Nerwica a praca

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Faun 21 paź 2006, 01:02
Na bóle tego typu pomógł mi dziurawiec. Trzeba stosować co najmniej kilka tygodni, najlepiej nalewkę na alkoholu, parzone zioła, mogą to być również tabletki typu deprim (dużo tańszy jest apatinac herbapolu), przepisywane co prawda na depresję, ale również skutecznie działające na nerwicę żołądka.
Kosmaty faun za nimfą biegnie jasnoudą,
Z daleka już w jej ciało wgryza się oczyma
Avatar użytkownika
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
20 mar 2006, 15:43
Lokalizacja
z Lasu

Avatar użytkownika
przez bedlambloke 21 paź 2006, 03:40
Jezeli chodzi o UK to polecam wizyte w placowce NHS po rejestracji darmowa wizyta i recepta za ?6.xx kazda.
Co do psychotropow to sadze ze masz wrazenie ze kazdy lek zmula i moze spowodowac wypadek czy zawieszke.
Tak nie jest.
Polecam paroxetine ktora jest lekiem bardzo wybiorczym.
Czas ladowania skutecznej dawki serotoniny w synapsach przy dawce 20mg wynosi ok. 30 dni dla nerwic.
Efektow ubocznych u mnie nie bylo.
Banalne ale i skuteczne jest tez wypicie kieliszka wodki z pieprzem i tabasco z rana, ale to przy nocnej zmianie, ale to na krotka mete do 2 tyg.
Lepsze i latwiej dostepne niz ladowanie sie benzo jezeli nie ma innej alt.
Mleko ale to duzo mleka tez pomaga bo bole moga byc dwojakie czyli te miesniowe i te od nadmiaru kwasow w brzuchu.
Moge tez zasugerowac codzienne cwiczenia tzw. brzuszki przed praca i po pracy jezeli Ci bardzo zalezy i masz sile, powinno sie polepszyc juz po tygodniu ale po miesiacu czuc roznice.
Pamietaj ze nie jestes sam i czesto trace kontakt z baza:D
Pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
15 paź 2006, 00:39
Lokalizacja
eva

pracowac z nerwicą?

przez magdalena4 23 paź 2006, 17:31
Czesc!
Mam ostatnio taki problem. Zaczęłam staż 2 tygodnie temu, tydzien popracowalam, a 2 tydzien bylam na zwolnieniu lekarskim (grypa). Dzis wrocilam do pracy i czułam sie dziwnie. Ludzie jakos na mnie dziwnie patrzyli, ze mnie tydzien nie bylo i mowili do mnie niby zartem o tej chorobie i o zwolnieniu. Poza tym pracuje z dwoma laskami, ktorych nie polubilam. Zwróciły mi dzis uwagę, ze popełniam błedy i robie wszystko za wolno. Jak cos robiłam, a one chciały mi dać już kolejną pracę to parskały ze zmeczenia i robily fochy, ze nie nadążam. A ja po prostu nie moge się skoncentrowac, czuje sie troche jak pijana, mam takie dziwne uczucie w głowie, może to zawroty. No i ryczeć mi sie tam chciało, poszlam do wc i ryczałam.Potem zaczełam rozmyślać, że ja nie nadaje sie do tej pracy, jestem za wolna, nawet nie mam z kim pogadac w tej pracy, wszyscy sie jakby wywyższali, albo ja czuje sie taka bezwartościowa. Trace pewność siebie(która i tak była mała) przez tą pracę, boje sie pytac jak czegos nie wiem, bo jak tylko one mi cos tlumaczą to jakby moja glowa wogole przestaje pracowac i nic z tego co one mowia do mnie nie pamiętam. W dodatku bolą mnie oczy i niedobrze widzę, czasem mam wrazenie ze to przez oczy mam takie uczucie w głowie. Teraz to mysle kiedy ten staz sie tylko skonczy, ale przeciez ja musze pracowac, a ten staz moglby byc moja szansą, ale w takim wypadku z takimi dolegliwosciami i z moją wrazliwoscia czuje ze nie dam rady...
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
14 maja 2006, 20:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez gabi82 23 paź 2006, 18:41
Rzoumiem cie doskonale. Sama byłam z powodu nerwicy na zwolnieniu lekarskim przez prawie 3 m-ce. Miesiąc temu wróciłam do pracy i niby było wszystko ok. Ogólnie nie mam złej w pracy i atomosfera jest nawet ok tylko nie wiem dlaczego najwieksze leki mam własnie w pracy. Czesto dopada mnie tam derealizacja i czuje straszny lek. Zastanawiam sie co mam ze soba zrobic i czy inni widza ze dzieje sie cos dziwnego ze mna. Przez pierwszy tydzien udawało mi sie wytrzymac na 1 tabletce tranxenu, potem przez nastepny brałam po 2 a teraz musze brac 3 zeby tylko wysiedziec w pracy. Juz sama nie wiem co mam robic? czy wrócic na zwolnienie i zajac sie porzadnie leczeniem czy łykac prochy i jakos sobie radzic w ten sposób. Njagorsze jest to ze nikt mnie nie rozumie. Kazdy mówi ze sobie cos wmawiam, ze mam dobra prace i bede tego załowac. Ale jesli tak jest to czemu własnie tam mam te cholerne leki.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 sie 2006, 16:52
Lokalizacja
warszawa

