Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Thazek 03 sty 2012, 20:12
intel napisał(a):Asia
Ty chyba finansujesz już wszystkie możliwe paramedyczne hochsztaplerstwa świata,hehehehehe.
OBY WRESZCIE COŚ POMOGŁO.
Nieważne czy to będzie grzechotka szamana słuchana na haju po peyotlu czy też " stabilizowany molekularnie w laboratoriach NASA księżycowy pył w kremie pod oczy" hehehehe.
Nie mogę patrzeć spokojnie jak skurwiele tego świata chcą żerować na nas-cięzko chorych ludziach, sprzedając nam NADZIEJĘ -czyli to co zabrała nam choroba.

dobrze gada :uklon: zresztą zawsze dobrze gadałeś R. :uklon:
Nerwico chcesz mnie znów dopaść?!?!To skoczę do apteki po stoperan bo Cię chyba POSRAŁO!
http://www.youtube.com/watch?v=jYj7T9eEQ4U
F41.0<--- Było minęło... F41.1<--- już prawie nie ma :D CHYBA ZDROWIEJĘ :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5290
Dołączył(a)
18 mar 2011, 21:36
Lokalizacja
South

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez _asia_ 03 sty 2012, 21:26
intel napisał(a):Asia
Ty chyba finansujesz już wszystkie możliwe paramedyczne hochsztaplerstwa świata,hehehehehe.
OBY WRESZCIE COŚ POMOGŁO.
Nieważne czy to będzie grzechotka szamana słuchana na haju po peyotlu czy też " stabilizowany molekularnie w laboratoriach NASA księżycowy pył w kremie pod oczy" hehehehe.
Nie mogę patrzeć spokojnie jak skurwiele tego świata chcą żerować na nas-cięzko chorych ludziach, sprzedając nam NADZIEJĘ -czyli to co zabrała nam choroba.


;) z tym tlenem to naprawdę jest coś na rzeczy, ja czuję się ciągle niedotleniona tu w Warszawie, wypijam "hektolitry" wody mineralnej (wtedy trochę mi lepiej), na wsi tak nie mam... kiedyś też podano mi tlen jak zasłabłam. efekt niesamowity.
mówcie sobie co chcecie, ale tlen pomaga. :D
zwłaszcza jak komuś "zabierają" go bakterie. :roll:
na czystym powietrzu moja d/d jest minimalna. im większe zanieczyszczenie i im przy tym cieplej tym ja mam większy głód tlenu i silniejszą d/d.
"Nie wolno zgadzać się na pełzanie, gdy czujemy potrzebę latania"

"Gdy zamykają się jedne drzwi do szczęścia, otwierają się inne, ale my patrzymy na pierwsze drzwi tak długo, że nie widzimy tych drugich"


Helen Keller
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2857
Dołączył(a)
02 gru 2010, 19:21

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez intel 03 sty 2012, 21:31
Ufffffffff
Bałem się że się na mnie obrazisz.
To było tylko takie ogólne spostrzeżenie.
Kązdy szuka nawet najbardziej karkołomnego sposobu ,aby choć przez chwilę czuć się normalnie..........
Sam sobie nawet jakiś czas temu zapodalem sterydy tylko po to aby ich power choć na kilka tygodni wyrwał mnie z matni lęku , depresji i derealizacji
intel
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez _asia_ 03 sty 2012, 21:33
intel napisał(a):Ufffffffff
Bałem się że się na mnie obrazisz.
To było tylko takie ogólne spostrzeżenie.
Kązdy szuka nawet najbardziej karkołomnego sposobu ,aby choć przez chwilę czuć się normalnie..........
Sam sobie nawet jakiś czas temu zapodalem sterydy tylko po to aby ich power choć na kilka tygodni wyrwał mnie z matni lęku , depresji i derealizacji


nie no, ja się tak łatwo nie obrażam (czasami :D ). ;)
no ale ze sterydami to już przesada. :nono: toż to szajs niesamowity. :pirate: sama kiedyś musiałam przez krótki czas brać. nie skończyło się to dla mnie najlepiej.
"Nie wolno zgadzać się na pełzanie, gdy czujemy potrzebę latania"

"Gdy zamykają się jedne drzwi do szczęścia, otwierają się inne, ale my patrzymy na pierwsze drzwi tak długo, że nie widzimy tych drugich"


Helen Keller
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2857
Dołączył(a)
02 gru 2010, 19:21

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez intel 03 sty 2012, 21:39
Mi dały kilkutygodniowe wakacje od choroby........
Co było potem..chyba łatwo sie domyślić
intel
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez _asia_ 03 sty 2012, 21:40
intel napisał(a):Mi dały kilkutygodniowe wakacje od choroby........
Co było potem..chyba łatwo sie domyślić


no ale na co konkretnie Ci pomogły, minęła Ci od nich d/d?
"Nie wolno zgadzać się na pełzanie, gdy czujemy potrzebę latania"

