Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Co to za objaw???

przez kuba2259 04 lut 2015, 11:50
Witam od niedawna pojawil mi sie nowy objaw w mojej nerwicy lekowo -depresyjnej.Wystepuje tylko rano podczas brania toalety porannej przewaznie co jakies 5-7 dni. Czuje ze nachodza mnie rozne mysli,uczucia,sytuacje jak by z przeszlosci sa one intensywne nie idzie nad tym zapanowac,wzbudza to we mnie chec wymiotowania,trwa to przewaznie pare chwil nawet nie minute a po tym wszystkim nastepuje jak by niepamiec.Nie pamietam co to dokladnie bylo jakie to byly uczucia,sytuacje i juz sie czuje jakis lekowy i rozbity.Czy mial ktos cos podobnego???Dodam ze nie biore zadnych lekow bo nic na mnie nie dziala tzn jest jeszcze gorzej.
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
06 gru 2014, 17:03

Co to za objaw???

przez DAXTER94 04 lut 2015, 13:44
WITAM mam 20lat mialem podobnie,ze nachodza mnie rozne mysli,uczucia,sytuacje ,moze zaczne od tego ze ,zaczelo sie w lato2014roku,najpierw scisk klatki mnostwo badan diagnoza?nerwobol -ok robilem swoje z czasem jednak zaczalem stale o tym mysle itak dalej ,balem sie napic piwa,wyjsc do kogos i wg diagnoza lęk-ok,psychiatra itak dalej mnostwo lekow i nic-totalnie nic :( i nie to ze kogos zrazam do lekow wrecz przeciwnie ale na mnie nie dzialaja a mozna powiedziec ze jeszcze gorzej,nie biore juz 2msc i jest fatalnie -pustke mam w srodku jakby mi ktos oddech zabral i nerwy jak bym tam nie mial nic :( ,po za tym patrze puls palcem czy bije i jak bije i bije mi -wolno ale mocno,pustka w glowie a zarazem mnustwo mysli,co bedzie dalej i wogole czy ma ktos tak samo?/nie wiem co robic? :zonk: staram sie z dnia nadzien jakos tlumaczyc to ze to minie i wogole ale nie wychodzi?poza tym niepokoj ileki mam na okrogo (sorrki jezeli napisalem nie tu gdzie trzeba)
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
04 lut 2015, 13:17

"atak" przed snem

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 04 lut 2015, 18:11
samotny_wilk, psychologowie nie są tylko od "gadek". Napisałeś, że masz za sobą próbę samobójczą, samookaleczanie się - to są naprawdę poważne objawy, których nie wolno bagatelizować. Jeśli nie przepracowałeś swoich problemów z przeszłości, nic dziwnego, że wracają one w postaci lęków, obaw, strachu, wątpliwości. Nie da się tego zamieść pod dywan, bo w końcu zaczniesz się przewracać o te "kupki". Uważam, że powinieneś pójść do dobrego lekarza psychiatry, który Cię trafnie zdiagnozuje i zaproponuje odpowiednie leczenie (leki i/lub psychoterapię). Pozdrawiam!
Psycholog
Posty
7581
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co to za objaw???

przez kuba2259 04 lut 2015, 18:23
Spoko,wygadanie sie czasem pomaga ;) No jak by nie patrzec przejeba... .Mi doszlo wlasnie kilka objawow po ostatnich tabletkach TLPD Anafranil.Jesli moge Ci cos zasugerowac to porob badania jesli cie stac oczywiscie na (bolerioze,candide,tarczyce TSH,FT3,FT4,magnez,potas,zelazo,wit b12,wapn, rozmaz krwi) te wlasnie choroby i niedobory moga robic" kuku" w glowie i zajzyj tutaj http://zdrowiej.vegie.pl/viewforum.php?f=231

Czy wypowie sie ktos odnosnie tych objawow ????
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
06 gru 2014, 17:03

