Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Angel_1896

Użytkownik
  • Zawartość

    80
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. @heyitsmesara jak się czujesz? Mam nadzieję, że wszystko dobrze u ciebie. Nie martw się, nie jesteś sama. Ja też mam często takie napady nudności i od razu strach. Ostatni rok był dla mnie mega ciężki pod względem psychicznym. Ten miał być lepszy a się zaczyna tak samo źle. Ale chcę przetrwać do lipca, do obrony a potem mam zamiar się wyprowadzić co by się nie działo. Wywnioskowałam z tego co pisałaś że twoja mama już wie o twoich planach. Ja mam zamiar postawić rodziców przed faktem dokonanym a narazie milczeć. Wiem, że i tak będą źli więc po co mają się złościć zawczasu. Fajnie, że chodzisz do psychologa. Pomaga Ci to? Ja zrobiłam pierwszy krok, zapisałam się na wizytę. Wprawdzie przez strone znany lekarz, ale do psycholog w moim miescie. Telefon w ciągu dnia odpadał bo w dzień czuję się w miarę ok i zawsze myślę sobie, że dobra chyba sobie poradzę. Chociaż wieczorem czy w nocy podczas napadów postanawiam sobie, że się umówię bo nie daję rady. I właśnie podczas nudności w nocy, jak już nie wiedziałam co ze sobą zrobić zapisałam się na tą wizytę. I za każdym razem w dzień tego żałuję, a w nocy cieszę się, że to zrobiłam. Wizyta na początku lutego. Dobrze, że wieczorem to będę się pewnie gorzej czuła to będę widziała w tym większy sens. Oprócz emetofobii ogólnie mam trochę problem ze sobą i mam nadzieję, że psycholog pomoże. Dzisiaj tez się kiepsko czuję, pobudka o 5, do wieczora na uczelni, do tego jeszcze okres a tym samym przymus do wizyt w studenckiej toalecie. Przebywanie wśród tak dużej ilości ludzi bardzo mnie męczy. I ten strach na myśl o ilości tych wszystkich zarazków i bakterii wszędzie. Dlatego czuję, że ta noc znowu będzie spędzona na obawach
  2. Cześć dziewczyny. Jak tam u Was? U mnie skoro tutaj piszę - gorzej. Znowu mam atak albo będę chora - nie wiem. Niedobrze mi znów okrutnie W kwestii wcześniejszej sytuacji, dziadek trafił do szpitala z powodu tych wymiotów. Zrobiono badania - prawdopodobnie tak silnie zaatakował go rotawirus. Ja do tej pory mam z tym problem, bo cały czas żyje w strachu. Już było trochę lepiej, za mną 4 przespane noce. Tylko, że w tym jedna z wycieńczenia (noc wcześniej praktycznie nie spałam), 2 z narzeczonym i jedna jakaś "lepsza" się trafiła. A dziś? Znów będzie nieprzespana. Coraz silniej myślę nad przeprowadzką (wiem, że to pewnie nie miejsce na szukanie porad na ten temat), ale w grę wchodzi tylko wynajem. Kiedyś uważałam, że to zasilanie czyjejś kieszeni a np. można by spłacać swój kredyt i mieć coś na własność. Teraz już wiem, że kredyt i cała reszta to nie takie łatwe sprawy. Może tak sobie wmawiam, że mieszkanie z narzeczonym, bez domu pełnego ludzi mi pomoże, może to kolejna "wymówka". Ale myślę, że w "swoim" miejscu, np. sama mogłabym dokładnie sprzątnąć, też mniej ludzi w domu to mniejsze ryzyko, że ktoś coś przyniesie, łazienka często wolna, a przede wszystkim prawdziwa bliskość drugiego człowieka. Powstrzymuje mnie przed wyprowadzką kot (tak, kot. wiem, że jestem dziwna) i strach przed reakcją rodziców. A mam już 23 lata. Może któraś z Was miała też takich nadopiekuńczych rodziców, którzy nie chcieli by dziecko dorosło? A może ktoś też tak miał, że wyprowadzka w "swoje" kąty pomogła?
