Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Dorotaa

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Rekomendowane odpowiedzi

Kurs jest związany z pasją. Dzisiaj ochłonęłam i postanowiłam, że spróbuję. Bardzo się boję zwłaszcza podróży oraz tego, że zwymiotuję bądź dostanę odruchu wymiotnego przy profesorze. Przez ten lęk przez cały tydzień źle się czułam. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie podróże też są stresujące, bo nigdy nie wiem jak to się skończy. Jeśli to jest związane z pasją to ja na twoim miejscu bym spróbowała, wiem że z naszą fobią wszystko jest ryzykowne, ale może akurat wszystko będzie ok.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej dziewczyny! Mam do Was pytanie. Czy którakolwiek z Was zmaga się z nerwicą żołądka? Od paru dni obserwuje u siebie to, że po jedzeniu jest mi niedobrze. Niby nic dziwnego, że odczuwam mdłości, ale dziwne jest to że cały dzień jest ok, a potem jak zjem  nagle jest mi niedobrze. 

Może to przez stres, którego ostatnimi czasy mam aż nadto, ale nie wiem czuje się jakoś dziwnie z tym.

Wyjeżdżam jutro na krótki urlop i po prostu nie potrafię się skupić na niczym innym tylko na tym, że jest mi niedobrze, a na prawdę nie chcę sobie psuć całego wyjazdu tym bardziej że wyjeżdżamy po to abym odcieła się od tego całego badziewia, które dzieje się w mojej głowie. 

No nic, ponarzekałam sobie, ale to tylko dlatego że przez wyjazd ominie mnie wizyta u psychologa i chyba trochę będzie mi brakować tego.

Trzymajcie się ciepło 😊

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam albo nerwice żołądka albo refluks ale to już z ładnych 5 lat naprawde sama sobie z tym nie radzę ciągłe mdłości zgaga takie podnoszenie po jedzeniu czekają mnie dwa badania Manometria i p-Hmetria nie wiem czy uda mi sie przez nie przejsc bo jak raz próbowałam gastroskopii to czułam ze zbliża sie odruch i z przerażenia rurkę wyciągnęłam a później miałam pod narkozą ale i tak nic nie wykazała tak naprawde nie wiem co robić:( czy próbować czy nie bo tabletek non stop nie chce brać kurka ja mam 19 lat dopiero:( Jak tak krótko to trwa u Ciebie i tak nagle przyszło to możliwe ze przez stres to jest zobaczysz jak będzie dalej.

 Życzę udanego urlopu:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@ciaglecos matko, ja nawet nie wiedziałam że istnieją takie badania 😮 mi już kiedyś "proponowano" gastroskopie, ale stwierdziłam że dopóki nie będzie 100% konieczności nie dam jej sobie zrobić. 

Jestem już na miejscu, w pierwszy dzień zawsze się "ciulowo" czuje po stresie związanym z podróżą, ale mam nadzieję że jutro już będzie ok.

Dziękuję bardzo i pozdrawiam 😊

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, heyitsmesara napisał:

Hej dziewczyny! Mam do Was pytanie. Czy którakolwiek z Was zmaga się z nerwicą żołądka? Od paru dni obserwuje u siebie to, że po jedzeniu jest mi niedobrze. Niby nic dziwnego, że odczuwam mdłości, ale dziwne jest to że cały dzień jest ok, a potem jak zjem  nagle jest mi niedobrze. 

Cześć! 
Miałam podobnie, lekarz i diagnoza- zapalenia żołądka, wrzody i przepuklina przełyku. Pomogły leki, brałam je przez 2 lata. Każdy posiłek kończył się bólem żołądka. W momencie kiedy przychodził sąsiad, który nas nękał od razu lądowałam w łazience. 
Zwróć uwagę czy po jakichś konkretnych potrawach Ci się nie nasila- mięta, cytrusy, alkohol.. nie pamiętam co jeszcze lubi potęgować odczucia. 
Nie wszystko załatwisz odcięciem się od tego. Możliwe, że ze stresu już masz zmiany, które niestety trzeba będzie zaleczyć lekami. 🙂
Trzymaj się! 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej dziewczyny. @heyitsmesara ja tez mam podobnie jak ty i podejrzewam u siebie jakis problem z żołądkiem. Jelito drazliwe jestem pewna ze mam. Ja sie zastanawiam nad testem z krwi na helicobacterie w żołądku. Znajomy czesto się zle czul i mial wlasnie to a z tym mozna zyc lata wlasnie z różnym natezeniem objawów. Bede miala urlop w pracy to dla spokojnosci zrobie. Bo wmawiam sobie, zreszta inni mi tez ze to wszystko tylko stres. Wiadomo ze stres się przyczynil ale moze jakas choroba sie wykształciła.

