Lęk przed śmiercią

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez ashley 20 kwi 2007, 16:08
animka napisał(a):jednak to wszystko mnie przerosło … nie wydaje mi się żebym sobie z tym wszystkim poradziła … ja nie widzę sensu … poddałam się … nie potrafię już udawać …
przepraszam Was, musiałam sie gdzieś wygadac

Skarbie co się stalo? Nie zalamuj się, z chwil kryzusu też się wychodzi. I Ty też wyjdziesz. Co się stalo? Może uda nam się jakoś pomóc. Trzymaj się cieplo.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez nitka 20 kwi 2007, 21:40
Ma_rio napisał(a):i ciągle mam uczucie strachu przed przyszłością


Mario tez tak mam i lęk przed przyszłością i zyciem czesto mnie paralizuje. Zawsze myslalam, że po prostu taka jestem, taki mam charakter ze o wszystko sie zamartwiam. Powiedzialam o tym mojemu psychiatrze i co ? i powiedzial mi, ze to chroba, ze to wynika wlasnie z nerwicy lękowej. Takie proste a takiekie genialne, dziwne, że nigdy mi to nie przyszlo do glowy. Leczysz się? jesli tak to powiedz o tym lekarzowi a jesli nie to idz do psychiatry bo z tych mysli i leków MOZNA SIE WYLECZYĆ!!!
pzdrawiam i zycze powodzenia!!
"To jest szczęśliwy dzień. Bo otworzyłam oczy, poruszyłam ręką, bo mam coś do zrobienia i mogę mówić..."
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
13 sty 2007, 11:09

przez Pstryk 20 kwi 2007, 22:14
Cześć Ma_rio.
Czytałam Twojego posta i zrobiło mi się cieplutko na serduszku (w końcu coś poczułam:) Jakie to życie jest... różnorodne a równocześnie takie same. Znajduję się w odwrotnej sytuacji. Robię karierę zawodową w branży, o której kiedyś tylko marzyłam. Moje życie osobiste układa się bardzo pomyślnie. Wszystko układa się coraz lepiej. Mam coraz lepsze perspektywy na życie. I, o ironio, to mnie przeraża. Przeraża mnie tak bardzo, że przestaję funkcjonować.
Mam wielkie plany na przyszłość i duże możliwości. Jestem tego świadoma. Ale nie potrafię tego wykorzystać.
Wydaje mi się, że z tobą jest podobnie. Mamy wielkie chęci i możliwości ale nie wierzymy, że mogłoby nam się udać, a perspektywa porażki przeraża nas tak bardzo, że nie potrafimy wykorzystać naszego potencjału.
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez bezmuzg 05 maja 2007, 00:31
hej Ma_rio powiem Ci tylko tyle że miałem takie same lęki w Twoim wieku, dobrze to rozumiem, mogę Cię tylko pocieszyć, że to nie jest takie straszne bo prace zawsze znajdziesz, słabo płatną i głupią ale znajdziesz albo wyjedziesz na zachód i będziesz dużo zarabiał.
God knows you lonely souls
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
04 maja 2007, 12:47

Strach przed śmiercią

przez kamasuka 17 maja 2007, 16:27
To mój kolejny problem,boję się śmierci,tego jak umrę i tego że umrę w ogóle.
Wmówiłam sobie że zginę w wypadku luba na raka,w ziwązku z tym wszelkie podróże przerażają mnie,zawsze wydaje mi się że już z tej podrózy nie wrócę,że to będzie moja ostatnia droga.
Poza tym trudno mi żyć ze świadomością że umrę.Życie wydaje mi się bezsensowne,taki tymczsowy przystanek na którym stoję i czekam aż podjedzie po mnie ŚMIERĆ.
Nic nie jest moje,bo to co mam ( również bliskich ludzi ) prędzej czy później stracę.
A myśl że po smierci nie ma nic,odbiera mi resztki chęci i motywacji do jakiegokolwiek działania.
Bo po co robić cokolwiek,o coś walczyć,skoro i tak obrócę się w nicość?
Sinej wiary w boga nie mam,tzn staram się wierzyc w jego istnienie ale nie jest to łatwe.
Czy jestem chora?
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 maja 2007, 15:30

