co z tym sercem??

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

co z tym sercem??

przez Nadzieja?! 07 maja 2009, 22:25
mam nerwice od kilku lat. wlasciwie to przez te dolegliwosci popadlam w bledne kolo....serce szwankowalo, wyniki byly zdaniem lekarzy dobre, a potem potoczylo sie jak u wiekszosci z was....ataki, lęki itp....
mam jednak pytanie, czy naprawde dolegliwosci sercowe sa wynikiem nericy. mam niskie tętno...w granicach 50-60, cisnienie skaczace...noi te przerywania i potykania, ktore sa najgorsze...biore propranolol, ktory uspokaja moje serce, ale na krotko, musze go brac kilka razy na dzien...do tego xanax 2 razy na dzien 1mg. raz jest gorzej, raz lepiej, ale najbardziej mnie mecza te potkniecia, ktore czuje bardzo dosadnie. ekg wychodzi mi zazwyczaj dobrze, poniewaz w pozycji lezacej te przerywaniami sie niepojawiaja, natomiast gdy tylko wstane, raz za razem brakuje tego jednego pukniecia, a potem serce rusza jakby sie przewracalo w klatce...i tak dzien w dzien...juz naprawde bardzo mnie to meczy...lekarz rodzinny zna moja sytuacje z nerwica, wiec wydaje mi sie ze bagatelizuje moje dolegliwosci....mowi, ze na to sie nieumiera, a ja czytam w necie o arytmii i wiem, ze to jest grozne schorzenie...wiec kogo tu sluchac.....
napiszcie prosze, czy wy tez macie takie akcje z sercem i jak sobie z tym radzicie i czy rzeczywiscie niema powodow do obaw....dodam, ze napewno niemam niedoboru magnezu i potasu....
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
07 maja 2009, 22:10

Re: co z tym sercem??

przez Katarzynka35 07 maja 2009, 23:01
Witaj Nadziejo!
Owe potkniecia to tzw. skurcze dodatkowe... serce bije bije, po czym nagle robi dłuższą przerwę, a my w tym czasie odczuwamy jakby stanęłó, po czym walnie mocniej by powrócić z powrotem do rytmu..
Niestety wiem jakie to jest meczące, wkurzające i nieprzyjemne.
Zdaniem kardiologów, owe skurcze dodatkowe ma co drugi, trzeci POlak, ale problem tkwi w tym, że większośc ich zupełnie nie czuje.. sa bardzo lagodne...
Niestety, są tacy szczęsliwcy, do ktorych zaliczają się i nerwicowcy, ze jedno potkniecie serca odczuwaja tak koszmarnie, ze moga dostać ataku paniki...
Ja swego czasu też panikowałam, bo odczuwałam je jakby mi serce podskakiwało, jakby się przewracało, jakby zrobiło salto w klatce, czesto czułam silne uderzenie wewnątrz klatki, lub dziwne szmeranie, łopotanie, trzepotanie.... brrr, czasami pojedyńcze, czasami mnogie... jedno za drugim to jest dopiero koszmar!
Wizja szybkiej śmierci, wizja, że serce za chwilę zupełnie stanie, bo przecież się rozregulowało itp.
Odwiedziłam kilku kardiologów, miałam badania...
Nadziejo, czy mialaś echo serca i 24 godzinne badanie Holtera?
Bo jesli masz takie kłopoty to lepiej wyeliminiwać inne przyczyny - wade sreca, problemy z tarczyca....
Skąd się biorą owe potkniecia?
Jeśli serce jest zdrowe, przyczyna jest spoza serca i wówczas nazywa sie te skurcze dodatkowymi "nadkomorowymi" - te lekarze w sumie nie chca w ogóle leczyć, uważając, ze przy zdrowym sercu jego potkciecia nie moge spowodowac niczego złego...
Owe dodatkowe nadkomorowe mogą być po: stresie, strachu, po kawie, mocniejszej herbacie, gdy jesteś zmeczona, przemeczona, podczas przeziebienie - grypy - gdy gorączkujesz, po środkach pobudzających -jak za dużo red bulli też:), czesto też pojawiają się przed miesieczką, lub w czasie - zw. z zaburz. hormonalnymi...
aha, jak masz za mało magnezu lub potasu też sie pojawiaja, no i przy nadczynnosci albo niedoczynności tarczycy

