Ciągle myślę o śmierci/przemijaniu, boję się

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ciągle myślę o śmierci/przemijaniu, boję się

Avatar użytkownika
przez inny świat 03 sty 2011, 15:18
Witajcie, nie wiem gdzie pisać, czytałam dużo postów tutaj, wszystkiego nie dam rady bo naprawdę sporo ich..
Jednym z moich problemów jest to, że panicznie boję się przemijania. NIe potrafię tego zrozumieć, że kiedyś wszyscy umrzemy,
nie mogę się z tym pogodzić, nie wiem co zrobić, jak przychodzą te myśli to popadam w taki smutek, że nic mi nie pomaga.. nawet miłość chłopaka, który mówi, że przecież będziemy razem na wieki, że będziemy mieć dziecko i ja nie umrę, bo ono będzie przecież połową mnie.. NIe mogę o tym nie myśleć, to po prostu samo się pojawia, nagle, znikąd. Czuję też wtedy w klatce piersiowej taki ucisk, jakby moje serce przygniatało. Znów o tym myślę... Wiem, że żaden lekarz mi nie pomoże, bo co może powiedzieć? że nie umrę???! nie chcę przemijać nie chcę umrzeć,, co mam zrobić ..????!!!!!!!!!!! ;((((((((((((
''Gdybym mogła,
Gdybym tak mogła
Wydrzeć sobie serce
I odrzucić serce
I być bez serca,
Byłoby mi lepiej,
Dużo lepiej,
Byłoby najlepiej,
Chociaż nie wiem, nie wiem...''
Avatar użytkownika
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
03 sty 2011, 12:42

Re: Ciągle myślę o śmierci/przemijaniu, boję się

przez sunset 03 sty 2011, 15:55
inny świat, mam ten sam problem. Panicznie boję się śmierci, starości, przemijania. Wszelkich śmiertelnych chorób. W ogóle gdy sobie pomyślę, że kiedyś umrę to aż mi się niedobrze robi i prawie wymiotuję. Dotyczy to także osób mi bliskich. O ich śmierci też myślę. Lekarz nie pomoże, ale może terapia. Myślę, że ja też powinnam się na nią wybrać. Może to jakieś natręctwo? Prawdopodobnie leki by pomogły.
sunset
Offline

Re: Ciągle myślę o śmierci/przemijaniu, boję się

Avatar użytkownika
przez miserable 03 sty 2011, 18:51
jesli nie spronujesz to sie nie przekonasz ze lekarz pomoze czy tez nie . Daj sobie szanse, nic nie robiac nic nie zyskujesz a mozesz duzo stracic ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
02 sty 2011, 15:59

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ciągle myślę o śmierci/przemijaniu, boję się

przez Kajuchaaaaa 12 sty 2011, 19:49
Chyba każdy z nas czasem o tym myśli... Ja tez mam tak jak Ty.... Myśl o śmierci,starości uczestniczy w moim życiu ciągle... nie ma chwili abym o tym nie myślała... Wieczorami kiedy kładę sie do łózka płaczę i boję się... Boję sie wszystkiego.. że to moja ostatnia noc.. Kiedy staram się myslec pozytywnie i kiedy mi to juz wyjdzie to Myśl o śmierci wraca natychmiast i nie pozwala cieszyć mi się chwila... Mam nadzieję,że kiedys uda mi się to zwalczyc.... Chciałabym sie cieszyc zyciem i tym ze jestem.. Na umieranie mam jeszcze czas... Musimy wziaść sie za siebie i nie dac sie tym wstretnym myślą... Trzymaj sie... i przepedzaj od siebie te złe emocje,złe myśli.........


....."To, co za nami, i to, co przed nami, ma niewielkie znaczenie w porównaniu z tym, co jest w nas."
"Dusza [...] to nieobrobiony diament, który do oszlifowania potrzebuje uderzeń wymierzonych przez cierpienie. "
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 gru 2008, 09:17

Re: Ciągle myślę o śmierci/przemijaniu, boję się

przez takasobiejedna 13 sty 2011, 23:15
Ja nie myślę o swojej śmierci.
Mnie przeraża i mam 'wizje', czarne myśli, że mojej mamie i siostrze może coś się stać. Mama ma cukrzyce, boję się, że zapadnie w śpiączkę, albo zginie w jakimś strasznym wypadku.
Wiem, że to chore i te myśli są nierealne ale mnie często nachodzą i boję się że zostanę sama, i co wtedy zrobię i jak sobie poradzę... I tylko płaczę.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
03 paź 2010, 19:14

