Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Uczę angielskiego. Czasem jestem zadowolony, jak to praca z człowiekiem, z jednym się klei, z drugim przeciwnie. Finansowo nie jestem zadowolony, ale dlatego, że depresja często bierze górę i zatrzymuje mnie w zarabianiu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jako Handlowiec w branży Telekom. Jestem bardzo zadowolony i idzie mi dobrze. W miarę szybko się odnalazłem w tym zawodzie i wiedza wchodziła mi do głowy szybko i przyjemnie. Poza tym branża przyszłościowa. W dzisiejszych czasach nie ma już życia bez Smartfona i Internetu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, __Jack__ napisał:

Jako Handlowiec w branży Telekom. Jestem bardzo zadowolony i idzie mi dobrze. W miarę szybko się odnalazłem w tym zawodzie i wiedza wchodziła mi do głowy szybko i przyjemnie. Poza tym branża przyszłościowa. W dzisiejszych czasach nie ma już życia bez Smartfona i Internetu.

Wyobrażam sobie, że praca w stałej presji o wyniki i zabieganie o klienta. Duży stres.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadza się. Na początku mocno się stresowałem  teraz już w ogóle. Ludzka psychika tak działa ,że człowiek do wszystkiego się przyzwyczai. Poza tym raczej idzie mi całkiem nieźle i nie mają większych uwag do mojej pracy. Stresują się bardziej nowi albo ci co nie wyrabiają z wynikami.

Edytowane przez __Jack__

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W drukarni, mam za sobą już prace handlowca, magazyniera ,kierowcy, prowadziłem sklep, byłem w ZK, byłem w wojsku, a i tak wszystko jest do bani...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, __Jack__ napisał:

Ludzka psychika tak działa ,że człowiek do wszystkiego się przyzwyczai.

 

Jest to wniosek wysunięty na podstawie własnego doświadczenia. Osoby z zaburzeniami psychicznymi nie są w stanie się do wszystkiego przyzwyczaić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Kia do wszystkiego to nikt nie jest w stanie się przyzwyczaić, nawet osoby najzupełniej zdrowe, bo każdy czegoś nie lubi albo czegoś nie umie i nie jest w stanie się nauczyć. Ja na przykład doskonale wiem, że nie nadaję się do dydaktyki, więc nawet nie próbowałem zostać nauczycielem na żadnym poziomie nauki. Natomiast jest kilka rzeczy, które potrafię i robię to dobrze 🙂 Natomiast prawda jest też taka, że wielu rzeczy można się nauczyć i coś co kiedyś było trudne (a co za tym idzie stresujące), po pewnym czasie staje się łatwe. Dochodzi rutyna i tak dalej. Myślę, że o to właśnie chodziło @_Jack_

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niko dokładnie! Poza tym po najgorszej tragedii i zmianach zawsze przychodzi w pierwszej fazie okres buntu i dyskomfortu psychicznego w postaci lęku a nawet paniki. Potem zawsze przychodzi tzw faza "pogodzenia się i przyzwyczajenia czy rutyny" 🙂 Tak działa psychika. Mamy przykład z Covidem gdzie na początku wszyscy panikowali teraz każdy się już z tym oswoił i jakoś żyje. Tak samo jest np z żałobą ze zmianą pracy, przeprowadzką do innego kraju czy z depresją i leczeniem się u psychiatry. Na początku był to dla mnie dramat. Teraz już nauczyłem się z tym żyć. Nawet do wózka inwalidzkiego po pewnym czasie się człowiek przyzwyczai.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dziale księgowości. Póki co zmienność polskiego prawa oznacza dla mnie tylko więcej pracy pod względem wspierania pozostałych bardziej doświadczonych pracowników także stres niezbyt duży i mogę się "leczyć". Ludzie też bardzo mili, fajne biuro i nie wiem, zaczynam czuć się dziwnie spokojnie. Zarobki po najniższej linii oporu, ale po próbnym ma być podwyżka, chociaż i tak jest lepiej niż poprzednio, bo za pracę wymagającą więcej odpowiedzialności dostawałam tylko stażowe, a potem jeszcze mniej (tak się wkopałam). Pracę dostałam sama, tymi pięknymi łapkami (których nikt nie widzi) w zupełnie obcym mieście z ogłoszenia, a o otrzymanym stażu wolę się nie wypowiadać. Mogę powiedzieć tylko, że dla mnie to ogromne osiągnięcie, bo wcześniej panicznie bałam się szukać pracy, chodzić na rozmowy, moje cv ukrywało wszystkie informacje, nie szukałam pracy w zawodzie tylko grubo poniżej kwalifikacji (bez sukcesów), dzięki czemu spędziłam kilka miesięcy na bezrobociu z pięknie rozwijającymi się lękami i chyba depresją.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Dryagan, nie wiem co kolega miał na myśli. Mam alergię na mądrości typu "każdy", "zawsze". Znowu:

3 godziny temu, __Jack__ napisał:

"Poza tym po najgorszej tragedii i zmianach zawsze przychodzi w pierwszej fazie okres buntu i dyskomfortu psychicznego w postaci lęku a nawet paniki. Potem zawsze przychodzi tzw faza "pogodzenia się i przyzwyczajenia czy rutyny" 🙂 Tak działa psychika. 

 

No nie, u Ciebie przyszła "faza pogodzenia się i przyzwyczajenia czy rutyny", ale u kogoś innego przyjdzie faza depresji i załamania nerwowego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Kia oczywiście bardziej stosowną formułą byłoby "zwykle" niż "zawsze". Z tym się zgadzam. Natomiast to nie jest tak, że osoby z zaburzeniami czy chorobami psychicznymi nie są w stanie pracować zawodowo - zresztą (z tego co wiem) Jack też cierpi na depresję. Tutaj jest wiele osób, które sobie radzą z pracą zawodową, mimo lepszych lub gorszych okresów. Osobiście byłem tylko pół roku na bezrobociu, trochę na zwolnieniach, co oczywiście było spowodowane chorobą i jej zaostrzeniem. Jednak praca w jakiś sposób pomaga mi pokonać zniżki nastroju - najgorsze jest siedzenie w domu i rozmyślanie o problemach, to zwykle pogarsza stan. Czasem oczywiście marudzę, że mi się nie chce iść do roboty i cieszę się z takich wolnych dni jak teraz, ale to co innego (zresztą zdrowe osoby też mają spadki mocy). Oczywiście trudniejszą sytuację mają osoby, które mają pracę której zupełnie nie lubią lub nie są w stanie nauczyć się podstawowych rzeczy, które są w danym zawodzie konieczne, albo są mobbingowane, albo  w ich zakładzie pracy jest ciężka atmosfera itd. Wtedy faktycznie można się w takiej pracy poczuć gorzej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Dryagan napisał:

Natomiast to nie jest tak, że osoby z zaburzeniami czy chorobami psychicznymi nie są w stanie pracować zawodowo - zresztą (z tego co wiem) Jack też cierpi na depresję. Tutaj jest wiele osób, które sobie radzą z pracą zawodową, mimo lepszych lub gorszych okresów.

Tu się podpisuję wszystkimi czterema kończynami :D przy gorszym samopoczuciu to właśnie praca potrafi człowieka trzymać w ryzach i nie rozpaść się do końca. Bezczynne siedzenie w domu na pewno nie służy zdrowieniu. Wiadomo, że czasem każdy musi odpocząć, ale nie w ten sposób, że są kilkumiesięczne okresy na bezrobociu "bo choroba".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Do wszystkiego idzie się przyzwyczaić." Być może tak, ale kosztem dyskomfortu i depresji. Kiedyś miałem staż w biurze, praca papierkowa, 8 godzin za komputerem... Każdego dnia gdy dochodziła 15-ta, wręcz wybiegałem z biura, ale byłem tak wyssany z energii życiowej, że nie miałem już humoru na nic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@zabijaka. No cóż... ja pracuję 8 godzin przed kompem, czasem więcej (bo jest coś pilnego, albo dodatkowa robota, jak to mówisz papierkowa - chociaż przed kompem to jakby nie ma tych papierków 🙄). Chwalę sobie to co robię, nie mam żadnego dyskomfortu. Co kto lubi... Może miałbym dyskomfort jakbym się stykał z ludźmi, musiał robić jakieś szkolenia albo coś w tym guście, a tak ... siedzę w swoim pokoiku i robię co trzeba. Czasem jest trochę stresu, ale to głównie z powodu terminów, wtedy się trzeba sprężyć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie twierdzę, że z zaburzeniami psychicznymi nie da się pracować. Dobrze by było jednak, żebyśmy nie tworzyli ogólnych prawd, bo różnimy się między sobą zaburzeniami, osobowościami, różne są też prace, które wykonywaliśmy. 