  3. Z ciocią tyle co powiedziałam jej cześć w kuchni wczoraj bo rozmawiala z mamą. Z dziadkiem mieszkam wiec jest ryzyko chociaz stralam sie uwazac. No i babcia jest najblizej niego i sie nie zarazila, rodzina ktora go odwiedzala tez nie. Znowu sie obudziłam cala sie trzasac. Czy to mozliwe ze atak sam mnie wybudza ze snu?
  4. Najgorzej ze jestem z tym wszystkim w tym momencie sama. Tak bardzo sie boje ze zwymiotuje. A zagrozenie jest tak realne. Wzielam juz leki na uspokojenie i aviomarin. Teraz siedze i pije imbir. Ale okropnie mnie mdli. I to moze byc rotawirus. I na to nie mam ratunku ;(
  5. Hej, co u Was słychać? Mam nadzieję, że Wasz rok zaczął się lepiej niż mój. To forum to ostatnio mój jedyny ratunek by wyrzucić z siebie to co czuje. Właśnie mam kolejny atak. Przez ostatnie 2 tygodnie może 4 razy nie miałam ataku . A tak to, wieczór w wieczór, noc w noc. A tak chciałam żeby ten rok był lepszy. Dzisiaj aż mnie wszystko trzęsie, nie mogę się opanować. Przysnęłam trochę przed laptopem, myślałam, że już będzie dobrze i będę spać ale nie. Zdążyłam przyłożyć głowę do poduszki i nastąpił atak. Wszystko przez to, że jelitówka której tak bardzo się boję cały czas krąży w mojej rodzinie. Pisałam o chorej starszej osobie, kolejnego dnia znowu wizyta u lekarza, który powiedział, że to pewnie rotawirus. Przyjechała ciocia, okazało się, że ona to miała kilka dni przed wizytą dziadka. Czyli się zaraził. Więc ja kolejny dzień przeżywam katorgę
  6. Może fajne rady. Ale nie tak łatwo się do nich dostosować. Trzeba mieć naprawdę mimo wszystko silną psychikę żeby samemu się "wyleczyć". Podziwiam takie osoby, naprawdę. Krok o wszystkich złych rzeczach jakie mi się przydarzyły na pewno spróbuję wykonać. Ja sobie aktualnie nie radzę kompletnie. Właśnie mam kolejny atak. Nie wiem czy to choroba czy panika. Podejrzewam to drugie. Dziś miałam stresującą sytuacje w pracy. Potem okazało się, że kolejna osoba w moim bliskim otoczeniu wymiotuje i cierpi na ból. Jest to starszy człowiek, po wizycie u lekarza zostało wszystko zrzucone na "starość". Miałam też plan w weekend jechać na zakupy do centrum handlowego a jak wiadomo dużo ludzi=dużo zarazków. Zresztą nawet gdyby nie to, to faktem jest, że źle się czuję wśród dużej ilości osób. W sumie jak są obcy mi ludzie to i w małej grupie czuje się źle. Nie potrafię ogarnąć rozumem jak to się dzieje, że kilka myśli potrafi tak zdezorganizować nasze życie, funkcjonowanie, samopoczucie. Ostatnio oglądam dużo filmików na yt na temat nerwic, fobii itd. Staram się coś z tego wyciągnąć , ale trzeba mieć tak dużo siły by się nie dać temu wszystkiemu. A sił brak
  7. Tak sobie teraz pomyślałam, że żadna fobia nie bierze się z nikąd. Coś musiało w nas spowodować to, że tak bardzo się tego boimy. Dopiero teraz, siedząc i myśląc zauważyłam jak bardzo długo mi ona towarzyszy. Już w podstawówce pamiętam jak w nocy w sytuacjach kryzysowych siedziałam na balkonie, z różańcem w ręku i się modliłam by to się nie stało. Albo jak pisałam do kuzynki, jeszcze wtedy mojej przyjaciółki, że ktoś jest chory i ja się boję. Pisałam też pamiętnik w trudnych chwilach. Potem w liceum przez jakiś czas miałam silny stres, prawie nic nie jadłam. W sumie przypomina mi to sytuacje z teraz. Ale wtedy miałam odwagę iść do mamy i poprosić o pomoc bo czułam, że nie daję rady. Był psycholog, ale nigdy mu nie powiedziałam czego się naprawdę boję. Potem odkryłam aviomarin, lokomotiv, imbir, probiotyki i inne takie cuda bo mam już możliwość to wszystko kupić. Bo w minionym już roku znów to tak silnie wróciło. Ta fobia mi tak wiele zabiera a ja tak bardzo nie umiem z tym czegoś zrobić :( Strach przed ciążą, macierzyństwem a zegar tyka. I nie zapowiada się żeby mi to przeszło. Brak znajomych bo strach przed wyjściem z domu. Mimo zaproszenia Sylwester spędzony w łożku z serialami. Nawet od jedynej koleżanki nie odbieram telefonów bo kiedyś zadzwoniłam do niej i mi opowiadała jak ma jelitówkę bo akurat tak trafiłam z tym telefonem. I teraz boję się od niej odbierać. Przepraszam wszystkich za te moje żale, ale w domu nikt nie chce słuchać, chłopak w pracy a ja siedzę sama, znowu w stresie. I w strachu, że ten 2020 rok znów upłynie pod znakiem fobi.