Ktos tak miał? DZIWNY OBJAW NERWICY

przez ziomuś 04 lut 2015, 18:31
Podobne spiecia miesniowe miewalem. Nigdy calego ciala ale takie uczucie obreczy sciskajacej w klatce piersiowej i brzuchu czy szyji miewalem czesto.
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
23 lis 2013, 23:38

Ktos tak miał? DZIWNY OBJAW NERWICY

przez sanczezrodrigez 04 lut 2015, 19:34
Ja miewałem coś podobnego, pewnie jeszcze wiele rzeczy Cie zaskoczy, ale przyzwyczaisz się .
Spróbuj nauczyć to kontrolować.Ja osobiście polecam skupianie się tylko i wyłączenie na egzaminie, a wyrzucenie z siebie
myśli, że coś może pójść nie tak. A jak pójdzie to wrzucić sobie na luz i wmawiać sobie, że to nic takiego. :D
"KRZYŻ to PLUS dla człowieka choć składa się z dwóch minusów BÓL i PONIŻENIA."
Miłość
Offline
Posty
85
Dołączył(a)
01 sie 2014, 22:07

Dziennik mojej nerwicy - pokonam ją!

przez natalkaa1 05 lut 2015, 16:05
Hey ;)
Ja " choruje" na ta przypadłośc od lat 5 ;) w sumie nie miałam ostrych trzasków nie zamykałam sie nigdy w domu na klucz przez okres miesiąca ale były momenty fatalne ;) nienawidze czekac gdziekolwiek jestem poprostu tego nie cierpie a w chwilach kiedy nerwica goscila w moim zyciu pelna geba było to nie do zniesienia ( czekanie w kolejce w sklepie no obled jakis nogi sie uginaly, czekanie na autobus porazka ) nalykalam sie wielu ksiazek ktore mi pomogly funkcjonuje bez lekow daje rade zycie jest piekne , widze w Tobie potezna motywacje ! potrzebuje miec kontakt z takimi ludzmi jak Ty ;) ciesze sie ze wtrafiłam na tego posta odrazu zagoscil usmiech na mej twarzy ..;) i nie strasz ludzi z ta schizofremia , swego czasu chodzilam po psychiatrach i dokladnie wypytalam sie o ta kwestie nie ma fizycznej mozliwosci zeby nerwica lekowa przerodzila sie w cos innego ,,, jest to odrebna choroba ;) pozdrawiam caluje muaach ;)
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
05 lut 2015, 15:57

Nietypowy problem. Proszę o pomoc

przez sanczezrodrigez 06 lut 2015, 00:31
Jeśli się masturbujesz, to spróbuj przestać.
Hipnozy nie polecam. Psychoterapeuta może pomóc.
"KRZYŻ to PLUS dla człowieka choć składa się z dwóch minusów BÓL i PONIŻENIA."
Miłość
Offline
Posty
85
Dołączył(a)
01 sie 2014, 22:07

Dziennik mojej nerwicy - pokonam ją!

przez w_pokonam_nerwice 06 lut 2015, 12:49
Cieszę się, że zaglądacie i zarażam pozytywną energią ;)

Dzisiaj kolejny optymistyczny wniosek. Lękliwa osobowość, lękliwą osobowością ale żyć trzeba ;) Skoro już wiem, że wszystkie moje straszki stwarzam sobie sam i tylko i wyłącznie ode mnie zależy do jakiego poziomu nakręcę się irracjonalnymi obawami związanymi ze sobą to lepiej przekierować myśli na racjonalne aspekty związane z przyszłością.