 

Godzinę temu, zabijaka napisał:

"Do wszystkiego idzie się przyzwyczaić." Być może tak, ale kosztem dyskomfortu i depresji. Kiedyś miałem staż w biurze, praca papierkowa, 8 godzin za komputerem... Każdego dnia gdy dochodziła 15-ta, wręcz wybiegałem z biura, ale byłem tak wyssany z energii życiowej, że nie miałem już humoru na nic.

 

To ja się podpisuję pod tymi czterema kończynami. 

 

@Dryagan, czym dokładnie się zajmujesz? 

Edytowane przez Kia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Kia m.in. sprawami związanymi z redakcją wydawniczą (no nie tylko, ale głównie - zresztą na tym można też dorobić, bo czasem się tym zajmuję też poza godzinami). Lubię swoją pracę (jak mi nikt nie przeszkadza). Może to jest klucz do sukcesu, żeby znaleźć swoje miejsce i coś w czym człowiek czuje się dobry i nie powoduje to u niego dyskomfortu. 

Wiem natomiast, że najgorszym rozwiązaniem jest nie mieć żadnego zajęcia, bo miesiąc po miesiącu człowiek staje się wykluczony z zawodu, a co za tym idzie, z życia. Im dłuższa jest przerwa w pracy, tym gorzej wrócić. Potem już wszystko jest trudne. Wiem jak się bałem po dłuższym zwolnieniu. Jednak siedzenie w domu i myślenie tylko o tym, że jest się chorym i niezdolnym do niczego - to gwóźdź do trumny

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Dryagan napisał:

@Kia m.in. sprawami związanymi z redakcją wydawniczą (no nie tylko, ale głównie - zresztą na tym można też dorobić, bo czasem się tym zajmuję też poza godzinami). Lubię swoją pracę (jak mi nikt nie przeszkadza). Może to jest klucz do sukcesu, żeby znaleźć swoje miejsce i coś w czym człowiek czuje się dobry i nie powoduje to u niego dyskomfortu. 

Wiem natomiast, że najgorszym rozwiązaniem jest nie mieć żadnego zajęcia, bo miesiąc po miesiącu człowiek staje się wykluczony z zawodu, a co za tym idzie, z życia. Im dłuższa jest przerwa w pracy, tym gorzej wrócić. Potem już wszystko jest trudne. Wiem jak się bałem po dłuższym zwolnieniu. Jednak siedzenie w domu i myślenie tylko o tym, że jest się chorym i niezdolnym do niczego - to gwóźdź do trumny

 

Pewnie kluczem jest znalezienie takiej pracy. Ja niestety w każdej pracy czuję się bardzo źle. Przez zaburzenia psychicznie nie skończyłam studiów, więc do wyboru mam pracę przy taśmie, która często jest wykorzystywaniem ponad siły pracowników (plus często w pakiecie nieciekawe towarzystwo) albo obsługa klienta, co dla osoby z lękami społecznymi jest koszmarem. 

Edytowane przez Kia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja uczę angielskiego-bardzo lubię tą pracę choć czasem bywa nudno. zarabiam 3 x wiecej niz kiedys w sklepie ,praca w domu, cieplo, herbatka)

teraz szukam pracy jako psycholog i chyba wolałabym poł etatu,  ale etatem też nie pogardzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W galerii handlowej w strefie gastronomicznej tzw. ,,food court''.

 

Czy ją lubię? Jak najbardziej i nie mam ochoty stamtąd odchodzić ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
37 minut temu, Kia napisał:

albo obsługa klienta, co dla osoby z lękami społecznymi jest koszmarem. 

