Strach przed ludźmi ? + Mała ankieta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez marmarc 13 kwi 2008, 21:26
jeśli chodzi o trzęsące się ręce (i głowę) przy jedzeniu to dotyczy to tylko różnych oficjalnych, zbiorowych imprez czy spotkań. Źródłem lęku nie jest jedzenie, pokarmy, ale to że robię to przy ludziach.
Jeśli chodzi o lęk wysokości, to w moim przypadku stanie na taborecie może być już przeżyciem, które wymaga oswojenia. Nie wyobrażam sobie, że miałbym zejść po kilkumetrowej drabinie - w każdym razie wymagałoby to wiele czasu...
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez pracownik 13 kwi 2008, 22:17
Marmarc ja mam tak samo (jedzenie w towarzystwie), ale powiedz mi czy masz tak że więcej ludzi i wtedy, czy wystarczy jedna osoba?., zadawałeś sobie pytanie o co chodzi?.

KACHA
Ja z kolei miałem tak że nigdy nie myślałem o sukcesie a teraz się zaczęło i strach z tym jest związany., ja też miałem ograniczony kontakt z rówieśnikami również miałem ciężkie dzieciństwo, potem poszedłem do prywatnej szkoły i tak to się urwało, byli tylko koledzy z podwórka... ale wtedy nie było kłopotu dopiero teraz wychodzi?...

Czy macie jakąś metodę na przerzucanie lęku/emocji na trzęsące się ręce lub inny mniej dokuczliwy symptom - zamiast na organizm w moim przypadku IBS?, wolę trzęsące się ręce niż ciągłe napięcie w brzuchu, wzdęcia, mrowienie :(

Jak sobie radzicie z nadwrażliwością ogólnie, macie ją?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
27 mar 2008, 03:23
Lokalizacja
Warszawa

Stach przed ludźmi ? + mała ankieta

przez KACHA 13 kwi 2008, 22:46
Wiesz ja tak powiem ci szczerze, że nie mam żadnej metody która by mi pomogła pozbycia się tego wszystkiego... ja załatwo się poddaje, ale nie wolno jak czytałam walczyć z tym lękiem i emocjami ( tylko na początku trudno tak powiedziedź). Mam nadrwrażliwość i itd... Ja biore śpsychotropy, ale bardzo bym chciała ich nie brać. ale i tak mój lek nie jest jeszcze skuteczny jak mam wyjść z domu to zastanawiam się po 10razy czy wyjść ... jak już wyjde to męcze się...a jak jestem w domu to albo sprzątam jak mnie napadnie lęk albo ide spać...
A jeśli chodzi o sukces co u mnie nie było łatwo nigdy: cały czas mysle o wystąpieniu w: "Milionerach"
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
24 mar 2008, 01:08
Lokalizacja
Szczecin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez pracownik 14 kwi 2008, 18:52
a po psychotropach masz mniej leków/emocji?, co one tak na prawdę dają?
Jak mnie tu nie ma to jestem na [spam]
Niech moc będzie z wami !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
27 mar 2008, 03:23
Lokalizacja
Warszawa

Stach przed ludźmi ? + mała ankieta

przez KACHA 14 kwi 2008, 19:39
Po psychotropach mniej mam lęków i w ogóle czuje się lepiej...tak szczerze nie wiem co one dają naprawde ale np. xanaks czasem mnie ratuje... tylko, że ja ide na tak zwaną łatwizne jak się kiedyś nauczyłam na terapii... wole szybko wziąść lek niż być ze swoimi emocjami napadami lęku nauczyć się żyć inaczej ja ide na łatwizne bo chce żyć normalnie jak większość ludzi, którzy się uczą, którzy pracują wychodzą normalnie z domu i nie zastanawiają się na tym czy wyjść albo czy wsiąć do autobusu..Z forum i z terapii dwóch na których byłam i z mojej jednej książki dowiedziałam się, że to długa droga by moje tzw: koło zamknięte się otworzyło i żebym w końcu wyszła na prostą radząc sobie bez psychotropów.
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
24 mar 2008, 01:08
Lokalizacja
Szczecin

