Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez Dagi 19 mar 2009, 22:56
Karolinko
Ja myślę, że my to sobie zawsze znajdziemy powód do wynajdywania chorób. Kochasz swojego chłopka, więc się o niego martwisz. Ja przeżywam to w stosunku do córeczki, zwłaszcza młodszej bo jest chorowita, byłyśmy dwa razy w szpitalu - prawie umierałam. Jak na wyrok czekałam na wynik każdego badania. A po drugim pobycie długo utrzymywał się krwinkomocz - oczywiście podejrzewałam najgorsze. Ja już wcześniej miałam takie skłonności, ale to były napady lęków krótkotrwale i ustępujące na dłużej. Mniej więcej od wiosny zeszłego roku (drugi pobyt w szpitalu) to jest jeden ciąg. Albo u niej coś wyszukuję, albo u siebie. Tak na przemian. Ja sądzę, że jak byś się nie martwiła chłopakiem, to maksymalnie już skupiłabyś się na sobie, albo może potem na mamie, czy kimś innym. Ja widzę, że nawet jak ktoś znajomy coś powie o jakichś dolegliwościach to też się o niego w duchu martwię. Np. koleżanka ma OB 44/80 (przy infekcji przeziębieniowej robiła) już mnie męczy, że przy katarze to jednak za wysokie i może powinna się przebadać. Ale głupio mi jej to mówić, bo przecież dorosła jest i ona się nie przejmuje bo uważa, że przeziębienie jest wystarczającym usprawiedliwieniem. A mnie wysokie ob kojarzy się oczywiście z rakiem. Myślę, że przy tych naszych problemach oddzielanie się od ukochanych osób nic nie da. Bo to nie w nich jest problem. Ja długo się ukrywałam przed rodziną z tymi moimi lękami bo sobie zdaję sprawę, że to normalne nie jest. Ale w końcu nie wytrzymałam. Przy raku jelita lub czegoś tam w przewodzie pokarmowym (tak koło października) miałam tak silny napad lęku i strachu, że się wyryczałam się przed mamą i w końcu powiedziałam też mężowi. Lepiej mi że wiedzą. Nie czaję się już, że potrzebuję psychoterapii. Byłam u lekarki ogólnej która zrobiła mi podstawowe badania, nagadała, że to nerwica i kazała iść gdzieś na terapię. Zwlekałam, trochę było lepiej by po chwili mój umysł znów snuł domysły. Teraz znowu duży lęk.
Myślę, że Venus ma rację. Nasze umysły mają fenomenalną zdolność wywoływania objawów o których myślimy. Może faktycznie, ktoś pomoże nam nad nimi zapanować i równie (albo choć w połowie) mocno uwierzymy, że jesteśmy zdrowe.

PS
A co Twój chłopak o tym myśli? Czy wie, co tak naprawę Cię trapi, bo mnie np. trudno było o tym mówić.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
15 mar 2009, 12:48
Lokalizacja
Kraków

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez karolina25 19 mar 2009, 23:22
Dagi, mam tak samo, wszystko, po prostu wszystko jest dla mnie rakiem, najmniejsze ukucie, jakich zdrowy człowiek doświadcza setki w ciągu jednego dnia, i nawet nie zwróci na to najmniejszej uwagi, dla mnie to już wiadomo co, każda wizyta u lekarza, kojarzy się z tym, ze coś znajdą przypadkiem. Przy "wykryciu" białaczki, rodzina się dowiedziała, nie miałam wyjscia, skoro przyjechałam zrobic badania na pare dni, przed chłopakiem ukrywałam ile się dało, myślałam że pomyśli że jestem głupia, w końcu jak zobaczył parę razy że płaczę, wykrzyczałam mu że umieram, że mam jakiegos raka, tylko nie wiem jakiego. Przestraszył się, nie mówi tego, bo on ogólnie jest skryty, ale widzę, ze sie o mnie boi, dlatego nie denerwuje się jak robię mu "przegląd" i szukam nie wiadomo czego parę razy dziennie, też chyba nie wie jak ma reagować, bo on jako ten "normalny" nie do końca to rozumie co czuję, co czujemy wszystkie, i za co jestem mu wdzięczna jest ze mną mimo tego, że jestem tak strasznie nerwowa i mam swiadomość, ze bardzo odbija się na nim moja zdziwaczałość... trudno wmówić sobie, ze nie umrę, ze nie zachoruję, może terapia nam w tym pomoże... zobaczymy, nie mogę doczekać się juz powrotu zeby zacząć coś robić...
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
19 mar 2009, 21:04