-DRugi rodzaj to skurcze dodatkowe "komorowe" ich przyczyna tkwi w sercu - tzw. pojawiają się, bo serce jest "chore", ma jakąs wadę, od zwykłego wypadania platka zastawki, po kardiomiopatie.. te wymagaja leczenia

Generalnie ja długi czas brałam propranolol, ale po jakims czasie przestal mi pomagać... obecnie biore metocard (ćwiartke dziennie) bardziej, zeby czuć się bepziecznie w razie gdy sie skurcze dodatkowe pojawią...
polecam magnez i potas!

-Wiem Nadziejo, że tematu nie wyczerpałam... w każdym razie, mnie owe potkniecia doprowadzały do rozstroju nerwowego... miałam wrażenie, że serce mi się totalnie rozregulowało i juz za chwilke umrę...
na szczęście jakoś udało mi się to oswoić, może dzięki dobrej pani dr z dobrym podejściem, a może też dzięki efectinowi, bo od 9 mieisęcy kiedy go biorę, potkniecia mam niezwykle rzadko!
pozdrawiam serdecznie!
Katarzynka35
PS. w razie pytać - pisz:)
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
12 lip 2008, 19:13

Re: co z tym sercem??

Avatar użytkownika
przez mrX 08 maja 2009, 09:06
Nadzieja?!, Ja mam calkiem podobna sytuacje do Ciebie. Zbadalem kompletnie serducho. Nic „ciekawego” nie wyszlo. Mimo tego caly czas doszukuje sie czegos, czego zapewne nie ma. To stalo sie konkretnie juz mania... . Moge powiedziec ze rujnuje moje zycie. Wmawiam sobie choroby serca jedna po drugiej. Mnie najbardziej meczy to, kiedy moje serce bije szybciej niz normalnie. Skurczami dodatkowymi przestalem sie kompletnie przejmowac odkad wiem, ze sa tylko pochodzenia nadkomorowego.
Avatar użytkownika
mrX
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
25 mar 2009, 11:57
Lokalizacja
Limanowa, Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: co z tym sercem??

Avatar użytkownika
przez magdalena031083 08 maja 2009, 09:27
Witam was,ja np. nie biorę leków uspokajających itp. od nerwicy a muszę brać propranolol, chciałam odstawić ale serce za szybko bije i muszę go jeszcze brać, już nie mam lęków a muszę go brać :-|
napisz na piasku to co dajesz ,wyryj na skale co otrzymujesz....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
203
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:24
Lokalizacja
Olsztyn

Re: co z tym sercem??

Avatar użytkownika
przez Donkey 08 maja 2009, 10:09
Ja codziennie rano jak wstaje to pierwsze co czuje to bijace serce ktore wprowadza mnie w stan niepokoju! I biore lexota i mija , po czym znow wraca :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: co z tym sercem??

Avatar użytkownika
przez mrX 08 maja 2009, 10:28
magdalena031083, za szybko? Czyli ile razy na minute? W spoczynku? Ja mam w spoczynku - kiedy sobie nie wkrecam, 65-70. A kiedy nie palilem fajek nawet ponizej 60. Kiedy zaczynam o tym wszystkim myslec zaczyna sie - kiedy lekarz zrobil mnie echo serca mialem 110-115... Mam juz tego dosc.
Avatar użytkownika
mrX
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
25 mar 2009, 11:57
Lokalizacja
Limanowa, Kraków

Re: co z tym sercem??

przez moniczka81 08 maja 2009, 11:28
witam miałam podobnie z tym serduchem przy nerwicy,czasem wieczorem gdy kładłam się spać wsłuchiwałam się w rytm mojego serca i przez to dostawałam ataków paniki,to był koszmar,myślałam że dostane zawału,oczywiście robiłam wszystkie badania i wszystko było w pożądku,zaczełam brać na nerwice paromerc i tam może po 8 miesiącach przeszło do tego biore magnez z potasem to też pomaga i na szczęście już te bicia mineły,no może czasem wraca ale tylko wtedy jak się czymś zdenerwuje lub mam coś stresującego
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
11 mar 2009, 11:37

Re: co z tym sercem??

