Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Ermeline

Problemy z sercem, kołatanie, szybkie tętno...-watek zbiorcz

Rekomendowane odpowiedzi

Chciałabym zapytać osoby z objawami sercowymi:

 

- czy macie również dużą wrażliwość na pogodę? Czy przy pogodzie niżowej /deszcz, chmury, burze/ macie niskie ciśnienie, czujecie ospałość, uczucie zmęczenia itp.?

 

- czy macie rano po obudzeniu uczucie przytrzymania albo pęcznienia w klatce piersiowej, niedospania albo drętwienie palców u rąk?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ermeline, dobrze przebadac sie pod tym wzgledem u neurologa i kardiologa aby wykluczyc fizyczne przyczyny. mam tak jak opisujesz jezeli chodzi o niskie cisnienie to jestem ospała, jezeli ma byc deszcz, rano jak nie spie odpowiedniej ilosci godzin to tez sie zle czuje. Natomiast to nawet nie jest kwestia nerwicy tyle ile samej reakcji naszego organizmu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja się zrobiłem strasznym meteopatą i jak tylko idzie zmiana pogody (a już w ogóle burza) to ja to po prostu wyczuwam na dwie godziny przed.

Co do serca, to nic nie powiem, bo to wymaga konsultacji. Ja mam takie jazdy z serduchem, że głowa boli, a byłem diagnozowany kardiologicznie i wyszło, że mam serce jak młody bóg.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

co do pogody jezeli jest duszno i zbiera sie na deszcz i burze to sennosc , zmeczenie , zawroty glowy ale puls 125 .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za odzew. Chciałam się upewnić, czy inni "sercowi" mają podobnie. Zdrowi ludzie również są wrażliwi na pogodę, ale mam wrażenie, że u osób z nerwicą serca występuje nadwrażliwość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pozwolę sobie zacytować kawałek z artykułu, który znalazłem w internecie:

 

Kim jest meteoropata?

Wśród meteoropatów przeważają osoby: - z osłabionym układem odpornościowym, chorzy

- osoby starsze i dzieci

- z niskim ciśnieniem

- poddane długotrwałemu stresowi

- ok. 70% kobiet jest meteoropatkami

- dwie trzecie mieszkańców miast to osoby wrażliwe na pogodę, na wsi co druga osoba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dużą wrażliwość to może nie, ale faktycznie, są czasem takie warunki pogodowe, że czuję się gorzej. I w ogóle wtedy wszystko wykonuję 3x wolniej.

 

Pęcznienia w klatce to nie, a drżenie i mrowienie rąk... no chyba też nie, ale to może przypadek był, że mi kiedyś ręka zdrętwiała ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

turcotte - jak wszystko robisz 3x wolniej, to raczej jest duża wrażliwość, ale nie chcę Ci nic wciskać ;)

 

braksił22 - A to, że dzieci są nadwrażliwe na pogodę to pierwsze słyszę. Rozumiem starsi, można postawić znak równości ze schorowani, no i ciekawe, że tak dużo kobiet.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlaczego dzieci? Wydaje mi się, że to dlatego, że ich organizmy nie są dostosowane do zmian pogodowych, a dopiero później wykształca się "odporność" organizmu na zmiany pogodowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wydaje mi się, ja jako dziecko miałam gdzieś pogodę, jak chciałam gonić albo się bawić na podwórku, to mogło lać i grzmieć i się burzyć i mi to wcale nie przeszkadzało. Dopiero jak pojawiła się nerwica zaczęłam być meteopatką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
turcotte - jak wszystko robisz 3x wolniej, to raczej jest duża wrażliwość, ale nie chcę Ci nic wciskać ;)

 

Ale robię, wstaję i jakoś funkcjonuję.

A znam takich, którzy leżą plackiem i się nie podniosą. Więc w porównaniu do innych, nie jest ze mną tak źle.

