jak sobie radzić? Jak pomóc osobie chorej na nerwicę?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

czy ja mam nerwicę?

przez lisa 28 paź 2006, 00:40
Nie wiem od czego zacząć,może powiem najpierw coś o sobie.Studiowałam dziennie bardzo dużo nerwów kosztowały mnie studia,stres,stres,stres,póżniej wyjechałam na stypendium zagraniczne na praktyki.Byłam 6 miesięcy sama w obcym kraju,czułam się samotna,czulam stres w pracy,najdziwniejsze jest to że tam duzo spałam za dużo,do tego byłam zdenerwowana bo ciagle musiałam załatwiać sprawy dla 2osób,które mówiąć szczerze mnie wykorzystały po czym czułam wielką złość i zwatpienie.W tym czasi tez zaczęłam być niemiła dla chłopaka,obrażałam się i miałam pretensję o byle co,często plakałam jak byłam sama.Póżniej stres znowu na uczelni,a teraz jestem po studiach i cięzko mi znaleść prace mimo iż się strałam.Na ostatnich wakacjach z moim chlopakiem zachowywałam się dziwnie np.potrafiłam się obrazić za to że wziął ciastka i powiedział, że zje je sam,albo nie rozmawiać z nim 2 godziny bo zapomniał aparatu fotograficznego,drażnily mnie glupoty,no i wpadalam w płacz po wszystkim bo wiedzialam ze zle robie ale to bylo silniejsze mimo iz tak nie chcialam sie zachowac w domu to samo, mówią mi że jestem stale nerwowa,obrażam się o byle co np wkurza mnie jak jedzą.Czy to jest normalne ?mi wydaje sie zemam ataki nerwow nad ktorymi nie panuję, nie chce a i tak zachowuje sie zle.Do tego ostatnio rozeszłam się z chlopakiem,bardzo mało jem i się pocę.A moze ja przesadzam?moze to tylko stres?
Dziekuję jeśli to wszystko przeczytaliście i jesteście mi wstanie powiedzieć co mi jest?nie chce być nie dobra,zlośliwa i wpadac szybko w furię bo za chwilę nikt nie bedzię chcial ze mną przebywać.
Dziękuję za pomoc
lisa
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 paź 2006, 00:16

Avatar użytkownika
przez TOFIK 28 paź 2006, 10:41
lisa, reagujesz agresją na, wybacz, pierdoły. w wielu przypadkach ci "znerwicowani" i w stresie reagują zwiększoną agresją. nie mówię że rzucisz się komuś do gardła ale potrafią wyprowadzić ciebie z równowagi błachostki. to niestety normalne i ja tez tak mam. mało istotny detal powoduje wybuch. więc żeby już nie torturować swoimi zachowaniami domowników poszedłam do psychologa i mam nadzieję że jakoś mnie "naprostuje".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:45
Lokalizacja
Warszawa

jak pomoc mojej mamie?

Avatar użytkownika
przez telimenka 19 sty 2007, 22:31
Poradzcie mi prosze, jak pomoc mojej mamie?
Rozmawialam z nia dzis - jest przeraznona bo stracila sens zycia i chodza jej po glowie 'zle mysli' nie powiedziala jakie, ale rozumiem ze chodzi o jakies natrectwa. Nie wiem co zrobic, mowila ze nie ma ochoty zyc i ze moze zrobic cos glupiego.
Gdy ja sama ma natretne mysli, lub tez mysle o smierci nie wydaje mi sie to niebezpiczne, ufam sama sobie... jednak w czyichs ustach to brzmi naprawde strasznie! Co mam zrobic? Moze powinnam z kims porozmawiac? Moja mama chodzi do psychologa i leczy sie u psychiatry, jednak mowila mi ze to leczenie jej nie pomaga...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Lena 19 sty 2007, 23:38
wiem co czujesz, ja czuje dokladnie to samo... nie dosc, ze sama choruje, to jeszcze moj partner... on tez nie widzi sensu, leczy sie, chodzi na terapie... rok temu probowal sie zabic, a teraz sie tnie... boje sie o niego za kazdym razem kiedy mnie przy nim nie ma, co sie zdarza czesto, bo nie mieszkamy razem, a ostatnio nawet prawie sie nie spotykamy. Tez nie mam pojecia co robic, jak z nim rozmawiac... mam nadzieje, ze jesli znajdziesz jakis sposob na dotarcie do mamy, podzielisz sie nim ze mna. a poki co jedyne co moge zaoferowac tobie, to rozmowa, wiec jesli bedziesz miala ochote to pisz na pw albo maila.
Lena
Offline

