Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
moczymordka

Małżeństwo & macierzyństwo...

Rekomendowane odpowiedzi

co myślicie?

ja mam duże obawy z związku z takimi rzeczami. I widzę w tym duży związek z zaburzeniami lękowymi, depresją i wcześniejszymi doświadczeniami ( z dzieciństwa, z obserwacji własnych rodzin, trudnych przeżyć itd)

Jak na razie dziecko kojarzy mi się z kolejną osobą o którą będę się martwić i jest to dla mnie duży ciężar. Tak, może to samolubne ale niestety lęk towarzyszy mi na codzień i jestem nim wyczerpana.

Czy wy tez macie podobne odczucia?

/właściwie to nie wiem czy wybrałam dobry dział na te rozmyślania...:) /

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz, moze poczytaj sobie blogi młodych mam, jak cieszą się rozlanym olejem na podłodze, pomieszanym z mąką, jak chcą zrobić torcik, ale odkrywają, że ktoś zjadł składniki do niego, jak przychodzi do ciebie do łóżka mały szkrab, bo jest burza i może zasnąć tylko słysząc bicie twojego serca....

 

ja lubie ten blog :) : http://martynka-i-jej-rodzenstwo.blog.onet.pl/

 

pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja ni ewyobrażam sobie życia bez męża i moich dzieci. To najwspanialsza rzecz jaka mi się przytrafiła w zyciu!

Polecam:)))))))))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałem już jedno dzieciństwo i nie chcę nigdy więcej mieć cokolwiek wspólnego z dziećmi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zarówna za jedno, jak i drugie serdecznie dziękuję! Szukanie wszędzie porozrzucanych skarpet i bawienie rozwrzeszczanych dzieciaków to nie dla mnie!

nie chcę nigdy więcej mieć cokolwiek wspólnego z dziećmi

Wyjąłeś mi to z ust, wystarczą mi moje wspomnienia i wątpliwy zaszczyt opieki nad trójką młodszego rodzeństwa - diabłów wcielonych

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzieci to największy skarb, i najsilniejszy motor napędowy. Dla mnie najlepszym antydepresantem jest przytulak mojego syna. I mogę powiedzieć szczerze i bez bicia, że dzięki temu, że mam dziecko, nie popełniłam wielu, wielu głupstw. Już tak nie stawiam życia na szali, jak kiedyś.Eine worten dziecko ratuje mi życie. Marzy mi się córka. :lol: Ja chcę jeszcze raz :!:

 

Zgadzam sie z Poliną. Mam niemal identyczne podejście do tematu. Nie wyobrażam sobie swojego życia bez dziecka.. Mimo tego,że jest powodem wielu moich zmartwień i trosk to życie bez niego nie miałoby sensu..

Bardzo chciałam mieć jeszcze córeczkę..Niestety jakoś tak sie wszystko układa, że raczej jej już miec nie będę :?

 

Jesli chodzi o samo małżeństwo..Teoretycznie powinnam byc przeciwniczką z racji tego,że przerabiałam już ten temat z nieciekawym finałem. W praktyce jednak mam mieszane odczucia.. Jeszcze miesiąc temu wydawało mi się, że mogłabym mieć normalną rodzinę..Dziś myślę inaczej..

 

Wszystko jest kwestią doświadczeń jakie nas spotykają. Jeśli ktoś zakłada,że nie chce mieć do czynienia z dziećmi to świadczy tylko o tym,ze musiał być kiedys mocno skrzywdzony. Smutne..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kobiety to wogole mają przeboje z tym macierzyństwem.

Rodzić wcześnie bo wcześcnie odchowasz, doczekasz wnuków itd

Rodzić później bo młodość, wolność, niezależność, kariera itd.

 

Ja wiem, każdy ma swój sposób na życie. Dla niektórych może to nie stanowi wogóle problemu. Ale i tak raczej po kolei wszystko- najpierw trzeba mieć partnera :mrgreen: ( wmoim przypadku- męża, bo jestem katoliczką). Mam problem ze zdecydowaniem się na małżeństwo, a co dopiero na dziecko. Najchętniej odkładałabym to w nieskończoność, ale przecież życie płynie. Po 35 roku życia wzrasta prawdopodobieństwo urodzenia chorego dziecka , no i facet produkuje 1/3 plemników mniej ;):mrgreen:

może za dużo w tym wszystkim kalkulacji.........