Avatar użytkownika
przez Marla_30g 17 maja 2007, 16:44
kamasuka Wiekszosć ludzi ma takie myśli jakie Ty masz..To nic nienormalnego...Ja też się boję śmierci..i czasem rozważam czy życie w ogóle ma sens skoro człowiek i tak będzie musiał umrzeć wcześniej czy później...I również np..jak jadę tramwajem lub pociągiem to wyobrażam sobie że może być zaraz wypadek...Mnie się wydaje,ze poprostu boimy się o siebie..o swoje życie..i podświadomie chcemy żyć jak najdłuzej..i stad takie mysli o śmierci..Ale to tylko moja teoria jest.. ;) Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
18 kwi 2007, 12:12
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez NnNn 17 maja 2007, 17:31
Mysle podobnie jak Marla tylko ze ja nie tyle boje sie smierci co samego cierpienia :( np przeszczepow ze cos moglo by mi nawalic tego oczekiwania nie wiem jak ludzie to znosza :?: walka z nowotworem itd ja walcze z glupia depra i mam dosc juz nie mowie o czyms powaznym :!: Ale zyje w mysl zasady ...." Kolo ktore skrzypi dalej dojedzie ....."
Najwieksze marzenie to obudzic sie ktoregos dnia zdrowym !!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
152
Dołączył(a)
08 maja 2007, 16:27
Lokalizacja
z epoki romantyzmu

przez MaRiAnEk 17 maja 2007, 20:10
...
Ostatnio edytowano 20 sie 2007, 22:01 przez MaRiAnEk, łącznie edytowano 1 raz
Offline
konto zablokowane
Posty
738
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 22:36

przez cinnamon_inspiration 17 maja 2007, 20:49
Ja tez sie boje smierci, ze Ktos mnie ukarze za to, ze jestem zla i okropna, ze beda mnie jadly robale i boje sie, ze umre wczesnie, ale najbardziej sie boje, ze umrze moja babcia :((((((((((
Posty
273
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:18

przez weronika 25 maja 2007, 21:46
ja ci napisze coś co może ci się teraz wyda irracjonalne i niedorzeczne więc jak chcesz to olej moją odpowiedż ja bym ci radziła żebyś dużo się modliła codziennie i dużo wiara i zaufanie do Boga są często trudne bo myślimy racjonalnie tacy już jesteśmy możliwość takiej pełnej mocnej wiary to też łaska i dar od Boga człowiek który umie tak mocno ufać i wierzyć jest w pewnym sensie wybrany i szcześliwy módl sie o pomnożenie twojej wiary i nie myśl jak On to zrobi jak to możliwe oddaj to Jemu i tylko proś o to wytrwale a modlitwa nie zawsze jest łatwa i przyjemna to częst też wysiłek koncentracja praca czasem trzeba dużo popracować że by coś umieć robić odkąd przekonałam się że Bóg jest a miałampewne zdarzenie paranormalne w życiu jest mi łatwiej nie wiem skąd jesteś ale w dużych miastach spotykają się często ludzie w zgromadzeniu Odnowy w Duchu Swietym w moim mieście to akurat kilka babć i troche przemówień księdza ale np we Wrocławiu... ludzie mdleją jeden za drugim podczas gdy wszyscy uczestnicy modlą się za nich rozmawiałam z ludzmi uzdrowionymi dzięki modlitwie, może poszukasz czegos takiego u siebie, może gdy poznasz jakieś prawie że dowody na istnienie Boga twój umysł przyjmie bardziej tą wersje że życie to tylkopielgrzymka i sprawdzian czyjesteśmy gotowi do prawdziwego istnienia po śmierci i może to wszystko co robisz tu ma sens bo w ten sposób zdajesz sprawdzian i pielgrzymujesz dla Boga ważne jest żeby nie zaniedbywać Jego natchnień czyli każdy powinnien realizować w życiu coś do czego ma zdolności zmierzać do swojego celu jest o tym często mowa w Piśmie Swietym wiec to do czego dążymy tutaj nie jest bez sensu ja oczywiście nie wiem jak to jest ale wiem że wiara w Boga bardzo pomaga więc jeśli jej nie wykluczasz to pracuj nad jej umocnieniem
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