Ale masz rację, to dość subiektywne odczucie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że to może mieć związek z poziomem tlenu, który spada przy niżu, a którego zapotrzebowanie jest chyba większe u nerwowych i chorych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam.

Chciałem opisać moją historię i zasięgnąć rady. Otóż:

Jakiś czas temu, dokładnie w pierwszej połowie maja, będąc w wynajętym mieszkaniu w Warszawie (na potrzeby studiów, mam 22 lata), jadłem bułkę z serem i szynką. Po zjedzeniu usiadłem przy laptopie i po chwili pojawiło się dziwne uczucie w okolicach sercach - nie potrafiłem tego dokładnie opisać, ale to było jakieś "chromotanie" w okolicach sercach - dokładniej tak jakby pod sercem. Było to dla mnie nieznajome uczucie, nie wiedziałem, co to jest, takie jakby dodatkowe uderzenie, nie wiem, jakaś wibracja czy coś w tym stylu właśnie w tej okolicy. Na początku to ignorowałem, myśląc że przejdzie. W końcu poszedłem na zajęcia, nie myślałem o tym i to uczucie zniknęło. Po zajęciach wróciłem do mieszkania, znowu usiadłem przy laptopie i to uczucie wróciło - trochę się wystraszyłem, naczytałem się głupot w Internecie o jakimś zapaleniu serca mięśniowego, który może powodować nagły zgon i bardzo mnie to wystraszyło. Nie mogłem przez to spać, kiedy leżałem w łóżku cały czas się na tym skupiałem i bałem się tego, siedziałem przy laptopie aż po prostu nie miałem siły i zasypiałem. Objaw trzymał się 2 dni, 3 dnia wracałem pociągiem do domu i objawu już u mnie nie było przez całą podróż i resztę dnia w domu. Dopiero w nocy, około 1-2, objaw wrócił, a ja od razu spanikowałem, obudziłem mamę, opowiedziałem jej o tym i następnego dnia poszedłem do lekarza na prywatną wizytę, ponieważ był weekend i przychodnia była nieczynna. Lekarz mnie wysłuchał, obadał mi serce (nasłuchiwał stetoskopem, w momencie kiedy występowała u mnie owa sensacja lekarz zarzekał się, że absolutnie niczego podejrzanego w okolicach serca nie słyszy, a samo serce bije prawidłowo). Zostałem przebadany, EKG wyszło mi prawidłowe, generalnie lekarz nie potrafił wskazać przyczyny. Dostałem jakieś leki (akurat złożyło się wtedy też przeziębienie, więc dostałem leki na gardło itp i hydroksyzynę). Wybrałem je wszystkie, ale od tamtej pory dzieje się ze mną coś okropnego - z racji tego, że lekarz nie był w stanie mi powiedzieć, od czego był mój objaw, cały czas panikuję. Mam wrażenie, że coś mi jest, tylko czekam na to, aż zacznie mi się coś dziać, mam ataki paniki związane z moim zdrowiem, bo nie wiem, czy jestem zdrowy czy też naprawdę jakaś choroba związana z sercem rozwija się we mnie, a ja ją ignoruję. To staje się uciążliwe i upierdliwe - cokolwiek by mi nie było, ja panikuję, że to coś poważnego i boję się, że mogę umrzeć. Fizycznie jednak nie czuję się źle - mam na wszystko siłę, mogę jeździć na rowerze, grać w piłkę, biegać, robić wszystko - pod tym względem jest naprawdę bardzo dobrze. Mówię sobie, że gdyby naprawdę coś mi było, to przez te miesiące mój stan zdrowia by się pogorszył, czułbym się źle, byłbym osłabiony, a tak po prostu nie jest. Ja tylko siedzę i czekam na to, aż zacznie mi się coś dziać, coś mnie zakuje przypadkowo w okolicy serca i już mam zepsuty humor, bo cały czas się łapię za to serce i boję, że coś mi się stanie.