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja chce mieć żonę i dzieci bo sobie nie wyobrażam życia bez tych rzeczy no i w gre wchodzi najbardziej istotna rzecz a mianowicie miłość do drugiej osoby i do dzieci. Myślę że to jest mój cel w życiu jak na razie marnie ale pracuje nad tym. A czy się tego boje, boje się jak diabli że nie podołam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja również kiedyś chcę założyć rodzinę. Jak na razie jest to jednak dla mnie bardzo odległa przyszłość. Obecnie nie byłabym dobrą matką ani zoną. Teraz mam inne cele i inne sprawy są ważne. Poza tym, ja ciągłe się waham, czy chciałabym kiedykolwiek zalegalizować swój związek.Ze strachu? Naprawdę nie wiem..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja marzę o własnej rodzinie, o domu własnym z ogródkiem, o dwóch kotach wylegujących się na łóżku, o porankach przy herbacie i wieczorach pełnych czułości, o dzieciach które kochałabym z całych sił, patrzące na mnie moimi oczami, bijące serduszkiem od taty..

W sumie kiedyś to było piękne marzenie ale niestety coraz częściej myślę że tak się nie stanie że będziemy biedni, skłóceni że nie damy sobie rady i ten wielki sen roztrzaśnie sie na milion kawałków o zwyczajną prozę życia..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a mnie ciąża i macierzyństwo pomogło. na kilka lat miałam prawie spokój z nerwicą. nie skupiałam się na sobie, tylko na dziecku.

teraz, kiedy dziecko zaraz pójdzie do szkoły i jest już samodzielne, znowu to wszystko wraca:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hmm, a ja wam powiem, ze sie boje miec dziecko... jestem w zwiazku juz od 4 lat, oczywiscie standardowo wszyscy dookola sie pytaja "to kiedy slub" (nie cierpie takich tekstow i mnie szlag trafia jak slysze to pytanie). nie potrzebuje w tej chwili slubu, chociaz gdyby moj chlop mi sie oswiadczyl to bym sie zgodzila...

chwilowo macierzynstwo sie u mnie nie obudzilo jeszcze, ale np. dzieci mojej kolezanki uwielbiam i moglabym godzinami siedziec z nimi w piaskownicy i robic "baby" :P, ale wlasne?? tak jak napisalam boje sie. boje sie, ze przekaze mu to co sama przeszlam, ze popelnie pewne bledy, podobne do tych, ktore zrobili moi rodzice, ze kiedys bedzie przechodzic przez to co ja, ze jakos "przekaze" ta nerwice... boje sie, ze mi sie znudzi, wiem glupio brzmi, ale jakos tak czuje... boje sie ciazy, bo ona moze spowodowac pogorszenie nastroju itd. i tak to wyglada... czy ja tylko tak mam??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozumiem Cie doskonale. Znajomi maja juz sluby, mysla o dzieciach, a dla mnie to na razie kosmos. W ogole o tym nie mysle :smile:

Nawet nie mam narzeczonego. I to, o dziwo, nie jest dla mnie problemem. I nie rozumiem tych zaskoczonych min, zdziwienia, dlaczego ja jescze nikogo nie mam...Kazda moja odpowiedz bedzie zla. Jak powiem zgodnie z prawda "ze nie spotkalam nikogo, z kim bym mogla byc blisko", bedzie ze jestem wymagajaca, wybredna i zarozumiala. Juz przestalam sie tym przejmowac, bo ludzie pewnych rzeczy wg mnie nie rozumieja. Tzn dla nich to jakis prawdziwy dramat nie miec nikogo jeszcze w wieku 24 lat,wiec nie bede ich przekonywac, ze akurat dla mnie to - jeszcze!- nie dramat. Zwlaszcza , ze znam sporo rodzin z dziecmi, moj brat, znajomi, widze jak wyglada ich codzienne zycie- i nie do konca tego jeszcze chce. Lepiej byc tego swiadomym i sie nie decydowac jeszcze niz robic to na sile. I tu kolejny moj lek, ze w ogole sie nie zwiaze z nikim, bo nie bede chciala dziecka przez jakis czas, partner bedzie chcial i nic z tego nie wyjdzie. Co do mojego leku o dziecko tez wiaze sie to z nerwica lekowa. Otoz ja dobrze sie czuje jak jestem aktywna, wsrod ludzi i ogarnia mnie strach przed zostanie sama z dzieckiem w domu- tzn w sensie ze nie pracuje- i dzien w dzien siedze w domu, przez co zle sie czuje. A otoczenie tego nie rozumie, "bo co to za matka, ktora nie chce byc ze swoim dzieckiem w domu", sporo osob uwaza, ze matka powinna siedziec przez pewien okres tylko w domu z dzieckiem. ja wiem, ze w domu codziennie bym zwariowala, ze partner mialby do mnie pretensje , ze chce szybko wrocic do pracy, ze nie zrozumialby tego plus presja otoczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nigdy nie lubiłam dzieci - unikałam ich i byłam w stosunku do nich dość wredna... Dopóki nie dowiedziałam się, że straciłam ciążę... Miało by już 7 latek a ja nawet nie wiem, jakiej płci by było... Zresztą, to już nieistotne. Dopiero, gdy do mnie dotarło, że poroniłam uświadomiłam sobie, że dziecko odmieniłoby moje życie w sposób pozytywny bez względu na większą liczbę problemów. Wychodzę z założenia, że nie sztuką jest zrobić i urodzić... ale dla mnie to szansa na odnalezienie swojego miejsca w życiu i wyzwanie - aby wychować dziecko pomimo tego, jak sama zostałam wychowana, co przeżyłam. Wówczas moje problemy nie miałyby takiego znaczenia a przeszłość zostałaby daleko, daleko za mną...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na temat małżeństwa nie będę się wypowiadać, ponieważ mój pogląd na pewno nie będzie obiektywny. Natomiat macierzyństwo to coś, co nadaje sens temu dziwnemu stanowi świadomości, którym jest życie. Nie musiałam się na nie decydować, można powiedzieć, że życie zdecydowało za mnie:) i dobrze. Posiadanie dzieci wiąże się z wieloma ograniczeniami, wyrzeczeniami itp. Ale warto. No i lepiej zbyt długo nie czekać, zegar biologiczny tyka, a wydaje mi się, że im dłużej się zwleka, tym trudniej podjąć decyzję, bo człowiek robi się wygodny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no wlasnie, ja tez czasami mysle, ze moge gdybym zalozyla rodzine, moze wszystko by sie zmienilo... moze dziecko nadalo by jakis sens i byloby dla kogo sie starac itd. z jednej strony o tym mysle, z drugiej sie gdzies boje, ze nie podolam, ze nie jestem na tyle odpowiedzialna i tak jak pisalam w wyzszym poscoie, ze zrobie mu jakas krzywde.

u mnie kandydat jest, ale on sam sie czuje niezbyt gotowy nawet na slub. boi sie, ze tak jak jego ojciec odejdziie i zrobi krzywde dzieciom i zonie (fakt, jego ojciec to h...). tez troche sie boi mojej choroby, bo przechodzil to ze mna od poczatku i bardzo przezywal - najpierw zle, potem dobrze, potem nawrot... z jednej strony go rozumiem, moze boi sie ze w razie co nie da rady choc teraz od dluzszego czasu jest normalnie?? caly czas jest ze mna i mnie kocha, ale slub i takie tam jeszcze nie. wiec, tak jak zawsze u mnie mnostwo sprzecznosci z jednej strony moze bym i chciala, z drugiej nie wiem....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pstryczku współczuje ci bardzo.. to na pewno szok dla ciebie i w ogóle.. ale powiem ci "na pocieszenie" że większośc kobiet porania ciąże nawet o tym nie wiedzac że są w niej. Nie martw się jestem pewna że kiedys bedziesz wspaniałą matką.

 

Teraz powiem wam przykład mojej mamy. Pisałam jakis czas temu że moje stosunki z rodzicami nie sa najlepsze, w ostatniej kłutni powiedziała mi bardzo duzo niemiłych rzeczy i że predzej wyrzuciłaby z domu mnie niż mojego brata z którym sie wtedy bardzo pokłuciłam. To długa histroria, nieważne.