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez natalia85 19 mar 2009, 23:30
Dagi! Normalnie mam wyrzuty sumienia, ale ja tak przypuszczam, że ta chrząstka to tez z nerwow. Generalnie cały dzien jestem skupiona na polykaniu sliny, od tego mam strasznie spiete miesnie szyi i boli mnie gardło.
Marze, zeby ta chrzastka dala mi spokuj, ale wiem, ze wtedy pojawi sie cos nowego.

Droga Karolinko, bez leczenia nie mamy szans na normalne zycie. a co do Twojego chlopaka, to pamietej, ze prawdziwe uczucie jest w stanie wiele wytrzymac, nie wiadomo, czy samej bedzie Ci lepiej, poza tym nie wiemy, czy my kiedys nie bnedziemy dla kogos wsparciem. Wiem, że moj chlopak ma sie ciezko ze mna, tymbardziej, ze jest niesamowicie wyluzowany i niczym sie nie przejmue, jak tylko mnie cos "boli" zawsze jest przekonany, ze to nic groznego i minie, chyba sie juz przyzwyczail. Kiedys obudzilam go o 5 rano, plakalam przez telefon, ze mam zanik miesni i umre za kilka lat, bo to jest choroba nieuleczalna, a on mnie uspakajal. Innym razem, gdy mialam silne leki wieczorem, przyjechal do mnie w sniezyce i spal ze mna w nocy, trzymalam go mocno za reke, bo balam sie, ze nie dozyje do rana, nie wyspal sie, ale przwezyl i jest nadal ze mna. Jednak najwiekszym moim wsparciem jest moja mama, swietnie mnie rozumie, bo sama w mlodosci leczyla sie na nerwice i wyszla z tego:-) zawsze moge z nia porozmawiac i nigdy mi nie mowi, ze wydziwiam, tylko mnie uspokaja.

Bardzo mi sie spodobala wypowiedz Venus, ciekawa jestem czy bylas juz na terapi, bo z tego, co pisalas, to masz takie podejscie, jakbys uczeszczala na terapie, super, ze dopingujesz innych. Sama ciesze sie jak dziecko, ze ide na rozmowe do psychologa. Jestem tak zmeczona swoja nerwica, ze musi sie udac.Pozdrawiam
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
16 mar 2009, 23:50

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez karolina25 19 mar 2009, 23:45
no właśnie Venus, też jestem ciekawa, napisałaś, ze teraz jest lepiej, jak sobie z tym poradziłaś, napisz koniecznie... Dobrze, że ktoś z nami jest, mąż, chłopak, mama... Natalia co do wyluzowanego chłopaka, rozumiem:) I właśnie dlatego martwię się za nas dwoje, bo on się nie martwi, wyszukałam mu takie rzeczy, ze jak tylko będziemy w Polsce idzie z tym do lekarza, żeby tylko mi było lepiej... a ja do psychologa, ta mysl pozwala mi jakoś trwać póki co...pozdrawiam moje drogie
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
19 mar 2009, 21:04

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez Venus 20 mar 2009, 17:33
natalia85 napisał(a):Bardzo mi sie spodobala wypowiedz Venus, ciekawa jestem czy bylas juz na terapi, bo z tego, co pisalas, to masz takie podejscie, jakbys uczeszczala na terapie, super, ze dopingujesz innych. Sama ciesze sie jak dziecko, ze ide na rozmowe do psychologa. Jestem tak zmeczona swoja nerwica, ze musi sie udac.Pozdrawiam


karolina25 napisał(a):no właśnie Venus, też jestem ciekawa, napisałaś, ze teraz jest lepiej, jak sobie z tym poradziłaś, napisz koniecznie...


