Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
520m.n.p.m.

Dlaczego ja?

Rekomendowane odpowiedzi

Jak radzić sobie z pytaniem "Dlaczego ja? Dlaczego mnie to spotkało? Czym sobie na to zasłużyłam"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

520m.n.p.m., ciekawy nick, dlaczego taki?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znalazlam na to pytanie (ktore sobie zadawalam niemal w nieskonczonosc) odpowiedz - bo tak.

I ona mi wystarczy.

Innej odpowiedzi nie widze, jesli chce miec spokoj wewnetrzny, a nie drazyc w nieskonczonosc to czy tamto i rozpamietywac.

Chce zyc terazniejszoscia na ile potrafie - a nie grzebac w przeszlosci.

Owszem, zdarza mi sie nawrot wspomnien ale juz tak nie bola.

Owszem, zdarza mi sie tez czuc rozzalenie (np do biologicznej matki) przez chwile ale ono mija, nie ma znaczacego wplywu na moje zycie.

Moje zycie to ja i ja je tworze. Staram sie jak moge, na ile starcza mi sil, srodkow, narzedzi, mozliwosci itp.

Nikomu nie zazdroszcze bo nie mam czego - za nikogo zycia nie przezyje. I tak naprawde nie wiem czy inni mieli lepiej czy nie? I co to wogole znaczy lepiej? Utopia jakas?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiele razy zastanawiałam się jakby to było gdybym urodziła się w normalnej rodzinie, albo gdyby moi byli normalni.

Zastanawiam też się że może to ja jestem zaburzona i sobie to wszystko zmyśliłam, bo oni uważają że nie było tak jak mówię, że przesadzam, że tyle chajsu mi dawali i na studiach iż nie powinnam mieć żadnego ale.

Mój brat żyje z nimi normalnie, pracuje u nich, ma wszystko - rodzinę, nowy duży dom, dzieci. A ja mam (a raczej miałam) tylko pasję do sztuk plastycznych i ukończone studia po których jestem nikim...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

520m.n.p.m., niczym nie zasluzyles i nie by to Twoj wybor. Teraz trzeba sie nauczyc sobie z tym radzic... terapia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak radzić sobie z pytaniem "Dlaczego ja? Dlaczego mnie to spotkało? Czym sobie na to zasłużyłam"

Nie ma odpowiedzi na te pytania, ja też tak siebie pytam choć wiem że te pytania są bez odpowiedzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja po rozmowie z wieloma osobami doszedłem do wniosku, że albo ja przyciągam same skrzywdzone losem osoby, albo każdy, jeżeli przyjrzysz mu się wystarczająco dokładnie, albo miał albo będzie miał jakiś ciężkie epizody w życiu. Tak już się to życie układa, że "każdy własną ma krzyżową drogę". Każdy z nas potrzebuje czasami pomocy, czasami nie ma po prostu kto jej w czas udzielić, i tak się tworzą te gorsze (bardziej wymagające pomocy i czasu) przypadki. Nikt nie powiedział, że życie jest sprawiedliwe i dowali wszystkim po równo, ale myślę że wszystkim daje się we znaki, choć może niektórzy nie doszli do tego etapu żeby zdać sobie sprawę w jaki sposób, dlaczego i jaki wpływ to ma na ich życie. Osobiście lubię wierzyć, że wszystko ma swój cel i powód, że istnieje jakiś porządek, przyczyna i cel ku któremu zmierzamy, chociaż czasami ciężko przy tym wytrwać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie nawidze tego pytania, jak ktos takie zadaje to działa na mnie jak płachta na byka.Po prostu. Tyle jest róznych chorób i tak sie stało,że akurat ja. :!::!::!:

To sie też tyczy chorych na raka ,SM i inne badźiewia jak wypadki samochodowe itp.Nie ma czegos takiego jak dlaczego ja tylko trafiło akurat na mnie trudno co zrobic zeby zminimalizowac skutki i jeszcze nienawidze tego pytania bo co :?: bo jak nie ja to ktos inny :?: a czy jak ktos inny to juz w porzadku.

Ja taki owaki nieszczesliwy dlaczego ja, a ja zawsze sie zastanawiam a jakby ktos inny to bylo :?: by to dobre , to by była inna sytuacja :?: ,ze ktos cierpi a nie ja, nie sama sytuacja obiektywnie była by tak samo beznadziejna.

Wszystko sie moze zdarzyc i wszystko sie moze zdarzyc nawet nam wszystkim i tyle, moze sie zdarzyc kazdemu człowiekowi na ziemii,

dlaczego :?: dlatego ,ze cos takiego istnieje i kazdy z mieszkańców ziemi potencjalnie jest na to narazony, z taką swiadomoscia zyj, swiadomosc mechanizmów funkcjonujacych i rzadzących swiatem to potęga.

Nigdy sobie nie zadałam pytanie w jakiejkolwiek sytuacji dlaczego ja a nie ktos inny i nigdy nie zadam bo to zupełnie bez sensu.