 

Na 99.9% jestem pewien, że mam nerwicę hipochondryczną związaną właśnie z tym, że nikt mi nie powiedział od czego był ten objaw, który to zapoczątkował i przez co on się wziął. Powiedziałem rodzicom, żeby zabrali mnie na wizytę do kardiologa, mam nadzieję, że niedługo to zrobią, bo już dłużej tak nie wytrzymam. Najgorsze jest to, że kiedy w coś się wciągnę (np. w granie w jakąś grę na laptopie) to absolutnie nic mi nie jest, jestem okazem zdrowia. Siedzę sobie niewzruszony do momentu aż przypomni mi się, że przecież może coś mi jest w okolicy serca - i wtedy coś mnie zakuje, coś zaboli. Generalnie objawami, które mi teraz dokuczają najbardziej są:

1) kłucie po prawej stronie klatki piersiowej - jest to kłucie w obszarze obejmującym górną część "piersi"

2) uczucie jakby drapania w gardle, coś podobnego do tego, kiedy chce nam się kaszleć, ale długo to wstrzymujemy, w końcu pojawia się takie nieznośnie odczucie, przez które po prostu trzeba odkasłać - pojawia się zazwyczaj wtedy, kiedy się denerwuję, bo kiedy przestaję myśleć o swojej chorobie i się odprężam, to zanika

3) przez pewien czas miałem silny ból w klatce piersiowej - tak jakbym źle spał i sobie odcisnął albo naciągnął - męczył mnie przez jakieś 2-3 dni, a potem minął

4) co chwila transformacja objawów - cokolwiek by mi się nie działo, interpretuję to jako poważną i zagrażającą życiu chorobę - jest to o tyle irytujące, że nawet kiedy przełknę za duży kawałek jedzenia i czuję, jak mozolnie przechodzi mi przez przełyk, to boję się, że się uduszę. Kiedy napiłem się coca coli i zabarwił mi się język na brązowo, od razu spanikowałem, a w Internecie wyczytałem, że brązowy język to objaw niedotlenienia mózgu. Następnego dnia od razu poszedłem do lekarza i zrobiono mi wszystkie podstawowe badania (krwi, moczu, tego białka retroaktywnego czy coś tam) i oczywiście wszystkie te badania wykazały wyniki zupełnie w normie

5) uczucie niepokoju i lęku związane z tym, że być może zaraz pojawi się jakiś niepożądany objaw

 

A najgorszą przeszkadzajką życiową jest moment, kiedy muszę iść spać. Wtedy zaczyna się istne dance makabre. Kładę się do łóżka, nakrywam kołdrą, próbuję usnąć i po prostu czuję, jak bije mi serce, słyszę je, słyszę jego pulsowanie, dźwięk. Niepokoi mnie to, boję się tego, denerwuje mnie to, a serce zaczyna mi bić coraz mocniej (a przynajmniej mi się tak wydaje) i coraz mocniej je czuje, czasami czuję aż taką... nie wiem, "zapaść" w gardle, jakby mi powietrze uciekało albo jakbym się zaczął dusić czy coś. Ale w momencie, kiedy podnoszę się z łóżka i przykładam rękę do serca, wszystko jest normalnie - jak ręką odjął. Siadam sobie na krześle, wszystko jest normalnie, nic nie czuję. Tylko kładę się do łóżka - znowu to samo. Być może skojarzyłem sobie sen z czymś złym, że wtedy objawy się nasilają i już podświadomie kiedy tylko kładę się do łóżka, to tylko wyczekuję aż to serce zacznie mi "wariować", no i w końcu wywołuję wilka z lasu.

 

Nawet teraz, kiedy to piszę, towarzyszy mi takie uczucie ciężkości w okolicach serca, jakby mnie ciągnęło w dół, po prostu czuję tam ciężar. Jestem praktycznie pewien, że to na tle nerwowym...ale chciałbym uzyskać potwierdzenie w waszych słowach. Piję sobie melisę rano i wieczorem, nie biorę już żadnych leków na uspokojenie (od maja do września zjadłem dwie paczki hydroksyzyny 10 mg, żadnych innych leków na uspokojenie nie brałem).

