Skocz do zawartości
Nerwica.com

ESCITALOPRAM(Aciprex, ApoExcitaxin ORO, Betesda, Depralin, Depralin ODT, Elicea, Elicea Q-Tab, Escipram, Escitalopram Actavis/ Aurovitas/ Bluefish/ Genoptim, Escitil, Lexapro, Mozarin, Mozarin Swift, Nexpram, Oroes, Pralex, Pramatis, Symescital)


Martka

Czy escitalopram pomógł Ci w Twoich zaburzeniach?  

419 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Czy escitalopram pomógł Ci w Twoich zaburzeniach?

    • Tak
      256
    • Nie
      123
    • Zaszkodził
      59


Rekomendowane odpowiedzi

Wiara że lek pomaga jest ważna. Być może stymuluje procesy które pomagają wrócić organizmowi do równowagi. W sytuacji gdy medycyna nie rozumie do końca jak działa żywy organizm - dobrze jest gdy pacjent wierzy że lek mu pomoże niż miałby nie wierzyć. Efekt placebo jest udowodniony, na niektórych działa więcej lub mniej ale nie można go całkowicie pomijać.

 

To w takim razie może zamiast leków lepiej spozywać czekoladę? Wiekszośc wierzy, że czekolada poprawia nastrój , więc jej skutecznośc powinna być na poziomie antydepresantów. A z pewnością pozbawiona jest uciązliwych skutków ubocznych tychże leków

Gorzej, gdy delikwent zbytnio do serca sobie weźmie ta "skuteczność" i aby ją spotencjalizowac zastosuje spore dawki owego "antydepresanta"

Wówczas efekt może być odwrotny od zamierzonego - wielka niczym trzydrzwiowa szafa, gruba doopa zdecydowanie zniweluje hipotetyczny efekt antydepresyjny czekolady :D

 

Wiara jest z pewnościa potrzebna w psychoterapii. Przekonanie o jej skuteczności ów proces podkręca pozytywnie.

 

Ale leki?

 

Chyba nikt mi nie powie, że pacjenci onkologiczni nie wierzą ze wszystkich sił w skutecznośc leków im aplikowanych... skąd więc tak wysoka smiertelnośc wśród leczonych?

 

Powtarzam - moim zdaniem lek albo działa, albo nie. Czyli zmienia, modeluje, likwiduje nieprawidłowości chemiczne czy biologiczne w organizmie lub nie, gdyz jest źle dobrany a przez co nieskuteczny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

INTEL 1, skuteczność placebo w leczeniu depresji oceniane jest na 30-40%, podczas gdy skuteczność antydepresantów jest na poziomie mniej więcej 60%. Psychika nie jest czymś prostym i nadal nie rozumiemy gdzie ma dokładnie swoje źródło i czym tak naprawdę jest, a więc nie można problemów z nią związanych porównywać do raka, którego potrafimy wyczuć i zobaczyć. Z tego można wywnioskować, że nawet jeśli lek nie zadziała, to wierząc w niego można uzyskać efekt placebo, który poprawi stan psychiczny.

 

____________________________________________________________________________________________________________________

 

Koniec eksperymentu, jutro zmniejszam dawkę na poprzednią. Na 10 mg miałem większą motywację, więcej mi się chciało, odczuwałem więcej przyjemności i ogólnie było lepiej. Nie wiem jak wy potraficie żyć na takich lekach. Wszystkie emocje są sztuczne, mała motywacja, nic się nie chce robić i nie można się nawet wkurzyć lub wypłakać. Pociesza i motywuje mnie tylko to, że pod koniec maja mogę wreszcie całe to "leczenie" rzucić w cholerę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Eksperyment PLACEBO jest w warunkach domowych NIEWYKONALNY .

No bo jak ?

Bajer musi być dobrze sprzedany w szpitalu ,żeby nie było jakichkolwiek podejrzeń ( które by osłabiały wiarę ) .

A w domu to jak ?

Nie ma szans , najmniejszych ,żeby to sprawdzić .

Zeszedłem dziś z 15 mg ( wcześniej były trzy dni po 20 mg ) na 12, 5 mg . Czułem ( jak sama Pani Wożniak ) dziwne wibracje w sercu i nawet przez chwilę się przestraszyłem ,że jebnę na-serce , bo tłukło ,,,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

INTEL 1, skuteczność placebo w leczeniu depresji oceniane jest na 30-40%, podczas gdy skuteczność antydepresantów jest na poziomie mniej więcej 60%. Psychika nie jest czymś prostym i nadal nie rozumiemy gdzie ma dokładnie swoje źródło i czym tak naprawdę jest, a więc nie można problemów z nią związanych porównywać do raka, którego potrafimy wyczuć i zobaczyć. Z tego można wywnioskować, że nawet jeśli lek nie zadziała, to wierząc w niego można uzyskać efekt placebo, który poprawi stan psychiczny.

