Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

lukasz_92

Użytkownik
  • Zawartość

    39
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. lukasz_92

    Bromek potasu

    Czy ktoś z was bierze lub brał bromek potasu? Możecie się podzielić dawkowaniem, efektami?
  2. Jakie mieliście kolejne etapy radzenia sobie z tym głodem (z miłością to chyba nie ma wiele wspólnego, z zakochiwaniem się też raczej nie)? Czy komuś udało się to opanować? Jestem mam wrażenie krok dalej.. zmieniło to postać, trochę spokojniej to wygląda. Nie wiem czy to nie maleje z wiekiem.
  3. Mam pytania: 1) Czy macie większe problemy ze wstawaniem po Trazodonie? Zauważyłem że łatwiej mi wstać (jeżeli muszę) przed 7 niż między 7 a 8 - niezależnie kiedy pójdę spać. Ale ogólnie bardzo trudno mi wyjść z ciepłego łóżka. 2) Czy łączył ktoś z was Trazodon z SSRI, albo innymi lekami na obniżenie libido - jakie są efekty?
  4. @Patryk29 Alkohol jest depresantem, tylko że chodzi o OUN - niekoniecznie o nastrój. @ska1977 zależy, nikt Ci nie powie jak zareaguje Twój organizm. Co zrobisz i ile wypijesz - to Twoja sprawa. Możliwe konsekwencje znasz :) Ja wypiłem 4 lata temu ponad ok. 300g wódki, podczas wielotygodniowego brania SSRI - nic się nie stało, choć obudzić mnie przez kilka minut nie mogli. Jeżeli np. utracisz przytomność, to będzie znacznie gorzej z jej odzyskaniem. Mnie po 4 piwach + SSRI nic się nie stanie.
  5. Ojciec jechał autem i w pewnym momencie mocno rozpędził auto (w głowie zawisła prędkość 220 km/h) i zjechał z trasy, prosto w drzewo i budynek. Obudziłem się bez większych emocji, aczkolwiek normalnie zapominam swoich snów. @małpka bubu niezłe Chyba po sertralinie.
  6. Ojciec nie przeprosił, wytłumaczeń ma zawsze pełno. Czasem myślę że nie wybaczyłem i mam duży żal - czasem jestem pewny że tak. Najpierw muszę nauczyć się pewności siebie, odczuwać szczęście i docenić to co mam. Wtedy wybaczę całkowicie.
  7. lukasz_92

    czy dojdzie do czegoś złego?