Teraz tez mialam miec fajny wieczor a zrobilo mi sie mdlo i skonczylam mozna powiedzieć z biegunka :( dawno nie miałam takich rewelacji ale ogólnie miewam takie wieczorne popedy. Wiec mam nadzieje ze to tylko to :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Angel_1896 ja robiłam sobie test na heli bakterie i miałam negatywny także u mnie to nie to. 

Lekarz przepisał mi lek Prokit, który usprawnia pracę żołądka i jelit, a przy okazji jest przeciwwymiotny. Niby nie ma po nim skutków ubocznych (są niezbyt częste albo rzadkie), ale ja jak dzisiaj wzięłam to mam wrażenie że mam je wszystkie 😖 łącznie z problemem z oddychaniem. Mam nadzieję że to moja psychika tylko, bo szczerze podoba mi się jego działanie, ale z drugiej strony nie chce cały czas być na tabletkach. Zobaczymy jak to u mnie będzie 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fajnie ze szukasz przyczyny tego bolu. Ja właśnie musze sie za to wziasc. Czwarta wizyta w toalecie wzbudziła mnie ze snu. Okropnie się boję ze to jakos wirus. Biegunka to pol biedy, oby nie to drugie :( bralam juz dziś aviomarin po 22. Ale jak będzie trzeba to wezmę drugi raz bo boję sie okropnie. 

Mam nadzieje ze Ty lepiej sie sie juz czujesz 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@heyitsmesara miło że pytasz. Wtedy przeszło, ale dziś znowu ta sama sytuacja tylko biegunka jeszcze bardziej uciążliwa a nie mam w domu na nią zadnych lekarstw :( oczywisciw boję się że to rota i wiadomo co się może stać. Chociaż taka zbieżności w czasie tych sytuacji mnie zadziwia. Niby tydzien temu też miałam stresujacy dzień  (obrona pracy) a dzis nieprzyjemna sytuacja w pracy która też poniekąd się zestresowalam. Jedyne co laczy jeszcze te dni to to, ze więcej wtedy jadlam i dzis tak samo. Najgorzej ze zaczynają mi sie jeszcze mdłości. Tak sie boje :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Angel_1896 wygląda to na stres, ale kurcze żeby aż tak od razu? Tym bardziej, że rozumiem wcześniej takie coś Ci się nie zdarzało. 

Spróbuj wypić wodę z imbirem, może to trochę ukoi twój żołądek. 

Mam nadzieję, że wszystko będzie ok, a te dolegliwości okażą się tylko okropnym stresem. Trzymam kciuki i nie martw się (wiem że łatwo mówić 😉)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej! na początku odpowiem na wiadomości z 6 i 7 czerwca bo ostatnimi czasy tu nie zerkałam

uwaga, bardzo się rozpisałam!

@heyitsmesara

niestety mam tak od kilku lat, przez jakiś czas czuję się dobrze, ta fobia nie istnieje, ale potem wraca (takie natręctwo myśli i obsesja na punkcie zwymiotowania trwa z rok) i codziennie o tym myślę. nie mogę się doczekać aż w końcu to minie.. ;/

a co do tego wydarzenia, to całkiem możliwe - w listopadzie zeszłego roku dostałam jakiejś niestrawności bez wymiotów oczywiście (w sumie zdarza mi się taka kilkudniowa niestrawność co roku), niby nic nadzwyczajnego, ale tutaj było inaczej, po kilku dniach niestrawność nie przechodziła, mijał już tydzień a ja się bałam iść do szkoły, od tego zaczął się ten nieszczęsny okres, który trwa już od listopada. codzienne bóle żołądka, mdłości wieczorami, byłam święcie przekonana, że to wrzody, refluks czy inne cuda, z czasem ustało, ale myśli i lęk został (somaty też, ale nie tak nasilone) 😕 

 

@horror_iluzji ja raczej nie skusiłabym się na nauczanie domowe.. siedzenie w domu w moim przypadku pogarsza tylko lęki. na dodatek jestem dosyć towarzyską osobą, jakbym wiedziała, że przez tą fobię tracę kontakt ze znajomymi to bym się chyba w depresji pogrążyła, a przecież ciągle sobie powtarzam, że nie mogę się poddać, że muszę pokonać tą fobię i nie dać zawładnąć jej nad moim życiem

 

ze słowami nie mam problemów, mogę o tym pisać, słuchać, obojętnie. byleby mnie to nie dotyczyło :D 

 