Re: Ciągle myślę o śmierci/przemijaniu, boję się

przez fobia 14 sty 2011, 00:49
hmmm tez miewam takie mysli, cierpię na Nerwicę lękową i myślenie o chorobach, śmierci i przemijaniu nie raz wywołały atak paniki. Jednak leki i terapia działają. Daj sobie szanse - idź do psychologa i psychiatry. Zaden lekarz nie powie Ci , że nie umrzesz , ale dzięki lekom przestaniesz o tym myśleć natrętnie i będziesz mogła cieszyć się zyciem.
Offline
Posty
2243
Dołączył(a)
12 wrz 2008, 01:39

Re: Ciągle myślę o śmierci/przemijaniu, boję się

przez soufiane 14 sty 2011, 14:35
niestety mam podobnie, zawsze myślałem, że kiedy bede już miał "swoje" lata na świecie będą lekarstwa które będą w stanie przedłużyć życie albo nawet sprawić człowieka nieśmiertelnym. Niestety, kilka osób w mojej rodzinie umarło młodo i zaczołem się martwić, najbardziej przeraża mnie myśl o tym co jest po śmierci, nie jestem praktykującym katolikiem, i zdaje sobie sprawe, że po śmierci niema nic, to mnie przeraża. Zastanawiam się czasami czy nie warto zagłębic sie w religie, ludzie religijni nie boją się śmierci i żyją w przekonaniu że potem czeka ich lepsze życie.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
28 cze 2010, 11:03

Ciągle myślę o śmierci/przemijaniu, boję się

Avatar użytkownika
przez malasama 20 lut 2011, 14:23
Tez mam z tym problem.Czasem tak intensywnie o tym mysle,paraliżuje mnie strach i to uczucie całkowitej bezradnosci i bezsilnosci.Tego nie zrozumie osoba zdrowa naprawde.Moj mąz wie jak to jest przy nerwicy i wspiera mnie ale czasem jego słowa nie wystarczaja i i tak wkrecam sobie film.Najgorsi sa ludzie ,ktorzy nie znając specyfiki tego typu zaburzeń mówia: przestań sie nad soba użalac albo nic ci nie jest daj spokoj. To mnie dobija. Prawda jest taka ze poza tymi epizodami cięzszymi w mojej nerwicy lękowej kiedy to mam tak zwane zjazdy -zazwyczaj wtedy jak wydaje mi sie że juz sie z nerwicy wyleczyłam to ja jestem zajebiscie optymistyczną osoba.Pelna energi do dzialania,mam kopa i chęc do zycia....ale jak przychodzi ten czas a jak na złośc przychodzi raz na 2 lata to jest poprostu masakra.Wstydze sie sama przed soba ,że daje sie doprowadzic do takiego stanu.Jestem jak zaszczuta,nachętniej zaszyc sie pod koldra i spac.Nie wiem czy kiedykolwiek uda mi sie pogodzic z faktem przemijania czasu,z tym że smierc czeka każdego.Ja często uciekam w przeszlośc a mając 33 lata z zazdrością patrze na 20 latków.Jak stara babcia.chociaz stara babcia to zapewne inaczej na to patrzy.Swoje przezyła i to wie a ja zastanawiam sie ile jeszcze zdolam przeżyc.Potworne uczucie i myslenie.To choroba z która trzeba sie zmagac.
Wspieram duchowo i trzymam za nas kciuki.
"Marzeniom nie należy stawiać poprzeczki zbyt wysoko"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
20 lut 2011, 09:59
Lokalizacja
Gdańsk

Ciągle myślę o śmierci/przemijaniu, boję się

przez pingo216 09 mar 2011, 00:37
Ja tak samo zdarza mi się ze o tym myślę.Wtedy doznaję panicznego,wewnętrznego lęku.Zmarł mi dziadek dokładnie dzień przed wigilią 2010 roku.Pół roku wcześniej już mówił że niedługo umrze.Zapierał się i śmiał że umrze a ja nie mogłem tego zrozumieć.Do mojej babci mówił tak: No Marysia,ja to się muszę zbierać bo po nowym roku pogrzebowe będzie mniejsze.Nikt z rodziny nie dopuszczał nawet takiej myśli! I Bach,i go nie ma...

Do mnie mówił żebym zaglądał częściej do babci jak umrze i żebym jej pomagał. :why:

To pogrążyło mnie w depresji.Moja historia wzlotów i upadków jest bardzo długa.

Mojego sąsiada dziadek też mówił że on to chyba niedługo umrze.Parę dni wcześniej obszedł pół wsi odwiedzając swoich znajomych a potem? Umarł.

Zastanawia mnie tylko jak to możliwe że ludzie potrafią to przewidzieć.Po prostu przychodzi dzień że ktoś ci mówi że niedługo umrze a ty się z tego śmiejesz.Jak się potem okazuje że to jest prawda.

