Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Angel_1896

Użytkownik
  • Zawartość

    41
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Zasnęłam po godzinie i przeszło. Nic nie jadłam cały dzien i było spoko. Nawet kawe wypiłam. Teraz zjadłam obiad i znowu mi niedobrze. Boję się, że to powrót do czasów liceum gdzie nic nie mogłam jeść, bo wszystko kończyło się mdłościami powstającymi w mojej głowie. Non stop się czymś stresuje. Nawet tym, że muszę odmówić koleżance zaproszenia na wesele. Od wczoraj się do tego zbieram i się nie moge zebrać. Nawet zestresowałam się tym, że mam jechać na zakupy dziś, aż sobie to w końcu odpuściłam. Od czterech lat pracuje z dziećmi, najpierw świetlica, potem szkoła, teraz przedszkole. Kocham swoją pracę i te dzieciaki dlatego szkoda mi zrezygnować. Jedyny problem to ta fobia nieszczęsna. Tak naprawdę jedyna praca, w której bym się nie stresowała to praca w domu. Ale czuję, że jak się nie ogarnę, to pewnie zrezygnuję w końcu
  2. @ DorisDay ja pracuje w przedszkolu, ale bardzo małym. Jesteśmy pod większym przedszkolem i cieszę się, że tam nie pracuje, ,mam nadzieję, że dyrektor mnie tam nie wyśle, bo tam jelitówka ze trzy razy do roku. Nawet w czerwcu teraz była gdzie ja miałam do tej pory przeświadczenie, że w wakacje to jest bardzo rzadkie i czułam się dość bezpiecznie. Teraz już tak nie jest Ogólnie wydaje mi się, że mamy o tyle trudno, że przed naszą fobią nie ma pewnej ochorny i dotyczy bezpośrednio naszego organizmu. Np strach przed pojąkami czy innymi owdami to jest strach poza nami a tutaj fobia jest dosłownie w nas. A do tego nie ma na to lekarstwa. Ktoś nie podejdzie i nie zabije pająka czy nie przegoni ptaka. Nie możemy na przykład po prostu nie jechać windą bo się jej panicznie boimy. Gdyby istniało takie lekarstwo, że biorę je i na pewno nie zwymiotuję. Bo są różne środki zaradcze ale to nie jest pewność. Szukałam kiedyś w internecie na to leku ale jak coś jest to najczęściej na recepte. A np przy jelitówce po prostu trzeba to przeżyć, ile ja się już o tym naczytałam. Przy niestrawności też jest dużo leków ale nie ma 100% gwarancji. @ Grushka to super że dałaś sobie radę na wyjeździe. Wiem jakie to ciężkie jeść między ludźmi a potem się zastanawiać jak to się skończy. Sama kiedyś tego nie robiłam, ale tak wiele razy przez to wyszłam na odludka, że się przemogłam, chociaż różne schizy po tym przeżywałam. Ja na wyjeździe też psychicznie słabo odpoczęłam. Nawet raz temperature sobie mierzyłam. Chłopak się ze mnie śmiał, ale mu wytłumaczyłam, że jakbym nie zmierzyła to bym sobie wkręcała, że mam gorączke, a tak to wiedziałam, że nie mam. No ogólnie cały czas schiza. Ja się tak samo stresuje w pracy i w domu, chociaż w domu mniej. Ale zamiast się cieszyć tym, że teraz wakacje, będę miała urlop to ja już myślę o tym, że niedługo będzie wrzesień, znowu sezon na wszystkiej maści jelitówki. Nie wiem jak dam rade funkcjonować w tej pracy. Prawde ci powiedziała ta psuchoterapeutka. Sama się zastanawiam czy nie iść na szczegółowe badania, ale wydaje mi się, że będę zdrowa jak rydz. Tylko głowa chora. Zastanawiam się nad terapią, ale jakoś nie mogę się przemóc. Podejrzewam, że zrobię to jak będę chciała założyć rodzinę bo narazie żyjąc w takim strachu i stresie nie dopuszczam do siebie takiej myśli. A chciałabym być jak każdy normalny człowiek A co do rozmów z rodziną mam tak samo jak wy. Jak już powiem, że mi niedobrze czy coś to jest od razu "jeju znowu?", nie panikuj, uspokój się, już ci noga lata. Ale to nie jest mówione w ramach pocieszenia tylko takiego "ogarnij sie, jesteś dorosła, co ty odstawiasz". Ogólnie rozmowy z nimi nie mają sensu.