 

-- 06 paź 2014, 00:17 --

 

Luktar,

ASP nie ejst taka zła uczelnia, chociaz wielu tak mowi , wiekszosc ,ze to bez sensu, lae ludzie z wyyobraźnia tez sa potrzebni artysci swiatu.Nie podejmuje sie rozmowy z kims kto nie rozumie tematu i nie ma wrazliwosci odpowiedniej.Chociaz fakt dla wiekszosci ludzi ASP czy plastyka to bez sensu patrza ekonomia , technikaitp. bez folozofi, sztuki, literatury swiat byłby gorszy.Masz fajna szkole.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nienawidze tego pytania bo co :?: bo jak nie ja to ktos inny :?: a czy jak ktos inny to juz w porzadku

Nie nie w porządku, dlaczego rodzice niszczą swoje dzieci zamiast je chronić i wspierać, to wbrew logice. W świecie ssaków matka albo porzuca dziecko albo się nim opiekuje najlepiej jak potrafi, żadne zwierze nie znęca się nad sowim dzieckiem. Wczoraj znowu w wiadomościach - ojciec zwyrodnialec znęcał się nad dwumiesięcznym dzieckiem. Mówienie, że świat jest niesprawiedliwy nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla człowieka. To ja teraz też zacznę się znęcać, poniżać a potem powiem swoim ofiarom, sorki taki świat niesprawiedliwy :/ :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

520m.n.p.m., przeczytaj jeszcze raz uwaznie to co napisałam, czy ja napisałam ,ze to jest sprawiedliwe i dokładnie o co mi chodzi w tym pytaniu dlaczego ja ,wogóle nie rozumiesz tego o czym pisze i mowie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może dziełem przypadku jest że ktoś się rodzi w tej takiej i takiej rodzinie

a dlaczego bo ludzie to ku......wy i to ich wina

a czemu Ty akurat to przypadek ale nic dziwnego że nie rozumiesz

tak samo jak dlaczego ludzie to takie głupie ch.......... dbające o własną dupę kosztem innych? :bezradny:

 

nie wiem po ch....... się czepiać zwykłej reakcji człowieka

 

cóż najlepiej nie odpowiadać na moje pytanie bo po co mam sobie czyjąś frustracją nerwy szargać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właściwie ciężko na to odpowiedzieć mnie spotkała cała masa takich rzeczy po których zadaję sobie to pytanie. Nie będę się rozpisywał bo i tak sporo osób wie o tym z poprzednich moich wątków. W każdym razie żyjąc uczciwie czuję się jak nic,zero i totalny niewypał zostając z długami bez nikogo w pobliżu i zajebany psychicznie jak koń po westernie a największe skurwysyństwo które życzyło mi śmierci totalnego stoczenia się i cierpienia co niestety sprawdziło się w 100% teraz jeździ sobie full wypas samochodami,duże mieszkanie,2,3 czy nawet i 4 dzieci zarobek 2500 tys netto (jedno z małżeństwa + drugie do tego) i pytałem się po jakiego huja to wszystko? Wmawiają mi Boga i takie tam ale skoro takie rzeczy spotykają nas na tym świecie a ten cały Bóg jest taki miłosierny i dobrotliwy to jaki z tego wniosek? Poza tym co widzimy i słyszymy nie ma nic poza tym. Jak chciałem się zabić i za każdym razie mi się pytali po co to robię to zawsze ich się pytam "to wy nie wiecie? śledzicie całe moje pieprzone życie i nie wiecie dlaczego? A może dla was to coś pospolitego? Jak się tak znacie na życiu spierdalajcie na drzewo. Dlatego ów pytanie bardzo ciężko jest przetłumaczyć i wywnioskować. Dlatego że jest tyle w nim bodźców do opisania tyle rodzajów bólu, cierpienia, własnej definicji życia że jeden przepije wszystko mieszkanie meble itp a potem się żali a inny walczy przez cały czas ale jest w patologii i nikt go nie słucha. I każdy sobie właściwie może zadać to samo pytanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ostatni raz takie pytanie zadawałam sobie w dzieciństwie, i w ramach mechanizmu wyparcia odpowiadałam sobie, że to na pewno nawet nie jest kara, tylko taki okres przejściowy, bo jak ktoś jest nieszczęśliwy w dzieciństwie, to jako dorosły sobie odkuje i będzie super. W taką sprawiedliwość wierzyłam, oczywiście teraz widze że taaki chuuj :D

