Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Angel_1896

Użytkownik
  • Zawartość

    68
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Hejo jest ktoś tutaj? Próbuje sobie znaleźć miejsce i nie mogę Od początku tygodnia brało mnie przeziębienie. Wczoraj czułam się paskudnie, niedobrze mi było przez ból gardła. Dzisiaj od południa było lepiej a teraz tragedia. Po dwunastej zaczął boleć mnie brzuch no i dostałam biegunki i teraz jest mi niedobrze i nie wiem już czy to faktycznie dolegliwość czy ze strachu przed tym, że boję się, że to jelitówka. Nie mogę się na niczym skupić, najchętniej chodziłabym w kółko. Wzięłam aviomarin i mam nadzieję, że coś pomoże. Jak biegunka nie przejdzie to też wezmę leki. Narazie jej nie hamuje bo boję się, że jak to zrobie to "pójdzie" górą Chociaż i tak strach mnie już paraliżuje. Dobrze chociaż, że do niedzieli jestem w domu. Ale miał być to mój długi weekend do odpoczynku i co z tego wyszło
  2. @DorisDay dziękuję bardzo za słowa otuchy. Staram się walczyć ale nie jest to proste. Właśnie znowu nie śpię bo obudziłam się z "zatkanym gardlem". Bierze mnie przeziebienie Ale i tak się boję bo mamę bolał dziś żołądek. Nie wiem czy wymiotowala bo bałam się zapytać. Męczy mnie już to wszystko bardzo. Te codzienne zastanawianie się co zrobić żeby nie zachorowac na jelitowke, strach przed wychodzeniem z domu, nawet przed kontaktem z domownikami. Przed praca bol brzuch bo co jesli sie okaze ze jakies dziecko jest chore na rotawirus. Od razu załącza mi się strach przed jedzeniem i wiadomo ogólny stres. Już schudłam w tym miesiącu prawie 2 kg. Niby fajnie bo tak bez "niczego" czlowiek chudnie ale boję się co będzie dalej. Bo ja na dobra sprawę nie potrzebuje chudnąć. Mała ilość jedzenia, stres i miała ilość snu robią swoje :( Jeszcze 2-3 lata temu stresowalam się mniej, tylko w sezonie zazwyczaj i to jak już usłyszałam że ktoś blisko ma jelitowke. Od ponad roku boje sie praktycznie codziennie. Nie wiem, czy jestem bardziej świadoma zagrożenia, słabsza psychicznie czy jeszcze coś innego ale jest gorzej :( moje życie to ciągły strach i smutek. Nie pojmuję jak mało mam odwagi żeby pójść do lekarza leczyć ta zeschizowana głowe. A jako 15latka poszlam do mamy z prosba o wizyte u psychologa i chodzilam tam, mialam na to odwage. A teraz odwagi brak. Moze kiedys, pewnie jak juz bedzie bardzo zle.
  3. @DorisDay rozumiem twoje obawy co do leków. Wydaje mi się, że tu bardziej chodzi o wyciszenie tego lęku, że on dalej będzie ale my będziemy bardziej obojętne. Ja kiedyś brałam w sumie jeden lek przez miesiąc będąc w pierwszej klasie liceum. Miałam stany lękowe, ciągłą gulę w gardle i lekarz rodzinny przepisał mi Amytriptylinum czy jakoś tak. Do dziś pamiętam to uczucie takiego jakby otumanienia? Bałam się, ale jednocześnie czułam się jakby ktoś mnie uderzył w głowę i nie do końca do mnie wszystko dochodziło. Ale nie warto się chyba tym sugerować, gdyż lekarz nie był od tego specjalistą. Ja się boję, że efektem ubocznym leków może być wymiotowanie. Ale narazie mam strach i wstyd przed psychiatrą więc nie wiem jak działają naprawdę te wszystkie leki. Dziewczyny u góry trochę wspominały. Teraz panują te wszystkie jelitówki. U mnie tata poprzedniej nocy wymiotował, ale wmawiam sobie, że to przez anginę, którą prawdopodobnie ma, bo praktycznie nie może mówić. Ale i tak już nic nie jadłam odkąd się o tym dowiedziałam, czyli od jakiejś 17. I teraz nie wiem już czy mi niedobrze z głodu, stresu czy wirusa. Staram chronić się przed wirusami ale jest to ciężkie. Najchętniej zamknęłabym się w domu i nie wychodziła z niego Ze stresu jestem mega spięta i boli mnie kręgosłup. A jeszcze w weekend studia, które najchętniej bym rzuciła. Trzymam kciuki @DorisDay za zdrowie twoje i twojej rodzinki. I uwierzcie dziewczyny, bardzo podziwiam wszystkie z Was, które są mamami.