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 14 kwi 2008, 23:13
Ostatnio doszłam do wniosku że najbardziej boję się głupich ludzi i fałszywych przyjaciół - bo nigdy nie wiadomo jak coś przekręcą i niewiadomo jak wykorzystają człowieka.
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 15 kwi 2008, 01:13
zimbabwe-takich ludzi<głupich i falszywych> też się boje najbardziej.....czasami wydaje mi sie że na realu wszyscy są takimi ludżmi.
A ja wciaż się nie wyleczyłem o czym wiecie nadal mam fobie spoleczną.....raz myśle że zrobilem jakis krok do przodu a potem okazuje się że bardzo sie myliłem i tak bylo za ostatnim razem....nie wiem już o co chodzi z tym lękiem....................skąd to sie bierze/i dlaczego jeszcze nigdy nie czułem się normalnie wśród ludzi??....
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez pracownik 15 kwi 2008, 13:07
człowiek nerwica - ja mam tak samo głupich czyli nie myślących, ja mam tak że oni mnie strasznie wkurzają, potrafią mi podnieść ciśnienie do granic możliwości, mam taki jeden kontakt ze wspólnikiem oj potrafi podnieść ciśnienie, ale ja inaczej z nim, po prostu mówię co ma zrobić i tyle, choć czasami żałuję że mam pod swoimi skrzydłami kogoś takiego, bo myślę wtedy za niego i za siebie, spory ciężar. Fałszywych hmm, przyjmijmy sytuację która mnie spotkała, kiedyś byłem bardzo towarzyski, lubiłem organizować i napędzać spotkania przy piwku, w zeszłym tygodniu oczywiście wyszło tak że ludziska dowiedzieli się o moich urodzinach, napędzili sprawę i w ten czwartek mam się z nimi spotkać, ale skoro wiem o moich fobiach to już od początku tej rozmowy miałem mieszane uczucia, a teraz uciekam i mam ochotę przełożyć spotkanie, wykręcić się czymś... robię to kolejny raz, i powtarzam tą sytuację kolejny raz.... dlaczego?, bo chciał bym być normalny żyć tak jak żyłem przedtem = rezultat?, wszyscy się pewnie bardzo zawiodą, nie wnikam co pomyślą....gdy przełożę spotkanie. Czy według ciebie taka osoba jest fałszywa?, mnie się po prostu wydaje że każdy robi coś nie bez przyczyny, a do póki nie spytasz go dlaczego tak postępuje nie będziesz wiedział i będziesz widział go/ją pobieżnie.

a co do twojego pytania, możemy posnuć trochę przemyśleń...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
27 mar 2008, 03:23
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez CzarnaZebra 15 kwi 2008, 14:06
a mi się dobrze pracuje z moją bezgranicznie bezmyślną szefową... i jestem jedyną osobą która potrafi z nią wytrzymać. Nawet ją trochę podziwiam, jak na kogos tak głupiego radzi sobie doskonale :D
"Gdy gubię sny, jakby nigdy nie były, wysycha źródło mojej wielkiej siły"
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
21 lut 2008, 02:15
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez pracownik 15 kwi 2008, 14:25
rozwinę może jak to wygląda w mojej sytuacji, może coś ci się nasunie:

Otóż zawsze byłem towarzyski, nie myślałem o jakichkolwiek lękach czy fobiach nie wiedziałem nawet co to nerwica i że mnie to może dopaść, nie miewałem w ogóle negatywnych myśli, emocji..., raczej olewałem wszystko co mnie nie tyczyło.... to był mój sposób.