Nerwica a zawód nauczyciela

przez Julita1983 04 lis 2006, 00:15
Witam. Jestem nowa na forum i mam nerwicę (tak podejrzewam, objawy na to wskazują). Miałam ją chyba od dzieciństwa, ale objawy nasiliły się bardzo odkąd dostałam pracę, pierwszą w życiu - w szkole. Pracuję ledwo dwa miesiące, a już mam dosyć. Czasami wydaje mi się, że dam sobie radę, ale kolejne niepowodzenia pedagogiczne dołują mnie potwornie. Nie jestem w stanie praktycznie myśleć o niczym innym. Nie chcę rezygnować, gdyż oznaczałoby to porażkę, a tego bym nie zniosła. Nie wiem co mam robić. Czy ktoś jest może w podobnej sytuacji?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 lis 2006, 23:44

Avatar użytkownika
przez I.K. 04 lis 2006, 00:48
Witaj :D
Ja jeszcze studiuję - matematykę nauczycielską.
Julita1983 napisał(a):Nie chcę rezygnować, gdyż oznaczałoby to porażkę, a tego bym nie zniosła.

Może się mylę, ale z tego co napisałaś nie wynika, że masz powołanie do zawodu n-la, tzn chodzi mi o to, że o tym nie wspomniałaś. Nie sądzę, aby ten konkretnie zawód "powodował" nerwicę, znam wielu nauczycieli, którzy na nią nie chorują, jak też wielu "nerwusków", którzy mają inną pracę. Natomiast niewykluczone, że stres z jakim ostatnio się zmagasz w pracy przyczynił się do nasilenia objawów. Poza tym często zdarza się, że osoby ambitne i bardzo samokrytyczne (tak cię bynajmniej odebrałam, bez urazy, to nie lista wad ani żadne zarzuty) cierpią na nerwicę/depresję.
Dlaczego piszesz, że zmiana pracy (bo przecież po zrezygnowaniu z obecnej znalazłabyś inną) to będzie porażka? Ważne, by iść do przodu, być może w innym zawodzie lepiej byś się odnalazła i w pełni zrealizowała? Teraz jeśli jest ku temu okazja, częściej niż kiedyś zmienia się pracę, jesteś osobą wykształconą więc czemu nie miałabyś poszukac jakieś lepszej?
Z drugiej strony, jeśli zawsze marzyłaś, aby być nauczycielem (ja tak mam, choc ostatnio dużo nad tym rozmyślam), pamiętaj, że dobrym pedagogiem nie jest z dnia na dzień, to wymaga lat, trzeba wyznaczyc sobie cel i powoli, sumiennie go realizowac, efekty z czasem się pojawią.
Głowa do góry i napisz, gdzie i czego uczysz :D Pozdrawiam
Szukac - to za mało.
Trzeba szukac tam, gdzie można znalezc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 21:08
Lokalizacja
Bydgoszcz

przez Julita1983 04 lis 2006, 15:04
I.K. napisał(a):Może się mylę, ale z tego co napisałaś nie wynika, że masz powołanie do zawodu n-la


Nie napisałam o wielu rzeczach, ale kiedy pisałam ten post byłam bardzo zdenerwowana i nie mogłam sklecić sensownej wypowiedzi, zresztą nadal nie jestem w stanie. To nie jest do końca tak, że nie czuję się dobrze w tym zawodzie. Zawsze chciałam być nauczycielką, chociaż w liceum już mi zaczeło przechodzić. Jednak z zamiłowania do przedmiotu wybrałam takie a nie inne studia, o tym co miało być później, nie myślałam. Też nadal studiuję i w tym roku szkolnym dostałam pracę w zespole szkół (podstawówka i gimnazjum) na prowincji, ale nie jako nauczyciel. Jednak do moich obowiązków należy także opieka nad dziećmi - dyżury podczas przerw, dowozy gimbusem, czasem też jakieś zastępstwo. Myślałam, że może jednak po tych studiach uda mi się znaleźć jakąś inną pracę, bo zaczynałam wątpić w swoje możliwości wychowawcze (za sprawą praktyk, głównie w gimnazjum), jednak perspektyw brak i tak jakoś się trafiło z tą pracą. Wszyscy mi zazdroszczą, mówią, że mam szczęście, głupio było zmarnować taką "szansę", no i tak trochę wbrew sobie, przyjęłam tę posadę. No bo jak długo można być na utrzymaniu rodziców (cały czas studiuję zaocznie, a nigdy nie pracowałam). Chociaż w sumie, to zawsze było moje marzenie, zniechęcenie przyniosły porażki. Nie wiem czy mam się przejmować, odejsć, uznać, że nie nadaję się, poddać się, czy walczyć, bo przecież nikt nie miał sukcesów od samego początku, na szacunek trzeba sobie chyba zasłużyć. Ktoś się może popukać w czoło i powiedzieć jakie mogę mieć problemy wychowawcze nie ucząc. Ano są, kiedy dzieciaki na przerwach nie chcą posłuchać, czasami niesympatycznie się odezwą. Fakt, że to są wyjątki, takie szkolne łobuzy, ale nie umiem się z tym uporać. A ciągłe bieganie do dyrektora i wychowawców ze skargą nie rozwiązuje sprawy, powinnam sama sobie wypracować jakieś metody na nich, bo nie będą mnie respektować, a nawet jeśli będą grzeczni, to tylko ze strachu przed tym że nakabluję na nich. Sama już nie wiem czy nie chcę takiej pracy, czy chcę tylko poddałam się lękom i stoję w miejscu. Gdybym zmieniła pracę, czułabym się upokorzona, że wszyscy by mówili, że nie dałam sobie rady, i to jeszcze w takiej szkole, gdzie dzieciaki nie są jeszcze takie najgorsze. Ale jeśli faktycznie się nie nadaję i cała historia skończy się koszem na głowie, to nie wiem co zrobię, chyba umrę ze wstydu.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 lis 2006, 23:44