 

Twoja teza w tym momencie całkowicie neguje sens chemicznej psychiatrii.

Tak jak napisalem - mając takie przekonania lepiej jeśc czekoladę niźli brać leki. Zwłaszcza że każdy z nich ma dosyc powazne skutki uboczne.

Oczywiście nie jestem zwolennikiem tak agresywnej chemizacji wspólczesnej medycyny jak obecnie.

Ale musze jasno stwierdzić - albo dana substancja działa ( niekoniecznie pozytywnie) albo nie działa, czy nawet szkodzi.

Psychiczne nastawienie nie ma tu nic do rzeczy.

Przykład - haloperidol, czy fenactil w iniekcji. Na taki "strzał" w dupala nie ma mocnych. Niezaleznie jak się delikwent do haloperidolu nastawi. Jeżeli psychiczne nastawienie ma znaczenie ( ale rym :D ) to można by się tak negatywnie nastawić, że lek nie powinien miec szans zadziałać.

Jasne...

Odpowiednia dawka tego syfu kazdego, niezaleznie od jego psychicznego nastawienia do leku, zwali z nóg, czasami dosłownie ponieważ mozna sie przewrócić na ślinie wytoczonej na półświadomce z gęby :D

Owszem, zapewne można sobie "wkręcić" poprawe po danym leku ( efekt placebo ) ale zapewniam, że owa iluzoryczna poprawa będzie szalenie krótkotrwała...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tomeg

 

A jaka dawkę brałeś wcześniej, te kilka lat temu? Też 15mg? Bo na którymś forum czytałam, że jeśli bierze się lek drugi raz to prawdopodobnie trzeba będzie wskoczyć na dawkę wyższa niż wcześniej, ale mało chce mi się w to wierzyć. Zastanawiam się też czy jeśli zrobiłam tylko 3 miesiące przerwy od leku po 3 latach brania to czy wogole zdarzył on zejść z organizmu.

Wcześniej brałem 10mg, później trochę czasu 15, a następnie znów 10. Tym razem lekarz zalecił od razu dojście do 20mg, na razie jestem jeszcze na 15. Wydaje mi się, że jeśli bierze się taki lek po raz drugi to nie jest przesądzone, że trzeba będzie wejść na dawkę wyższą niż za pierwszym razem. To nie są leki uzależniające, więc tolerancja na nie nie wzrasta. Może nastąpić jedynie pogorszenie stanu zdrowia i konieczność podbicia dawki. 3 miesiące bez leku to czas, po którym w organizmie raczej nie zostało już śladu substancji. Okres półtrwania wynosi ok. 30 godzin, więc myślę, że po tygodniu już jej nie ma (na forum są o wiele mądrzejsi ode mnie, więc może uzupełnią tę informację). Powinno się jednak utrzymać działanie lecznicze leku, przez krótszy bądź dłuższy czas po odstawieniu. Ale czasem jest tak, że po odstawieniu od razu jest pogorszenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

INTEL 1, skuteczność placebo w leczeniu depresji oceniane jest na 30-40%, podczas gdy skuteczność antydepresantów jest na poziomie mniej więcej 60%. Psychika nie jest czymś prostym i nadal nie rozumiemy gdzie ma dokładnie swoje źródło i czym tak naprawdę jest, a więc nie można problemów z nią związanych porównywać do raka, którego potrafimy wyczuć i zobaczyć. Z tego można wywnioskować, że nawet jeśli lek nie zadziała, to wierząc w niego można uzyskać efekt placebo, który poprawi stan psychiczny.

 

____________________________________________________________________________________________________________________

 

Koniec eksperymentu, jutro zmniejszam dawkę na poprzednią. Na 10 mg miałem większą motywację, więcej mi się chciało, odczuwałem więcej przyjemności i ogólnie było lepiej. Nie wiem jak wy potraficie żyć na takich lekach. Wszystkie emocje są sztuczne, mała motywacja, nic się nie chce robić i nie można się nawet wkurzyć lub wypłakać. Pociesza i motywuje mnie tylko to, że pod koniec maja mogę wreszcie całe to "leczenie" rzucić w cholerę.

 

Polecam się leczyć witaminą C plus K i wmawiać sobie, że jest OK.

16 latek z 3 miesięcznym stażem w leczeniu wygłasza takie herezje, tak więc myślę, że można zamknąć już forum, bo właśnie został rozwiązany problem depresji i nerwicy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ashton, po pierwsze - ponad roczny staż w leczeniu. Po drugie - poczytaj dane na temat skuteczności placebo w porównaniu do skuteczności leków antydepresyjnych. Po trzecie - poczytaj w ogóle o placebo. Po czwarte - to czym jest wg Ciebie psychika? Gdzie jest jej źródło? Nie słyszałem jeszcze, aby jakakolwiek dziedzina nauki do tego doszła. Po piąte - jakie herezje? Co niby jest zmyślone w tym co napisałem?