Witajcie Kochane!

No cóż...tak...dziś skończyłam pierwszy miesiąc terapii grupowej, i zaraz skończę 3 miesiąc terapii indywidualnej. Nie mogę jeszcze powiedzieć, że poradziłam sobie z nerwicą, bo nie. Objawy już powoli ustępują, ale to dopiero początek. Pojawiają się też nadal, np. od środy znów czuję się gorzej, ale to tak niestety przebiega.
Terapia bardzo mi pomaga, ale przede wszystkim pomogły mi książki o pozytywnym myśleniu. Każda z nich, którą przeczytałam była po prostu o mnie. Nad każdą z nich ryczałam jak bóbr, bo dostrzegłam że sama siebie wpędzam w ten okropny stan, ale zauważyłam też, że co to mnie w niego wpędza może mnie z niego wyciągnąć. I na psychoterapii dowiedziałam się dokładnie tego samego.
Jest bardzo trudno z tym walczyć, ale maluśkimi kroczkami idę do przodu. Terapia ma też to do siebie, że człowiek musi się w jej trakcie kompletnie rozsypać, aby mógł się pozbierać. Ale to działa!!!
Teraz właściwie zauważyłam jeszcze jedną rzecz. Byłam w tak okropnym stanie, że powinnam była zacząć brać leki. Jednak się uparłam, że ich nie wezmę, mając świadomość, że nerwica to nie jakaś choroba fizyczna, tylko zaburzenie emocji i uczuć. Wiedziałam, że leki sprawy nie załatwią. Uparłam się, że poradzę sobie bez nich. Łez jest od groma, załamań, ale...żyję, dolegliwości ustępują, czyli dzieje się to, w co uwierzyłam! :D
Skuteczność terapii zależy od nastawienia, zresztą jak wszystko. Ja nastawiłam się na to, że terapia mi pomoże i mimo, że już nie raz miałam momenty, a nawet dni zwątpienia, to ona jednak pomaga! :D

PS. Pamiętajcie, nerwica odwraca naszą uwagę od ważnych spraw, które powinniśmy w sobie uporządkować.
Inaczej mówiąc-nerwica to choroba duszy...dlatego wszelkie badania wychodzą prawidłowo. ;)
Bla bla bla...
Offline
Posty
707
Dołączył(a)
22 lis 2008, 18:43
Lokalizacja
Z Wariatkowa :P

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez karolina25 20 mar 2009, 20:25
Venus, strasznie się cieszę, i dobrze, że piszesz, bo to daje nadzieje, że może jeszcze będzie normalnie... Musimy w to uwierzyć, nie chcę znowu takiej nocy jak dziś... spałam dwie godziny, co chwilę sprawdzałam stan mojego organizmu, nasłuchiwałam z której strony, co się powiększa a co zaczerwienia... straszne, nie mogę dziś normalnie funkcjonować, totalna porażka, nie wiem jak mam dotrwać do powrotu, jak przetrwać te 1,5 miesiąca, wiem, że na drugi dzień jak tylko wrócę pojdę do psychologa, pozdrawiam
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
19 mar 2009, 21:04

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez Dagi 21 mar 2009, 15:26
Kurczę, już wczoraj było lepiej z tym przełykaniem, wyluzowałam trochę, a dziś znowu. Rano wydawało mi się czuję coś jakby po stronie prawego migdała, tak pod nim. No i już się na tym skupiam. Przy jedzeniu miałam wrażenie, że coś czuję przy przełykaniu, właśnie w tym miejscu. Od razu poczułam falę zalewającego gorąca i lęku. Może ja jednak mam tam coś, jakiegoś guza, albo zmianę. Czy myślicie, że można sobie wmówić odczuwanie w konkretnym punkcie? Bo jak mnie dusiło tak bardziej ogólnie, w sposób nieokreślony, to było mi jakoś lepiej. Teraz jak mam wrażenie, że czuję to z prawej strony, a z lewej nie, to znaczy że to tam właśnie jest naprawdę. Nie no, muszę iść w poniedziałek do laryngologa, choć już się boję. Już prawie miałam zacząć czytać na Internecie o raku przełyku, ale zmuszam się, żeby nie (choć mnie strasznie korci) bo wiem, że zaraz znajdę u siebie wszystkie objawy i wtedy ogarnie mnie już mega lęk.
Jedyne czym się staram pocieszyć, to to że ten prawy migdał mam chyba od zawsze trochę bardziej przerośnięty, więc może od tego ciągłego łykania tamta strona jest bardziej podrażniona i stąd to wrażenie.
Pocieszcie mnie :(
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
15 mar 2009, 12:48
Lokalizacja
Kraków