Myślę że powinniśmy żyć z dnia na dzień,patrząc na to z takiej perspektywy że musimy np.iść się wysikać czy pomóc mamie czy może że jutro muszę odrobić lekcje albo coś innego.Żyć chwilą bo to one są najważniejsze.Np.każda chwila spędzona z bliską ci osobą czy wspólne chwile ze znajomymi gdzie dobrze się bawicie.Śmierć to nieodzowna część natury i tak nasi bliscy ,tak jak my wszyscy,tak jak wszystko co żyje kiedyś umrze.Nastąpi taka jakby wymiana "miejsc":wszystko żyjące obecnie kiedyś umrze a w to miejsce przyjdzie inne,nowe.Nie wolno nam patrzeć w przyszłość tak daleko.Lepiej patrzeć wstecz przypominając sobie jak to było jak np. dało się komuś pierwszy raz w morde :pirate: ,albo pierwszy pocałunek albo nie wiem jeszcze co! Życie to cud i mamy je po to aby z niego korzystać.Teraz czytasz mój komentarz i być może jesteś zdruzgotana "siostro"? A może ty kolego nie czujesz się najlepiej?A może ktoś z was dostał kosza? A może ktoś ci umarł nie dawno?Jest tak że są dni ciężkie ale trzeba umieć się pozbierać i żyć dalej! Ja jestem graczem.Ja kocham gry! Kocham komputery,uwielbiam gadżety i w ogóle całą elektronikę! Poświęcam się temu bo to lubię.Nie mam teraz dziewczyny ale w przyszłości wierzę że będę miał.Wtedy to jej bedę poświęcał najwięcej czasu mówiąc jak bardzo ją kocham.Mam dla kogo żyć więc żyję.Nie mam dla kogo żyć? To będę miał okazję! Albo nie mam dla kogo żyć? To będę żyć dla tego co lubię,co kocham.Życie nie jest wieczne ale jest po to,aby z niego korzystać.Musisz tylko zacząć nim w końcu oddychać.Złapać porządny oddech i poczuć je w sobie.Ja mam dni że czasem mam wrażenie że wszystko jest złe! Patrzę na filmiki w internecie i widzę zło.Widzę drastyczne wypadki,głupawe nagrania.Czasem ktoś się ze mnie śmieje w pracy.Czuję się wtedy źle i mam ochotę to wykrzyczeć.Wyżalić się komuś.Ale nie mam.Ojcu nie powiem że jest mi smutno bo ludzie są źli,albo że źle się czuję bo żyję w złym otoczeniu.Żyjemy różnie,w różnych miejscach,miejscowościach,miastach itd.Jedni są bogaci a inni biedni.Każdej osobie z nas życie narysowało nieco inną bajkę.Zapomniało jednak że tą bajkę można nieco zmienić.Wpłynąć na nią,na wydarzenia które zaszły a które jeszcze mogą zajść.Życie nakreśliło nam linię którą możemy iść ale nie musimy.Możemy iść jaką linią chcemy bo to od nas zależy w jaką stronę pójdziemy.Tak więc pamiętaj o życiu,myśl o nim.Bo życie ma sens.Życie jest pełne kolorów.Jeśli ich nie widzisz to znaczy że żyjesz w świecie czarnobiałym,świecie który sam/sama sobie narysowałeś/łaś.Jeśli chcesz dostrzec te kolory to musisz wziąć "ołówek" w swoje ręce i zacząć rysować.Musisz zacząć kreślić linie którymi będziesz podążać.To dzięki tym liniom odkryjesz że świat wcale nie jest taki szary i posiada też swoje dobre strony.Tak jak mówiłem,idź zrób swoje obowiązki,albo posłuchaj sobie muzyki,albo porozmawiaj z kimś.Idź może do kina,pośmiej się lub popłacz.Po prostu żyj.

Mój mail:pingo216@wp.pl
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
08 mar 2011, 23:57

Ciągle myślę o śmierci/przemijaniu, boję się

Avatar użytkownika
przez sashka 08 cze 2011, 23:49
mialam podobnie jak ty....co bedzie jak umre? czy ktos przyjdzie na moj pogrzeb(do tej pory mnie zastanawia czy przyjaciele by przyszli)? czy bede cos czula? co ze mna bedzie? ale zmienilo sie to po smierci dziadka...temat smierci przestal mi byc obcy...nie boje sie juz niczego. Duzo rozmawialismy z rodzina co z nami bedzie po smierci, naprawde pomoglo. Zadziwiajace jest to, ze kazdy mial jakas swoja wizje tego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
08 cze 2011, 23:25
Lokalizacja
Warszawa

Ciągle myślę o śmierci/przemijaniu, boję się

Avatar użytkownika
przez Badziak 09 cze 2011, 01:22
sashka napisał(a):czy ktos przyjdzie na moj pogrzeb?

To mnie powstrzymywało przed samobójstwem. Wstyd mi było, że te nieliczne osoby, które by przyszły (głównie rodzina), zobaczyłyby, że nie ma prawie nikogo. Że nie miałam znajomych, przyjaciół. To takie żałosne.
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do