Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 19 sie 2015, 10:16
niebieskatruskawka napisał(a):
dusznomi napisał(a):
hania33 napisał(a):dusznomi , co sie dzieje? myslalam , ze ok wszystko u Ciebie,,,



Haniu kochanie, zmieniłam fb, znalazłam Cie i zaprosiłam, ale ty nie odpowiedziałaś na zaproszenie, tak sie zastanawiałam co u ciebie. U mnie kiepsko, niestety coraz gorzej, boje się, a ten lęk mnie dobija, teraz skacze mi ciśnienie okropnie, serce kołata, boje się w końcu że nie wytrzyma i umrę na zawał czy cokolwiek, jeszcze siedzę sama w pracy, została mi godzina, a ja nie wiem czy dam rade, atak za atakiem, już czuję to charakterystyczne pieczenie w klatce, zaraz się zacznie- ta najgorsza panika , juz sobie nei umiem z tym radzic, wczoraj mialam pierwsza terapie- ale z ta kobietka i jej podejsciem to ja nie wierze w cuda!

haniu co u ciebie, pisz mi tu szybko :*


Hm z tego o ile przekonała mnie terapeutka to mimo naszych kołatań, palpitacji serca i innych dziwnych rzeczy to podobno umrzeć od tego nie można. Wiesz co? Chyba miała racje bo wczoraj miałam karambol złych wiadomości, robiło mi się słabo, cała się trzęsłam i czułam jak krew mi uderza i odpływa od głowy a w dołku tak mnie ściskało, że och i jestem osobą w grupie ryzyka zawału (problem z trójglicerydami) a jednak nic mi się nie stało . Chyba wcale nie tak łatwo jest umrzeć jak nam się wydaje ;) Obrazek Za to, że pracujesz, nie zamykasz się w domu i podejmujesz walkę z tym co się z Tobą dzieje ;)




staram się wlczyć jak mogę, z lepszym i gorszym skutkiem, teraz jak tylko cos zaczynam robc i juz sie denerwuje ze za wolno, ze zle ze cos tam to powtarzam w myslach " spiesz sie powoli" i zwalniam, staram sie nie pedzic, wyciszac... moze znow pokonam te france chociaz na chwile.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez 179 19 sie 2015, 10:22
Sluchanie muzyki w sluchawkach pomaga.! Bede rekomendowac tą forme pomocy, bo ona mi pomogla "wstać". Muzyka zagluszala moje mysli natretne, co powodowalo ze zaczelam "coś" robic. Dzisiaj jest spokój, opanowanie, mysli natretnych nie ma. Muzyka+zmierzenie sie z przzeciwnosciami = zwyciestwo!
https://www.youtube.com/watch?v=eZRsoPmeZXk - Hymn Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016
179
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
17 sie 2015, 10:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez 179 19 sie 2015, 10:33
Chce dodac również że pomogła mi w skupieniu się na wykonywanych czynnościach.
https://www.youtube.com/watch?v=eZRsoPmeZXk - Hymn Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016
179
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
17 sie 2015, 10:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez niebieskatruskawka 19 sie 2015, 10:34
staram się wlczyć jak mogę, z lepszym i gorszym skutkiem, teraz jak tylko cos zaczynam robc i juz sie denerwuje ze za wolno, ze zle ze cos tam to powtarzam w myslach " spiesz sie powoli" i zwalniam, staram sie nie pedzic, wyciszac... moze znow pokonam te france chociaz na chwile.[/quote]

Pokonasz, pokonasz i to nie na chwilę a na zawsze ! To jest zaburzenie a nie choroba więc wszyscy mamy szansę wyjść z tego ! Jedyne ograniczenia to ograniczenia w naszych głowach. Najlepszą metodą jest metoda małych kroczków, mnie terapeutka każe obierać "swój najmniejszy krok naprzód".
Jeżeli zrobisz więcej to super ale jak zrobisz mniej to tyle wystarczy :-) Tylko taki kroczek ma polegać na "pójdę do sklepu" a nie "wyremontuje sama mieszkanie" to taki przykład oczywiście :)
Posty
59
Dołączył(a)
18 sie 2015, 09:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez niebieskatruskawka 19 sie 2015, 10:35
179 napisał(a):Sluchanie muzyki w sluchawkach pomaga.! Bede rekomendowac tą forme pomocy, bo ona mi pomogla "wstać". Muzyka zagluszala moje mysli natretne, co powodowalo ze zaczelam "coś" robic. Dzisiaj jest spokój, opanowanie, mysli natretnych nie ma. Muzyka+zmierzenie sie z przzeciwnosciami = zwyciestwo!