    on23 - może to po prostu weekend? Napisałeś w piątek wieczorem, może przez pustkę. Podejrzewam że czymś się zajmujesz - jutro nowy tydzień.
  8. Widzę kilka istotnych błędów w Twoim rozumowaniu: - Z tego co napisałeś wynika jakby dla Ciebie ułożenie sobie życia równało się ze znalezieniem dziewczyny.. to nie jest prawda. Skoro pracowałeś za granicą - znaczy że jesteś zaradny (bardziej niż wiele młodych ludzi). Możesz bez dziewczyny układać życie, sama się znajdzie :) - 5 miesięcy pisania to (wg mnie dużo za) dużo czasu. Dla dziewczyny to nie musi znaczyć tyle co dla Ciebie. Przez Internet można sobie przyjemnie popisać.. ale to z reguły nie ma wiele do związku. Pomyśl że taka dziewczyna może być przy wielu okazjach podrywana, ktoś ją dotknie, przytuli. W ciągu kilkudziesięciu minut może osiągnąć znacznie więcej niż Ty przez prawie pół roku. - "Jutro" wcale nie był ważnym dniem. Owszem, tak Ci się wydaje - i to jest podstawowy błąd. Sam do niedawna popełniałem :) - Tracisz całą pewność siebie, dobrą opinię o sobie przez jedną dziewczynę? Jaki to ma sens? - Jeżeli dziewczyna faktycznie "już nigdy nie", to lokalnie gorzej, a globalnie lepiej. Nie ma nic gorszego niż nieustanna nadzieja na coś co się nie wydarzy. Nie masz u niej żadnych szans. Zapamiętaj i nie pytaj. Ja widzę dobre aspekty tego że tak mocno przeżywasz. Coś takiego trzeba faktycznie przeżyć, inaczej ciągnie się latami. Nijak od tego nie uciekniesz. Spróbuj się natomiast szerzej zastanowić nad sytuacją rodzinną i to jaki ona mogła mieć wpływ na Ciebie. Przyczyna Twojego stanu nie leży po stronie dziewczyny, mimo że Tobie się może tak wydawać. Ostatnio dowiedziałem się [o sobie], że widać po moim zachowaniu brak normalnej rodziny. Jak Ci trochę przejdzie, to spróbuj poznawać nowe osoby. Jest mnóstwo stron Internetowych, jest mnóstwo ludzi na świecie o ile nie jesteś aspołeczny (ja jestem). Czasem żonę (nie wspominając o dziewczynie) można znaleźć nawet na ławce w parku. Mam kiepskie zdanie o dziewczynie z którą pisałeś. Za miesiąc może być całkiem inaczej, i to od Ciebie zależy. Powodzenia! Pisz tutaj o postępach :)
  9. 2. Z moich doświadczeń wynika że SSRI nasilają działanie alkoholu. Jeżeli przesadzisz - będziesz bardziej odczuwał negatywne jego skutki. Jeżeli masz myśli samobójcze to mogą się nasilić. Nic nie słyszałem złego o kawie i SSRI - wg mnie duża czarna.. na zdrowie! 3. Ważne że są efekty. Niektórym wystarczy samo pobudzenie, akurat do tych osób nie należę. Ale czasem naprawdę pomaga i to już od pierwszego dnia. Zwłaszcza tym silnym osobom.
  10. Tak, spotkało. A gdybym był zupełnie zdrowym człowiekiem - od razu coś takiego pojawiłoby mi się w głowie. Jeżeli nie będziesz rozdrapywać swojego nieszczęścia i nie masz ciężkiej depresji - to są duże szanse że zignorowanie cierpienia poprawi Twoje samopoczucie. Zdrowe osoby podchodzą do depresji bardziej mechanicznie (no bo skąd mają rozumieć przyczyny). Coś, co nie będzie myśleniem nad sobą i swoim życiem. Choćby poszukiwanie tego co robić - by do końca nie zwariować. Nie szukaj zrozumienia, wg mnie ono Ci nie pomoże.
  11. lukasz_92