Ludzie wierzą, że antydepresanty im pomogą, ponieważ przepisują je lekarze i ludzie wierzą, że są to tabletki szczęścia, jak to się mówiło o sławnym Prozacu. Efekt czysto psychologiczny i jest to naukowo potwierdzone, tak samo i to, że im cięższa depresja, tym skuteczność placebo jest słabsza i coraz to bardziej odstaje od skuteczności antydepresantów, która pozostaje na podobnym poziomie.

____________________________________________________________________________________________________________

 

Jutro jak już pisałem zmniejszam dawkę do 10 mg i usuwam konto na forum, aby mnie nie kusiło. Wrócę jak już rzucę leki, aby opisać jak się będę czuł. Bywajcie :papa:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tomeg

 

A jaka dawkę brałeś wcześniej, te kilka lat temu? Też 15mg? Bo na którymś forum czytałam, że jeśli bierze się lek drugi raz to prawdopodobnie trzeba będzie wskoczyć na dawkę wyższa niż wcześniej, ale mało chce mi się w to wierzyć. Zastanawiam się też czy jeśli zrobiłam tylko 3 miesiące przerwy od leku po 3 latach brania to czy wogole zdarzył on zejść z organizmu.

Wcześniej brałem 10mg, później trochę czasu 15, a następnie znów 10. Tym razem lekarz zalecił od razu dojście do 20mg, na razie jestem jeszcze na 15. Wydaje mi się, że jeśli bierze się taki lek po raz drugi to nie jest przesądzone, że trzeba będzie wejść na dawkę wyższą niż za pierwszym razem. To nie są leki uzależniające, więc tolerancja na nie nie wzrasta. Może nastąpić jedynie pogorszenie stanu zdrowia i konieczność podbicia dawki. 3 miesiące bez leku to czas, po którym w organizmie raczej nie zostało już śladu substancji. Okres półtrwania wynosi ok. 30 godzin, więc myślę, że po tygodniu już jej nie ma (na forum są o wiele mądrzejsi ode mnie, więc może uzupełnią tę informację). Powinno się jednak utrzymać działanie lecznicze leku, przez krótszy bądź dłuższy czas po odstawieniu. Ale czasem jest tak, że po odstawieniu od razu jest pogorszenie.

 

 

Czyli jednak lekarz kazał Ci wejść na większą... Chyba, że po prostu oceniasz, że Twoja choroba przybrała na sile...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tomeg

 

A jaka dawkę brałeś wcześniej, te kilka lat temu? Też 15mg? Bo na którymś forum czytałam, że jeśli bierze się lek drugi raz to prawdopodobnie trzeba będzie wskoczyć na dawkę wyższa niż wcześniej, ale mało chce mi się w to wierzyć. Zastanawiam się też czy jeśli zrobiłam tylko 3 miesiące przerwy od leku po 3 latach brania to czy wogole zdarzył on zejść z organizmu.

Wcześniej brałem 10mg, później trochę czasu 15, a następnie znów 10. Tym razem lekarz zalecił od razu dojście do 20mg, na razie jestem jeszcze na 15. Wydaje mi się, że jeśli bierze się taki lek po raz drugi to nie jest przesądzone, że trzeba będzie wejść na dawkę wyższą niż za pierwszym razem. To nie są leki uzależniające, więc tolerancja na nie nie wzrasta. Może nastąpić jedynie pogorszenie stanu zdrowia i konieczność podbicia dawki. 3 miesiące bez leku to czas, po którym w organizmie raczej nie zostało już śladu substancji. Okres półtrwania wynosi ok. 30 godzin, więc myślę, że po tygodniu już jej nie ma (na forum są o wiele mądrzejsi ode mnie, więc może uzupełnią tę informację). Powinno się jednak utrzymać działanie lecznicze leku, przez krótszy bądź dłuższy czas po odstawieniu. Ale czasem jest tak, że po odstawieniu od razu jest pogorszenie.

 

 

Czyli jednak lekarz kazał Ci wejść na większą... Chyba, że po prostu oceniasz, że Twoja choroba przybrała na sile...

Tak, tym razem lekarz (inny niż poprzednio) zasugerował wyższą dawkę, ale myślę, że i nasilenie objawów tego wymaga. Mam nadzieję, że zadziała, na razie jestem umiarkowanym optymistą, ale też zdaję sobie sprawę, że jestem dość ciężkim przypadkiem i dlatego chciałbym chociaż w połowie zmniejszyć swoje stany lękowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zastanawiam się czy nie wrócic do esci. Zostało mi jedno opakowanie czyli tabletek na dwa miesiące. Poprzednio brałam je 3miesiace i po tym czasie odechciało mi się pić, palić, obżerać się, wszystkiego mi się odechciało. Teraz znów jaranie i chlanie jest przyjemne a po co mi to, chwilowo nie mam stresów by musieć to robić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Polecam się leczyć witaminą C plus K i wmawiać sobie, że jest OK.