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez karolina25 21 mar 2009, 18:04
zdecydowanie tak jest, że jak się skupiasz, to zaczynasz coś tam czuć, nie mówię już nawet o objawach jakie miałam przy wmówionej białaczce( czyli bladość, krwawienia z nosa, brak sił...), ale mam na myśli też to, że w zależności od tego co mnie martwi, tak strasznie nad tym myślę i tak strasznie nasłuchuję sygnałów, że autentycznie zaczynam odczuwać ból, pieczenie, swędzenie, uwieranie... i proszę Dagi, nie rób tego, nie szukaj informacji w internecie, bo sama wiesz czym to grozi, każda z nas chyba wie, wpiszesz w wyszukiwarkę, ze boli Cię cokolwiek, i nie ma takiej możliwości, żebyś nie znalazła strony z ostrzeżeniem: to może być rak, a w naszym przypadku wiadomo, skoro może to na bank jest. Wiem, że latwo mówić, sama codziennie czegoś szukam, wogóle nie rozumiem też co lekarze mają na myśli mówiąc o profilaktyce skoro siedzę w poczekalni i czytam ulotkę o raku szyjki macicy, która skonstruowana jest w ten sposób, że po przeczytaniu wiesz, że to po prostu cię nie ominie, na bank zachorujesz, a wtedy boisz się tak, ze zbadać się nie pójdziesz bo się boisz, no nic, taka nagła refleksja. Dagi możesz sobie wmówić odczuwanie w konkretnym punkcie, ja mam wrażenie, ze noga w miejscu z "dziwnym" pieprzykiem mi eksploduje, parę dni temu bolała mnie pierś, bo nasłuchiwałam co ja tam w niej mam. Idź do laryngologa, i pora wziąśc się za siebie, jedyną szansę da nam psycholog i terapia, nie zastanawiaj się, ja jestem już tak wymęczona, że w Polsce na stałe będę 3 maja w niedzielę, a 4 maja w poniedziałek ide na wizytę, nie wiem jeszcze gdzie ale idę, bo zwariuję... A co do przełykania, to parę miesięcy temu, już coś o tym wspominałam, też przechodziłam przez raka przełyku, gardło zmasakrowałam wręcz sobie przełykaniem śliny co 3 sekundy, ze napuchło mi tak strasznie i wysuszyło, że prawie się dusiłam... trzymajcie się i walczmy dziewczyny jakoś
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
19 mar 2009, 21:04

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez natalia85 21 mar 2009, 18:44
Dagi, prosze Cie nie szukaj niczego o przełyku w internecie, bo b edzie jeszcze gorzej. Ja przerabialam przelyk dwa miesiace temu, tez podejrzewalam raka, zwezenie lub zylaki przelyku, doprowadizlam sie do takiego stanu, ze balam sie polykac, schudlam do 41 kg! i wyladowalam w szpitalu na badaniach, co juz pisalam. Oczywiscie gastroskopia nic nie wykazala, tylko sie nameczylam niepotrzebnie i samo przeszlo. Teraz mam obsesje na punkcie tej chrzastki i w zasadzie calej szyi i gardla, ciagle polykam sline i analizuje, czy chrzastka przeskoczy czy nie, w trakcie polykania dotykam szyi, ze momentami juz mnie boli, a ludzie dziwnie na mnie patrza, z reszta nie dziwie sie. Chociaz bylam u laryngologa i lekarka powedziala, ze to minie oi to nic groznego, to caly czas sie zastanawiam, czy nie isc do innego, bo mnie to tak denerwuje. Takze sama widzisz, ze znalezienie sobie nowej dolegliwosci nie jest dla nas problemem. Juz sie nie moge doczekac srody i wizyty u terapeutki, chce juz zaczac ta terapie i wyjsc z tego. Pozdrawiam wszytskich
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
16 mar 2009, 23:50

