Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

malia

Użytkownik
  • Zawartość

    11
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. malia

    To juz trwa za długo

    Czy ktos moze mi jeszcze pomoc...?
  2. malia

    To juz trwa za długo

    Dziękuję bardzo. Bylam u pedagoga szkolnego i jak narazie do wakacji, póki mam te 17 lat nic wiecej nie moge zdziałać, bo do psychologa sie nie dostanę jesli rodzice się nie dowiedzą, a ja napewno nie chce im o tym mówić, bo nie chce ich martwić. Jak mam przetrwac ten czas?
  3. malia

    To juz trwa za długo

    Po prostu chyba nie potrafie dostrzegać pozytywnych rzeczy
  4. malia

    To juz trwa za długo

    Przepraszam
  5. malia

    To juz trwa za długo

    Nie twierdze, ze sa wsrod mbie osoby tylko negatywne, tylko bardzi boli mbie fakt jak ktos jest az tak negatywny w stosunku mbie. Nie mowie, ze wszyscy. Nie robie tez z siebie ofiary bo nie płacze na pokaz, tylko robie to tak, zeby nikt nie widzial a czasem po prostu nie umiem powstrzymać emocji i tego napięcia i tak reaguje... Napewno tez nikomu oprocz mojemu chlopakowi nie mowie jak sie czuje tylko skrywam to w sobie
  6. malia

    To juz trwa za długo

    Chyba tak jest... Staram sie ograniczać jakiekolwiek kontakty z innymi ludzmi, ale moja pasja dla mnie niestety łączy sie wlasnie przede wszystkim z tym, co bardzo mnie przytlacza. Dodatkowo moj brak wiary w siebie i niepewność bardzo utrudnia mi funkcjonowanie...
  7. malia

    To juz trwa za długo

    Boje się odpowiedzieć cokolwiek komuś, bo boje się ze wtedy moze byc jeszcze gorzej. A jak siedze bezczynnie to az mi lzy same napływają do oczu i nie umiem się tym nie przejmować
  8. malia

    To juz trwa za długo

    Dziekuje... Tylko nie wiem co zrobić, jak nawet teraz widze na korytarzu, ze ktos się ze mnie smieje, nie moge nawet normalnie przejsc bo widze te twarze, na ktorych widnieje ten przesmiewczy usmiech...
  9. malia

    To juz trwa za długo

    Dziekuje Ci bardzo za odpowiedz
  10. malia

    Koniec z tym

    Byłeś kiedykolwiek u psychologa albo poddawales sie jakimkolwiek terapiom? Może to coś da?
  11. malia

    To juz trwa za długo

    Cześć. Nie radze sobie ze sobą juz zupełnie. Zacznę od tego, ze moj smutek i bol trwa już bardzo dlugo a dokladniej jakies 5 lat. Wszystko zaczelo sie w gimnazjum kiedy duża grupa osob zaczęła wyzywać mnie za moj wygląd, porównując mnie np do konia, potem zaczely wystepowac jakies sytuacje, ze kilka osob grozilo mi pobiciem, a ja naprawde nikomu nie chcialam nigdy zrobic nic zlego i raczej unikalam wchodzenia w jakiekolwiek konflikty. Nie mialam wplywu na to, ze wybrali mnie jako kozla ofiarnego. Przez to znacznie spadla moja samoocena. Pod koniec 3 klasy gimnazjum poznalam wspaniałego chłopaka, z ktorym jestem do dnia dzisiejszego, wspiera mnie i mi pomaga ale mam wrazenie, że jestem zbyt oporna, zeby dalo to jakis efekt. Przez te 5 lat najgorzej czuje sie tego roku. W tym roku skoncze 18 lat i juz mieszkam bez rodziców. Musialam przeprowadzić się do większego miasta, zeby rozwijac swoją pasje, a z tego powodu ze rodzice mają u siebie stała pracę nie przeprowadzili sie ze mną. Mieszkam w bursie, są tu takie sytuacje ktore doslownie wykanczaja mnie psychicznie. Wychowawcy sa bardzo mnie nie lubią, sa dla mnie bardzo niemili. Potrafili powiedziec mi prosto w twarz, ze nie jestem nikim ważnym, a na to gdy powiedzialam im, ze zle sie tu czuje psychicznie odparli lekcewazaco i przesmiewczo "no trudno". Probowalam przeprowadzic sie do mieszkania, ogladam jakies ale w kazdym albo, ze mieszkaja sami mezczyzni albo za drogo albo za daleko. Zmieniajac miejsce zamieszkania musialam zmienic szkole, w 1 wytrzymalam 2 miesiace z powodu uczniow i nauczycieli, zmieniłam na inna, niby czuje sie troche lepiej ale potrafie plakac na lekcjach, bardzo sie stresuje wszystkim, nawet kiedy w danym dniu nie mam zanej kartkowki ani sprawdzianu, czuje sie bardzo samotnie i zle. Czuję, ze nie powinnam byc w ogole w tym miejscu i mieście , jedynym plusem jest to ze w koncu jestem z moim chlopakiem blisko i ze rozwijam z nim moja pasję. Ale co do pasji sama nie wiem czy nie rzucilam sie na zbyt głęboka wode tutaj... Czuje, ze zabardzo na sile sie tu pchalam i nie zdawalam sobie sprawy, ze bede widziec rodzicow raz na kilka miesięcy, ze urwie mi sie tak bardzo kontkat z innymi ludzmi, ze tak bardzo spadna moje oceny. Rodzice wspieraja mnie ale w ich glosie chociaz staraja sie tego nie pokazywac slysze ich rozczarowanie i litosc z jaka do mnie podchodza. Wszystko jest nie tak jak sobie wyobrazalam. Bylam u pedagoga szkolego, ale nawet nie w mojej szkole, zeby inni nauczyciele czy uczniowie sie nie dowiedzieli tylko w szkole mojego chłopaka. Na rozmowie mowila mi, ze bardzo widac moj smutek i cierpienie, ze musze udac sie do psychologa i na terapie, ale narazie jest to niemozliwe poki nie skoncze 18 lat, bo nie chce zeby rodzice sie dowiedzieli bo nie chce ich martwic. Wiem o tym, ze oni też widza, ze cierpię i jest mi smutno ale napewno nie zdaja sobie sprawy z tego jak bardzo jest źle. Tnę się, czesto rozmyslam o samobojstwie, mialabym plan jak to zrobić, zastanawiam sie ciagle czy tak nie byłoby dla wszystkich latwiej i lzej. Moj chłopak nie musiałby sie w koncu tak przejmowac, myślę ze zasluguje na lepsza dziewczynę, która da mu pelnie szczęścia, bo bardzo go kocham i chciałabym dla niego jak najlepiej. Oczywiscie on zaprzecza ze to nie jest dla niego zaden ciezar i ze bardzo mnie kocha, ale ja podswiadomie boje sie, ze w pewnym stopniu go męczę sobą i swoim zachowaniem. Naprawde nie wiem co ze sobą zrobic. Nie mam juz odwrotu, zeby wrocic do dawnego miasta, zabarszo jestem w tym zakopana... Czuje ze nie powinno mnie byc w ogóle. To wszystko to juz dla mnie za dużo. Nie wiem czy wytrwam nawet do tych wakacji, zeby pojsc do psychologa i cxy to w ogole by cos dalo. Mysle, ze juz dla mnie jest za pozno na pomoc.
×