Avatar użytkownika
przez I.K. 04 lis 2006, 17:56
Mam nadzieję, że jak znajdę troszkę czasu to pogadamy, teraz muszę śmigac, ale nie martw się tak, coś wymyślimy ;) To naprawdę normalne - bac się tego zawodu, ja też się obawiam :roll:
Pozdrawiam
Szukac - to za mało.
Trzeba szukac tam, gdzie można znalezc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 21:08
Lokalizacja
Bydgoszcz

jak przetrwać w pracy której sie nienawidzi?

przez paulinka24 06 lis 2006, 09:09
a jak ptrzetrwać w pracy której sie nie nawidzi????? nie nawidze szefa, jak go widze to mam zrąbany humor na cały dzień, i generalnie długo po pracy nie potrafie sie wyluzować....tylko wciąż sie denerwuje tym co sie wydarzyło w pracy oraz tym co bedzie nastepnego dnia. myslę ze powooli przechodzę w stan nerwicy, tym bardziej ze moje nerwy odbijaja sie równiezna stałym związku.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
04 lis 2006, 20:09

przez Martitka 06 lis 2006, 10:25
Paulinko,
naucz się zobojętnieć na szefa. Pamiętaj, że są tylko dwie możliwości w tej sytuacji, albo on się zmieni albo ty się wyluzujesz. Ta pierwsza raczej się nie spodziewaj że nastąpi. Spróbuj wyobrazić sobie mur, który Cię otacza. I w wyobraźni kiedy ktoś Cię złości lub irytuje spójrz na niego jakby przez lufcik w tym murze. WIdzisz go ale on CI w niczym nie przeszkadza :) Spróbuj, u mnie to działa. :D :D
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
19 wrz 2006, 21:13

przez paulinka24 06 lis 2006, 10:40
codziennie obiecuje sobie że bede tak robiła, ze z jakiej racji to ja mam cierpieć na tym ze on jest furiatem....ale niestety po pol godzinie w pracy mnie trzęsie, duszno mi co chwile i trace humor. tak sie zastanawiam czy nie isc z tym gdzies do lekarza, bo o zmanie pracy poki co nie mam co marzyc, a boje się ze na serio kiedys albo go opierdziele albo po prostu wyjde z pracy i nie wróce.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
04 lis 2006, 20:09

Z mężem do pracy??

przez kretka 10 lis 2006, 17:04
Kurde.
Mam dylemat.
Zazwyczaj jestem w stanie sama zostać w domu, gdy mąż idzie do pracy (nie pracuje zbyt wiele, trzy popołudnia w tygodniu).
Ale dziś, w związku ze splotem różnych okoliczności, nie czuję się dobrze. Nie czuję się bezpiecznie. Wolałabym nie być sama.
Mam mozliwość iść z nim do pracy. Jest to szkoła językowa. Jest tam pomieszczenie ze stolikami, można posiedzieć i poczytać.
Mąż niedługo wychodzi, a ja nie mogę się zdecydować.
Czy wyjście z nim nie będzie całkowitym poddaniem sie lękowi?
Ale z drugiej strony- nie wiem, czy wytrzymam dziś sama w domu:-(
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Avatar użytkownika
przez Lusi 10 lis 2006, 17:36
Nie wiem czy nie jest już za późno, może już podjęłaś decyzję. Ja bym została w domu. Mimo wszystko starałabym się walczyć. Może moje myślenie bierze się z tąd że ja ciągle jestem sama (nie licząc córki). Nawet wtedy kiedy czułam się naprawdę źle mój mąż musiał jeździć do pracy. Wtedy zostawałam sama na 3 dni. Teraz mojego męża nie ma od sierpnia i jakoś sobie daję radę.
Musisz być silna.
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

przez Roberton 10 lis 2006, 19:04
najgorsze w nerwicy jest poddanie się jej jeśli masz lęk musisz robić wszystko by odszedł a nie uciekac przed nim choć wiem ze nerwicowcy potrafią znaleźć tysiące ucieczek wiem to po sobie.pozdrawiam cię.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 lis 2006, 21:26
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do