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez ankaanka775 21 mar 2009, 19:12
witam wszystkich
tak praca nad sobą działa cuda......,ale do czasu
gdy następuje ponowny nawrót samokontrole nie pomaga
to co dotychczas pozwalało nam przetrwać staje sie bezużyteczne...
wiem co piszę ...walczyłam sama z nerwicą przez siedem lat..po 3 latach mozolnej walki z sobą udało mi sie wyjść na prostą ,byłam zupełnie normalna
sielanka trwała jakieś 2 lata
potem stopniowo znów zaczęłam odczuwać powrót nerwicy,raz było lepiej raz gorzej ,ale byłam w stanie normalnie funkcjonować
na początku tego roku objawy przybrały na sile i to tak,że nie mogłam sie pozbierać....poddałam sie i poszłam do psychiatry
od miesiąca biore leki ,narazie nie ma żadnych zmian........poczekam skoro wytrzymałam tyle lat to i jeszcze przetrzymam te kilka miesięcy i poczekam na efekty

[*EDIT*]

pozdrawiam serdecznie
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
26 lut 2009, 16:00

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez spinoza1988 21 mar 2009, 19:19
a co Ty tak to kopiujesz wszędzie :P
popatrz, miałaś2 lata spokoju,całe 2 lata,to moim zdaniem bardzo dużo.
może pojawisię kolejna remisja,tym razem dłusza, a Ty wzbogacona o doświadczenia szybciej ją osiągniesz.
nie załamuj się bonie warto. Są gorsze jeszcze rzeczy niż nerwica :) spokojnie.
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
25 gru 2008, 20:22
Lokalizacja
Częstochowa

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Randle McMurphy 21 mar 2009, 20:07
Witam co to moze być :
czuje jakbym mój mozg byl jakiś innny od wczoraj caly czas o tym mysle nie moglem zasnąć
jak pomysle o czyms negatywny to dostaje jakby malego zawrociku glowu ktory trwa ulamek sekundy, pozatym nie moge o tym przestac myslec i jestem strasznie zdenerwowany
mam wrazenie jakby moj uklad odpornosciowy na stres rozleciał sie na kawałki i dziwnie sie czuję
jestem jakis inny o niczzym innym nie mysle tylko o tym ze zaraz jakis atak stresu dobije moj mozg , jestem jakis dziwny nie potrafie sie tego stanu pozbyc przy tym dwukrotnie w ciagu dnia mialem lęk ze zaraz zwariuje

[*EDIT*]

dodam ze wczoraj po 40 godzinach braku snu polozylem sie spac o 20 i nie moglem zasnac do 3 w nocy i okolo 1 w nocy ten lek i te uczucie sie pojawilo
caly czas mysle ze cos stalo sie z moją głową z moim mozgiem i mam wrazenie ze poprostu natlok nerwow i stresu zniszczyl moj uklad odpornosciowy na stres i ze sie to nie odbuduje ze jutro jak wstane rano to bedzie to samo

[*EDIT*]

...jesli w ogole zasnę
bylem nawet w lesie na spacerze 2 godzinnym w zasadzie zadnych kolatan serca nie mam ani nerwobolow tylko te uczucie ze z glowa cos jest nie tak to przerazajace
wydaje sie ze ten brak snu mnie dobil organizm sie wczoraj nie obronil i cos mi sie stalo w glowe, to dziwne uczucie nigdy takiego wczesniej nie dosiwadczylem , dodam ze przez ostatnie lata mialem ogrom stresow i juz od jakichs kilku miesiecy codziennie bylem smutny zly na siebie

czytalem dzisiaj wiele postow i sie zastanawiam czy to nerwica przed zwariowaniem czy moze zalamanie nerwowe