 

to teraz dodam małą aktualizację od siebie, a więc po kolei: w czerwcu pisałam o mojej obawie przez samopoczuciem przed i w trakcie egzaminu i.. czułam się dobrze! nie było mowy o mdłościach ani nic, umm, no może ostatniego dnia na angielskim zrobiło mi się źle w oczekiwaniu na rozpoczęcie pisania, ale jakoś przetrwałam te kilka minut strachu i potem o tym zapomniałam. jeszcze te upomnienia nauczycieli pilnujących, że jak ktos potrzebuje wyjść do toalety to niech to zrobi przed egzaminem bo potem bedzie to gdzies zapisywane itd. no nieciekawie, mialam juz mysli w stylu, a co jak nagle zrobi mi sie zle i bede musiala wybiec do lazienki? co jak zrobie im dodatkowy klopot? co inni sobie pomysla? ale bylo w porządku, napisalam egzaminy i opuściłam szkolne progi. I tak przez nastepny miesiac sie zycie toczyło, raz bylo gorzej, raz lepiej, spotykalam sie ze znajomymi wiec o tym zapominałam ale jak wracałam do domu to juz oczywiscie szereg pesymistycznych mysli :D ale w pewnym momencie poczulam, ze odzyskuje kontrole, jakbym juz byla blisko wyeliminowania fobii z mojego zycia (lub na kilka lat)

 

ech, ale wiecie, nie zawsze po burzy wychodzi slonce, czasami jest na odwrot - 17 lipca (zapamiętam tą datę na długo) stało się. tak, mówię poważnie, pierwszy raz od 9 lat zrobiłam to, czego się najbardziej bałam. nie wiem co to było, wirus czy zatrucie..? ciężko powiedzieć, dzień wcześniej zjadłam sushi, które ewidentnie mi nie przypasowało bo cały wieczór zmagałam się z odbijaniem itd, za to moja siostra miała gorączkę, bóle mięśni (nie, to na 100% nie covid), więc może to był jakiś wirus, tylko inaczej się objawił? zrobiłam to trzy razy, później męczyły mnie tylko mdłości. Myślałam, że będzie gorzej, przynajmniej wiem jakie to uczucie (wcale nie takie złe, przynajmniej lżej na żołądku) i że zawsze jest czas dobiec do łazienki, więc już nie będę się obawiała wymiotowania w szkole, bo zawsze jest czas na wyjście do toalety. I jak w tamtym momencie byłam wniebowzięta, bo w końcu zobaczyłam, że to nie takie złe i przeżyłam to bez płaczu i strachu (no może przed pierwszym razem), tak teraz jestem rozczarowana. moja mama od zawsze powtarzała, że jak zobaczę co to za uczucie, że to nie jest wcale takie złe to pożegnam się z tą fobią, a tu guzik prawda. Wciąż zmagam się ze strachem, sama nie wiem czemu.. może przez to, że ostatnie kilka miesięcy moje codzienne myśli skupiały się na tym i po prostu potrzeba czasu, żeby się ,,odzwyczaić”? nie wiem, ale planuję terapię u psychologa, aby raz na zawsze się pozbyć tej fobii ❤️

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@nullalke ja pamiętam, jak TO się wydarzyło parę lat temu jak moja fobia dopiero się "rozwijała". Wtedy myślałam dokładnie tak samo - przecież to nie jest takie starszne, lżej człowiekowi od razu się robi itp., itd. . Myślałam właśnie, że wszystko minie, ale jak widać nadal tu jestem i moja fobia ma się dobrze :D

Także, to chyba nie jest tak, że jak raz na "ruski" rok taka sytuacja nam się przydarzy to wszystko nam przejdzie. 

Ja uczęszczam na terapię i dla mnie jest ciężko wgl o tym rozmawiać, ale przełamuje się żeby pozbyć się tego cholerstwa i Tobie życzę dokładnie tego samego ❤

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej dziewczyny! Staram się tu rzadziej zaglądać, żeby nie wiem. Może żeby się nie zadręczać ciągle, ale dzisiaj się męczę. Zjadłam rano quiritto + standardowe kanapki (może nie najlepszy wybór na poranek 😉) i cały dzień odczuwam w mdłości. Teraz jestem podwójnie zdenerowana bo jestem w pracy. Niezbyt idealna sytuacja dla mnie. Praca i mdłości to złe połączenie. Dodam, że jestem już po avio i po Prokicie (tabletki na poprawę trawienia i przeciwwymiotne), ale to mnie jakoś nie uspokaja.

Mam nadzieję, że dobrze się dla mnie skończy i to tylko wyobraźnia. 

Trzymajcie się ciepło 😘

Edytowane przez heyitsmesara

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej wszystkim! wracam po wieloletniej przerwie, dawno mnie tu nie było 🙂 jak się czujecie? 

 

powiem w skrócie o sobie - na emeto cierpię właściwie od dziecka, jakieś 7 lat temu przeszłam terapię po której moje lęki (ataki paniki związane z wymiotowaniem) zmniejszyły się o jakieś 90%...? zdarza mi się dostać mdłości, gorzej się czuć ale względnie dobrze nad tym panuję, rzadko dostaję ataku paniki. 

