Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Zeppelin 08 sie 2008, 13:52
Na pewno jej sie uda ,samo to ,ze jest na tym forum,jak my wszyscy -piszacy,czytajacy,to znaczy ,ze szuka pomocy,ze wierzy w zmiane. A jesli tak jest ,to na pewno ja znajdzie i uda sie :) Moze nie juz ,nie teraz ,ale bedzie dobrze. Codzienna walka umacnia.
Wrobelku,a jak Ty sobie radzisz? Cos tak cichutko siedzisz ...Jak tam samopoczucie?
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 lip 2008, 13:17

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 08 sie 2008, 14:01
u mnie ostatnio duże zamieszanie, bo zrobiłam badania i wyszło mi że mam coś z tarczycą:/ nie wiem w sumie nic o tym, bo nigdy bym tego nie przypuszczała, w każdym razie to raczej na pewno mogło wywołać nerwicę, a przynajmniej ten mój ostatni ostry atak, narazie nic dokładniej nie wiem, bo kilka badań jeszcze przede mną, no ale mam nadzieje że da się coś z tym zrobić, i może to jakoś mi pomoże. Narazie jestem dobrej myśli:)
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Zeppelin 08 sie 2008, 14:25
Kurcze,no widzisz? Podleczysz hormony i bedzie duuuuzo lepiej! To bardzo dobrze,ze sytuacja sie wyjasnila.Pewnie masz nadczynność,a wtedy sa problemy ze snem ( mnie wyrywalo ze snu takie kolatanie -przy nadczynnosci-ze doslownie-serce w przełyku),wszystko sie trzesie i kolacze.Objawy identyczne ,jak nerwica,ale o podlozu fizjologicznym .Wtedy to naprawde : znikomy wplyw na nie bez leków. Zobaczysz,jak podleczysz sie ,to ci ulzy a nad reszta szybko zapanujesz :)
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 lip 2008, 13:17

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez krzyss97 08 sie 2008, 14:49
hej cicha woda.

U mnie jest tak samo....to moj glowny i najgorszy objaw nerwicy:( czy spie 8 godzin czy 2 to tak samo sie busze zawsze zmeczony---jest to tak dyze zmeczenie od pierwszzego otworzenia oczu ze w ciagu dnia nie mam sil na nic:(:(
I tak potwierdza ze jest to objaw jak najbardziej nerwicy lekowej bo mam na to dowody. Nie wiem jak sobie z tym poradzic bo to nie chce minac a trwa juz bardzo dlugo i leki przeciwdepresyjne nic tu nie chca pomoc :(

do gosc------czy terapia Ci pomaga? chodzisz do psychologa?
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
05 sie 2008, 15:04
Lokalizacja
Wigwizdowie

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Zeppelin 08 sie 2008, 15:38
krzyss97,dlugo to u ciebie trwa? Mialam taki etap w swojej nerwicy-bylo to kilka miesiecy ciaglego znuzenie i zmeczenia (nawet wtedy gdzies wyczytalam ,ze istenieje taki ZESPOL CHRONICZNEGO ZMECZENIA jako choroba.),no i oczywiscie stwierdzilam poczatkowo,ze to wlasnie mi dolega.Dopiero pozniej przekonalam sie ,ze to nerwica.Oprocz tego ,ze na nic zupelnie nie mialam sily,to czulam wszystko tak dziwnie,jak przez "folie".Nie bylo mowy o spacerze,bo samo ubranie ,zeby wyjsc bylo meczace.2 tygodnie przelezalam w łóżku,bo nie moglam sie zmusic do dzialania,do myslenia nawet.A nawet jak pozniej jakims cudem wyszlam,bo rodzina wyciagnela mnie doslownie na sile ,to wszystko bylo jak przez mgle.I tak po skrajnosciach:totalne snucie po katach bez mysli,skupienia i sensu przerywane atkami paniki. I tak w kólko przez 2 lata.
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 lip 2008, 13:17

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez krzyss97 08 sie 2008, 15:45
trwa to juz 5 lat chociaz teraz jest tak samo jak na poczatku dosc intensywne.....byl okres ok 2,5roku ze nie bylo to az tak intesywne ale ciagle bylo odczuwalne:(
tak to objaw nerwicy lekowej i to wiem po po tabletkach typowo przeciwlekowych budzilem sie troszke mniej zmeczony i wykonczony.
Masz racje nie ma sie sily na spacer nie mowiac juz o innych rzeczach.
cholerny i bardzooo meczacy objaw
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
05 sie 2008, 15:04
Lokalizacja
Wigwizdowie