  4. Cześć @gosiaczek193. Nie pomogę ci w temacie ciąży niestety. Ale bardzo cię podziwiam, że się na nią zdecydowałaś. Jak zauważyłam u koleżanek to niektóre mówią, że nie wyrabiają się w drodze do toalety, a inne czują się świetnie i nie zdarzyło im się przez całą ciążę zwymiotować. Wszystko tak naprawdę zależy od organizmu, tak mi się wydaje. Ja jestem chyba jedynym nie radzącym sobie użytkownikiem w tym temacie na forum cały czas sobie postanawiam, że będzie lepiej, deklaruje się tutaj a potem co? Kolejne napady, nieprzespane noce. Tony wspomagaczy aby tylko nie zwymiotować. Każdy dzień to obawa by to się nie stało. Najgorzej, że ostatnio nie mam nawet z kim porozmawiać. Ostatnio spisałam nawet numer do psychiatry, wybrałam tego u którego mi godziny bardziej pasują i co? I nic jak zwykle. Bo było trochę lepiej i już jest gorzej. Cierpi przez to też mój związek Nie chce nigdzie wychodzić bo się boję, nie przesypiam nocy więc jak chłopak przyjedzie to się przytulę do niego i mimowolnie zasnę, bo czuję się w końcu bezpiecznie. Nie mieszkamy razem chociaż czasem myślę, że dużo by mi to pomogło. Nasz czas wspólny ostatnio jest niewykorzystany, ale w sumie to nie miejsce na takie żale. Trzymajcie się dziewczyny!
  5. Cześć dziewczyny. Czy ktoś się jeszcze tu udziela? Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku. U mnie ostatnio bardzo kiepsko. Miałam tak silny napad lęku, że już spisałam numer do psychiatry, może gdybym mogła zadzwonić o 3 nad ranem to byłabym już zapisana a tak to znowu się odwlekło do kolejnego "najgorszego momentu". Ale powiem Wam, że tragicznie czuję się ostatnio fizycznie. Rzadko w ciągu dnia, najczęściej noc/wieczór. Na początku myślałam, że to jak zwykle nerwy. Ale nudności i rozbicie coraz bardziej masakryczne, nawet teraz. Już zaczęłam myśleć, że to ciąża. Jest na to minimalna, prawie nieprawdopodobna, 00,01% szansa, ale coś tam jest chociaż wątpię w to. Ale narazie wstrzymam się z wizytą u lekarza rodzinnego. Ale po okresie do niego ruszam i chce skierowanie na morflogie, próby wątrobowe i usg żołądka i jelit (o ile takie coś w moim szpitalu robią). Zaczynam się martwić, że to nie tylko stres jest powodem mojego złego samopoczucia. Wydawało mi się, że tak to czułabym się cały dzień źle i że to tylko stres. Natchnęła mnie rozmowa z koleżanką, która już w ciąży miała zapalenie pęcherzyka żółciowego, ale lekarze jej mówili, że to zgaga ciążowa, dopiero gdy urodziła a problem nie znikał zajęli się tą sprawą. I ona właśnie miała napady bólu tylko w nocy. Zaczynam się zastanawiać czy ja też nie mam jakiegoś problemu właśnie z wątrobą, jelitami lub żołądkiem biorąc np pod uwagę moje częste problemy z biegunkami itd. Wiem, że teraz też biorę częściej leki niż inni ale to krople żoładkowe, imbir, uspokajające itd. Wiem, że też krzywdzą ale nie aż tak jak np różne tabletki odchudzające, które brałam często w okresie gimnazjum/liceum. Plus przewlekły stres robiący swoje. A jak się okaże, że problem jest jedynie w mojej głowie, a badania wyjdą dobrze to ruszam leczyć głowę. Trzymajcie kciuki, żeby to wszystko doszło do skutku.