Avatar użytkownika
przez linka 08 maja 2009, 11:41
Nadzieja?!, po pierwsze ekg na zmianę rytmu serca nic nie da, powinnaś mieć zrobione badanie holterem - taki aparacik który sie zakłada na 24h, masz przyklejone takie elektrodki i ono ci robi zapis pracy serducha. Potem lekarze to analizują i patrzą co jest nie tak. Tak samo jak echo serca. Jełśi wyjdzie ci, ze to arytmia na tle nerwowym ( tak jak ja mam) to niestety nic się z tym nie da zrobić - tylko wyleczenie nerwicy pomoże.
Nie bardzo też rozumiem twoje podejście, wiadomo, ze przy niedoborach magnezu, potasu serducho warjuje - idź do lekarza, zrób badania krwi i niech ci zapisze odpowiednią suplementację.
Jeszcze jedno, mam nadzieję, ze nie dostałaś tego xanaxu od lekarz rodzinnego........
Bo branie go dwa razy dziennie po 1mg stale może prowadzuć do szybkiego uzależnienia....to jest silny lek, powinien byś stosowany raczej doraźnie.......w ogóle już samo 1mg to spora dawka...
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: co z tym sercem??

Avatar użytkownika
przez LucidMan 08 maja 2009, 12:39
Ludzie, mam dla was dwie wiadomości: dobrą i trochę gorszą. Dobra to taka, że jesteście fizycznie całkowicie zdrowi, nie macie żadnych problemów z sercem, ani fizycznie z niczym innym.
Zła wiadomość, to taka, że marnujecie mnóstwo konstruktywnej i pożytecznej energii na szukaniu rozwiązaniu problemu kompletnie nie zbliżając się nawet do źródła problemu!
To jak szukanie gruszek w sadzie jabłoni!

Każdy z nas jest niesamowicie skomplikowaną i potężną fabryką myśli, uczuć i czynów. Zajmowanie się objawami (jakiejkolwiek dolegliwości) całkowicie mija się z celem. Obrazkowo, można to porównać do fabryki butelek.
Każdą naszą sytuację życiową, myśl o sobie, działanie, reakcję przyrównajmy do wyprodukowanej butelki - albo się podoba albo nie. Jeśli stwierdzimy, że się nie podoba (90% ludzi forum) próbujemy co robić? Zmieniać butelkę, tyle że od końca - przeklejanie etykietki (zakrywanie emocji poprzez tłumienie), usilna zmiana kształtu (zmiana siebie "od zewnątrz"), wyrzucanie butelki i czekanie na nową, lepszą (kiedyś będę szczęśliwy!).
Mało komu przez myśl przejdzie, że może by tak pozmieniać mechanizmy, zajrzeć głębiej w skomplikowany układy, które produkują takie, a nie inne butelki.

Każdy mechanizm niewłaściwie ustawiony (system przekonań, niewłaściwe wzorce zachowań) działa niewłaściwie. Dla niego nie ma znaczenia czy działa źle czy dobrze. On tego nie rozumie - on po prostu DZIAŁA! My interpretujemy takie działanie jako złe. Poprawne ustawienie, nie polega na próbach zmian EFEKTU tylko próbach zmian PRZYCZYN.
Chyba nikt jak widzi, że zegarek nie działa poprawnie, domalowuje mu prawidłowe cyferki!

Zwalczanie objawów, które ukazują nie właściwe działanie jakiegoś mechanizmu nas samych, jest po prostu autodestrukcją od wewnątrz!
Mechanizm zastępczy, który ratuje nas jak może przed samozniszczeniem, nazywa się nerwica, depresja itp., który powoduje, że czujemy się źle i osądzamy go, że musi być ZŁY (skoro ja się tak przez niego męczę, to nie może to być nic DOBREGO). Efekty tego quasi-mechanizmu (objawy) mówią: "Słuchaj! Albo się "naprawisz" tak żebym nie był potrzebny, albo razem zatracimy się w Twojej iluzji!"

Mam nadzieję, że nikt nie zrozumiał tego co napisałem, bo takie rzeczy, to czyta się uczuciami i intuicją. Nasz świat wewnętrzny (uczucia, emocje) operuje paradoksami, ma w d... logikę i wiedzę. Kto stara się rozumieć - jest stracony, kto stara się poczuć, przeżyć - może do czegoś dojść.