Masz rację, ja wczoraj wieczorem wzięłam sobie Twoją poradę do serca jak leżałam na łóżku i wyłam, wzięłam MP3, włożyłam słuchawki i po 5 piosenkach przestałam płakać ;D
Posty
59
Dołączył(a)
18 sie 2015, 09:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez another_memory 20 sie 2015, 14:14
mnie dopadł dziś okrutnie silny atak w sklepie (już rok takiego nie doświadczyłam... nie bałam się tak nawet przy porodzie syna)... tak więc witaj nerwico, dawno się nie widziałyśmy... muszę odświeżyć kontakt z psychologiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
13 sty 2009, 21:29
Lokalizacja
olsztyn

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 20 sie 2015, 16:41
another_memory napisał(a):mnie dopadł dziś okrutnie silny atak w sklepie (już rok takiego nie doświadczyłam... nie bałam się tak nawet przy porodzie syna)... tak więc witaj nerwico, dawno się nie widziałyśmy... muszę odświeżyć kontakt z psychologiem.




co się stało?

mi dzień minął nawet spokojnie, teraz zaczyna się coś dziać mam nadzieje, ze do 18 wytrzymam.!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez another_memory 20 sie 2015, 20:26
dusznomi, ostatnio strasznie dużo problemów mi się na łbie spiętrzyło, które kiszę tylko w sobie (jak zawsze)... cała ja :-/ i tak dla otoczenia jestem uśmiechnięta a w środku przeżywam dramat... ale to już odrębna historia, nie będę przynudzać. W każdym razie dawno tak nie miałam. Już od rana było mi jakoś słabo, kolana mi się uginały i jakoś taki mega problem z koncentracją, komunikacją (jak z kimś gadałam przez telefon to nie do końca docierała do mnie ta rozmowa). A mimo wszystko wzięłam wózek, poszłam na spacer, spotkałąm koleżankę. Zostawiłam jej wózek na chwilę, weszłam do sklepu i bum! Jak już stałam przy kasie dostałam zawrotów głowy, uderzenie gorąca, w oczach zaczęło mi się dwoić, nie rozumiałam kasjerki). Chciałam w pewnym momencie powiedzieć "przepraszam, muszę wyjść" i wybiec. Jakimś cudem zapłaciłam, zakupy w rękę i szybko wybiegłam na murek przy sklepie... po kilku minutach mogłam wstać i dojść do domu. Dobrze, że to bliska koleżanka i wie o mojej nerwicy to chwilę o tym pogadałyśmy i jakoś przeszło... Ale okrutne uczucie zostało mi w głowie... A tak pięknie było... rok bez leków i wszystko ok... nie chciałabym wracać do prochów skoro tak długo już wytrzymałam..

A jak u Ciebie sprawa się ma z atakami? Już dawno nie byłam na forum więc nie kojarzę już życiorysu większości z forumowiczów :roll: funkcjonujesz jakoś?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
13 sty 2009, 21:29
Lokalizacja
olsztyn