Postawiłem sobie pytania o sens mojego życia, jak chciałbym je przeżyć, co jest dla mnie największą wartością?
W moim przypadku jest to rodzina. Duża, szczęśliwa, wesoła rodzina przy wigilijnym stole. Zaczynam coraz mocniej czuć, że chciałbym mieć dziecko. Taka odmiana macierzyńskiego instynktu - instynkt tatczyny ;) Chcę skupić się na budowaniu relacji z moją dziewczyną i przygotowaniu się na potomka ;)

Druga kwestia - chciałbym coś po sobie pozostawić. Nie będę specjalnie oryginalny jeżeli napiszę, że najwięcej radości sprawia nam pomaganie innym. Prowadzę dobrze prosperujący biznes, więc mam ku temu okazję. Oczywiście jeżeli sprawie, że biznes stanie się jeszcze lepiej prosperującym biznesem ;) Moją pasją są sporty walki i w tej dziedzinie chciałbym założyć fundację. Zarys w głowie mam już od dawna. Teraz czas skupić się na rozwoju firmy, tak by móc realizować marzenia swoje i innych.

Oprócz tego przyjaciele. Choroba pokazała mi jak wspaniałych mam przyjaciół i jak bardzo mogę liczyć na ich wsparcie. Chcę pielęgnować te relację.

A jak chciałbym przeżyć życie pomijając już sprawy fundamentalne, opisane wyżej? Robiąc to co lubię, ale o tym w następnym wpisie ;)

Trzymajcie się ;)

-- 09 lut 2015, 15:26 --

Kolejny post na mojej drodze przenoszenia uwagi z irracjonalnych lęków na sprawy bieżące ;)
Czuję się coraz lepiej. Poluzowałem pętle strachu. Oczywiście nadal przez większość czasu prowadzę wewnętrzne dialogi sam ze sobą, jednak nie czuję już takiego lęku. Wiem, że moje najczarniejsze scenariusze nie spełnią się. Odzyskuje radość życia. Bardzo pooowolutku przenoszę uwagę z nerwicowej iluzji na życie codzienne, zaczynam odczuwać radość z pewnych fragmentów mojego życia. Co najistotniejsze nie robię już wszystkiego by "poczuć się lepiej", ale po prostu "by to zrobić". Jestem dla siebie łagodny i dobrze mi z tym. Pozwalam sobie na więcej, nie katuje się wewnętrznie. Oczywiście przede mną długa droga do wyeliminowania mojego niepotrzebnego zainteresowania nerwicą, bo póki co są to małe fragmenty i jest to w pełni zrozumiałe (w końcu przez te blisko 3 miesiące nerwy wybudowały sobie bardzo przyjemną autostradę), ale jestem na dobrej drodze.

PS: Jutro chyba pójdę pobiegać! ;)

Narzędzie dla znerwicowanych: polecam zainteresowanie się tematem UWAŻNOŚCI. Tutaj link do pierwszej lepszej aukcji z allegro: http://allegro.pl/ronald-d-siegel-uwazn ... 45736.html
Organizowane są także kursy, myślę że sam na taki się wybiorę, gdy będę w jeszcze lepszej formie ;)

-- 16 lut 2015, 15:45 --

Aktualizacja:

Wiele się zmieniło. Wiele na plus. Przede wszystkim rozstałem się z dziewczyną. To była trudna, ale dobra decyzja. Wszedłem w ten związek na kilka dni przed nawrotem. Cały czas oszukiwałem się, że to ma przyszłość. Wiele jednak wskazywało, że nie ma a ja w nim trwałem chcąc zmieniać i budować. Druga sprawa - zacząłem żyć normalnie. Praca, znajomi, wróciłem do uprawiania sportu i innych swoich pasji. Cały luty (nie licząc 2 dni gdy miejsce miało rozstanie) to nieustanna zwyżka mojej formy. Mam wrażenie, że najgorsze już za mną. Moje życie z nerwicą przestało być dla mnie koszmarne. Nadal większość czasu poświęcam na rozmyślaniu o swoim stanie i skupianiu się na nim, ale chętnie spotykam się ze znajomymi, interesuje się innymi - REALNYMI sprawami i przede wszystkim łapię się na tym, że o nerwicy myślę coraz mniej. Wróciłem do życia ;)

POLECANE NARZĘDZIE: założyłem w swoim smartfonie pliki notatnikowe, w których zapisuje swoje pozytywne myśli, jak np.: "Po co poświęcać uwagę irracjonalnym lękom? Lepiej przenieść uwagę na coś rozwojowego".