"Gdy zamykają się jedne drzwi do szczęścia, otwierają się inne, ale my patrzymy na pierwsze drzwi tak długo, że nie widzimy tych drugich"


Helen Keller
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2857
Dołączył(a)
02 gru 2010, 19:21

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez intel 03 sty 2012, 22:25
Wydatnie się zmniejszyła.
Sterydy dają takiego energetycznego i psychicznego kopa , ze depręsja oraz lęk zostają spacyfikowane. A że derealizacja jest wynikiem długotrwałego i wysoko nasilonego napięcia oraz lęku to siłą rzeczy prawie zniknęła.
Oczywiście po 6-8 tygodniach sterydy tak dokładnie blokują receptory , że ich działanie zanika.
Wyjściem głupim jest zwiększanie dawek. Po co , skoro w końcu trzeba i tak z nich zejśc a spustoszenie będzie większe.
Tym nie mniej kilka tygodni byłem znowu człowiekiem. Wprawdzie hormonalnie podrasowanym , ale zawsze coś.
Siłownia, dużo seksu, spotkania ze znajomymi, wspaniały apetyt-generalnie dużo ruchu i napędu.
To były wakacje od choroby.
Powrót z nich był nieciekawy.
Teraz pomimo ogromnych problemow ( uważam, że moja dalsza egzystencja jest zagrożona ) czuję się lepiej niż kiedykolwiek.
To wypadkowa psychoterapii i odstawiania benzo oraz innego syfu psychotropowego .
Kilka lat niepoddawania się i szukania odpowiedniego dla mnie ratunku daje wreszcie efekty.
Szkoda, ze tak późno, kiedy dokumentnie skopałem sobie życie w trakcie największego nasilenia choroby.
Lecz nic to. Ważne aby jutro było lepiej niz dzisiaj i gorzej niż pojutrze.
intel
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez tolken24 04 sty 2012, 00:18
intel tez sie zastanawiałem czy czasem nie mam schizofrenii ale prostej bo paranolidalnej to na pewno nie nie mam omamów ani urojeń mam silne zaburzenia percepcji, nie poznaje sie w lustrze dziwnie brzmi mój głos wyobrażam sobie jak widze sie z boku i ruszam ustami alkohol ani trawka nie pomagają ani na chwile to jest tak subiektywny stan ze nawet nie umiem go nazwac
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 lut 2011, 13:30

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Rindpvp 04 sty 2012, 01:12
Tolkien, mam 17 lat i zajmuję się wszystkim poza szkołą :DD, nerwicę mam od czerwca już tamtego roku :D. Jednakże mija mi ona. Trzeba znaleźć problem który pokazuje Ci podświadomosc i go rozwiązać, derealizacja sama minie, nie przesadzajcie że jest ona do końca życia no chyba ze jest się schizofrenikiem albo jest się ciągle zmęczonym :P
"I cicho cię proszę chroń przed ścieżką ciemną. Nawet najtwardsi mają chwile,kiedy potrzebują klęknąć"
Grammatik - Każdy ma chwilę ft. Fenomen

DDA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
456
Dołączył(a)
17 paź 2011, 16:29

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez tolken24 04 sty 2012, 01:16
Rindpvp a ja mam 25 lat od 13 lat lat w pscychoterapii indywidualnej za mna 3 lata psychologii i bagaż doświadczeń a nadal jestem głupi jak but chodz dla innym innych jestem przystojnym inteligentnym facetem tylko szkoda ze nie znam tego który jest w tym lustrze
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 lut 2011, 13:30

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez _asia_ 04 sty 2012, 07:56
Wam też d/d nasila się wieczorem, gdy jesteście zmęczeni, przy niewyspaniu, zbyt dużym wysiłku fizycznym (umiarkowany działa na mnie korzystnie)? u mnie jeszcze zauważyłam, że wpływ na nasilenie d/d ma jedzenie. jak jem coś z wysokim indeksem glikemicznym to coś mi jakby uderza do głowy i wszystko staje się bardzo nierealne, jestem nabuzowana, puszczają mi hamulce, bardzo tracę kontakt ze sobą. zaobserwowałam to u siebie nie raz, więc unikam np. ziemniaków, frytek, gotowanej marchwi i buraków itd.
alkohol wywołuje u mnie zdecydowane pogorszenie.
"Nie wolno zgadzać się na pełzanie, gdy czujemy potrzebę latania"

"Gdy zamykają się jedne drzwi do szczęścia, otwierają się inne, ale my patrzymy na pierwsze drzwi tak długo, że nie widzimy tych drugich"


Helen Keller
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2857
Dołączył(a)
02 gru 2010, 19:21