Ale już sobie nie zadaje pytania dlaczego mnie to spotkało, bo za bardzo czuje sie zdefiniowana przez moją przeszłość. Przecież gdyby mnie to nie spotkało, to już bym nie była ja. :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A dlaczego nie? Czego nie ja? Ktoś w końcu musi pokazać światu, jak się wychodzi z głębokiego dołka, staje na nogach, podnosi głowę i mówi wygrałem. Uwierzcie, że można w przeciągu kilku lat stracić cały majątek, rodzinę, kontakt z dziećmi, izolację od nich, przeżyć dwa pożary, bankructwo firmy, która była oczkiem w głowie, przeżyć najstraszliwsze upokorzenia, długotrwałą rozłąkę z najukochańszymi osobami w poszukiwaniu ratunku materialnego i w ucieczki przed tym wszystkim, zaufać komuś skrzywdzonemu, zagubionemu, nieszczęśliwemu, zrobić sobie nadzieję na powrót do normalnego życia, do bliskości z drugim człowiekiem, przyjaźni, miłości, a potem dostać od tej osoby nożem w plecy w chwili, gdy wydaje Wam się, że więcej już nie jesteście w stanie znieść, udźwignąć. Ja zaufałem akurat kobiecie z dda w nadziei, że skoro taka nieszczęśliwa, zrozumie rozbitka życiowego. Baaaardzo się pomyliłem. Nie wyobrażałem sobie nawet, że można prowadzić tak okrutną wobec drugiego człowieka grę i zabawę jego życiem. Można to wszystko przeżyć raz z godnością, raz bez godności, wpaść na mielizny, przyjmując od alkoholu, to co jest w stanie zaoferować, czyli zapomnienie, oszołomienie, dobry, tępy sen zamiast bezsenności. Można w końcu wyjść na prostą mądrzejszym, bardziej pokornym, lepszym, męskim. Można. Nie jest łatwo, ale to nasza własna droga życiowa, i my jesteśmy na tej drodze kierownikami, to my podejmujemy takie, a nie inne decyzje, które prowadzą do takiego a nie innego finału problemów. Wygrana jest jak przysłowiowe ziarnko, które trafia się ślepej kurze. Stopniowo, krok po kroku, kolejne problemy zaczynają się rozwiązywać. Nie wierzysz, że jesteś na dobrej drodze, ale w końcu zaczyna to do Ciebie docierać. Problemów jest coraz mniej, a pokory i mądrości życiowej coraz więcej. Czujesz, że zaczynasz rozumieć, co to znaczy być człowiekiem, mężczyzną, ojcem, synem, przyjacielem. Nie ukrywam, że wiara bardzo pomaga na wyboistej drodze życia. I mi również bardzo pomogła przetrwać najgorsze chwile, a uwierzcie, że w najgorszych chwilach byłem bardzo daleko od wszystkiego co i bliskie i kochane, bez pieniędzy na to by choćby zadzwonić do kogoś. Dołek mnie nie pochłonął, choć jeszcze może mu się udać, bo chora miłość do bardzo skłonnej do zdrad osoby jest miłością opiekuńczą, jak do dziecka. Taką miłość bardzo trudno wykreślić i zapomnieć. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy się boryka z jakimiś nieszczęściami, trudnościami, nieraz trwającymi od wczesnego dzieciństwa (albo wcześniej). Rozważanie dlaczego tego spotkało to, a innego tamto może nas przerosnąć. Świat jest tak zbudowany że dzieci cierpią przez błędy rodziców. Nawet jak nie za bardzo wiadomo dlaczego tak jest, to dobrze wiadomo co mamy z tym robić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlaczego ja... Dobre pytanie i zadaję je sobie naprawdę wiele razy. Dlaczego akurat ja, dlaczego akurat mi się to musiało przytrafić? Dla mnie jedyną sensowną pseudo-odpowiedzią jest: inni mają gorzej, dużo gorzej, ciesz się, że nie spotkało cię coś o wiele gorszego. Jakie to dziwne, że działa na mnie pokrzepiająco nieszczęście innych. Oczywiście nie życzę nikomu nieszczęścia, ale niejako pociesza mnie to, że ja w porównaniu do innych nie mam tak źle. Chociaż z drugiej strony, gdy porównam się do tych co mają lepiej, mogę wtedy pytać: dlaczego oni mają lepiej, a nie ja? Dlaczego im przytrafiło się takie wspaniałe życie a nie mi? Wtedy pozostaje jedynie gdybać o tym, że pewnie ceną za ogromny spadek jest np białaczka, chociaż tak to przecież nie działa. Każdy ma jakiś ciężar, większy lub mniejszy. Niektórzy mają same ciężary, a inni same powodzenia w życiu. Tych skrajności jest pewnie dużo mniej, tak mi się wydaje. Odpowiedzią na 'dlaczego ja' jest chyba po prostu kwestia przypadku, zejścia się danych okoliczności w danym czasie, losowość wydarzeń. To takie były okoliczności. Moje decyzje były takie, a nie inne + rzeczy na które nie miałam wpływu = skutek, który był bardziej lub mniej do przewidzenia. Skutki są wypadkową przyczyn... Tak naprawdę mogę mieć pretensje jedynie do siebie, bo na pewno nie do rzeczy na które nie miałam wpływu, a moje decyzje były moje - je mogłam zmienić/wybrać inaczej. Jeśli odczuwam frustrację, powinnam zacząć podejmować inne decyzje. :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uważam, że zadawanie sobie pytania typu "dlaczego ja" jest bez sensu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×