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek_NL 26 wrz 2010, 16:06
L:) napisał(a):i mam nadzieję wszystko minie na długo (a najlepiej na stałe) ;)


Życzę Ci tego... i sobie też :)
Misiek_NL
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez marciatka 26 wrz 2010, 17:33
Widzę, że na wiele osób dziwnie działa dom rodzinny. Z jednej strony kocham moją rodzinę, dom i miasto, a z drugiej strony wiem, że to tutaj może być przyczyna moich problemów i ciągle jest mi z tego powodu przykro, że tak myślę. Bo wiem, że nikt nie chce mi tu zrobić krzywdy, ale ja tak po prostu za bardzo na wszystko reaguję i za bardzo się wszystkim przejmuję... To trudne w końcu sobie uświadomić, że to wszystko jest często z domem związane :roll:
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
13 sie 2010, 18:37

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez L:) 27 wrz 2010, 18:38
marciatka napisał(a):Widzę, że na wiele osób dziwnie działa dom rodzinny. Z jednej strony kocham moją rodzinę, dom i miasto, a z drugiej strony wiem, że to tutaj może być przyczyna moich problemów i ciągle jest mi z tego powodu przykro, że tak myślę. Bo wiem, że nikt nie chce mi tu zrobić krzywdy, ale ja tak po prostu za bardzo na wszystko reaguję i za bardzo się wszystkim przejmuję... To trudne w końcu sobie uświadomić, że to wszystko jest często z domem związane :roll:

słuchaj, to jest proste w moim przypadku, jestem po za domem to nawet nie pamiętam często o tym żeby leki wziąć, jestem całkowicie normalny i w ogóle, jestem z rodziną to koniec, męczarnia straszna jest nawet jak jest spokój względny, sama ich obecność i hałas jaki za sobą niosą jest już dla mnie męczący...
L:)
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez marciatka 28 wrz 2010, 12:45
No u mnie to trochę bardziej skomplikowane, bo jak coś się dzieje nie tak ze mną, jak jestem chora na przykład, to chcę do domu. Ale poza tym, to jakoś mi dziwnie tam i kiedy tam jestem, to widzę, że jest ze mną gorzej. Albo w ogóle jest ze mną coraz gorzej.

Tak trudno przyznać się przed sobą i innymi, że w domu jest gorzej. Ech.
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
13 sie 2010, 18:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do