-- 28 lut 2015, 17:05 --

Kolejna aktualizacja:

Przede wszystkim zmieniłem nastawienie. Teraz ja wręcz chcę się czuć gorzej, prowadzę dialog wewnętrzny w stylu "no dalej nerwico, pokaż na co Cię stać - chcę się poczuć gorzej". U mnie to działa. Nie boję się już swoich najczarniejszych scenariuszy. Oczywiście nadal odczuwam lęk, nadal bardzo często daję się wkręcić, nadal większość myśli krąży wokół nerwicy. Na podstawie własnych doświadczeń i zdobytej wiedzy wiem jednak, że to TYLKO myśli. Serio TYLKO - nic więcej. Oprócz myśli wytwarzanych przez emocje (w naszym przypadku lęk, smutek) mamy jeszcze logikę, osobowość, naszą moralność. Od myśli do realizacji czarnego scenariusza jest baaaaaaaaaardzo daleka droga, w moim przypadku niemożliwa do spełnienia. Oczywiście im większy lęk tym bardziej zawierzam lękowym myślom, ale wiem że to nerwicowa iluzja, nic więcej.

Całe to nerwicowe koło to po prostu lęk przed lękiem, nieustanne skanowanie samopoczucia i nerwicowy egocentryzm. Czujemy się źle, bo boimy się o przyszłość, o to jak będziemy się czuli. Za wszelką cenę dążymy do normalności, do wyzbycia się objawów i myśli lękowych, tym czasem normalność jest TU i TERAZ, w tym momencie.
Zaakceptowałem chorobę, pogodziłem się z nią. Mam prawo mieć gorszą koncentrację, mam prawo mieć gorszą pamięć. Czytanie czy czynności, które tak lubię będą przez najbliższe kilka miesięcy sprawiały mi mniejszą przyjemność. Zyskałem trochę dystansu do zaburzenia.
Przede wszystkim przestałem o tym mówić. Wcześniej ciągle wszystkim dookoła chciałem opowiadać jak jest mi źle - to na mnie źle wpływało. Utrwalałem tylko swoje cierpienie i zwiększałem wartość nerwicy. Teraz na pytanie od osób, które wiedzą "jak się czuję?" - odpowiadam "lepiej" i ucinam temat.
Żyję normalnie, chodzę do pracy, spotykam się ze znajomymi, randkuję, codziennie ćwiczę. Zdaję jednak sobie sprawę, że podświadomość potrzebuje czasu na uspokojenie się. Nastawienie normalnościowe jest kluczem do sukcesu. Unikając tylko nadajemy nerwicy wartości. Leżenie w łóżku to najgorszy pomysł.

Teraz może etapy, jak to przebiegało u mnie (do tej pory):
1. Trawa - atak paniki
2. Następny dzień - niepewność (rozpoczęło się skanowanie)
3. Kolejne dni (pojawiający się co jakiś czas niepokój) - i tu był błąd, że nie złapałem dystansu do myśli, tylko przeraziłem się nawrotem
4. Kolejny atak lęku na trzeźwo
5. Stopniowe zwiększanie się objawów (strach przed schizofrenią, co mi jest itd)
6. Rzucenie się w wir internetu - wyczytwanie objawów innych i nakręcanie się (nie rozumiałem że każdy przypadek jest inny)
7. Pojawienie się stanów depresyjnych (nie wyjdę z tego - nakręcenie lęku)
8. Nakręcenie lęku do granic możliwości (kilka dni w łóżku - tak już będzie zawsze itd, koncentracja na objawach 100%, kłopoty z zasypianiem, nic mnie nie interesowało - miałem wtedy błędne przekonanie, że teraz to już jest klapa, koniec i przegrałem życie, zwariowałem itd ;) )
9. Pierwsze postępy - zdobycie niezbędnej wiedzy o swoim stanie
10. AKCEPTACJA choroby - przestałem się szarpać, chcieć ją pokonać już, teraz, natychmiast - zrozumiałem że to wymaga czasu (wcześniej tylko szarpałem się, chcąc jak najszybciej pozbyć się myśli)
11. Akceptacja gorszych stanów - zrozumienie, że są dni lepsze i gorsze
12. Znalezienie także plusów zaburzenia - będę silniejszy w przyszłości, dojrzewam, stałem się samodzielny
13. Zrozumienie, że moje czarne scenariusze się nie spełnią (to nie jest równoznaczne z brakiem lęku - tryb analizy)