  3. Hej. Obudziłam się właśnie z przelewaniem w brzuchu i mdłościami. I już cała chodzę, a wszystko przez to, że zjadłam pierogi z mięsem na obiad i do tego kiełbasa podsmażana, tak myślałam, że to odchoruje... Ale no ile można nie jeść. Więc znowu krople żołądkowe, imbir i modlitwy żeby nic się nie stało. Kolejny raz powtórze, że okropna jest to fobia. Najgorzej, że męczy cały czas. @ Doris Day
  4. Hej. Ja już po wyjeździe. Ale nie powiem, były ciężki momenty, mimo wszystko dałam rade. Duży kryzys miałam w drodze na miejsce, wzięłam 2 tabletki lokomotiv a i tak myślałam, że zejdę ze strachu. W drodze powrotnej było już ok. Za to teraz po powrocie do domu słabo się czuje. Sama nie wiem czy to przez zmiane po prostu, czy się już stresuje tym, że w poniedziałek do pracy. Najgorsze jest to, że często mam objawy ze stresu mimo, że wydaje mi się, że wcale się nie stresuje. Ale głowa robi swoje. @Grushka mój chłopak też za bardzo nie rozumie mojej fobii, teraz nawet jak mam ataki staram się nie zawracać mu tym głowy,. Nie mieszkamy jeszcze razem więc czasem nie wie jakie schizy się ze mną dzieją. Okropne jest właśnie to, że nie da się od tak przestać o tym myśleć. @Ema12 jak się czujesz? Mam nadzieję, że wszystko w porządku. @DorisDay dobrze, że w Turcji wszystko się udało. A co do reszty, i tak napiszę kolejny raz, że podziwiam Cię za decyzję o posiadaniu dzieci. Ja nie wiem czy się kiedyś na to zdobędę. Narazie mam wrażenie, że nigdy nie będę w stanie. Wiem też, że to kiepsko oddziałuje na mój związek. Ale panicznie się boję tej myśli o zakładaniu rodziny. Nienawidzę tego, że w pewnym sensie każdego wieczora zastanawiam się czy będzie mi niedobrze czy nie. Jak wszystko idzie bez echa, odhaczam po prostu kolejny dzień. Jak są komplikacje to nie śpię po nocach. Dziś pewnie będzie ta druga opcja. Jak już wspomniałam nie za dobrze się czuję. Może to wynik innego jedzenie niż zawsze. Nie mam pojęcia. Już mam coś na kształt biegunki. Brałam już leki na jelita, krople żołądkowe, teraz pije imbir. Ech nie mam już siły do tego wszystkiego. Chciałabym zasnąć i obudzić się bez tej okropnej fobii. Jedyne co ona mnie uczy to współczucia do innych. Nie wyśmiewam żadnych fobii, tak jak niektórzy mają w zwyczaju, bo jak np. można się bać panicznie ptaków czy tam much. A można, mnie już nic nie zdziwi. Chciałabym żeby dla ludzi z fobiami było więcej współczucia i zrozumienia. Bo wielu nie rozumie jak można się bać tak bardzo pewnych rzeczy.
  5. Hej wszystkim. Co u was słychać? @DorisDay jak wyjazd do Turcji? Mam nadzieję, że wszystko przebiegło bez komplikacji. Ja nie wiem czy mam to jelito drażliwe, czy nie. Mam ku temu pewne oznaki, ale nie wiem czy zacząć się na to badać. Mój lekarz rodzinny do najlepszych nie należy. Zresztą czasem mam wrażenie, że mój układ nerwowy jest już totalnie zepsuty. Nerwicę oprócz fobii mam na pewno, ale nie wiem kiedy się wybiorę do psychologa/psychiatry,. Pewnie jak już nie będę mogła sobie dać ze sobą rady. Wycieczkę przeżyłam na lokomotivie, dzieciom się nie przydarzyło, ale byliśmy z innym przedszkolem a zaczął się tam rotawirus. Złapały go potem dziewczyny, które tam pracowały, a najgorzej, że miałam znowu spotkanie w piątek z tym przedszkolem. Starałam się trzymać dystans jak mogłam najbardziej. Teraz chodzę i schizuję. Zaplanowany mam też wyjazd na wypoczynek niedługo, to był mój pomysł, a teraz chodzę i się stresuję, że co będzie jak mi tam coś zaszkodzi, albo się czymś zarażę. MASAKRA. Nie mam już do siebie siły, nie potrafię cieszyć się z życia. Ostatnio musiałam znowu przejść na ziołowe tabletki uspokajające. Nie wiem czy kiedyś się to wszystko zmieni, pewnie nie
  6. Witaj wśród nas. Jeśli chodzi o patenty to tak jak ty biorę krople żołądkowe. Czasem pomaga guma miętowa ale to bardzo rzadko. Przy lekkich atakach brałam np Nervomix na uspokojenie i szłam spać. Piję też świeży imbir. Mam zawsze w domu coca cole jakbym miała problem z uczuciem cięzkości i odbijaniem. Teraz mam bardzo silny atak, dawno takiego nie mialam, ale tez dawno nie mialam takiego stresu ktorego nie moge uniknac Wiec dzis wzielam lokomotiv na mdlosci ale nie wiem jak to sie wszystko skonczy dzis. A mam pytanie, jak u ciebie zdiagnozowano zespol jelita drazliwego? Podejrzewam u siebie ale boje sie ze na badaniu bedzie kolanoskopia albo gastroskopia.