Jakieś 5lat temu, wyprowadziłem się od rodziny, mieszkałem ze znajomym z starej pracy i 2ma lesbijkami :) w wynajmowanym mieszkaniu, potem przeprowadziłem się, do lekko zapuszczonego domu (z tym pierwszym znajomym). Tam podjąłem współpracę z innym znajomym z pracy, stworzyliśmy razem firmę. Po jakimś czasie dokuczało mi że ja naganiam kupę klientów a on czerpie z tego zyski nie dając takiego samego wkładu jak ja, no więc się porypało lekko i pokłóciłem się. Mieszkałem jeszcze jakiś czas w tym miejscu, potem przeprowadziłem się na strzeżone osiedle w lepszy standard - ale nadal z moim znajomym., po jakimś czasie mieszkania ze znajomym gdy jego żona przyjechała zaczęło mnie denerwować i stresować mnóstwo rzeczy a przede wszystkim to że mieszkam z jakąś rodziną. Tam już się zaczęły nerwy, potem zmieniłem miejsce zamieszkania o kilka bloków obok - ale już sam.....Potem przyszedł czas na pracę, zarabianie za wszelką cenę, no i tu się pojawiał dość często stres zmęczenie itp., potem rzuciłem się na realizacje gry komputerowej wraz z kolegą z dawnych lat... spaliłem się nad tym permanętnie, potem pojawiły się problemy, nie można było znaleźć ludzi do realizacji gry, zacząłem uczyć się programować co bardzo ciężko mi przychodziło (zawsze się zarzekałem że nie będę programować).

Dziś mogę powiedzieć więcej, na początku trudno mi było zidentyfikować co się tak na prawdę ze mną dzieje, ponieważ jesteś przyzwyczajony do pewnych zachowań, schematów myślowych bardzo długo, (mam czasem do dziś - działanie tak jak kiedyś, chcę być otwarty optymistycznie nastawiony itp, ale wewnątrz toczy się walka - że ja już tak nie mogę działać, i jest wtedy straszliwy dysonans co tu począć, skupiasz się wtedy na problemach wewnątrz i wtedy jest jeszcze gorzej.,)

Próbowałem takich wyższych metod na rozwiązywanie tych problemów, np. czuję wstyd i lęk jak z kimś jem, wyszło na konsultacji że kiedyś jadłem jak świnka i dla tego teraz odczuwam do siebie wstyd za to jak jadłem kiedyś... nie wiem do kąt mnie zaprowadzą te konsultacje, nie powiem są dobre ale tylko na chwilę, kiedy nie myślę o tym ciągle - czego się nauczyłem to wszystko wraca.

Jeśli chodzi o ten dysonans wewnątrz jest najgorszy, bo potem przychodzi wina i kara że nie mogę tak jak kiedyś, to jeszcze bardziej wpędza w nieciekawe stany.

Ponieważ byłem zawsze wychowywany żeby szukać problemów w sobie bardzo wiele sobie tłumaczyłem, wyjaśniałem nie widząc przyczyny, przez co w ostatnim stadium wmówiłem sobie podświadomie kilka nieciekawych rzeczy.

Na początku nerwy objawiały się bardzo dziwnie, nie poprzez emocje tyko poprzez ciało (IBS), do tej pory ostro mam z tym kłopot, mam duże skurcze nóg, mięśni, a gdy zdarza się emocja, jakiś konflikt wewnętrzny wtedy przechodzi to na ciało i przez następny tydzień muszę się uspokajać.

Najgorszy jest fakt i świadomość jak było kiedyś a jak jest teraz i chciał bym tak jak kiedyś a widzę że nie mogę i przez co jest dylemat co tu począć, myślę że to jest ten mechanizm winy i kary.

Najgorsze jest to że nawet gdybym się pogodził z tym jak jest teraz to nie wiem co dalej, jak dalej się zachowywać. Ponieważ myślę i widzę że to wszystko doprowadza mnie do sytuacji kiedy odsuwam się od wszystkich, nigdzie nie chcę wychodzić z nikim się spotykać itp, wiem że jest to złe ale jak pogodzić to co się dzieje wewnątrz.