Ostatnio próbowała ze mna porozmawiać, powiedziałam jej że jestem chora że lecze sie bo psychika mi wysiadła i nie mam od nich żadnego wsparcia.. nic.. na co ona powiedziała że ona po prostu nie wie jak ze mną rozmawiać, nie wie..

 

No ale wracając do tematu. Mojej mamy mama a moja babcia to była matka z piekła rodem, nigdy nie przytuliła mojej mamy, wręcz ją za wszystko karała, obrzucała błotem. Miała swoich pupilków najulubieńszych i oni byli od przytulania a że moja mama i ciocia były najstarsze to były od wszystkiego. Ten charakterek babci odczułam na swojej skórze i z całego serca mam dla niej niewiele szacunku, do dziadka również. Nienawidzili mnie za nic po prostu bo byłam córka mojej mamy.

I tutaj chce wam powiedzieć że to że mieliście ciężkie dzieciństwo i złych rodziców nie skresla was jako rodziców. Moja mama tak jak mówiłam nie była nauczona kochać, a jednak moje dzieciństwo wspominam jako te jedne z cudowniejszych chwil kiedy mama brała mnie na kolana i mówiła że kocha najbardziej na świecie.. Tata też, bylismy z bratem jego oczkiem w głowie. Mama sama powiedziała że nigdy nie chce być taką matką jak babcia była dla niej. I faktycznie była wspaniałą mamą a tacie do tej pory mówi ze go kocha i sie przytula do niego. Problemy się zaczeły wraz z moją nerwicą z podstawówki, ale jeśli chodzi o miłość to jako dziecko czułam się bardzo szczęśliwa. Bardzo ich kocham.

Tylko od was zalezy czy złe przyzwyczajenia wyniesione z domu przeniesiecie na swoje dzieci, bo jeśli postawicie sobie za cel "bede inna/inny.. dla swoich dzieci" to tak będzie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no to sie wszystko zgadza. moi rodzice tez byli/sa fajni. mimo, ze tata jest niepijacym alkoholikiem (nigdy nie bylo w domu awantur i bijatyk itp., ale byl to i tak okropny okres w moim zyciu, pamietam jak wylewalam butelki wodki pochowane w roznych miejscach, jak wystawialam mu walizke za drzwi itp.)... jestem jedynaczka, trzymana pod kloszem, w sumie ciagle z rodzicami, nigdy nie bylam na koloniach bez mamy (jezdzilam z nia, bo ona organizowala) itp. itd. moi rodzice po jakims czasie od mojego zachorowania zaczeli zdawac sobie sprawe z bledow jakie popelnili, a ja boje sie, ze nieswiadomie zrobie to samo, albo gorzej, to moja "zdolnosc" do nerwicy i tego typu rzeczy przeniose na dziecko...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja myślę że jesteś na tyle świadoma swojej choroby że będziesz podwójnie uczulona na takie rzeczy i jeśli zdajesz sobie sprawy że boisz się tego to znaczy że będziesz robiła wszystko aby temu zapobiec :)

Gdybyś problemu nie widziała to byłoby gorzej ale ty go widzisz i na pewno kiedy będziesz miała już swoje dziecko, z twojej krwi, to pokochasz je tak bardzo że nie popełnisz tamtych błędów. Będziesz popełniała inne, jak każdy rodzic :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzieki za te słowa Spadająca_Gwiazda, moze i masz racje... no to coz, tylko czekac na instynkt macierzyński :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ciesze się że mogłam ci pomóc.. :) :*

 

A co do instynktu to ponoć to przychodzi pod koniec ciąży w tych "cięższych" przypadkach :D

Przykład - moja koleżanka. Nigdy nie lubiła dzieci, na ich widok to spazmów dostawała. Do tej pory mówi że nie lubi, że ją irytują. Ale los chciał że wpadła, urodziła i o ironie losu matką jest na prawdę wspaniałą, mówi że za swojego maleńkiego synka dałaby się pokroić.

Także dziewczynki jest dla nas nadzieja.. ha ha ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×