 

Naczytałem się też o arytmii serca, że trzeba robić jakąś ablację czy coś innego, że właśnie ludzie to tak odczuwają - że kładą się do łóżka i czują jak im serce bije itd, generalnie podobne do mojego, wystraszyłem się, a teraz nie śpię, bo jak próbowałem usnąć, to po prostu poczułem jakby mi serce chciało wyskoczyć z klatki piersiowej i znowu czułem jak powietrze ucieka mi z gardła... Mam nadzieję, że to nie jest żadna arytmia - bo niby miałaby się pojawić tak z "dnia na dzień"? Poza tym, EKG pokazało, że moje serce bije bardzo równo - jak to powiedział lekarz "EKG ma pan piękne, tylko serce trochę za mocno bije, ale to przez to, że jest pan emocjonalny".

 

Powiedzcie proszę, że to wcale nie jest arytmia i że nie potrzeba żadnej ablacji, tylko że jest to po prostu objaw nerwicowy...

 

-- 24 wrz 2014, 15:39 --

 

dzięki za te wszystkie odpowiedzi, nie trzeba było

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem Ci tylko tyle, że mam podobnie. U mnie z kolei to taki dziwny objaw, który zdarza się raz na kilka tygodni, czasem częściej np. kilka razy w tygodniu. Trwa kilka sekund i można to porównać do takiego jakby trzepotania, skurczu w okolicy serca. Jakby mi serce zaboksowało, potknęło się. Miałam Holtera, EKG kilka razy, Echo... Część lekarzy od razu mówiła, że to raczej nie serce.. ale nie wiem co to jest i przez to moja nerwica rośnie w siłę. Jakakolwiek by nie była diagnoza to wolałabym ją poznać i wiedzieć co i jak... Cały czas zastanawiam się czy mi się to przydarzy... W momencie jak to się dzieje to wydaje mi się, że zaraz umrę. Potem przechodzi bez żadnego objawu, nie jest mi słabo ani nic... ale ciągle się boję, że kiedyś mnie złapie i nie puści... Nie jeżdżę przez to np. komunikacją miejską i np. denerwuję się w miejscach publicznych np. na służbowych kolacjach, że to mi się stanie i spanikuję i zrobię z siebie idiotkę, bo będzie mi się wydawało, że trzeba mi karetkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

PM92, Zrób 24 godzinnego holtera i idź z tym do kardiologa. To badanie wykaże czy Twoje zaburzenia rytmu są nietypowe, takie które trzeba leczyć czy normalne, tylko w nietypowy sposób się do nich odnosisz. Uzupełniaj elektrolity ..magnez, potas. Objawy nerwicowe mogą indukować zaburzenia rytmu i odwrotnie ..mechanizm błędnego koła.

 

Jeszcze dodam, że odczuwam podobne zaburzenia, jakby chwilowe zapadanie się w klatce, bulgotanie czy coś w tym stylu. Często odczuwam takie dolegliwości przy zmianie pozycji ciała, kiedy siadam lub kładę się. Wyraźnie czuję, że serce się spóźnia a potem nadrabia opuszczone uderzenie. Badanie wykazało, że owszem mam zaburzenia rytmu, ale nie są takie, żeby trzeba było je leczyć. Mam prowadzić normalny tryb życia. Podejrzewam, że z Tobą jest podobnie, także głowa do góry ..Twoje życie jest bezpieczne :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Powiem Ci tylko tyle, że mam podobnie. U mnie z kolei to taki dziwny objaw, który zdarza się raz na kilka tygodni, czasem częściej np. kilka razy w tygodniu. Trwa kilka sekund i można to porównać do takiego jakby trzepotania, skurczu w okolicy serca. Jakby mi serce zaboksowało, potknęło się. Miałam Holtera, EKG kilka razy, Echo... Część lekarzy od razu mówiła, że to raczej nie serce.. ale nie wiem co to jest i przez to moja nerwica rośnie w siłę. Jakakolwiek by nie była diagnoza to wolałabym ją poznać i wiedzieć co i jak... Cały czas zastanawiam się czy mi się to przydarzy... W momencie jak to się dzieje to wydaje mi się, że zaraz umrę. Potem przechodzi bez żadnego objawu, nie jest mi słabo ani nic... ale ciągle się boję, że kiedyś mnie złapie i nie puści... Nie jeżdżę przez to np. komunikacją miejską i np. denerwuję się w miejscach publicznych np. na służbowych kolacjach, że to mi się stanie i spanikuję i zrobię z siebie idiotkę, bo będzie mi się wydawało, że trzeba mi karetkę.