 

jednak mam 31 lat, męża, a rodzina coraz bardziej naciska na dziecko... uwielbiam dzieci, ale wiadomo co mnie powstrzymuje. 

 

czy któraś z dziewczyn ma to za sobą? jak było? czy to można jakoś przetrwać? staram się myśleć, że kiedyś i tak zdarzy mi się wymiotować, a ciąża może jakoś pomogłaby mi oswoić ten temat, choć wiem, że przy pierwszych porannych mdłościach wyklinałabym sama siebie za ten pomysł...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że również mogę [?] podpisać się pod tą przypadłością, chociaż zdecydowanie ma ona mniejsze natężenie niż u wielu piszących tu osób. Mimo to właśnie niechęć / obrzydzenie wobec wymiotowania sprawiły, że nigdy nie wkopałam się w typową bulimię, a "jedynie" anoreksję bulimiczną i BED - z brakiem kompensacji lub kompensacjami poprzez ruch [choć w najgorszych okresach żałowałam, że nie jestem w stanie skuteczniej pozbywać się nadprogramowo zeżartych kalorii]. Szczęśliwie mój organizm jest również tak skonstruowany, że jeśli już czuje potrzebę pozbycia się czegoś z siebie woli zrobić to, mówiąc oględnie, dołem niż górą. Dzieci nie planuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, zaskoczyło mnie to kiedyś, że anoreksja może przebiegać bez wymiotowania, poznałam jedną taką osobę kiedyś. 

 

Jak sobie radzisz, gdy jest Ci niedobrze? Kiedy ostatni raz wymiotowałaś? Od kiedy Cię to odrzuca?

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja wracam tu po 5 latach. Chodziłam na terapie brałam leki. Pokręciło mnie 5 lat temu do takiego stopnia, że z płaczem zadzwoniłam po rodziców, żeby zawieźli mnie do psychiatryka. Zawieźli, co prawda nie zostawili mnie w szpitalu, tylko dostałam leki. (NAJLEPSZE JEST TO, ŻE PRZEZ TE WSZHSTKIE LATA CO BAŁAM SIĘ WYMIOTOWAĆ ANI RAZU NIE ZWYMIOTOWAŁAM, A W DZIEŃ CO PRZEPISAŁ MI LEKARZ LEKI, NIC NIE JADŁAM I WSZYSTKO ZWRÓCIŁAM) Tak czy siak wracając do tematu po roku terapii i brania leków, doszłam do siebie. Nie powiem, że jestem wyleczona całkowicie. Dalej jak ktoś obok mn ie wymiotuje nie czuje się wspaniale, ale jest znacznie lepiej. Sama od tamtej pory nie wymiotowałam, ale nie raz miałam sytuacje, że było blisko. Bałam się, ale tak znośnie. Uważam, że jestem wylecozna w 70%. Przez 5 lat, atak paniki na punkcie wymiotów miałam może z 3 razy. I to nie na tyle mocny, żeby utkwił mi w pamięci. Także da rade się z tego wyleczyć, ale moja rada dla wszystkich. Nie zwlekajcie tylko sie leczcie! Czym dłużej się to ciągnie tym gorzej z tego wyjść. Ja również chcę zajść w ciąże i na dzień dzisiejszy jestem tak zmotywowana tym, że chciałabym dziecko, że nie myślę o wymiotach. Pewnie mi się to zmieni do pierwszego rzyganka 🙂 ale próbuje się nie nakrecać. Niestety z emetofobii przeszłam na inną nerwicę.. inaczej utrudniającą życie.. Ale dalej utrudniającą. Pozdrawiam wszystkich

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co to za inna nerwica?

Cieszę się, że wychodzisz na prostą 🙂  trzymam kciuki, by tak zostało.

 

U mnie problemy zdrowotne i pandemia chyba powoli nawracają ataki paniki, zdarzają się częściej niż wcześniej, ale nie jest jeszcze najgorzej. Przed samą terapią miewałam ataki kilka razy dziennie, były koszmarne i wyczerpujące. Teraz te obecne są pojedyncze i krótkotrwałe i zdarzają się raz na jakiś czas.

 

Ja (boję się o tym głośno mówić) wymiotowałam ostatni raz 16 lat temu. Dwa razy miałam sytuację, że dławiło mnie ale...nie miałam czym zwrócić...? Robię co mogę - zdrowo się odżywiam, mam fioła na punkcie dat ważności, jak coś stoi otwarte w lodówce dłużej niż 2 dni to jest dla mnie już do wyrzucenia. Wiem, że marnuję sporo jedzenia w ten sposób (na szczęście dojada to wszystko mój mąż), ale to jest silniejsze. 

 

Chciałam zapytać, czy macie jakieś swoje nawyki jedzeniowe? jakieś takie "zabobony" z tym związane?

 

Pozdrawiam wszystkich ciepło 🙂 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×