Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
bedzielepiej

Mój schemat- dlaczego przyciągam mężczyzn co nie chcą związk

Rekomendowane odpowiedzi

W moich relacjach z mężczyznami zawsze powtarza się jeden schemat. Ostatnio stwierdziłam że przyciągam do siebie jednakowych mężczyzn, czyli takich którzy nie chcą się angażować i w pewnym momencie zostawiają mnie co jest dla mnie bardzo bolesne. Później długo leczę rany. Nie wiem co zmienić w sobie żeby tego uniknąć? Mam dość inwestowania energii i czasu w relacje które kończą się "przecież nic Ci nie obiecywałem".

 

Na początku zawsze jest cudownie, pocałunki, długie rozmowy, dużo namiętności. A we mnie budzi się nadzieja, że coś z tego będzie.

Najpierw mężczyzna okazuje mi zainteresowanie, dzwoni codziennie i pisze. Tak często że muszę to stopować bo nie miałabym na nic czasu. Ale pochlebia mi to jego zainteresowanie.

On chciałby spędzać ze mną cały czas. Ok, ja też się z tego cieszę jak jesteśmy razem, więc nie mam nic przeciwko, żeby olać naukę i jechać do niego. Jest cudownie.

Zapoznaje mnie ze znajomymi, znajomi traktują mnie jakbym była jego dziewczyną. Odczytuję to jako pozytywne, on chce mnie wszystkim pokazać, znaczy traktuje mnie poważnie bo zaprasza do swojego świata.

Obsypuje mnie prezentami.

Rozmawiamy o wszystkim, on mnie wypytuje czy chciałabym mieć dzieci itd. Czyli myśli o jakiejś przyszłości?

2 miesiące sielanki, ale jednocześnie wciąż nie wiem kim dla niego jestem. Jest przytulanie, są pocałunki, ale nigdy nie pada kocham Cię. Zamiast tego "jesteś wartościowa, lubię Cię". Zapala mi się lampka w głowie.

Nie wiem czy jesteśmy parą czy nie.

Nagle on przestaje dzwonić. Milczy. A ja wariuję ze strachu co zrobiłam nie tak. Podświadomie czuję że mnie zostawił.

Okazuje się, że on się dobrze bawił ze znajomymi (mnie nie zaprosił, przesiedziałam cały dzień sama rycząc). Potem gniewam się na niego i robię mu wyrzuty. Jeśli pan raczy mi odpisać (jeden w ogóle nie raczył, uciął znajomość bez słowa) to jest to w stylu "przecież nie mówiłem Ci że Cię kocham". A mnie zatyka z bezsilności, bo okazuje się że te 2 miesiące nie znaczyły dla niego tyle co dla mnie, że tylko ja podchodziłam poważnie do znajomości, a on bawił się w niewiadomo co ze mną z nudów?

 

Nie chcę być już nigdy zabawką dla nikogo. Czuję że daję się wykorzystywać, ale nie umiem inaczej. A później kończę jako ofiara. Jak przerwać ten schemat?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Okazuje się, że on się dobrze bawił ze znajomymi (mnie nie zaprosił, przesiedziałam cały dzień sama rycząc). Potem gniewam się na niego i robię mu wyrzuty. Jeśli pan raczy mi odpisać (jeden w ogóle nie raczył, uciął znajomość bez słowa) to jest to w stylu "przecież nie mówiłem Ci że Cię kocham".

 

Nawet jak jesteście parą, to czy on nie może sam wyjść ze swoimi przyjaciółmi się zabawić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znajomi zaprosili nas razem. A on nie chciał widocznie bym z nim szła i mi o tym nie powiedział.

Nie wiem czy byliśmy parą chociaż z boku mogło to tak wyglądać. Popieprzone to wszystko.

 

Wiesz, nie jestem kobietą bluszczem, ale zabolało mnie po prostu że nie uwzględnił mnie w swoich planach. Nawet mi nic nie powiedział że do nich idzie. I bawił się dobrze cały dzień a ja ryczałam w poduszkę.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W moich relacjach z mężczyznami zawsze powtarza się jeden schemat.

ten schemat to TWÓJ WYBÓR,pamiętaj

Na początku zawsze jest cudownie, pocałunki, długie rozmowy, dużo namiętności. A we mnie budzi się nadzieja, że coś z tego będzie.