Jeśli miałaś robione te badania i mówią ci, że to nie serce - to na pewno nie one. Studiuję psychologię i to mi pomaga w tej walce, uwierz mi, że nerwica i podświadomość może wywoływać naprawdę niesamowite symptomy, których nigdy byś się nie spodziewała - więc nie przejmuj się. Widzisz, ja znowu mam odwrotnie - jak czuję, że coś mi może być, to wolę być wśród ludzi, nawet w tramwaju, autobusie, gdziekolwiek - byleby być z ludźmi, żeby w razie czego mogli mi pomóc. Nie chcę być sam, boję się być teraz sam, bez nikogo do "nadzoru". Nie martw się, nic nam nie jest ;)

 

PM92, Zrób 24 godzinnego holtera i idź z tym do kardiologa. To badanie wykaże czy Twoje zaburzenia rytmu są nietypowe, takie które trzeba leczyć czy normalne, tylko w nietypowy sposób się do nich odnosisz. Uzupełniaj elektrolity ..magnez, potas. Objawy nerwicowe mogą indukować zaburzenia rytmu i odwrotnie ..mechanizm błędnego koła.

 

Jeszcze dodam, że odczuwam podobne zaburzenia, jakby chwilowe zapadanie się w klatce, bulgotanie czy coś w tym stylu. Często odczuwam takie dolegliwości przy zmianie pozycji ciała, kiedy siadam lub kładę się. Wyraźnie czuję, że serce się spóźnia a potem nadrabia opuszczone uderzenie. Badanie wykazało, że owszem mam zaburzenia rytmu, ale nie są takie, żeby trzeba było je leczyć. Mam prowadzić normalny tryb życia. Podejrzewam, że z Tobą jest podobnie, także głowa do góry ..Twoje życie jest bezpieczne :)

Aktualnie nie odczuwam żadnych zaburzeń. Więc podejrzewam, że to nerwica - teraz znowu czuję kłucie, ale to raczej obolałe mięśnie, bo łopatka też mnie boli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam...kochani z nerwicą zmagam się od 6 lat, mam 32 lata. Nerwica zaczęła się od tego, ze ze znu wybudziło mnie kołatanie serca az mi zabrakło tchu, wiadomo panika, pogotowie itp. Ekg super potem kilka holterów tez ok czasem wychodziły tachykardie do 120 jakieś dodatkowe skurcze.

5 lat spokoju pojawiały sie inne objawy, a od wrzesnia znów zaczeły się kołatania. Tak srednio 1-2 w tygodniu raz dziennie. puls dochodziła raz do 140 nie więcej. Zrobiono mi ekg w czasie napadu ,ok stwierdzono tachykardię na tle prawdop.emocjonalnym, potem normalnie ekg tez ok, usg serca ok, holter wykazał 4 napady lekkiej tachykardii, sredni puls to 80. Rodzinna zaleciła mi concor cor 1.25 ale mam b.niskie ciśnienie i się boję brać.Powiedziała ze taki puls to trochę wysoki. Mam propranolol doraźnie.

1.Lekarze zapewniają mnie ze to na tle emocjonalnym ale ja się boję ze któregoś razu serce mi nie wytrzyma i zejde.

