Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Apek

Koniec z tym

Rekomendowane odpowiedzi

To nie ma sensu. Wszystko jest takie absurdalne i bezsensowne. Żaden lekarz nie jest w stanie mi pomóc. Żadne leki nie mają sensu. Terapia też jest do dupy.

 

Zwisa mi to już totalnie wszystko. Brak perspektyw na przyszłość, brak jakichkolwiek osiągnięć, brak znajomych i tylko siedzenie na jakiś durnych forach.

 

Żadna kobieta nie chce nawet spojrzeć na kogoś takiego jak ja. Zaraz będę miał 22 lata a i tak nigdy nie byłem w związku.

 

W mojej głowie pojawia się milion urojeń. Cały czas czuję się się samotny i odrzucony. Rodzina mnie totalnie nie rozumie. Zgrywam przy nich w miarę normalną osobę, bo nie chcę ich krzywdzić.

 

Kiedyś ciąłem się nożem kuchennym do głębokich ran, że zostały mi blizny.

 

Świat jest jednym wielkim chaosem i nic nie składa się w jakikolwiek sens. Natrętne myśli które zmuszają mnie do określonych czynności doprowadzają mnie do obłędu.

 

Działam impulsywnie. Nie mam żadnych zahamowań. Potrafię powiedzieć pierwszej lepszej osobie w nowym środowisku jakie mam problemy, a potem ją zadręczać.

 

Mam skłonności do uzależnień. Ale to nic dziwnego. Zwykła reakcja organizmu, skoro to jedyna przyjemność na jaką mogę sobie pozwolić.

 

Trwa to już od nie wiem kiedy, ale naprawdę bardzo długo. To jest bez sensu.

 

Nie wiem co to uczucia. Nie potrafię ich okazywać. Jestem w środku pełen emocji, ale jak dojdzie co do czego to nie potrafię nawet używać mimiki twarzy.

 

Boję się ludzi, boję się bliskiego kontaktu z drugim człowiekiem. Mam milion dziwnych zachowań.

 

Mam tylko zbyt mało odwagi by ze sobą skończyć, więc tego nie zrobię. Prędzej przydarzy mi się to przypadkowo, bo jestem skłonny do ryzyka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiosna nadchodzi, może będzie lepiej. Powoli zaczynają się plusowe temperatury, słoneczko wyjdzie. Ja w wiosnę zawsze ożywam wraz z powrotem pierwszych bocianów do kraju.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Zawsze tak miałeś? Kiedy Twoje problemy się pojawiły?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I tak jesteś w lepszej sytuacji niż ludzie z czystą depresją, którzy nie mają siły ćpać i chlac. Jako uzależniony możesz liczyć na wsparcie MONARu i innych tego typu placówek. Zawsze też patrzą na Ciebie jak na kogoś ciekawego, wyjętego z książki "My, dzieci, z dworca ZOO".Pospolity depresant jest w gorszej sytuacji, nie może liczyć nawet na rentę alkoholową. Nie sprawia problemów tyle co narkomani, więc robi wrażenie lepiej sobie radzącego, nie ma ciekawych historii do opowiedzenia co czuł po zmiksowaniu koksu z Clonazepamem, wiec dla psychiatry jest nudny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Źródłem problemu nie są uzależnienia. One powstały dopiero później. Do tego radziłem sobie z tym jeszcze jakoś w miarę.

Problemy z psychiką mam od urodzenia. Substancje psychoaktywne nie są ich przyczyną. Pełnią bardziej rolę ucieczki.

Przez brak umiejętności kontaktu z ludźmi nie radzę sobie w życiu. Nie wiem jak się leczyć. Najlepiej chciałbym przestać odczuwać emocje. Żeby mnie w jakimś psychiatryku zamknęli. Większe problemy z uzależnieniami mam nie od tak dawna. Problemy z głową - od dzieciństwa.

Naprawdę nie wiem co już robić.

Chyba zwiększę dawkę paroksetyny na 60mg.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Leżę w łóżku, nie myję się, nie mam na nic siły.

Czekam tylko aż paroksetyna zacznie pomagać.

Nic tylko umierać.

Wziąłbym mirtazapine by cały dzień przespać, ale nie chce jej brać nieregularnie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszyscy mają mnie w dupie. Nie wiem co zrobić by mieć chociaż siłę na co innego niż spanie i jedzenie.

 

Znowu idę spać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mamy Cię w dupie, tylko też nie wiemy co z tym zrobić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bym poszedł do rodzinnego i prosił o jakąś pomoc, ale teraz wszyscy chorują i ciężko się dostać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłeś kiedykolwiek u psychologa albo poddawales sie jakimkolwiek terapiom? Może to coś da?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bym poszedł do rodzinnego i prosił o jakąś pomoc, ale teraz wszyscy chorują i ciężko się dostać.

Nie szukaj wymówek. Bierz telefon, dzwoń i się umawiaj. Przedstaw swoją sytuację, niech się zainteresują. Od tego oni są. Oni są od tego, aby nam pomagać. To są lekarze, a zawód lekarza to służba. U mnie w klinice w lecie wizytę mam tego samego dnia, a w zimę kolejnego dnia. Jeżeli faktycznie u Ciebie klinika jest tak mocno oblegana, to zmień lekarza rodzinnego, zapisz się do innego, później za kilka tygodni możesz wróci do starego rodzinnego. Ewentualnie idź na pogotowie. Wstań z tego je*anego łóżka, rusz tą dupę, umyj się w końcu i zadbaj o siebie. Do dzieła!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Udało się. Dostałem się do psychiatry i zapisał mi nowe leki. Dzięki nim oraz rozmowie z lekarzem powoli zaczynam funkcjonować. Byle tylko jeszcze uboki przetrwać i mam nadzieję, że będzie dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×