  7. Jutro wycieczka. Myslalam ze sie az tak nie stresuje. Dopoki od wieczora nie zaczelo mi byc slabo i niedobrze. Ciagle wizyty w toalecie, w glowie sie kreci, bralam juz krople zoladkowe, teraz pije imbir. Brzuch boli, zoladek boli. Jestem praktycznie pewna ze to stres. Mama mowi ze nic mi to nie da, ze powinnam ten stres olac. Ale nie potrafie. Kurde, nikt dookola mnie nie rozumie tego co czuje. Tego ze nawet jak starasz sie wmowic sobie ze sie nie przejmujesz to organizm robi swoje. Jesli stanie sie to czego sie obawiam nie wyjde jutro z domu a w pracy bede miala przechlapane. Chyba nie nadaje sie do zycia. Ps. Mam 23 lata.
  8. My po prostu nigdy nie wiemy kiedy fobia nas zaatakuje. Ja mam również teraz ciężki okres, bo czeka mnie wycieczka z dzieciakami w pracy do miasta oddalonego prawie 50 km. Nie mam choroby lokomocyjnej, ale muszę zaopatrzyć się w jakieś leki dla własnego spokoju po prostu. Poza tym nie lubię jeździć autokarem. Boję się też, że jakiemuś dziecku się przydarzy... Nawet nie mogę w pracy podzielić się z nikim swoimi obawami, bo nikt nie patrzy na tą wycieczkę z mojej perspektywy. Ale pozostaje mi tylko po prostu to przeżyć. Bardzo żałuje, że nie mogłam uniknąć tej sytuacji.
  9. Cześć wszystkim. Mam dziwną sprawę i nie wiem co z nią począć. Może ktoś z Was miał podobny problem. Zacznę od początku. We wrześniu tamtego roku dostałam pracę na miesiąc na zastępstwo. Trwała ona krótko, bo jedynie miesiąc, ale była dla mnie bardzo stresująca i nabawiłam się częstych bólów brzucha. Czułam jakby wszystko mi się skręcało, przechodziło jedynie pod prysznicem gorącą wodą lub z termoforem. Podejrzewałam, że z powodu stresu nabawiłam się zespołu jelita drażliwego. Przy okazji miałam naprzemiennie biegunki i zaparcia. Dodatkowo mam emetofobię i każdy ból brzucha czy żołądka kojarzę z rotawirusem, zatruciem itd więc był to dla mnie dodatkowy stres. Poszłam więc do lekarza, który nie powiedział mi nic konkretnego, przepisał proszki INTESTA i kazał brać. Tabletek starczało na miesiąc, 2 x dziennie. Jest to probiotyk z dodatkiem kwasu masłowego. I faktycznie po miesiącu zaczęłam zauważać efekt. Kupiłam więc następne opakowanie a po nim następne. Dodatkowo wspomaga on florę bakteryjną i był dla mnie dodatkowym "wspomagaczem" do ochrony przed rotawirusami itp. I tak brałam te proszki przez 4 miesiące (do końca stycznia). Stwierdziłam, że może czas je odstawić, ale przez 2 dni znów bolał mnie brzuch więc znów zaczęłam je zażywać. Starałam się jedynie brać 1 kapsułkę dziennie zamiast 2. I tak minęły kolejne 3 miesiące. Łącznie Inteste zażywałam 7 miesięcy. Z początkiem maja z braku czasu i mniejszej szansy na zarażenie się jakimś wirusem związanym z moją fobią, przestałam brać owe proszki. Początkowo było ok, nic się nie działo. Jednak po jakimś tygodniu zaczęłam się gorzej czuć. Bołał mnie brzuch, było mi niedobrze, miiłam uczucie przelewania, bulgotania. Ale pomyślałam sobie, że jestem przed okresem, dużo stresu więc pewnie to tylko pms, które objawia się u mnie mdłościami. I tak sobie wmawiałam, ale dostałam okresu a objawy nie przeszły. Siedzę teraz i bardzo boli mnie żołądek. Tak mi się wydaje, że to on. Ale brzuch też mnie boli. I tak jak wcześniej skręcał mnie brzuch, tak dziś skręca mnie żołądek. Pod prysznicem zauważyłam, że znowu ból przeszedł mi przy gorącej wodzie. Ale jak już wróciłam do pokoju, tym samym do swojej normalnej temperatury to ból znowu mam. Do tego jest mi niedobrze, ale to możliwe że się stresuje tym, że mnie boli. Przez moją fobię każdy stres = mdłości i strach przed nimi. I tu się pojawia moje pytanie. Czy myślicie, że mogłam uzależnić swój organizm od tego probiotyku? Wydawało mi się to niemożliwe, ale pamiętam jak kiedyś mówiono, żeby nie pić np activi bo uzależnia i organizm przestaje sam produkować te bakterie jelitowe bo je ciągle dostaje. Dlatego myślę, że to może być objaw odstawienia i zastanawiam się czy znów zacząć brać te leki? Czy może przeczekać to? A może odwiedzić lekarza? Czy może wymyślam głupoty? Doradźcie mi, proszę. I dziękuję każdemu kto pochylił się nad moim postem.