przez Moni628 11 cze 2007, 11:13
Witam, u mnie ostatnio pojawiło sie znowu coś nowego, mianowicie lęk przed śmiercią. Nie mam tak, jak co niektórzy tutaj, że boję się iż śmierć dopadnie mnie w danym momencie, np. rano się nie obudzę, tylko, że w ogóle, kiedykolwiek umrę. Wtedy czuję taki atak paniki, jakby kogoś z klaustrofobią zamknąć w bardzo ciasnym pomieszczeniu. To jest baaardzo nieprzyjemne uczucie. Zdaje sobie sprawę, że jestem zbudowana z ciała, które MUSI się kiedyś rozłożyć i chcę wtedy z niego uciec.
Najśmieszniejsze jest to, że przez ostatnie około 5 lat myślałam całkiem odwrotnie, mianowicie miałam dosyć częste myśli samobójcze :lol: (tzn. mam teraz "depresyjne" myśli, oprócz właśnie samobójczych) Kiedyś mówiłam sobie, że od śmierci jeszcze jest wiele gorszych rzeczy, które mogą się wydarzyć za życia i że nie należy zbytnio cieszyć się chwilowymi lepszymi stanami bo i tak będzie na pewno gorzej.
Powiem Wam, że teraz wydaje mi się, że gdybym miała wybór, to wolałabym mieć nadal te myśli samobójcze :roll:
Pozdrawiam.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
09 cze 2007, 12:31

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 14 cze 2007, 01:24
tylko, że w ogóle, kiedykolwiek umrę. Wtedy czuję taki atak paniki, jakby kogoś z klaustrofobią zamknąć w bardzo ciasnym pomieszczeniu. To jest baaardzo nieprzyjemne uczucie. Zdaje sobie sprawę, że jestem zbudowana z ciała, które MUSI się kiedyś rozłożyć i chcę wtedy z niego uciec.

Ja mam ostatnio to samo...atak paniki na samą myśl o tym że kiedykolwiek umre..i też nie wiem jak sobie z tym poradzić
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez jestemjakajestem 14 cze 2007, 10:54
Witam wszytskich... przegladając forum gdy tylko zobaczylam temat o smierci to odrazu mialam nadzieje ze tutaj znajde ludzi którzy czują to samo co ja... Moja obawa jednak nie tyczy sie mnie... lecz mojej mamy... Nie wiem czy to to samo czy tez nie bo nie widzialam nikogo tutaj aby bał sie o smierc bliskiej osoby ale zaryzykuje... Napisalam juz jeden temat taki w nerwicach natrectw bo myslalam ze moze to co czuje podchodzi wlasnie pod natrectwa ale teraz uswaidomolam sobie ze moze to nerwica lekowa... Tak czy siak kopiuje tutaj moj temat...

Nie mam pojęcia czy to nerwica czy też nie, w kazdym razie chodzi o moją mamę... Kocham ją tak bardzo ze nie wyobrażam sobie zycia bez niej... Juz teraz wiem ze jeśli by cos sie jej stało to odebrałabym sobie zycie... Potrafie leżec w łóżku pokój obok mamy i płakać za nią... Wyobrażac sobie jak to bedzie ile jej złego zrobiłam ze jestem niedobra dla niej ze ja olewam itd... Wychowywałam sie w domu, w którym ojciec potrafił tylko poniżać, bić i wyzywać mnie, moją siostrę a najbardziej to mame moją... Nie wiem czy ma to wpływ w kazdym razie jego nienawidze za wszytsko co nam zrobił a mame tak kocham ze za kazdym raezm jak o niej pomysle to zbiera mi sie na płacz... Ona nic nie wie o tym bo przy niej jestem "normalna" Nie wiem co z tym zrobic ale przestaje sobie z tym radzic... Dlaczego tak sie dzieje? Moze to jest normalne a tylko ja wydziwiam i panikuje? Błagam o jakiekolwiek opinie...
Posty
7
Dołączył(a)
07 cze 2007, 18:19

Avatar użytkownika
przez Dziwna 30 cze 2007, 19:08
Hmm... Za niecały rok otrzymam dowód osobisty. I co ja z nim zrobię? Chyba schowam gdzieś głęboko, żeby nikt nie widział. Przecież wciąż czuję się jak dziecko. Jestem taka zagubiona i wszystkim przestraszona. I taka nieobyta. Niedoświadczona, niesamodzielna i w dodatku bardzo drobniutka, co jeszcze potęguje moje uczucie "dziecięcości".
Może niepotrzebnie odświeżam taki stary temat, ale głupio byłoby zakładać nowy, a poza tym to jest właśnie moje codzienne zmartwienie. Nikomu nie mówię o swoich obawach, staram się za wszelką cenę sprawiać wrażenie osoby silnej, ale już mnie to trochę przerasta... :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
25 maja 2007, 16:28
Lokalizacja
Kalisz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: minou i 16 gości

Przeskocz do