  6. Hej dziewczyny. Mam kolejny wieczór pod tytułem "znowu mi niedobrze". Ostatnio mam właśnie takie ciężkie psychicznie powroty do pracy po weekendzie. A jeszcze zadzwoniłam do koleżanki i akurat trafiłam na dzień, w którym miała jelitówke Nie oszczędziła mi oczywiście szczegółów z przebiegu choroby a ja jak tylko usłyszałam, że wymiotuje miałam ochote się rozłączyć. Teraz to żałuje, że wgl do niej zadzwoniłam. Próbuje sobie tłumaczyć, że będzie dobrze, że nie zwymiotuje a nawet jeśli to co z tego? Ale jakoś średnio to pomaga. Tak czasem myślę, że ja się chyba nie nadaję do tego życia, wszystko mnie stresuje, za tym idą mdłości i ból brzucha. Nigdy nie wiem czy to choroba czy stres. A już najgorsza jest w tym wszystkim moja obawa przed tym psychiatrą. Może dlatego, że kiedy nie mam ataków to myślę sobie, że nie jest tak źle, że daję radę itd. Ale jak dochodzi co do czego to odpadam. Wstyd mi iść do lekarza po skierowanie do psychiatry. Wiem, że to mega głupie, bo mogłabym sobie pomóc. Ale nie umiem jakoś pokonać tego lęku. A psycholog? Szkoda mi trochę pieniędzy, wiem że to inwestycja w siebie ale mam teraz inne wydatki. A wiem też, że jedno spotkanie mi nie pomoże i że psycholog i tak nie wyda mi żadnych leków. Czasem mam ochotę walnąć sobie w łeb za tą swoją głupią fobię. A u Was co słychać? Mam nadzieję, że lepiej. @Psychotropka wierzę, że ominęło cię najgorsze. Ja jak totalny świr czuję się cały czas
  7. Hej jest tutaj ktos? Mam mega kryzys od 3 w nocy, przez caly dzien do teraz mnie mdli i to bardzo po poludniu troche przestalo a teraz znow masakra. Wszystkie srodki zaradcze ida w ruch. Pomocy
  8. @magd4lena dzięki za słowa wsparcia. Chyba pójdę w najbliższym czasie do psychologa, nawet na nfz. Nawet jak okaże się niezbyt dobry (jestem negatywnie nastawiona do publicznej służby zdrowia) to będę miała świadomość, że spróbowałam. Powiedz mi jeszcze czy długo pracujesz w przedszkolu? Udało ci się uniknąć rotawirusa? Ja mam ostatnio gorszy czas w życiu. Nie podoba mi się to w jakim jest ono momencie, chciałabym żeby wyglądało inaczej a jednocześnie odczuwam strach przed zmianą mimo, że wiem, że w perspektywie czasu ta zmiana dobrze by mi zrobiła. W pracy też jest ciężko. Codziennie jestem wyczerpana, a w weekend mimo, że odpoczęłam to i tak nic mi się nie chciało i nie chce. W pracy jest jeszcze w miarę, zajmuję czymś myśli, ale w domu nie daję sobie już rady. Tylko bym siedziała, płakała i się zamartwiała. Faszeruję się probiotykiem, kroplami żołądkowymi i ziołowymi tabletkami na uspokojenie.
  9. Hej dziewczyny. Dawno mnie tu nie bylo. Dzis mam kryzys. Od rana temperatura i problemy z brzuchem. Ale jak juz pisalam kiedys miesiac i 2 miesiace temu 2-3 dni przed okresem mialam to samo. A teraz tez na dniach bede miala okres. Do dzis sie trzymalam. Ale dzisiaj chodze juz w nerwach bo widzialalam w tym tygodniu 2 posty na instagramie ze ktos ma rewolucje zoladkowe. Do tego dziewczyna napisala ze inni daja jej znac ze tez sie mecza z wirusowka. Ten internet to moja zguba Ta informacja sie tylko niepotrzebnie nakrecilam ale probuje dawac rade i nie dac sie strachowi ale nie wiem jak to sie skonczy. Do tego zaraz przyjdzie wrzesien i czas wszystkich przedszkolnych chorob przez kilka miesiecy coraz czesciej mysle o zmianie pracy. Tak mi sie wydaje ze ten rok to bedzie moj sprawdzian. Jak sobie nie dam rady psychicznie to rzucam to. Ta fobia mnie mega hamuje mimo moich staran Witam nowe dziewczyny i pozdrawiam stale uzytowniczki trzymam za was kciuki!