Najpierw mężczyzna okazuje mi zainteresowanie, dzwoni codziennie i pisze. Tak często że muszę to stopować bo nie miałabym na nic czasu. Ale pochlebia mi to jego zainteresowanie.

On chciałby spędzać ze mną cały czas. Ok, ja też się z tego cieszę jak jesteśmy razem, więc nie mam nic przeciwko, żeby olać naukę i jechać do niego. Jest cudownie.

proponuję przestać dla kogoś się poświęcać,bo to inwestycja o wysokim prawdopodobieństwie nieopłacalności ;).I od kiedy to kobieta jeździ za mężczyzną.Co do pocałunków bla bla to nie żaden wielki wysiłek,zwłaszcza jak ktoś dąży do jednego celu ;)

Rozmawiamy o wszystkim, on mnie wypytuje czy chciałabym mieć dzieci itd. Czyli myśli o jakiejś przyszłości?

2 miesiące sielanki,

meine boże,serio się ciebie pyta facet o takie rzeczy po 2 miesiacach i to pseudozwiązku?to chyba tylko po to żeby wybadać teren czy należysz do "zdesperowanych"
ale jednocześnie wciąż nie wiem kim dla niego jestem. Jest przytulanie, są pocałunki, ale nigdy nie pada kocham Cię. Zamiast tego "jesteś wartościowa, lubię Cię". Zapala mi się lampka w głowie.

Nie wiem czy jesteśmy parą czy nie.

Nagle on przestaje dzwonić. Milczy. A ja wariuję ze strachu co zrobiłam nie tak. Podświadomie czuję że mnie zostawił.

Okazuje się, że on się dobrze bawił ze znajomymi (mnie nie zaprosił, przesiedziałam cały dzień sama rycząc). Potem gniewam się na niego i robię mu wyrzuty. Jeśli pan raczy mi odpisać (jeden w ogóle nie raczył, uciął znajomość bez słowa) to jest to w stylu "przecież nie mówiłem Ci że Cię kocham". A mnie zatyka z bezsilności, bo okazuje się że te 2 miesiące nie znaczyły dla niego tyle co dla mnie, że tylko ja podchodziłam poważnie do znajomości, a on bawił się w niewiadomo co ze mną z nudów?

 

Nie chcę być już nigdy zabawką dla nikogo. Czuję że daję się wykorzystywać, ale nie umiem inaczej. A później kończę jako ofiara. Jak przerwać ten schemat?

O niewątpliwie dobrze mu się grało na twoich emocjach.Przestaje dzwonić bo chce sprawdzić jak bardzo będziesz za nim ganiała.

Uczęszczasz na terapię?myślę że warto by było o tym z specjalistą pogadać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
proponuję przestać dla kogoś się poświęcać,bo to inwestycja o wysokim prawdopodobieństwie nieopłacalności ;).I od kiedy to kobieta jeździ za mężczyzną.Co do pocałunków bla bla to nie żaden wielki wysiłek,zwłaszcza jak ktoś dąży do jednego celu ;)

 

Bo on ma chatę, a ja mieszkam w internacie z trzema koleżankami na pokoju więc nie idzie go tu zaprosić :/ ale to szczegóły.

Wiem że masz rację z tym poświęcaniem, ja po prostu lubię dawać dużo od siebie, jak się angażuję to kocham całym sercem. Wiem, to beznadziejne.

 

Desperatka? Nie szukam nikogo na siłę. Zależało mi na nim.

 

Niedługo na pewno pójdę na terapię. Nie mam ochoty za nim ganiać, za bardzo mnie zranił. Nie wiem tylko czemu ja wybieram takich dennych facetów.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wiem że masz rację z tym poświęcaniem, ja po prostu lubię dawać dużo od siebie, jak się angażuję to kocham całym sercem. Wiem, to beznadziejne.

 

Tylko zauważ, że to nie jest tylko kwesta tego "ile dajesz od siebie", ale również tego ile wymagasz w zamian. Może w tym problem: masz za duże oczekiwania?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A

Wiem że masz rację z tym poświęcaniem, ja po prostu lubię dawać dużo od siebie, jak się angażuję to kocham całym sercem. Wiem, to beznadziejne.