DZIAŁANIE, DZIAŁANIE i jeszcze raz DZIAŁANIE - olewacie objawy, myśli i robicie swoje. Oczywiście nie zarzucacie sobie jeżeli trafi się gorszy dzień i nie dacie rady czegoś wykonać.

NARZĘDZIE: https://www.youtube.com/watch?v=5YSqfvzLZnY
Posty
3
Dołączył(a)
23 sty 2015, 11:01

Nerwica przed czymś nowym

przez cichyczlowiek 07 lut 2015, 16:30
Witam, mam straszną nerwicę lękową. Pół roku temu, próbowałem iść do jednej pracy w porcie jako kierowca zestawu ( jazda z kontenerami po porcie). Jezdziłem z jednym kierowcą, miałem tam nerwicę lękową, która dezorganizowała moją pracę. Po tygodniu zrezygnowałem z tej pracy. Pracowałem jako magazynier, tam kazali bardzo szybko pracować, na akord, jak najwięcej zrobić. Nie potrafiłem pracować takim tempem jakim oni chcieli, przez to byłem nerwowy, oraz zdarzały się pomyłki. Wiadomo tempo życia w dzisiejszych czasach jest bardzo szybkie, przez moją niepełnosprawność nie daję radę. Robiłem psychotesty na ciężarówki. To Pani psycholog powiedział że ruchy mam powolne. Jeżeli chcę robić szybko, to mam pomyłki. Mam stopień niepełnosprawności umiarkowany.
Próbowałem szukać pracę przez dwa lata w mojej okolicy i nie tylko. Właściciele firm za bardzo nie mają czasu uczyć. Rozmawiałem z doradcą zawodowym, to ona powiedziała że pracodawcy szukają bystrych oraz szybkich pracowników. Przez moją niepełnosprawność mam nerwicę lękową. Niewiem co mam robić.
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
12 maja 2013, 18:04

Nerwica przed czymś nowym

przez Wehmut 08 lut 2015, 05:13
Z niepełnosprawnością chciałeś taką pracę? Wiadomo że się nie uda. I wtedy trzeba szukać czego innego.
Wehmut
Offline

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez uwolniony 08 lut 2015, 16:40
Być może komuś będzie w stanie pomóc:

http://nerwica-pokonalem.pl/
NERWICA - POKONAŁEM
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
28 sty 2015, 19:00

Nerwica przed czymś nowym

przez monooso 10 lut 2015, 22:59
Ja chyba będę musiał wyrobić sobie w przyszłości jakiś stopień niepełnosprawności. Na dzień dzisiejszy można powiedzieć, że jestem taką osobą, tylko, że nie mam jeszcze na to oficjalnych papierów. Czym objawia się moja niepełnosprawność? Całokształtem mojej jednostki osobowej, począwszy od psychiki, skończywszy na motoryce.
monooso
Offline

Jak z tym żyć?