  10. @Dreamesse bardzo mądre rzeczy napisałaś i trochę mnie natchnęłaś. Staram się walczyć z moją fobią między innymi za Twoją radą. Na początek postanowiłam, że spróbuję sama, bez pomocy lekarza, ewentualnie z pomocą naturalnych środków i aptecznych. Doraźnie biorę leki na uspokojenie, zazwyczaj po to by zasnąć. Rzadko osiągam cel, ale czuję po nich pewnie uspokojenie. Dalej biorę probiotyk i krople żołądkowe, ale cóż. Staram się nie panikować i nie szukać wszędzie choroby. Byłam nawet ostatnio na pizzy i w kinie. Spotkałam się z koleżanką. Wprawdzie mam aktualnie spadek formy, znów mi niedobrze i nie mogę spać, staram się nie panikować. Wiem, że takie niespanie też jest niezdrowe, ale nie chcę się do niczego zmuszać. Poświęcam ten czas na rozmyślania itd. Poszukam też jakiejś rady na moje pms, może chociaż jakiś ziół, które po dłuższym stosowaniu pomogą. Chcę też zacząć ćwiczyć, jak kiedyś radziła mi @Grushka. Narazie 15-20 minut dziennie, ale mam nadzieję, że w końcu będzie dłużej. Tak naprawdę życie zweryfikuje to czy dam radę walczyć sama. Dam sobie szansę. Nie wiem czy wgl kogoś interesuje to co tu pisze, ale pomyślałam, że jak tutaj się zadeklaruje to będę miała większą siłę do walki z tą fobią. Pozdrawiam Was serdecznie
  11. Najgorzej, że mam temperature 37 stopni
  12. Hej dziewczyny, co u Was słychać? @Dreamesse dziękuję za rady muszę się ogarnąć w końcu i wszystko przemyśleć. Dziś czuję się fatalnie. Ale za 3 dni okres. Sprawdziłam na forum i zaraz przed okresem miesiąc temu miałam to samo, bo też się tutaj żaliłam. Czy to przypadek? Pewnie nie. Raczej mało prawdopodobne, że jakiś wirus łapie mnie co miesiąc w tym samym czasie. To pms, a ostatnio mam bardziej nasilone objawy pewnie przez stres. Umowa w pracy kończy mi się na koniec miesiąca, ma podobno zostać przedłużona, ale wiem, że szef komuś nie przedłuży umowy. Wydaje mi się, że jestem dobrym pracownikiem, jest mi obiecywana praca dalej, ale kto wie :( Zamiast cieszyć się urlopem to zastanawiam się co będzie dalej :( Siedzę i popijam imbir wmawiając sobie, że to tylko pms i wszystko będzie dobrze. Muszę się chyba zacząć wspierać jakoś farmakologicznie przed okresem. Okropna jest ta nasza fobia dziewczyny. Mam nadzieję, że znajdę odwagę na rozpoczęcie leczenia. I trzymam za Was mocno kciuki byście też dawały radę!
  13. Szczerze to wstydzę się/boję iść do lekarza. Jeszcze do niedawna nie mówiłam nawet najbliższym czego się boję. A teraz musiałabym iść do obcego człowieka i wszystko opowiedzieć. Dlatego też ciężko jest mi iść do psychologa. Kiedy mam ataki (zazwyczaj wieczór lub noc) to jestem prawie gotowa żeby pójść, obiecuje sobie, że zapiszę się na wizytę, zapisuje to sobie w kalendarzu, ale w pewnym momencie strach mija na chwilę. A ja snuję sobie ułudę, że wszystko będzie dobrze. Ale przede mną całe życie Niedawno obudziłam się z mdłościami , pewnie dlatego mam lepsze nastawienie do psychologa.
  14. Nie mam pojęcia :( sama już nie wiem co się dzieje z moim organizmem. Jak u Ciebie @pomidorowa?
  15. https://naturopata.edu.pl/pomoc-w-przypadku-zwanym-emetofobia/ Dziewczyny znalazłam ciekawy artykuł. Może któraś z Was jest z Katowic?
×