Avatar użytkownika
przez telimenka 21 sty 2007, 22:28
Witaj - dziekuje...
Czy tez masz wrazenie ze latwiej jest Ci pomoc sobie niz jemu? Ja nie umiem dfotzrec do mojej mamy!
Ma jakis koszmarmy trzydniowy atak!
Staram sie robic to, co pomaga mi - chcialam ja wyciagnac z domu - nic z tego. Lezy w lozku i nie rozmawia z nikim...
NIe spala dwie noce ij est wykonczona, rozne mysli jej do glowy przychodza (choroby, natrectwa itp.)Moj tata nie wie co sie dzieje, jakos stara sie jej pomoc...

Wczoraj dowiedzialam sie ze moja mama bierze od paru dni Rexetin -czytalam troche o tym leku.. moze to jego wplyw? To co ona przezywa jest straszne - pamietam jak to jest...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

boję się (o) swojego chłopaka

przez Prylis 29 sty 2007, 00:27
Po pierwsze, chciałabym się z wszystkimi przywitać - obserwowałam wasze forum już od dawna, ale dopiero teraz ośmieliłam się coś napisać :smile:

Po drugi, nie będę od razu pisała o sobie, tylko o osobie mi bliskiej. Mój chłopak cierpi na zaburzenia lękowe. Wychował się w rodzinie alkoholowej, w której pito jednak "kulturalnie" - rodzice wykształceni, na stanowiskach, nie wszczynali awantur, nie stosowali przemocy. Ale on twierdzi, że nigdy mu nie okazywali wystarczającej akceptacji i miłości i on ich po prostu nie kocha. I to nie jest tylko gadanie - niedawno umarła jego matka i to wydarzenie przyniosło mu jedynie ulgę - żadnego smutku, o rozpaczy nie wspomnę. Nie wiem co o tym myśleć. Bardzo zależy mi na tej osobie, starałam się tego nie oceniać, ale... Boję się po prostu. Jesteśmy ze sobą już sporo czasu, świetnie się rozumiemy, czuję jego miłość, ale to mnie gnębi. Czy można kochać kogokolwiek, nie kochając mamy, taty, rodzeństwa?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 sty 2007, 15:02

Avatar użytkownika
przez telimenka 29 sty 2007, 00:59
Wiesz, ludzie z zaburzeniami lękowymi 'działają na trochę innej zasadzie', więc często 'normalne kryteria' przy ocenie ich zachowań odpadają. Zdrowi ludzie widzą nasze zachowanie i mówią "Nie rozumiem Cię" jednak tu wszystko rządzi się swoją wewnętrzną (aczkolwiek chorą) logiką...
Moja pierwsza uwaga; Nerwicowcy bardzo rzadko mówią to, co naprawdę czują!
Obawiasz się pewnie czy da się stworzyć dobrą relację z kimś, kto nie ma wpojonych podstawowych wartości - taką wartością jest miłość do własnej rodziny. Być może Twój chlopak skrywa to co naprawdę czuje... może poczucie krzywdy jakie wyniósł z domu nie pozwala mu przeżyć tej miłości...
Każdy z Nas ma w sobie ogromne pokłady miłości, ale nie każdemu było dane doświadczyć jej od innych...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Mój mężczyna ma Nerwicę...?