przez matrioszka0 11 lut 2015, 02:04
Witam. Postanowiłam napisać na owym forum po to by ktoś z podobnym problemem podpowiedział mi coś na ten temat. (Aktualnie mam 20 lat, pracuję i jakoś ŻYJĘ!!) Mianowicie chodzi o to że od kilku miesięcy cierpię na nerwicę lękową i nie do końca potrafię sobie z nią poradzić. Zapewne byłoby mi o wiele łatwiej gdybym mieszkała w Polsce, na pewno miałabym bliższy kontakt ze specjalistami, natomiast tutaj gdzie jestem, jestem trochę ograniczona poprzez barierę językową ( wiadomo że po polsku byłoby znacznie łatwiej wytłumaczyć wszystko co chciałoby się powiedzieć na temat swoich lęków. ) Szukałam Polskich psychoterapeutów, psychologów lecz niestety straciłam tylko czas, tak więc postanowiłam skorzystać z lekarzy/specjalistów " tutejszych ". Pierwszymi moimi krokami było pójście do lekarza iż do końca nie byłam pewna co mi dolega, na początku lekarze byli zaskoczeni bo nie bardzo wiedzieli co mi jest, więc zdecydowali że przebadają mi krew, być może mam anemię. Po odebraniu wyników nagle było wszystko jasne, że jest to nerwica lękowa, zaczęli faszerować mnie lekami, na początku było mi to na rękę ze względu na to że czułam się lepiej i nie miałam ataków paniki, byłam spokojniejsza etc, efekt oczywiście nie był długotrwały. Zmieniali mi leki 3 razy aż końcu przepisali mi antydepresanty(fluoxetine) + tabletki które w razie paniki powinnam zażyć. Przed lekami miałam ataki paniki co najmniej raz dziennie, serce biło mi jakby miało mi wyskoczyć, bałam się wyjść do ludzi ( nawet bałam się swoich najbliższych ) chciałam być tylko sama, płakałam ze strachu praktycznie 24h na dobę, myśli samobójcze miałam co 3 sekundy, nie chciałam o tym myśleć ale to było silniejsze ode mnie, odczuwałam ciągłe zmęczenie, kiedy musiałam już gdzieś wyjść to czułam się jak ufoludek, wydawało mi się że każdy się na mnie patrzy, wtedy nogi robiły mi się z waty, bladłam w sekundę i zalewałam się potem ( kilka razy prawie omdlałam ) teraz odkąd jestem na tych lekach czuję się znacznie lepiej aczkolwiek nie do końca.. Jednego dnia czuję się tak jakby nerwica lękowa była tylko koszmarem w nocy, bo przez cały dzień czuję się na prawdę dobrze, a drugiego dnia czuję się jakby przejechał po mnie pociąg, przez chwilę nie wiem co się dzieję i nie wiem gdzie jestem, mam bóle w klatce piersiowej oraz problemy z oddychaniem ale najgorsze chyba w tym wszystkim jest to że nie mogę pozbyć się tej myśli że mam nerwicę i może mnie dopaść w każdej chwili atak, w każdej kieszeni mam paczkę tabletek na panikę( na wszelki wypadek ) w sumie raz wylądowałam w szpitalu, miałam zrobione badania krew/serce/ciśnienie - wszystko było jak w najlepszym porządku więc dostałam psychotropy i zostałam odesłana do domu z numerem telefonu do pani do której mogę zadzwonić w razie myśli samobójczych... :great: Bardzo chciałabym odstawić leki ale jak na tą chwile jest to nie możliwe ze względu na to że się boje. Znalazłam więc psychologa, jutro czeka mnie 2 wizyta, wydaje mi się że dobrze trafiłam, bo w końcu mam osobę do której mogę się otworzyć, po pierwszej wizycie czułam się znacznie lepiej tak więc mam nadzieję że w jakiś sposób to mi pomoże. Moje życie zmieniło się o 180stopni, ale to już chyba normalne przy tym schorzeniu. Chciałabym od nowa zmienić swoje życie, zmienić pracę, zmienić styl życia, zmienić dietę dosłownie wszystko.. i tutaj pytanie do was, co moglibyście mi polecić? jak wy radzicie, radziliście sobie z nerwicą? Obiło mi się również o uszy że istnieją ćwiczenia/ techniki releksacyjne.. czy to pomaga? Z góry dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam :roll: :papa:
PS.. to jest pierwszy post jaki w życiu napisałam, więc jeśli coś będzie nie do końca do zrozumienia to dopytujcie w komentarzach :mhm:
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
11 lut 2015, 00:20

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do