16 latek z 3 miesięcznym stażem w leczeniu wygłasza takie herezje, tak więc myślę, że można zamknąć już forum, bo właśnie został rozwiązany problem depresji i nerwicy.

 

Uważam że forum jest po to - aby każdy mógł tylko napisać swoje subiektywne odczucia więc nie ma sensu toczyć zaciekłych dyskusji i udowadniać kto ma rację :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 tyg. i cały czas brak efektu :( Cały czas niepokój i złe samopoczucie.

Od kilku dni 15mg.

Nie wiem co teraz - sertralina ?

Czy już ssri na mnie nie działa, po tak krótkim czasie ?

Skoro niedawno zwiększyłeś dawkę, to i uboki się nasiliły. Poza tym SSRI nie czynią cudów, one mają za zadanie zmniejszyć lęk lub zablokować napady paniki tak, aby możliwe było funkcjonowanie i pokonywanie trudów dnia codziennego. Reasumując, dobrze to już się czułeś, teraz przyzwyczajaj się do tego co jest. Sorki za szczerość, ale żyjmy w pełnej świadomości...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cały czas mam lęki, niepokój, napięte mięśnie od początku na esci a nie od zwiększenia dawki.

Dobrze się czułem na paroksetynie kilka m-cy, ale coraz słabiej działała, aż przestała działać.

Jak zwiększasz dawkę to tak jakbyś brał lek od nowa, zatem od nowa są uboki w postaci zaostrzenia objawów naszej choroby i mogą trwać około 2 tyg. Początki farmakoterapii SSRI przeważnie zawsze są trudne...Efektywność leku można oceniać po minimum 4 tyg. na docelowej dawce, tak przynajmniej było w moim przypadku. Nie należy też spodziewać się samopoczucia takiego jak przed chorobą. Zapomnij...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ile czasu minęło jak esci zaczął działać ?

 

u mnie prawie 2 miesiące :P miałem momenty że chciałem to rzucić wszystko w pisssdu :D i chyba bym popełnił duży błąd zważywszy na to jak jest teraz :pirate:

2 miesiące od momentu rozpoczęcia kuracji, czy od momentu osiągnięcia obecnej dawki? To istotne...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ile czasu minęło jak esci zaczął działać ?

 

u mnie prawie 2 miesiące :P miałem momenty że chciałem to rzucić wszystko w pisssdu :D i chyba bym popełnił duży błąd zważywszy na to jak jest teraz :pirate:

2 miesiące od momentu rozpoczęcia kuracji, czy od momentu osiągnięcia obecnej dawki? To istotne...

 

 

Na mnie za pierwszym razem esci zadziałał po 2-3 tygodniach, wspierałam to dosłownie przez 2-3 dni uspokajaczem. Brałam go 3 lata, byłam osobą z przed choroby. Działał cuda. Teraz wróciłam, 6 dni brałam 5mg i dzisiaj weszłam na 10mg. Mam wrażenie, ze lęk ustąpił o połowę, ale dalej czuję niepokój i każdego dnia wymyślam sobie nową chorobę. Jednak wiem, że to jeszcze tylko chwila i się ustabilizuje.

 

Za pierwszym razem jak przeszłam na wyższą dawkę nie czułam się gorzej, wręcz lepiej, więc przejście na wyższą dawkę to niekoniecznie nowy start. Dzisiaj także nie czuję się gorzej niż wczoraj, a zwiększyłam dawkę. Także spokojnie. Daj temu czas :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem na esci 5 miesięcy i czuję się tak jak przed chorobą- wróciła radość życia i motywacja,lęki i somatyka ustały. U mnie po zwiększeniu dawki na 15 mg plus dodanie 7,5 mg mianseryny, nastąpiła diametralna poprawa z dnia na dzień. Myślę, też że ta mała dawka mianseryny 'robi całą robotę'o czym ostatnio się przekonałam gdy postanowiłam z niej zejść (z powodu nadmiernego tycia)- niepokój wrócił do tego bóle mięśni i głupie myśli o chorobach też. Więc szybko wróciłam do niej i jest ok. Zauważyłam też,że mianseryna likwiduje niektóre skutki uboczne esci tj. obojętność emocjonalną i brak motywacji do działania- ona daje takiego pozytywnego kopa. Tak więc mogę powiedzieć, że esci to naprawdę dobry lek a w połączeniu z mianseryną działa jeszcze lepiej. Jedyna jego wada, że strasznie długo się rozkręca, u mnie dopiero po 3 miesiącach było widać efekty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×