Ale unikanie kontaktu z ludźmi przez osobę z lękami społecznymi też wcale nie poprawia sytuacji i nie sprawi że te lęki znikną, wręcz przeciwnie. Oczywiście nie mówię, żeby od razu wchodzić w środowisko pełne nie wiadomo ilu osób, ale jakieś interakcje z ludźmi zawsze są treningiem. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, acherontia styx napisał:

Ale unikanie kontaktu z ludźmi przez osobę z lękami społecznymi też wcale nie poprawia sytuacji i nie sprawi że te lęki znikną, wręcz przeciwnie. Oczywiście nie mówię, żeby od razu wchodzić w środowisko pełne nie wiadomo ilu osób, ale jakieś interakcje z ludźmi zawsze są treningiem. 

Potwierdzam. Mi bardzo pomogły jednodniowe wolontariaty na jakiejś recepcji. Czasami to jakieś dwie godzinki pracy, nic zobowiązującego, a jeszcze mi się spodobało. Co prawda do obsługi klienta się nie nadaję, bo po takim jednym dniu przez parę następnych byłam zmęczona, ale teraz mi łatwiej, bo ludzie okazali się mniej straszni.

 

6 godzin temu, Dryagan napisał:

Może to jest klucz do sukcesu, żeby znaleźć swoje miejsce i coś w czym człowiek czuje się dobry i nie powoduje to u niego dyskomfortu. 

Wiem natomiast, że najgorszym rozwiązaniem jest nie mieć żadnego zajęcia, bo miesiąc po miesiącu człowiek staje się wykluczony z zawodu, a co za tym idzie, z życia. Im dłuższa jest przerwa w pracy, tym gorzej wrócić. Potem już wszystko jest trudne. Wiem jak się bałem po dłuższym zwolnieniu. Jednak siedzenie w domu i myślenie tylko o tym, że jest się chorym i niezdolnym do niczego - to gwóźdź do trumny

Mi też się to wydaje takim kluczem, bo lubię swoją pracę, nawet mnie uspokaja, póki oczywiście mam co robić. Chciałam pracować z liczbami, pracuję z liczbami i do tego czuję taką dziwną chęć wiedzy, co mnie dodatkowo nakręca. Dobrze to wpływa na ogólne samopoczucie.

Do bezrobocia najchętniej bym nigdy już nie wracała. Dzień w dzień to samo, ciągłe zamartwianie, rosnące lęki, poczucie, że nikt mnie nie zechce i to wszystko rośnie z kolejnymi miesiącami, potem są te dziury w cv. Zresztą bezrobocie często wywołuje choroby jak depresja. Do tego jak ktoś się pracy boi, jest na bezrobociu i to mu też przeszkadza, to powstaje samonakręcająca się maszyna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Dryagan napisał:

Wiem natomiast, że najgorszym rozwiązaniem jest nie mieć żadnego zajęcia, bo miesiąc po miesiącu człowiek staje się wykluczony z zawodu, a co za tym idzie, z życia. Im dłuższa jest przerwa w pracy, tym gorzej wrócić. Potem już wszystko jest trudne. Wiem jak się bałem po dłuższym zwolnieniu. Jednak siedzenie w domu i myślenie tylko o tym, że jest się chorym i niezdolnym do niczego - to gwóźdź do trumny

Być bezrobotnym to przejebana sprawa... Być bezrobotnym i chorującym psychicznie to dwa razy przejebane. Miej zapał szukać pracy, bić się o posadę, chodzić na rozmowy, uśmiechać się, udawać normalnego.

 

1 godzinę temu, Shad napisał:

Do bezrobocia najchętniej bym nigdy już nie wracała. Dzień w dzień to samo, ciągłe zamartwianie, rosnące lęki, poczucie, że nikt mnie nie zechce i to wszystko rośnie z kolejnymi miesiącami, potem są te dziury w cv. Zresztą bezrobocie często wywołuje choroby jak depresja. Do tego jak ktoś się pracy boi, jest na bezrobociu i to mu też przeszkadza, to powstaje samonakręcająca się maszyna.

Ja mam wtórny lęk, to znaczy, doświadczyłem bezrobocia i wiem jakie to kalectwo. Teraz pracuję, ale boję się znów stracić pracę, bo pracuję na śmieciówce czyli dziś jesteś, jutro cię nie ma. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×