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Zeppelin 08 sie 2008, 16:04
Byles u psychoanalityka?Kto wypisal ci leki? Mi wypisal neurolog: COORDINAX.Na depresje i stany lekowe. Nie bralam,bo sie balam. Najgorsze 2 tygodnie ,ktore przybily mnie do lozka,przetrwalam takze bez lekow(chociaz 3 razy byla u mnie karetka i dostawalm relanium w zastrzykach 10).Ale to na dluzsza mete nie pomagalo.Potem dostalam skierowanie na oddzial wewnetrzny,bo juz nikt nie wiedzial ,jak mi pomoc. Zrobili mi szereg badan (spazm przy gastroskopii:)) no i nic-wyszlam z kwitkiem. Powinnam sie cieszyc,ze jestem zdrowa,a poczulam sie jeszcze gorzej. Zabrano mi ostatnia nadzieje,ze cos sie zmieni,ze ktos mi pomoze.Musialam zajac sie 2 malenkich dzieci-nie moglam w nieskonczonosc lezec,bo zostawalam z nimi sama na cale dnie. Musialam choc troche zmusic sie do przytomnosci - bylo to jak "gwalt na wlasnej psychice".Ten stan to nie bylo nawet zalamanie-to bylo juz zupelne NIC.Wiesz,ale zaczelam wtedy brac DEPRIM-ziolowy z dziurawca. 3 razy dziennie,strasznie drogo to wychodzilo.Ale po jakims czasie cos sie zmienilo-nie jestem pewna ,co dokladnie,ale juz nie mialam tego otumanienia .Odeszlo to nie wiem ,kiedy . Fakt ,ze pojawily sie wahania nastrojow i inne nieprzyjemne odczucia,ale nie byla to juz totalna beznadzieja,wegetacja.Stany lekowe pozostaly,ale zaczelam czuc ,ze zyje. Nie bylo to najlepsze zycie i ciezkie ,ale mialam juz "rozwiazane rece" i cos sie ruszylo.
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 lip 2008, 13:17

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez krzyss97 08 sie 2008, 16:24
Leki przepisuje mi psychiatra i to nie byle jaki....ale jakos moj organizm nie chce zareagowac na dobre leki:(
Tak samo jak Ty bylem w szpitalu i nic mi nie wykryto--wtedy kardiolog powiedzial mi zebym sie udal do psychiatry..no i tak sie dalej zaczelo...
nie leze cale dnie w lozkuu..w ogole nie leze..wstaje rano i caly dzien sie krece ale od samego rana nie mam sil kompletnie na nic....
to nerwica ktora siedzi gdzies w naszej podswiadomosci...

zastanawiam sie czy nie zaczac chodzic na psychoterapie chociaz wiem ze na efekty trzeba czekac dlugooo to mimo to chyba warto bo przeciez trzeba sie probowac jakos ratowac...

Nie sztuka ladowac sie w corac to wieksze dawki benzo...
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
05 sie 2008, 15:04
Lokalizacja
Wigwizdowie

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Zeppelin 08 sie 2008, 16:36
NO pewnie!Jestes inteligentym facetem :) A moze w Twoim przypadku nie bedzie trzeba dlugo czekac? Idz do psychoterapeuty,jesli masz tylko taka mozliwosc.Im wiecej bedziesz na ten temat wiedzial,im wiecej bedziesz mial zrodel pomocy,tym wieksze masz szanse.Ale zobacz: jak ja poszlam do psychiatry,to powiedzial ,ze mi nic nie pomoze ,bo nie jestem chora psychicznie.Ale dal jakis lek....Fluanxol ,czy cos takiego i oczywiscie nie bralam ze strachu :)Te leki chyba tylko znieczulaja ,ale nie sadze,ze lecza.Przeciez nie zmienia człowieka,jego sposobu myslenia .Czasem naprawde jest lepiej szczerze z kims pogadac ,niz lykac prochy.To trudniejsze,ale skuteczniejsze.
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 lip 2008, 13:17

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez krzyss97 08 sie 2008, 16:42
zeppelin--napisalem Ci na priv..............jesli masz ochote to czekam....
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
05 sie 2008, 15:04
Lokalizacja
Wigwizdowie

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Zeppelin 08 sie 2008, 17:35
krzyss97,nie wiem czy dostales wiadomosc.
Nie wiem,czy czytales moje poprzednie posty,ale w moim przypadku 1 wizyta u psychoterapeuty pomogla wszystko zrozumiec. To chyba najwazniejsze-zrozumiec ten mechanizm.Co prawda w poszukiwaniu dobrego ,zaufanego specjalisty przejechalam pół Polski,ale opłacało sie :) Z ręką na sercu zapewniam : WARTO!:))
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 lip 2008, 13:17

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez krzyss97 09 sie 2008, 10:06
wielkie dzieki:)
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
05 sie 2008, 15:04
Lokalizacja
Wigwizdowie

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Zeppelin 09 sie 2008, 12:32
;)
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 lip 2008, 13:17

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez magdalorenz 11 sie 2008, 08:25
!!!niecały rok temu, bez wyraźnej przyczyny zasłabłam na ulicy. Potem to osłabnięcie powtórzyło się wieczorem. Oczywiście zaczęły się randkin z lekarzami. kręci mi się w głowie tylko jak wyjde na dwór, jestem w supermarkiecie lub stoje w kolejce, przyspiesza mi oddech, serce wali jak oszalałe, ja drże i boje sie podejsc do kasjerki w obawie, ze ona zobaczy to moje drżenie..jak mam to zdiagnozować? jakos musze pomoc moim lekarzom...bo chwilami mysle, ze oni sa tylko od wydawania recept i zwolnien..a mnie to męczy..z góry thx ... :roll:
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
07 sie 2008, 08:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 31 gości

Przeskocz do