  8. @Dreamesse dziękuję za odpowiedź. Biorę Sanprobi Super Formula. Kiedyś brałam przez dłuższy czas Intesta. U mnie średnio. Codziennie wieczorem mi niedobrze. W dzień ból brzucha i biegunka. Wszystko mnie stresuje. Mama dzisiaj powiedziała siostrze, że słabo wygląda a ona, że żeby tylko nie była chora bo jej koleżanka to w sylwestra zachorowała na jelitówke bo przed świetami u niej wszyscy w domu chorowali. I jak ja to tylko usłyszałam to już mnie mdli od tamtej pory. Zauważyłam, że jak rano wstaje to boli mnie żołądek z głodu bo kładę się głodna, jak rano zjem to mi lepiej, ale jak przejdzie przez żołądek to znowu stres w brzuchu, ból, wzdęcia i może nie nazwałabym tego biegunką, ale wizyty w toalecie częste. Po tym brzuch płaski i pusty, zjem bo już mi ciężko i od nowa to samo. Najlepiej się czuje jak prawie nic nie jem. Ale wiem też, że to jest niezdrowe. Moje spanie wygląda tak, że jak pół jednej nocy przesiedzę to na drugą noc padam już mimowolnie wcześniej, ale następnego dnia znowu siedzę i tak w kółko. Nie mam już siły na nic. Sama zauważam, że nawet już przygotowywać do pracy mi się nie chce tak jak kiedyś. A już nie mówiąc o pisaniu mojej pracy magisterskiej. Wszyscy mówią "Przecież dasz radę. Ty to zawsze taka zorganizowana. Przecież ty to napiszesz." A jak nie dam rady? "Dawanie rady" non stop też jest ciężkie :( Myślę już intensywnie nad tym psychologiem i wizytą u lekarza. Ale szczerze? Do lekarza boję się iść, że coś tam złapie. (Tak, kolejna wymówka). Psycholog? Nie mam jakoś w to wiary a i pieniądze trzeba zainwestować (Tak, kolejna wymówka). Czasem nie wiem co jest w tym wszystkim gorsze, sama fobia czy moje nastawienie? Boję się a nie chcę sobie pomóc bo się boję. Wiem, jak to brzmi ale to prawda.