    Być nieszczęśliwym

    Dziękuję za odpowiedzi @Niete u kilku @Candy14 Wpisałem DDD, ale podobieństwo jest duże. Ojciec uzależniony od czatów i Internetu, od lat; to też na niego wpływało. Brakło mi w życiu normalnego, zdrowego ojca - który nie krzywdzi ludzi, który nie chowa się w swojej rzeczywistości i nie ma nic do ukrycia. Brakło mi mężczyzny który powie mi jakie uczucia są dobre, a jakie złe (niszczące); jak być odpowiedzialnym za swoje decyzje i jak się nie bać życia. Szczególnie fatalnie wpływa to na relacje damsko-męskie. Mama przez wiele lat pod jego wpływem, w wieloletniej depresji (z taką osobą to nie dziwię się). Alkohol w niewielkich ilościach - myślę że jego ilość była absolutnie w normie. Zdecydowanie nie jestem DDA. @Arasha Dziękuję za miłe słowa :) W sumie nawet nie myślałem że mnie ktokolwiek zapamięta. Dzień akurat był dla mnie gorszy - czasami mówię dużo więcej, czasami jeszcze mniej. Zwykle milknę w takim gronie, a na forum postaram się :) Z obserwacji nie wydaje mi się żeby Twoja maska rzeczywiście nią była: Absolutnie wierzę że w codzienności jesteś zupełnie inna. Ale wydaje mi się że na samym spotkaniu czułaś się dobrze i pewnie :) @tahela Byłem na terapii beharioralno-poznawczej, grupowej. Byłem na dwóch innych. Powiązać przyczyny mi się udało, ale żeby nauczyć się zwyciężać ze swoją słabszą stroną jeszcze nie umiem. I właśnie to ostatnie mnie najbardziej interesuje - i liczę na Wasze wypowiedzi w tym kierunku :)
  12. W zasadzie można mieć większość rzeczy które są potrzebne do szczęścia.. zdrowie fizyczne, studia, praca, dziewczyna - a i tak szukać dziury w całym, mieć wewnętrzne przekonanie że jest się do niczego; że życie po prostu jest puste, bez sensu.. I dla najbliższych ludzi trzeba się mobilizować, żeby nikogo nie obciążać. Wcześniej dać jak najwięcej dobra z siebie, by nie mieć zrozumienia, wsparcia. Mam cechy osoby wiecznie czegoś poszukującej, z reguły nie zadowolonej w pełni - z siebie, ze świata, z osiągnięć. To sprawia że pięknych chwil w moim życiu jest jak na lekarstwo (niestety nie mam lekarstw które by tak dobrze działały jak w przysłowiu), większość z nich jest wtedy gdy w ogóle o niczym nie myślę. To udaje się w pracy. Poza pracą, jedzeniem i snem praktycznie nie mam życia. Jeżeli ktoś żyje pełnią życia - to jestem jego przeciwieństwem. Od 3 miesięcy biorę leki na depresję. Któryś raz z kolei, któryś nowy lek jeszcze nowszej generacji - przechodzi ochota do walki, nadzieja że może być kiedyś lepiej. Oprócz tego jestem DDD, w jakimś stopniu przewrażliwionym, zmęczonym życiem, uzależnionym od komputera, aspołecznym pesymistą. Próbowałem różnych rzeczy typu ruch, nowe zainteresowania - ale bardzo szybko mi przechodzi. Nie mam możliwości współżycia i raczej się na to nie zapowiada - nie wiem na ile to może wpłynąć na stan psychiczny, ale to u mnie ważny element. Jeżeli depresja to tylko objawy - to staram się z nimi walczyć; leki dają radę. Męczę się i niby wygrywam - żeby funkcjonować normalnie. I tak niby jest, ale czuję się przegrany. Z testu Becka wychodzi z reguły ciężka depresja, czasami umiarkowana. A depresja dla mnie to coś więcej: mój umysł i moje funkcjonowanie - coś czego się nie będzie dało zmienić i jedyne co mogę to tylko to zaakceptować - tak myśli mój lekarz psychiatra. Co wy o tym myślicie i jakie macie na ten temat zdanie lub doświadczenie. Co robić w przypadku gdy lekarz ma rację, i co robić jeżeli nie ma racji ? Potrzebuję waszej pomocy. Szczególnie ważne będą dla mnie opinie i zdanie mężczyzn w wieku +24, ale czekam na wszystkich.
  13. lukasz_92

    [Kraków]

    Ale znowu nie ma dowodów :) [edit: że legenda stała się faktem] Również dziękuję za spotkanie... wysiadłem zupełnie w pewnym momencie - chyba ze zmęczenia, a może po prostu takie niewielkie mam zasoby. W każdym razie wieczór był udany. Do następnego :)
  14. Czy ja mam się martwić, jeżeli te wasze problemy - w moim przypadku są dla mnie na rękę? Dziewczyny nie mam, wątpię żeby kiedykolwiek się udało; a to że sprawność seksualna maleje do 0 - nie ma w tym kontekście znaczenia. Taka "kastracja chemiczna" mi odpowiada.. Czy wasze obawy związane są stricte ze współżyciem, dopasowaniem potrzeb seksualnych w związku (lub poza), czy chodzi o coś więcej (czego nie biorę pod uwagę)?
  15. lukasz_92

    [Kraków]

    Coś ktoś mówił o kinie w przyszłym tygodniu (ale korelacja Waszych nicków z imionami mi słabo idzie)
×