przez niq 29 sty 2007, 19:22
Witam,
jestem z moim facetem jakos 10 miechów. Na początku naszego zwiazku on był uśmiechnięty, kiedy był przy mnie śmiał się usmiechał...Od kiedy wyznałam mu, że go kocham(gdzieś po 4 miesiacach zwiazku) zrobil się nerwowy. Przynajmniej dopiero wtedy to zauważyłam. Owszem wczesniej bywał zły bo pokłócił się z mamą albo tatą w domu, ale to naturalne, sama kłoce sie z rodzicami i tez jestem zła potem. Po jakimś czasie zaczęło mnie dobijać, że on nie odwzajemnia moich uczuć, tym bardziej, że poznałąm się z jego pierwsza miłoscią... Panienka jak dla mnie pusta, bez uczuć nie szanująca drugiego człowieka lecaca na pieniądze i samochody. Zaczęłam zadawać pytanie dlczego on ja kochał a mnie nie potrafi?był zakochany w niej bardzo dawno temu ok. 5 lat temu (ma 21lat). Zaczęłam z nim wiec rozmawiac. Mówił mi, że nie chce mi mówic, że mnie kocha bo tak nie jest. Później wracalismy jeszcze do tego tematu i mówił mi, że on nie potrafi, że znacze dla niego bardzo wiele, że czuje do mnie coś wielkiego, ale to nie jest miłość, że nie potrafi kochac, że boi się przełamać.
Pali bardzo duzo papierosów na stres reaguje paczka fajek. Nie zmuszam go do rzucenia, bo to jego wybór ja jedynie poprosiłam go o ograniczenie się. Jest alergikiem więc tym bardziej powinien rzucić to świństwo- ale nie chce bo lubi... pali ok 8 lat ;/
Kiedy się denerwuje nosi go, trzęsie sie, boli go brzuch pali, zamyka się w sobie. Łapie depresje. Czasami nie wiem nawet o co chodzi,a on nie chce nic powiedzieć, mowi zawsze, że zawsze sobie radził sam z problemami, że i tym razem sobie poradzi. A ja nie moge na to patrzeć! Serce mi się kroi jak widze, że on siedzi ma tak smutna minke... Chciałabym mu pomóc, ale nie wiem jak...ie wiem jak mam do niego dotrzeć... chce go zrozumiec...ale jak mam go zrozumieć skoro nie wiem czemu się zamyka w sobie.
Cały czas też powtarza że każdy on niego wiele wymaga, że on ma studia, że ma sesje, że nawet nie ma czasu dla siebie...
Czuje, że przeze mnie stał się tak nerwowy. Nie chce żeby czuł presji, że musi mnie pokochać...
Raz mi napisał że coraz bardziej się ode mnie uzależnia że boi się głebokich uczuć i to go boli... co ja mam mu odpowiadac?
On jest strasznie wybuchowy... wiem bo mówiłami jego siostra ze w domu ma okropne napady złosci... martwi mnie to...
Ostatnio miał rany na rękach.. uderzał w drzwi żeby odreagowac...
Mówie mu żeby poszedł do lekarza moze po jakies srodki uspokajające... on mówi tak pojde ale narazie nie mam czasu i pieniedzy... cały czas powtarza ze nie ma czasu...
Jest wychudzony i ma juz doły pod oczami :(
Do tego nasz kontakt sexualny... ostatnio gdy się kochamy ma przedwczesny wytrsyk... i zawsze po tym jest ze stresowany i przeprasza mnie i narzeka na ciągły stres... ze on tak nie moze...
On nigdy nie miał problemem z tymi sprawami... Miał okres czasu, że uprawiał przygodny sex z przypadkowymi panienkami dopoki nie poznał mnie(jestempierwsza dziewcyzna z którą jest tak długo)... Dopiero przy mnie zaczęły sie tego typu "problemy"... Po za tym nie chce uprawiać ze mną sexu za często ( zdarza sie raz na miesiac albo na 2) tłumaczac, że jestem jeszcze młodziutka. Cieszy mnie to że myśli racjonalnie, ale czasami wydaje mi się, że on poprostu ode mnie ucieka... Dlaczego?

Chce żeby czuł we mnie oparcie, chce być jego oparciem, jest dla mnie najwazniejszy na świecie, naprawde go kocham, nigdy wczesniej nie spotkałam takiego człowiek jak on, nie potrafie naniego byc zła, nigdy sie jeszcze nie pokłócilismy... tak bardzo zalezy mi na tym by był szcześliwy...i żeby uśmiech goscił na jego buzi tak czesto jak kiedys...

Nie wiedziałam gdzie zamieścić ten temat gdzie szukać rad... uznałąm że to będzie chyba odpowiednie miejsce...
błagam napiszcie co o tym wszystkim sadzicie...
...czy może ja poprostu przesadzam ? :(
Czasami brakuje mi już sił...
niq
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
29 sty 2007, 18:27
Lokalizacja
TST