 

Tylko zauważ, że to nie jest tylko kwesta tego "ile dajesz od siebie", ale również tego ile wymagasz w zamian. Może w tym problem: masz za duże oczekiwania?

 

Miłość to nie jest wymiana świadczeń...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bedzielepiej, myślę, że to dość dziwne. Specem od miłości nie jestem (sam mam wystarczająco zryty beret, żeby póki co nie szukać drugiej połówki), ale wydaje mi się, że uczucia które się pojawiają w ludziach po 2 miesiącach znajomości to nie miłość tylko zakochanie zwykłe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

będzielepiej, eksi zapraszali Cię na rodzinne spotkania (mimo krótkiego stażu) i robili dużo wspólnych zdjęć (we dwoje)?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
...I od kiedy to kobieta jeździ za mężczyzną.

Od momentu gdy ma na to ochotę.

Co to za bzdura kto za kim jeździ, kto nie?

 

Ale miłość po 2 miesiącach "niedomówionego" związku?

No właśnie - 2 miesiące to nie jest wiele czasu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To po jakim czasie można stwierdzić że to jest miłość według was.

Bo ja po dwóch miesiącach już wiedziałam że jestem w stanie spędzić z tą osobą resztę życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miłość to nie jest wymiana świadczeń...

Jak nie? Jezeli kochasz to oczekujesz wzajemnosci, jezeli dajesz siebie to chcesz tez dostac... przynajmniej tak jest w normalnym zwiazku . U Ciebie jest dawca i biorca ..,tyle ze nie zamieniacie sie rolami a kazde pozostaje w swojej do konca... jedno jedynie daje a drugie jedynie bierze. Mnie dziwi ze po 2 miesiacach znajomosci juz ma sie wspolne plany na zycie.. to zazwyczaj u nastolatek sie zdarza. Ile czasu zajmuje Wam pojscie do lozka? Bo moze przestaje sie interesowac jak juz osiagnie cel?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NN4V, a taa,po głębszym zastanowieniu stwierdzam iż jednak w złe słowa ubrałam tą myśl;).Niemniej zawsze mogą się umówić w jakimś miejscu w połowie drogi lub to on ją gdzieś zabierze.To ma znaczenie kiedy jednemu zależy a drugiemu nie,a tak jest w tym przypadku.

Bo ja po dwóch miesiącach już wiedziałam że jestem w stanie spędzić z tą osobą resztę życia.
miałaś tak w innych przypadkach też,czy tylko w tym konkretnym?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A mnie się wydaje, że autorka po prostu zbyt szybko angażuje się w nowe znajomości. Trzeba trochę wyluzować, przystopować bo facet też widzi kiedy dziewczyna jest zbyt nakręcona i wtedy pozwala sobie na więcej. Być pewnym po dwóch miesiącach, że z kimś się chce spędzić życie to trochę infantylne i zalatuje desperacją. (bez urazy :P)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A mnie się wydaje, że autorka po prostu zbyt szybko angażuje się w nowe znajomości. Trzeba trochę wyluzować, przystopować bo facet też widzi kiedy dziewczyna jest zbyt nakręcona i wtedy pozwala sobie na więcej. Być pewnym po dwóch miesiącach, że z kimś się chce spędzić życie to trochę infantylne i zalatuje desperacją. (bez urazy :P)

 

No dobra, ale czemu w takim razie przyciągam tylko takich co mnie nie traktują poważnie? Bo myślę że gdzieś są mężczyźni którzy też pragną stabilizacji a nie krótkich romansów.

Ja może też mam głupie wyobrażenia ale mi się wydaję, że jak pokażę facetowi w czym jestem dobra np. w łóżku, to nie będzie chciał mnie się pozbyć tylko zatrzymać przy sobie jak najdłużej. Tylko czemu jest odwrotnie?

 

Desperatką nie jestem bo wg slownika to 1. «utrata nadziei, rozpacz»

2. «nieobliczalność w działaniu, spowodowana znalezieniem się w ekstremalnej sytuacji»

 

a ja mam nadzieję że kogoś znajdę w końcu. Tylko jak?