  10. Każdy radzi sobie jak może. Najgorsze jest, że każdy dzień kończy się tak samo, jedną myślą. Czy aby wiadomo co się nie stanie. Ech. Ja np mam dzisiaj już schizę, bo chłopak ode mnie pojechał z bólem brzucha. Jak tylko mi to powiedział to mnie też już zaczął boleć. I niedobrze mi. I już sobie wyobrażam, że pewnie ma jakiś wirus, którym ja się zaraziłam. Teraz będę chodzić spięta przez parę dni. A najgorzej, że przede mną weekend na uczelni a potem praca. Nie wiem jak ja to przetrwam. Jak ja wgl przetrwam całe życie. Moja fobia też trwa od podstawówki tylko na początku nie zdawałam sobie sprawy z tego jaki to problem. Dużo osób pisze tutaj, że psycholog pomaga. Można też wspomagać się lekami. Ja nie mogę się zdobyć na odwagę żeby iść do psychologa.
  11. @DorisDay witam. Podziwiam Cię, że z tą fobią zdołałaś przetrwać ciąże i teraz wychowywać dzieci pomimo trudności. Ja pracuję z dziećmi, ale nie wiem jak długo wytrzymam przez moją fobię. Nie myślałaś może o psychologu, terapii? ps. Ja sama nie mam odwagi na podjęcie kroku do leczenia :(
  12. Witam. Co u was słychać? Ja myślałam, że u mnie już lepiej. Ale właśnie obudziłam się z koszmaru. Śniło mi się, że wymiotuje. To było okropne. Chyba najgorszy koszmar jaki mogłam mieć, a koszmary miewam często. Taki jednak nigdy mi się nie zdarzył. Siedzę teraz i się trzęsę cała bo jest mi niedobrze i boję się, że sobie to wyśniłam. Już nie zasnę na pewno. Nie sądziłam, że coś takiego może mnie spotkać.
  13. Gdzie są w tym wszystkim Twoi rodzice, którzy pozwalają Ci tak intensywnie korzystać z mediów? To oni powinni Ci je ograniczyć, dbać o odpowiednio spędzał czas. Czas grania w gry możesz ograniczyć sobie sam. Spróbuj zrobić plan w jakie dni i ile godzin możesz grać. Skoro tak Ci zależy na zmianie powinieneś sobie z tym poradzić. Poświęć czas na naukę, ale nie tylko. Spotkaj się z kolegami, ale nie rozmawiając w grze. Idźcie na spacer albo pograć w piłkę. Internet i gry w nadmiarze bardzo szkodzą, szczególnie dzieciom.
  14. Mieszkam w małym mieście. Na specjalistę prywatnego brakuje mi pieniędzy. A lekarz na nfz jakoś do mnie nie przemawia. Wiem jak się postępuje w miejscowym szpitalu. Poza tym martwię się, że ktoś może się dowiedzieć o tym, że się leczę. Wydaje mi się, że u prywatnego psychologa jest mniejsze prawdopodobieństwo na to. Kiedyś za czasów licealnych chodziłam przez jakiś czas do psychologa w poradnii psychologiczno-pedagogicznej. Ale po kilku miesiącach mi się poprawiło, moje otoczenie trochę się zmieniło i po prostu urwałam te spotkania. Tak naprawdę boję się rozmawiać o tej fobii ze specjalistą, boję się tego co mi powie. Perspektywa brania leków też mnie przeraża. Chociaż taka myśl, że mogłabym wziąść pigułkę i normalnie spać a nie koczować tak jak dziś jest fajna. Ale jest też druga strona medalu. Zresztą jakby mój pracodawca dowiedział się, że się leczę od razu bym miała po pracy. Ech jakoś nie potrafię wziąść się w garść. Nadzieja matką głupich.
  15. Jeśli ktoś ma ochotę popisać na priv to zapraszam. Jestem w takiej sytuacji, że tylko tutaj mogę napisać co czuję i ktoś mnie zrozumie
×