Avatar użytkownika
przez czarnykot 29 sty 2007, 23:07
Lekarz .....musisz znaleźć sposób na dotarcie do swego pana i przekonanie Go o tym że warto przyjąć pomoc innych a już specjalisty na pewno.Możesz posiłkować się w argumentacji wypowiedziami z tego forum!
A tak na marginesie opisałaś moją historię młodości....Presja środowiska MUSISZ liczymy na ciebie itd itp, jak miałem 21 lat to czułem że mam 40 byłem po swojej pierwszej pani już wypalony / spalony, psychicznie / panienki, no i stres że nie jestem tym dobrym dla tej którą spotkałem tej dobrej. Jak się pobieraliśmy mówiłem że jej nie kocham może kiedyś...zrozumiała dzisiaj jesteśmy 20 lat po ślubie KOCHAMY SIĘ ..Jesteśmy ze sobą scementowani nie piaskiem zauroczenia i popędu sexu ale wspólnymi przeżyciami, wspieraniem .......no tak rozpisałem się o sobie a to wy potrzebujecie pomocy.Nic na siłę powoli .....czas kropla wszak drąży skałę namawiaj na terapię lub choćby diagnozę.Powodzenia - fajnie że ma Taką dziewczynę która się martwi o niego .
Przepraszam jestem dysortografem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
26 gru 2006, 20:38
Lokalizacja
Wrocław

przez niq 30 sty 2007, 16:47
dziękuję że odp ;* bałam sie krytyki..troche załowałam że to wszystko tu napisałam... ale dziekuje ze Twe słowa. Będę z nim rozmawiać jeszcze o tym..Pozdrawiam
niq
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
29 sty 2007, 18:27
Lokalizacja
TST

Mój facet chyba ma nerwice.Pomóżcie bo nie wiem co robic!

przez aniela29 08 lut 2007, 00:16
Wydaje mi sie ze mój facet ma nerwice lekowa.Nie wiem na pewno czy to jest to ale wszystkie objawy pasuja.On nie cierpi lekarzy i powiedzial ze nigdy do nich nie pójdzie.Jak mu pomóc?Ma lek i niepokój.Mówi ze ma go czesto ale jak wyjdzie do znajomych to mu przechodzi lub jak w ogóle wyjdzie na spacer.Ma tez obnizona samoocene i do wszystkiego podchodzi z pesymizmem.Jest ciagle rozdrażniony i denerwuje sie z powodu blachostek.Obawia sie o przyszlość zupelnie bez powodu.Niecierpi jezdzic autobusem i denerwuja go ludzie w autobusach.Czesto milczy i raczej nie mowi o swoich uczuciach.A jak sie zdenerwuje to czesto rzuca rzeczami albo cos rozwala.Bardzo go kocham i chce mu pomóc.Kiedys mówił mi tez ze mial chyba depresje bo nic go nie cieszylo i przez 3 miesiace milczal,wszystko wydawalo mu sie bez sensu.Pomóżcie!Jak mam sie zachowywac w tej sytuacji zeby mu pomóc?Czy leki sa konieczne?
Wydaje mi sie ze moja druga polówka ma nerwice lekowa.Pomóżcie bo nie wiem co robic.On nie chce pójsc do lekarza.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
07 lut 2007, 23:30

Avatar użytkownika
przez Ania1987 08 lut 2007, 00:41
Z facetami bywa gorzej, my kobiety lubimy się użala,ć a faceci się zamykają, udają twardych(często też popadają z tego powodu w nałogi). Ja też myślałam, że mój facet jest chory, ale on by w życiu nie poszedł do lekarza, więc musiałam zbagatelizować problem.
Obawiam się, że będzie Ci bardzo ciężko namówić go na wizytę u psychiatry,(bo tylko tak może dostać leki i fachową pomoc-od Ciebie może dostać jedynie-albo aż- wsparcie), ale może uda Ci się go przekonać, że coś trzeba z tym zrobić, że tak dalej nie można!?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez ewa125 08 lut 2007, 14:24
mysle ze narazie powinnas powolutku poznawac go, zorientowac sie dlaczego on taki jest bo widocznie cos go dręczy. nie staraj sie mu pomoc na sile, staraj sie bardziej sluchac niz mowic mu co ma robic. mysle ze predzeej czy powniej sie otworzy i powie sam co mu lezy na sercu. nie zmuszaj go do wizyt u lekarzy, moze sam do tego dojrzeje kiedys. moze polec mu to forum...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Avatar użytkownika
przez IceMan 08 lut 2007, 17:05
może jak nie lekarz to psychoterapeuta?
aniela29 - a może ty będziesz jego psychoterapeutką? :D Tak naprawdę jesteś jego najbliższą osobą i może się do ciebie otworzy?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do