[*EDIT*]

dodam jesazcze ze jak leze w lozku to dopada mnie natlok negatywnych mysli i boje sie ze zaraz zwariuje ze to mnie przerasta nie mam nic pozytywnego w zyciu ciagle placze nawet nigdy nie mialem dziewczyny a mam juz 23 lata wszystkim sie przejmuje ,
czuje jakby moj mozg odmowil posluszenstwa i niechcial sie juz bronic przed stresem
wczesniej czegos takiego nie mialem jak o czyms negatywnym pomyslalem to sie zdenerwowalem i przeszlo
najgorsze jest to ze jestem jakis inny

[*EDIT*]

przez ostatni miesiac mialem wiele meczących snów i wydaje mi sie ze one mnie bronily przed zwariowaniem a gdy zabraklo snu to mozg sie zresetował i nie chce sie wlaczyc z powrotem na normalny tryb
dzisiaj mialem dwa razy napad leku i wczoraj raz
ale nawet jak lęk minął to jakby podswiadomie nie moge o tym przestac myslec ze z moja glowa sie cos stalo
miale teaz wrazenie typu "matrix"

sory za tyle editow ale jestem roztrzesiony i nie jestem w stanie syntetycznie opisac swoje objawy
teraz jak to pisze to troche mi przeszlo ale jak zaraz sie poloze spac to wiem ze znow mnie to najdzie

[*EDIT*]

wczoraj gdy po raz pierwszy pojawilo sie to uczucie to sobie tlumaczylem ze to zmeczenie i udalo mi sie spac od 3 w nocy to jedenastej i jak wstalem to od razu mialem to samo i sie przerazilem i ten lek sie rano pojawil

[*EDIT*]

dodam jeszcze ze kiedys jak czegos sie balem to czulem strach a teraz nawet tego nie czuje moj mozg jest jakby na czuwaniu
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
21 mar 2009, 13:29

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez ankaanka775 21 mar 2009, 20:13
nie licze na remisje .........przynajmniej nie na samoistną...biore leki i mam nadzieję ,że w końcu będzie lepiej.......
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
26 lut 2009, 16:00

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez Dagi 21 mar 2009, 20:16
Ech, Karolina z Natalią macie rację, we wszystkim co piszecie. Niby to wiem, ale lęki tkwią. Dziś chyba jednak powiem mężowi, że mam znowu napad i o tych dolegliwościach przełykowych. Raz mu coś napomknęłam, że mam globusa histerikusa, ale w formie żartu. To nie o to chodzi, że mu nie ufam, albo nie chcę żeby wiedział, tylko nie chcę się rozklejać przed rodziną, dziewczynkami. Najgorsze są te objawy somatyczne. Teraz to czuję jakby ktoś do wysuszonej gardzieli przykleił mi landrynkę. Połykam, połykam, a ona nic.
Wzięłam dziewczynki na zakupy do hipermarketu. Myślałam, że się trochę oderwę, ale guzik. Kupowałam a w myśli był cały czas mój przełyk. Poszłam nawet na stanowisko z książkami, bo pomyślałam, że jak Venus tak reklamuje, to może znajdę jakiś poradnik dla hipochondryków ;) . Nie dość, że nie znalazłam nic na ten temat, to w dodatku trafiłam na książkę, która w opisie miała mniej więcej coś takiego „każdy z nas jest nosicielem raka, tylko od nas zależy czy on się rozwinie”. No nie sądzicie że ironia losu? Zresztą moje odpały polegają też na tym, że ja przywiązuje w mózgownicy wagę do takich „symboli”. Np. raz się przejęzyczyłam w rozmowie z koleżanką o Sylwestrze wyjazdowym i nie wiem co już tam chciałam powiedzieć ale wyszło mi że jak pojadę to zginę, czy coś w tym guście. Wiecie jak się bałam jechać na tego Sylwestra (oczywiście nikomu się nie przyznałam) no byłam pewna, że sobie wykrakałam i nie wrócę. Sylwester był super, ale dla mnie zepsuty no bo przecież jak nie w drodze dojazdowej to w powrotnej….
No nienormalna jestem i tyle.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
15 mar 2009, 12:48
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 26 gości

Przeskocz do