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 21 sie 2015, 09:12
another_memory napisał(a):dusznomi, ostatnio strasznie dużo problemów mi się na łbie spiętrzyło, które kiszę tylko w sobie (jak zawsze)... cała ja :-/ i tak dla otoczenia jestem uśmiechnięta a w środku przeżywam dramat... ale to już odrębna historia, nie będę przynudzać. W każdym razie dawno tak nie miałam. Już od rana było mi jakoś słabo, kolana mi się uginały i jakoś taki mega problem z koncentracją, komunikacją (jak z kimś gadałam przez telefon to nie do końca docierała do mnie ta rozmowa). A mimo wszystko wzięłam wózek, poszłam na spacer, spotkałąm koleżankę. Zostawiłam jej wózek na chwilę, weszłam do sklepu i bum! Jak już stałam przy kasie dostałam zawrotów głowy, uderzenie gorąca, w oczach zaczęło mi się dwoić, nie rozumiałam kasjerki). Chciałam w pewnym momencie powiedzieć "przepraszam, muszę wyjść" i wybiec. Jakimś cudem zapłaciłam, zakupy w rękę i szybko wybiegłam na murek przy sklepie... po kilku minutach mogłam wstać i dojść do domu. Dobrze, że to bliska koleżanka i wie o mojej nerwicy to chwilę o tym pogadałyśmy i jakoś przeszło... Ale okrutne uczucie zostało mi w głowie... A tak pięknie było... rok bez leków i wszystko ok... nie chciałabym wracać do prochów skoro tak długo już wytrzymałam..

A jak u Ciebie sprawa się ma z atakami? Już dawno nie byłam na forum więc nie kojarzę już życiorysu większości z forumowiczów :roll: funkcjonujesz jakoś?



Jakoś funkcjonuje ale ciężko, wczoraj poszłam do zaprzyjaźnionej pani kardiolog, dała mi leki na nadciśnienie, mamwziąć w razie nagłego skoku. Najchętniej zamieszkałabym w szpitalu, bp tam czuje się lepiej. Ciągle czuje strach, lęk, obawe, że to cisnienie skoczy i serce znów zacznie kołatać, a wtedy nie wytrzyma i umre !!! Echo, dopler i UKG w normie- serce zdrowe jak dzwon- chociaż tyle. Ale strach nadal we mnie jest. Teraz przyszłam do pracy, jestem tu 8 minut i już bym uciekła, już czuje się gorzej!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez another_memory 21 sie 2015, 09:37
dusznomi, pamiętam- w pracy było najgorzej. Ale pocieszałam się już później, że chyba pierdylion razy czułam się tak kiepsko i nic mi się nigdy jeszcze nie stało (żaden z czarnych scenariuszy o śmierci, omdleniu, zawale itp. się nie spełnił). Dożywałam do końca swojej zmiany i do domu. Tak będzie dziś i u Ciebie. Oby do fajrantu!

A uczęszczasz na jakąś terapię? Mi dopiero coś ruszyło po 3 miesięcznej terapii grupowej. Po raz pierwszy od wielu lat poczułam jakiś postęp. Tak więc polecam.
And those who were seen dancing were thought to be insane by those who could not hear the music
Avatar użytkownika
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
13 sty 2009, 21:29
Lokalizacja
olsztyn

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nika8111 21 sie 2015, 09:57
Głęboki wdech nosem i wydech ustami. Wdycham cię spokoju, wydycham cię niepokoju... jedyny skuteczny sposób jaki mam w przypadku ataku paniki...
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
21 sie 2015, 09:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 21 sie 2015, 16:06
jeszcze godzina, teraz jest najgorzej !!! byłam na psyhoterapii dziś, fajna ta Pani zaczynam ją lubić! Mam nadzieje ze mi pomoze :) dziś zazartowałysmy kilka razy nawet. Wrocilam spokojna, ale juz sie zaczyna metlik, znow sie boje palpitacji serducha!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 21 sie 2015, 16:18
czy ktos z was miał atak paniki ze skokiem ciśnienia i kołataniem serca? Uczucie jakby serce stawało i za chwilę pohedyńce uderzenia..... tak jakby ptak trzepotał skrzydłami w klacie?
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 21 sie 2015, 20:56
dusznomi, Ja z kolataniem serca mialam kiedys spore problemy. Wlasnie mialam takie "potkniecia", jakby na chwile stawalo, a potem takie silniejsze uderzeni. I mialam epizody, ze trwalo to np. 2 tygodnie (tak bardzo intensywnie, co pare minut). Bylam wykonczona... Ostatnio mialam tak z rok temu, w lipcu chyba. Potem amo jakos przeszlo. Nawet u lekrza nie bylam :)
Teraz zdarzaja sie takie pojedyncze, ale to raz na jakis czas.

Wiec jak ja to przezylam, to i Ty przezyjesz :)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 31 gości

Przeskocz do