  9. Jakoś żyję. Ale boli mnie brzuch i nie wiem czy to stres czy ta jelitówka. U mnie w domu jest 7 osób. zawsze tak było że jak ktoś zachorował to zaraz leciały conajmniej dwie osoby. Narazie cisza. Dzien przed bratem mama miała biegunke i bolal ją brzuch ale nie wiem czy to był wirus czy przejedzenie bo mama ma czasem takie objawy po ciężkim jedzeniu. Potem w środę brat wymiotował. I jak narazie wszyscy czują się dobrze. Ja oczywiście każdego wieczora schizuje na maksa. Dzisiaj chyba najbardziej. Staram się coś jeść i jakoś żyć, łykam probiotyk już dawno. Jedną kapsułkę dziennie a od tamtego zdarzenia 2. Ogólnie zalecane jest 2-4 dziennie ale staram się aż tak nie faszerować. Oczywiście wzięłam już dzisiaj melise na uspokojenie i lokomotiv. Piję teraz imbir a w pogotowiu mam aviomarin i pepsi. Bardzo się boję A tak się starałam uważać, reszta mojej rodziny nie uważała wcale i zdrowi. A ja jak zwykle źle się czuję. Do tego na dniach mam dostać okres a wtedy też mam mdłości i biegunkę, zdarza się temperatura. Nic mi nie pozostaje jak siedzieć i modlić się o zdrowie. Wolalałbym mieć tydzień biegunki niż jeden raz zwymiotować Strasznie mi się wszystko spięło i nie wiem czy to stres czy to z mdłości. Masakra Myślę już poważnie nad wizytą u psychologa ale czy ona mi pomoże? Ciężko jest mi w to uwierzyć. Ale chyba poświęcę pieniądze i pójdę chociaż raz. Mam postanowienie zadbać o siebie w nowym roku. Dzięki dziewczyny za odpowiedzi. To miłe, że ktoś pocieszy bo w realnym świecie nie mam żadnego wsparcia. Ewentualnie wyśmiewanie się z mojego problemu
  10. Ech, to jelitówka nie wiem czy uda mi się tego uniknąć. Mam ochotę zasnąć i się nie obudzić. W związku mi się nie układa, w pracy też nie, na studiach to samo. I jeszcze ta fobia i jelitówka w domu. Mam dość
  11. Hej wszystkim. Ja podobnie jak @Bamba zaglądam tu najczęściej w czasie ataku. Teraz bardzo się boję bo jedna osoba z mojej rodziny wymiotuje. Możliwe, że to niestrawność, bo wiadomo święta. Ale to dziecko, które miało wczoraj kontakt z kolegami, może któryś był po jelitówce i doszło do zarażenia? Nie ma pojęcia, masakra, strasznie się denerwuję. Tak bardzo się staram uniknąć tego wirusa... Zamknęłam się w pokoju i się modlę żeby to nie był rota. Do łazienki to chyba nie wejdę przez najbliższe dni, chociaż nie wiem jak to zrobię. Aż się boję wyjść z pokoju. Do tego trochę słyszałam i aż mnie teraz w środku telepie. Mam nadzieję, że to zwykła niestrawność i przejedzenie. Ale sama to pewnie nic nie zjem przez najbliższy dzień albo i dłużej. Co za maskara, święta, wolne w końcu od pracy i takie rzeczy :( Najgorsze jest to, że ja żadnego stresu, żadnej choroby nie umiem przespać tylko wpadam wtedy w bezsenność :( Mimo wszystko życzę Wszystkim i sobie Wesołych Świąt i dużo siły do walki o siebie samych na przyszły rok.
  12. Cześć! Czy ktoś tu jeszcze zagląda? Co u Was słychać dziewczyny? U mnie słabo. Siedzę właśnie z nudnościami i może to być jelitówka bo zaczęła się w pracy. Ech... w takich właśnie momentach nienawidze tej roboty i marzę o niewychodzeniu z domu. Jeszcze teraz przejęłam obowiązki koleżanki i po prostu muszę być w pracy choćby nie wiem co więc jeszcze gorzej się czuję myśląc, że jeśli TO mi się przydarzy to i tak będę musiała wziąźć się w garść i iść do pracy. Do tego dochodzi weekend w szkole i tam też muszę być. Mam ostatnio nieprzespane noce ze stresu, gulę w gradle. Mało jem przez co schudłam i nie mam już sił zbieram się do tego psychologa i nie mogę się zebrać. Muszę się zdobyć na odwagę, zadzwonić i umówić się na wizytę. Może jutro dam radę. Nie mam pojęcia. Mam nadzieję, że chociaż u Was wszystko dobrze. @Kimczi jak Twoje zdrowie?