Jestem samotna, męczę sie sama ze sobą. Kiedy z kimś jestem czuję że wreszcie żyję, rozkwitam. Chcę też jak najlepiej dla tej drugiej osoby.

Zrozumcie mnie, ja też chcę trochę szczęścia w życiu, mam dość życia z depresją z której się pewnie nigdy nie wyleczę (choruję 10 lat), miewam myśli samobójcze. Dlaczego życie ma mieć dla mnie najgorsze karty, jest mi ciężko jak widzę innych ludzi zakochanych i szczęśliwych. Zazdroszczę im i chciałabym być na ich miejscu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja może też mam głupie wyobrażenia ale mi się wydaję, że jak pokażę facetowi w czym jestem dobra np. w łóżku, to nie będzie chciał mnie się pozbyć tylko zatrzymać przy sobie jak najdłużej. Tylko czemu jest odwrotnie?

:hide: No comment.

Pokaż może facetowi, że jest o czym z tobą porozmawiać, że np, jesteś wesoła, zabawna, ugotuj coś jeśli umiesz itd... Jak facet zobaczy, że np. jesteś dobra w łózku jak wyżej napisałaś to uwierz, że tylko do tego będziez mu potrzebna aż mu się znudzi i pójdzie gdzie indziej.

Facet ma cię uwielbiać za całokształt, a nie za jedną cechę tylko. Musisz go uwieść całą osobowością.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko czemu jest odwrotnie?

 

Z tym jest jak z obiadem ,,jezeli zamiast przystawek na zaostrzenie apetytu dostajesz od razu drugie danie ..to odchodzisz od stolu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pokaż może facetowi, że jest o czym z tobą porozmawiać, że np, jesteś wesoła, zabawna, ugotuj coś jeśli umiesz itd... Jak facet zobaczy, że np. jesteś dobra w łózku jak wyżej napisałaś to uwierz, że tylko do tego będziez mu potrzebna aż mu się znudzi i pójdzie gdzie indziej.

Facet ma cię uwielbiać za całokształt, a nie za jedną cechę tylko. Musisz go uwieść całą osobowością.

 

To nie była jedyna rzecz jaką miałam do zaoferowania. Fakt, że na początku rozmawiało nam sie lepiej i dużo żartowaliśmy, ale później się popsuło bo tylko ja się starałam a on nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jestem samotna, męczę sie sama ze sobą. Kiedy z kimś jestem czuję że wreszcie żyję, rozkwitam.

Kochana, Tobie się po prostu wydaje, że facet jest wyznacznikiem Twojej wartości. Masz kogoś - czujesz się piękna, wspaniała, mądra, seksowna, potrzebna i wartościowa. Kiedy nie masz nikogo uważasz, ze jesteś do niczego bo nikt Cię nie chce. Za wszelką cenę chcesz czuć się kochana i pożądana, bo przeglądasz się w czyichś oczach. Jeśli widzisz w nich to jakbyś chciała się czuć jest dobrze, nie widzisz jest źle. Ale to temat na terapię jak pokochać siebie za wady i za zalety i jak porzucić potrzebę akceptacji u innych żeby czuć swoją wartość, to jedyna droga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No właśnie, czemu mężczyźni starają się ale tylko na początku? To oni mnie najpierw bajerują, a nie ja ich.

 

Może niepotrzebnie zbyt bardzo okazujesz swoje zaangażowanie? Wtedy chłopak widzi, że nie musi się już starać, bo Ty to robisz za dwoje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bedzielepiej,

Miarą twojej atrakcyjności nie jest to,czy będziesz dobra w łóżku,ale to,czy potrafisz szanować

siebie,czy masz zasady,którym jesteś wierna,czy trzeba długo starać się i walczyć,aby Ciebie zdobyć..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
bedzielepiej,

Miarą twojej atrakcyjności nie jest to,czy będziesz dobra w łóżku,ale to,czy potrafisz szanować

siebie,czy masz zasady,którym jesteś wierna,czy trzeba długo starać się i walczyć,aby Ciebie zdobyć..

 

Zgadzam się z powyższym :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×