Podsumowując mój nudny przydługi wywód, chciałbym abyście spojrzeli całkiem w przeciwną stronę - tam znajdziecie swój problem, a dopiero wtedy można go próbować rozwiązywać. Polecam jakąkolwiek terapię zorientowaną na samopoznanie - fabryki rzadko kiedy same się naprawiają :roll:
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: co z tym sercem??

Avatar użytkownika
przez linka 08 maja 2009, 13:27
LucidMan, co nie zmienia faktu, że zaczym się zacznie lecvzyć przyczynę to tzreba ją zlokalizować i odwiedzić wszystkich specjalistów, przy tym i kardiologa, zrobić sobie gruntowne badania - bo a nóż widelec okaże się, że jednak coś tam fizycznie źle funkcjonuje. Jeśłi nie - punkt dla nas ;)
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: co z tym sercem??

Avatar użytkownika
przez KasiaMi11 09 maja 2009, 10:11
Lucid jakie Ty potrafisz piękne posty pisać i mądre,aż se siadłam... :mrgreen:

Jakie serce taki lęk...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
174
Dołączył(a)
11 wrz 2008, 13:13
Lokalizacja
Lublin

Re: co z tym sercem??

przez Nadzieja?! 09 maja 2009, 10:28
kochani...przeczytalam wszystkie wasze posty i z gory dziekuje za odpowiedzi....nosilam holtera, ktory nic niewykazal, mialam usg serca, tez wszystko ok, ale to bylo 4 lata temu, wtedy nieodczuwalam tych potkniec....w ogole to z tymi potknieciami mam takie okresy, ze 2, 3 miesiace codziennie, wlasciwie nin stop, a zwlaszcza jak wstane rano, na lezaco nic sie niedzieje, wtedy biore propranolol....pomaga, no ale nie na dlugo....
potem wszystko mija i zaczyna sie okres kiedy tego nieodczuwam, wtedy niebiore propranololu. zastanawia mnie czemu sa te okresy, teraz ostatnio mialam angine, moze dlatego...sama juz niewiem, alekarze mnie dobijaja wiec wole niechodzic. takie sa uroki nerwicy, juz zdazylam sie z tym pogodzic, no ale te szarpania sa niedozniesienia. pozdrawiam was wsazystkich serdecznie...
a od xanaksu rzeczywiscie jestem uzalezniona, no ale mi pomaga wiec go biore....
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
07 maja 2009, 22:10

Re: co z tym sercem??

Avatar użytkownika
przez mrX 10 maja 2009, 10:54
A slyszeliscie moze o zespole da Costy? Ja poczytalem troche na ten temat nie tylko w internecie i faktycznie zasadniczo wwszystko do mnie idealnie pasuje. Tylko nie jest to cos w stylu boreliozy, do ktorej pasuje milion chorob, ale cos bardziej realnego. W ksiazce ktora czytalem znajdowal sie identyczny portret psychologiczny mojej osoby... . Za tym wszystkim wlecze sie fakt ze zaden ?ekarz nie stwierdzil u mnie organicznej choroby. Pozdrawiam :)!
Avatar użytkownika
mrX
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
25 mar 2009, 11:57
Lokalizacja
Limanowa, Kraków

Re: co z tym sercem??

przez moniczka81 10 maja 2009, 19:24
nie ma co nakręcać sie nie potrzebnie i wyszukiwać jakichś chorub,myśle że to jest przyczyna nerwicy,słyszeliście o nerwicy serca?ja też różnie myślałam gdy miałam te kołatania myślałam że lekarze coś przeoczyli i wmawiałam sobie różne choroby serca które przeczytałam w necie,ale gdy zacznie ustępować nerwica i ustąpią te drgania serca wiem to z własnego doświadczenia i jeszcze raz się powtórze polecam potas jest bardzo dobry na serducho mi bardziej pomugł niż te propanole i inne leki nasercowe które biorą starsi ludzie,nie dajmy sie zwariować najpierw dobrze jest zaakceptować ten stan ja zawsze gdy mnie brało to dziwne bicie tłumaczyłam sobie "spokojnie to tylko nerwica".
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
11 mar 2009, 11:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 38 gości

Przeskocz do