  13. Hejo jest ktoś tutaj? Próbuje sobie znaleźć miejsce i nie mogę Od początku tygodnia brało mnie przeziębienie. Wczoraj czułam się paskudnie, niedobrze mi było przez ból gardła. Dzisiaj od południa było lepiej a teraz tragedia. Po dwunastej zaczął boleć mnie brzuch no i dostałam biegunki i teraz jest mi niedobrze i nie wiem już czy to faktycznie dolegliwość czy ze strachu przed tym, że boję się, że to jelitówka. Nie mogę się na niczym skupić, najchętniej chodziłabym w kółko. Wzięłam aviomarin i mam nadzieję, że coś pomoże. Jak biegunka nie przejdzie to też wezmę leki. Narazie jej nie hamuje bo boję się, że jak to zrobie to "pójdzie" górą Chociaż i tak strach mnie już paraliżuje. Dobrze chociaż, że do niedzieli jestem w domu. Ale miał być to mój długi weekend do odpoczynku i co z tego wyszło
  14. @DorisDay dziękuję bardzo za słowa otuchy. Staram się walczyć ale nie jest to proste. Właśnie znowu nie śpię bo obudziłam się z "zatkanym gardlem". Bierze mnie przeziebienie Ale i tak się boję bo mamę bolał dziś żołądek. Nie wiem czy wymiotowala bo bałam się zapytać. Męczy mnie już to wszystko bardzo. Te codzienne zastanawianie się co zrobić żeby nie zachorowac na jelitowke, strach przed wychodzeniem z domu, nawet przed kontaktem z domownikami. Przed praca bol brzuch bo co jesli sie okaze ze jakies dziecko jest chore na rotawirus. Od razu załącza mi się strach przed jedzeniem i wiadomo ogólny stres. Już schudłam w tym miesiącu prawie 2 kg. Niby fajnie bo tak bez "niczego" czlowiek chudnie ale boję się co będzie dalej. Bo ja na dobra sprawę nie potrzebuje chudnąć. Mała ilość jedzenia, stres i miała ilość snu robią swoje :( Jeszcze 2-3 lata temu stresowalam się mniej, tylko w sezonie zazwyczaj i to jak już usłyszałam że ktoś blisko ma jelitowke. Od ponad roku boje sie praktycznie codziennie. Nie wiem, czy jestem bardziej świadoma zagrożenia, słabsza psychicznie czy jeszcze coś innego ale jest gorzej :( moje życie to ciągły strach i smutek. Nie pojmuję jak mało mam odwagi żeby pójść do lekarza leczyć ta zeschizowana głowe. A jako 15latka poszlam do mamy z prosba o wizyte u psychologa i chodzilam tam, mialam na to odwage. A teraz odwagi brak. Moze kiedys, pewnie jak juz bedzie bardzo zle.
  15. @DorisDay rozumiem twoje obawy co do leków. Wydaje mi się, że tu bardziej chodzi o wyciszenie tego lęku, że on dalej będzie ale my będziemy bardziej obojętne. Ja kiedyś brałam w sumie jeden lek przez miesiąc będąc w pierwszej klasie liceum. Miałam stany lękowe, ciągłą gulę w gardle i lekarz rodzinny przepisał mi Amytriptylinum czy jakoś tak. Do dziś pamiętam to uczucie takiego jakby otumanienia? Bałam się, ale jednocześnie czułam się jakby ktoś mnie uderzył w głowę i nie do końca do mnie wszystko dochodziło. Ale nie warto się chyba tym sugerować, gdyż lekarz nie był od tego specjalistą. Ja się boję, że efektem ubocznym leków może być wymiotowanie. Ale narazie mam strach i wstyd przed psychiatrą więc nie wiem jak działają naprawdę te wszystkie leki. Dziewczyny u góry trochę wspominały. Teraz panują te wszystkie jelitówki. U mnie tata poprzedniej nocy wymiotował, ale wmawiam sobie, że to przez anginę, którą prawdopodobnie ma, bo praktycznie nie może mówić. Ale i tak już nic nie jadłam odkąd się o tym dowiedziałam, czyli od jakiejś 17. I teraz nie wiem już czy mi niedobrze z głodu, stresu czy wirusa. Staram chronić się przed wirusami ale jest to ciężkie. Najchętniej zamknęłabym się w domu i nie wychodziła z niego Ze stresu jestem mega spięta i boli mnie kręgosłup. A jeszcze w weekend studia, które najchętniej bym rzuciła. Trzymam kciuki @DorisDay za zdrowie twoje i twojej rodzinki. I uwierzcie dziewczyny, bardzo podziwiam wszystkie z Was, które są mamami.
×