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez intel 04 sty 2012, 09:04
Ja mam na odwrót.
Wieczorem czuję się najlepiej.
Gdy się dobrze wyśpię to budzę się w innym , zderealizowanym świecie. Świadomie pozbawiam się snu , z wielkim bólem wstaję po 5-6 godzinach, bo wiem, że tylko wtedy będę sie dobrze czuł....
Faktycznie wysiłek fizyczny nasila derealizację, choć powinno być na odwrót. Mimo to codziennie ostro się ruszam.
Alkohol i zioło znacząco poprawiają mój stan ( choć tylko na chwilę ). Działają skuteczniej i z mniejszymi skutkami ubocznymi niż oficjale "leki"
Tolken-nie zazdroszczę sytuacji. Sam bezpowrotnie straciłem kilka lat życia. Większośc leków z wszystkich grup-wszystko na daremnie .A wręcz tylko pogorszyło to mój stan. W sumie jakieś 6-8 tysięcy tabletek psychotropowych w ciągu ostatnich lat.Zgodnie z zaleceniami lekarzy . Bankowo zryły mi mózg do reszty.
W tym czasie moje myśli targały mna niczym sztorm łupinką od orzecha.
Myślę że wiem co mi teraz pomaga.
100% pewnośc , że tylko to co robię teraz, jest dobrą drogą do wyzdrowienia.
Nie ma INNEJ DROGI. Psychoterapia Ericksonowska i systematyczne schodzenie z leków , ktore w moim przypadku oprócz skutków ubocznych nie mają nic do zaoferowania.
Nie mam najmniejszych wątpliwości , że tylko tak wrócę do zdrowia. I WRACAM.
Ale do tego trzeba dojrzeć . Trzeba przejśc gehennę wszystkich nietrafionych leków i rozczarowanie nie trafionymi , stawianymi samemu sobie diagnozami. Znacie zapewne to przekonanie, ze lekarze przeoczyli jakąś skomplikowaną chorobę somatyczną , dającą mocne zaburzenia psychiczne? Szukanie i dopasowywanie objawów, setki badań,leków, nadziei.
Nadzieja po ktorej następuje UPADEK do krainy BEZNADZIEI, aż do momentu kolejnego leku czy też diagnozy do sprawdzenia..
Teraz już wiem ,ze w moim przypadku nie ma innej drogi jak psychoterapia oraz rozwód z jakimikolwiek lekami.
Pomimo rezygnacji z nic nie dających leków nie czuję się ani odrobinę gorzej.( zresztą chyba nie ma możliwości czuć się już gorzej niż wcześniej , więc niczym nie ryzykowalem.Nie było w ciągu ostatnich lat godziny abym nie myślał poważnie o samobójstwie.Myśl o śmierci nie wydaje się straszna. Wydaje się raczej krynicą ulgi i spokoju.Ale jak może być inaczej, skoro taka myśl towarzyszyła mi z bardzo wyrazistymi wizualizacjami od kilku lat bez przerwy? Oswoiłem się )
Czuję się momentami lepiej niz kiedykolwiek wcześniej.
Mam wrażenie ze po tym wszystkim będę silniejszy niż kiedykolwiek przedtem, nawet wtedy kiedy byłem zdrowy.
Trzymajcie się.
intel
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez tolken24 04 sty 2012, 21:01
chce wyjsc i sie rozedrzeć w niebogłosy ale to i tak nic nie da zreszta i tak wyje codziennie to co to za róznica serce mi pęka z rozpaczy bo w radio puszcza jakąs piosenke bo zobacze koszule w której byłem ostatni raz na imprezie bo zobacze buty, garnitur miał byc na wesele do kolezanki wesele było fakt a ja siedziałem na izbie przyjec w insytucie /cenzura/ mineło juz 1,5 roku a ja nadal zyje tamtym zyciem sprzed wyjazdu
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 lut 2011, 13:30

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez intel 04 sty 2012, 21:24
Tolken
To chlanie na słońcu to był tylko i aż katalizator.
Z pewnością jakby nie to, to rozjebało by Cię coś innego.
Ja też mam 2 życia.
Jedno "z przed" a drugie "po" tym jak zostałem uderzony w krtań.
Cały czas myślałem, że życie "przed" było normalne i zajebiste. Teraz widzę że byłem psychopatyczną , nerwicową i lękową bombą zegarową.......
Potem nastąpiło uderzenie w krtań w wyniku ktorego przez kilkanaście sekund nie umialem złapać oddechu.
I TO BYŁ KONIEC POPRZEDNIEGO ŻYCIA
W ciągu kilku minut zwariowałem. Świat zderealizował się zupełnie a lęk i panika nie opuściły mnie przez następne ponad 4 lata udręki ani na chwilę.
Lecz to uderzenie nie mogło spowodować samo w sobie takich objawów. Nie było zresztą zbyt silne. Było przypadkowe.
Trafiło jednak na podatny grunt i zadziałało jak wyzwalacz przyczajonej choroby....
Ileż to ja razy błagałem Boga aby cofnął czas , żebym mógł uniknąc tego uderzenia....Jedno uderzenie zabralo mi bezpowrotnie 5 lat zycia i dzieciństwo mojego Synka....
Dopóki tego nie pojmiesz, dopóki nie zrozumiesz że to nie Rodos jest przyczyną tylko wcześniejsze pojebane życie -będziesz tkwił w głębokiej dupie.....
intel
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 14 gości

Przeskocz do