2. Czy powinnam brac beta bloker?

3.Czy kołatania 1-2 w tyg to jest często? Pomocyyyy!!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 - Odżyw serce

2 - nie - definitywnie NIE

3 Odżyw Serce

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za odpowiedź, odżywić?co masz na myśli? magnez i potas?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wszystko jest spowodowane nerwicą,Psychiatra i psycholog może tylko pomóc + leki i będzie dobrze ;)

 

-- 24 paź 2014, 15:39 --

 

Ja tyle razy umierałem na serce że nie zliczę ;) to wszystko dzieję się w naszych głowach,a póżniej nasz organizm tak reaguje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Emilk, wiem ze to od nerwicy ale jak serce napieprza to sie człowiek boi....a te betablokery mam brac? Moze lepiej leki uspakajające? Napisz cos jeszcze o swoich objawach sercowych. Jak to u ciebie wyglądało?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

neea,ja też miałam jazdy z sercem,puls dochodził nawet do 155.Trafilam do kardiologa,który powiedział,że jest wszytsko z moim sercem ok,ale przepisze mi Metocard,żeby zmniejszyć puls i jak to powiedział uspokoić.Biorę go raz dziennie od 6 miesięcy.Czyję się ok.serducho bije wolno,ale wiadomo jak masz atak panik to pRyspiesza bo to normalne,ale już nie do 120-150.Dodatkowo kardiolog kazał brać magnez.Też mam dodatkowe skurcze mimo brania leku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałam podobnie i to przez dłuższy czas niemalże codziennie rano wybudzałam się z kołataniem serca i skokami ciśnienia w górę, parametry potrafiły się zmienić w ciągu pół godziny w jedną, a potem drugą stronę (zwyżki i spadki ciśnienia, ale w szczególności długo utrzymujący się wyższy puls). Byłam przebadana na wszystkie sposoby i serce mam zdrowe. Pomogły psychotropy wdrożone na kilka miesięcy + magnez B6 w dużej dawce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

neea powtórzę za innymi : magnez, potas i wit B6. Ja dodatkowo piję od czasu do czasu wodę leczniczą Słotwinkę - można ją kupić w Piotrze i Pawle. To woda lecznicza stosowana w nerwicach, ma bardzo dużo magnezu i innych minerałów.

Spróbuj też relaksacji np. trening autogenny Schultza. Mi bardzo pomógł w nawrocie. Kołatania miałam kilka razy dziennie, tętno nie spadało poniżej stu. Zdarzyło mi się wezwać karetkę, bo myślałam że mam zawał.

Polecam Ci też książkę Bronwyn Fox "Opanować lęk". Pomoże Ci zrozumieć, że to co odczuwasz to objawy skrajnego strachu, który wywołały Twoje myśli. Normalnie te objawy ( podwyższone tętno, płytszy oddech itp) powinny wyzwolić w nas pierwotny odruch ucieczki przed niebezpieczeństwem. Ale w naszym przypadku zagrożenie istnieje tylko w naszych myślach i nie ma dokąd uciec, stąd kumulacja emocji i narastanie błędnego koła strachu i lęku.

Oczywiście to tylko wspomagacze :-) Idż do lekarza. Szkoda się męczyć.

Powodzenia :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Powiem tak to że nam serce tak szaleje to jest od naszego lęku,lecz każdy robi badania różne i wszystko jest ok.Dltaego trzeba nauczyć się panować nad tym i nie wpadać w panike,ja jak miałem pierwszy atak to moje ciśnienie 190/100 i puls 150 wszystko od strachu że coś dzieje się zemna nie tak,jak wiadomo dochodzą rózne objawy somatyczne drgawki,duszności mrowienia i inne objawy a to tylko za sprawą naszego lęku który musi mieć jakieś ujście ;) Polecam Asparginian Forte z dużą ilościa magnezu i potasu,bardzo tani ;)neeapowinnaś brać leki uspokajające w razie napadu paniki,i najlepiej dodatkwo jakiś psychoterapeuta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×