Jednym słowem spotkało mnie coś na co nie wiem jak wpłynąć i się zmienić...

ale się naprodukowałem może coś cię zainteresuje.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:30 pm ]
CzarnaZebra napisał(a):a mi się dobrze pracuje z moją bezgranicznie bezmyślną szefową... i jestem jedyną osobą która potrafi z nią wytrzymać. Nawet ją trochę podziwiam, jak na kogos tak głupiego radzi sobie doskonale :D


ehe, CzarnaZebra ale postaw się w sytuacji np. gdyby również twój sukces życiowy/finansowy zależał od takiego głupka :), i świadomość że np. będziesz z kimś takim współpracować przez długi okres + że docelowo ten ktoś tak na prawdę nie spełnia twoich oczekiwań, przez co ty musisz mieć na głowie większość rzeczy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
27 mar 2008, 03:23
Lokalizacja
Warszawa

przez Pstryk 15 kwi 2008, 19:15
pracownik napisał(a):Czy macie jakąś metodę na przerzucanie lęku/emocji na trzęsące się ręce lub inny mniej dokuczliwy symptom - zamiast na organizm w moim przypadku IBS?, wolę trzęsące się ręce niż ciągłe napięcie w brzuchu, wzdęcia, mrowienie Sad

Tak - przestać się przejmować.... Trudna sprawa ale wykonalna. pracownik to tak absurdalnie proste rozwiązanie, że przychodzi na myśl ostatnie i wydaje się nie wykonalne. Wrażliwość to nie przekleństwo.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:16 pm ]
P. S. pracownik wszystkiego najlepszego :P
Pstryk
Offline

przez marmarc 15 kwi 2008, 21:49
pracownik
mi się pierwszy raz trzęsły ręce na rodzinnym przyjęciu jak miałem 16 lat, mniej więcej w tym samym czasie zauważyłem drżenie głowy jak pisałem kartkówkę w szkole, uważam że dysfunkcję społeczną mam od przedszkola. W twoim przypadku to raczej efekt życia na wysokich obrotach, nagromadzenia się konfliktów z innymi i może z samym sobą. Myślę, że jak uda ci się odpocząć, prowadzić zdrowszy tryb życia, to samo przejdzie.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Stach przed ludźmi ? + mała ankieta

przez KACHA 15 kwi 2008, 23:14
Zimbabwe: mam nadzieje, że to nie miało nic wspólnego ze mną, że boisz się głupich i fałszywych ludzi itd.. bo bardzo to wzięłam do siebie... :(
Pracowniku tak mam nadzieje, że poszłeś ze swoimi znajomymi na swoje urodziny, jeśli dopiero organizować macie te spotkanie to powiem ci jak jak to robie: Wiem, że ci ciężko i Cię rozumiem... ja też jestem towarzyska i mam przyjaciół z którymi chce mieć jak największy kontakt...Rozumiem, że nikomu nie mówiłeś o swoich ciężkich problemach związanych z "lękami" (ja mam inaczej bo zawsze mówie a to przez to, że chce mieć pomoc, tak byłam nauczona bo całe dzieciństwo polegało na głównie pobytach w szpitalach, w szkole też nie było łatwo zazwyczaj byłam odrącana) i zabiegam o kontakty. Moi najblisi znajomi, przyjaciółki wiedzą o lękach i jak mamy się spotkac zawsze jakoś tak się zgadam, żeby mnie było łatwiej by na spotkanie przybyć, nie biore wtedy psychotropów.
Ja Tobie radze byś powiedział o komuś komu bardziej ufasz z pracy z kim masz częstsze kontakty i myśle, że jak komuś powiesz pewnie Cię zroumie wtedy będziesz spokojniejszy...
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
24 mar 2008, 01:08
Lokalizacja
Szczecin

Avatar użytkownika
przez khasia 16 kwi 2008, 11:53
marmarc napisał(a):mniej więcej w tym samym czasie zauważyłem drżenie głowy jak pisałem kartkówkę w szkole

Tak samo jak u mnie :!: Drżenie głowy pojawiło się ok. 16 roku życia i to na lekcji niemieckiego. Tak się zestresowałam wtedy, że do tej pory drżenie głowy mnie przesladuje w najróżnych miejscach publicznych, od kościoła poczynając po imprezy, póki oczywiście się nie napije. Wiecie, że alkohol należy do tych nielicznych środków odurzających, niwelujących lęk?

marmarc napisał(a):dysfunkcję społeczną mam od przedszkola

Również od dziecka jestem antyspołeczna. :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
30 mar 2008, 17:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 28 gości

Przeskocz do